Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Detektyw I Panny

Kup Taniej - Promocja

Additional Info

  • Autor: Magdalena Lewańska
  • Tytuł Oryginału: Detektyw I Panny
  • Gatunek: KryminałPowieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 272
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 9788362247080
  • Wydawca: JanKa
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Pruszków
  • Ocena:

    4/6

    -

    5/6

    2/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Detektyw I Panny | Autor: Magdalena Lewańska

Wybierz opinię:

Scathach

Magdalena Lewańska studiowała pedagogikę oraz biologię.
Zainteresowania tymi kierunkami są wyraźnie widoczne w jej powieściach. Wydała powieść dla młodzieży, w której mogła wykorzystać swoje doświadczenie po studiach pedagogicznych, a także kryminały.
W najnowszym z nich „Detektyw i Panny", odnajdujemy wątek związany z jej zamiłowaniem do biologii - jedna z bohaterek zajmuje się ekologią, bada świat przyrody i dba o środowisko naturalne.

 

Najnowsza z jej książek przenosi nad do miasteczka Kirchdorf, położonego niedaleko byłej granicy z NRD. Tam też pracę dostaje Dirk- młody komisarz. Miasteczko to do tej pory było miasteczkiem sennym, jedyną atrakcją dla policjanta mogło być w nim przeprowadzanie dzieci przez jezdnię, a i to nie zdarzało się zbyt często.
Magdalena Lewańska podzieliła książkę na dwie części- każda z nich opowiada o innej przygodzie komisarza Dirka po tym jak miasteczko Kirchdorf zaczęło dostarczać mu atrakcji rodem z filmów o poruczniku Columbo. Poznajemy całą gamę atrakcyjnych kobiet, które to pomagają, to utrudniają Dirkowi dochodzenie- Isię, Edeltraud oraz przyszłą narzeczoną bohatera- Alke.

 

W pierwszym opowiadaniu dostajemy historię rodem z powieści Roberta Louisa Stevensona o doktorze Jekyllu i panu Hyde. Poznajemy Ralfa i Rolfa- syjamskie bliźnięta, nieudolnie rozdzielone operacyjnie. Jeden z nich- Ralf dostaje za dużo tkanek, z kolei Rolf cierpi z powodu braku niektórych organów i złego leczenia farmakologicznego. Jego zemsta okazuje się brzemienna w skutki.

 

W opowiadaniu drugim wkraczamy w tematykę mafijnych porachunków, w które zostaje wplątany Dirk. Ktoś czyha na jego życie, raz po raz próbując dokonać morderstwa.

 

Przyznaję, że zdecydowanie bardziej wciągnęło mnie opowiadanie pierwsze. Pomysł wydał mi się świeży, napięcie potęgowało się z każdą stroną. Do samego końca nie wiedziałam kto tak naprawdę zabijał, a kto jest niewinnie cierpiącą ofiarą.
Opowiadanie drugie, choć ciekawe, zawierające wiele wątków psychologicznych, zrobiło na mnie mniejsze wrażenie. Lekturę przerywałam raz po raz, niekoniecznie będąc ciekawą jak skończy się cała historia.

 

Mimo to, książkę polecam każdemu fanowi kryminału. Autorka sięga do klasyków, stosuje wiele aluzji literackich. Siatka przywołanych odniesień jest ogromna, tekst koresponduje z powieściami najwybitniejszych autorów kryminałów. Uważny i oczytany odbiorca znajdzie w tej pozycji wiele literackich smaczków i z pewnością nie będzie się nudził.
W sam raz na wiosenne popołudnie.

Bookworm

Miasteczko Kirchdorf niedaleko byłej granicy z NRD, młody komisarz Dirk i galeria atrakcyjnych kobiet: marzycielska Isia, ambitna Alke i skuteczna w działaniu, doświadczona Edeltraud – oto sceneria i bohaterowie opowieści Magdaleny Lewańskiej. Autorka wprowadza czytelnika w świat nieco senny i uporządkowany. Przyjaciółki Hinz i Kunz z pietyzmem oddają się codziennym rytuałom pod miejskim zegarem, dziewczyny czekają na swego Jamesa Bonda, a starsze panie oglądają filmy z porucznikiem Columbo. Czy zbrodnia jest tu w ogóle możliwa? Czy – kiedy się zdarzy – zburzy utrwaloną hierarchię wartości? Czy komisarz – zesłany z wielkiego miasta – sprosta oczekiwaniom, wytropi przestępców, przekona do siebie krytycznych i podejrzliwych mieszkańców prowincji?

 

Oj zaskoczyła mnie ta książka i to bardzo. Długo zwlekałam z jej lekturą, bo zawsze odciągała mnie jakaś inna "ciekawsza" rozrywka, czy jej bardziej przyciągająca wzrok sąsiadka z półki. Gdy się w końcu wczoraj za nią zabrałam dosłownie odpłynęłam.

 

Uwaga !!!!
Teraz moje oficjalne ogłoszenie :D
Mamy w końcu w Polsce (w sumie to Polkę mieszkającą w Niemczech) pisarkę, która swoim talentem dorównuje zagranicznym, kryminalnym liderom jak Agatha Christie, Mari Jungstedt itp. Możemy, więc być jak najbardziej dumni :)

 

Pani Magda już po paru pierwszych stronach udowodniła mi, jak bardzo się myliłam i jak głupia byłam, że nie sięgnęłam po tę książkę wcześniej. Autorka stworzyła naprawdę świetną i barwną postać głównego bohatera, którego według mnie nie da się nie lubić i nie podziwiać niczym Sherlocka Holmesa :D Oprócz inspektora wykreowanych zostało wielu perfekcyjnie dobranych, drugoplanowych bohaterów. Myślę, że domyśliliście się, że skoro zachwyciły mnie sylwetki głównych postaci podobnie było z fabułą. Podczas czytania pisarka płatała mi niezłe figle - ciągle mnie zaskakiwała coraz to bardziej niespodziewanymi zwrotami akcji, sprawiała, że każde moje wyimaginowane zakończenie stawało się niemożliwe i świetnie stopniowała rosnące we mnie z każdą przewróconą kartką napięcie.

 

Ostatnio zaczęłam zwracać uwagę na stronę wykonania książki. Więc i tę lekko skrytykuję. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie okładka tej powieści niczym się nie wyróżnia i jest raczej przeciętna, szczerze mówiąc raczej nie zwróciłabym na nią uwagi w księgarni, więc zaliczam ją raczej do listy minusów tej książki, która jest u mnie minimalnych rozmiarów. Jeśli chodzi zaś o techniczną stronę wykonania i oprawy tego kryminału to jestem naprawdę zadowolona. Książka jest solidna i ma sztywną okładkę, co chroni przed szybkim zniszczeniem i sprawia, że powieść wygląda dłużej jak nowa. Podoba mi się też sposób rozmieszczenia tekstu i dobór czcionki. Dzięki tym cechom jak i niezwykle wciągającej fabule lektura ta czyta się błyskawicznie.

 

Podsumowując polecam miłośnikom kryminałów no i w szczególności tym, którzy uważają polską literaturę za gorszą - myślę, że po przeczytaniu tej powieści wasze zdanie może się zmienić :P

Alex9

Pamiętacie postać detektywa "Columbo"? Pognieciony prochowiec, rozklekotany samochód no i upór, dzięki któremu zawsze rozwiązuje najbardziej skomplikowane sprawy, gdzie dowodów na pierwszy rzut oka brak. Serialowy policjant jest idolem Dirka Tielke, także stróża prawa, liczącego na wielki sukces zawodowy, po przeprowadzce do miasteczka gdzieś przy dawnej granicy niemiecko-niemieckiej. Jednak rozczarowanie przychodzi szybko, mieszkańcy nie kwapią się by spełnić marzenia swojego komendanta o krwawych zbrodniach, przy rozwiązywaniu, których mógłby zabłysnąć na zawodowym firmamencie. Takie są początki pierwszego opowiadania, w którym głównym bohaterem jest Dirk Tielke.
Nuda, powtarzalne czynności i marazm wkradają się w życie młodego policjanta. Jest przekonany, że ugrzęzł na prowincji i do emerytury już nic ciekawego w jego pracy nie wydarzy się. Kariera zamiast nabrać rozpędu stanęła w miejscu, właśnie w takim momencie korespondencja pewnej kobiety zaburza spokojny żywot małomiasteczkowego policjanta. Wreszcie tak długo oczekiwany powiew zbrodni zawitał w progi komisariatu. Okazuje się, że w tej idyllicznej społeczności ktoś zaczął realizować swój plan zemsty. Niestety śledztwo szybko zostaje przejęte przez hamburską policję, a Dirk Tielke może tylko być cichym współpracownikiem i do tego mającym mało do roboty. Jednak, tak jak jego telewizyjny kolego po fachu, tak i Dirk jest zdeterminowany by rozwiązać sprawę, nawet gdy ta już jest poza jego zasięgiem. Mając do pomocy dyrektorkę domu opieki jest równie skuteczny jak jego idol. Wątek kryminalny zatacza coraz szersze kręgi, chociaż sprawca zostaje szybko zidentyfikowany droga do jego ujęcia obfituje w kilka niespodzianek. Zagadka zaserwowana przez autorkę wcale nie jest przewidywalna i interesująco się rozwija. W pewnym momencie wydaje się, że wszystkie elementy układanki doskonale pasują i tylko kilka akapitów dzieli nas od wielkiego finału ... Nic bardziej mylnego czas na przyśpieszenie akcji i kolejne zaskoczenie. Zakończenie nieprzewidywalne, ale jak najbardziej pasujące do całej historii.

 

Drugie opowiadanie zaczyna się w dwa lata po przybyciu Dirka do Kirchdorf. Nowy komisarz już jest jednym "ze swoich", ale nadal jest w nim nadzieja na powrót w glorii sławy do Hamburga. Może trochę przygaszona, ale dająca o sobie znać często. Czasem ma smak bardzo gorzki, szczególnie w momentach gdy jego dziewczyna wyjeżdża po wspólnych weekendach z miasteczka. W przeciwieństwie do niego ona spełnia swoje marzenia w wielkim mieście, a to przypomina mu jego małomiasteczkową karierę. Mimo tego Dirk nie traci nadziei na zmiany w swojej pracy i ma rację - kolejne morderstwo jak na zamówienie zostaje popełnione. Jednak radość przedwczesna - znów musi przekazać je wyższej instancji. Nie byłby jednak sobą gdyby nie prowadził śledztwa na boku. Pierwszy podejrzany szybko się znajduje, nawet powód zbrodni jest nie byle jaki - zemsta po latach za "odbitą" narzeczoną. Jednak czy trochę nie za szybko sprawa wyjaśnia się? Nawet była narzeczona nie wierzy w winę "najwiarygodniejszego" sprawcy. Jakby tego było mało w Kirchdorfie mają miejsca dwa zamachy bombowe - tego już trochę za dużo, nawet jak na Dirka Tielke, szczególnie, że to on miał być ofiarą jednej z wybuchowej pułapki. No i sprawa myszy, ściślej mówiąc lokatorki biura komisarza, która wzbudza coś na kształt fobii w dzielnym stróżu prawa. Tam gdzie diabeł nie może, w tym przypadku policjant, tam kobietę pośle - w ten sposób bohaterki z pierwszego opowiadania trafiają do drugiego. Humor scen z myszą zamierzony, ale trzeba oddać hołd autorce - w pełni udany. A Dirk Tielke wyrasta na coraz bardziej wyrazistego detektywa, może nie w stylu swojego idola - porucznika Columbo, ale równie dociekliwego, no i ma nietuzinkowego pomocnika - dyrektorkę ośrodka pomocy. I podobnie jak w pierwszym opowiadaniu, gdy rozwiązanie jest tuż przed nosem akcja przyśpiesza. W końcu jest jeszcze sprawa bomb - i tu pełne zaskoczenie ... Bo kto spodziewałby się, że zamachowcem jest ... - to trzeba przeczytać samemu, nie można zdradzać takiego rozwoju wydarzeń...

 

Dwa opowiadania połączone osobą pierwszoplanowego bohatera i jego drugoplanowych pomocników, do tego małe niemieckie miasteczko - na pozór sceneria mało pasująca do świata zbrodni i wielkich śledztw. Jednak autorka doskonale przedstawia kryminalne historie, udowadniając, że nie tylko metropolie mogą być inspiracją dla interesujących kryminalnych wątków.
Jestem ciekawa czy i jak dalej rozwinie się postać Dirka Tielke i mieszkańców Kirchdorfu. Czytając książki "Detektyw i panny" dostajemy suspens, humor i coś jeszcze - czar małego miasteczka, czasem zbrodniczy, a czasem swojski.

Vivi22

Gdyby nie Włóczykijka, nie sięgnęłabym po te książkę. Ani w księgarni ani w bibliotece.
Bo? Bo nie i już.

 

Ale tak serio to dlatego nie, ponieważ okładka mnie nie zainteresowała. Zaglądając do środka książki – za małe literki i jakoś tak bez przekonania na tę książkę patrzyłam i patrzę nadal. No i jeszcze jedna sprawa. Dlaczego rzecz dzieje się w NRD nie w PRL, skoro autorka jest Polką? Pytań mam mnóstwo.

 

Zastanawiam się też, dlaczego pierwsza część książki nosi tytuł „chiński kurczak"? Pewnie cos przeoczyłam. No ale od początku.

 

Pierwsze strony książki czytałam, żeby czytać bo to książka z „Włóczykijki". Przecież przeczytać muszę a potem recenzję napisać. No więc czytałam dzielnie dalej. No i wciągnęła mnie książka. Do tego stopnia, że gdy nie czytałam, myślałam o tym, żeby znaleźć chwilę na książkę. Jak już znalazłam to pierwsza część książki była za mną. Tu się na chwilę zatrzymam. O ile ta część – wstęp i rozwinięcie było ok. to zakończenie dla mnie było za szybkie. Miałam wrażenie, że autorka trochę po łebkach napisała zakończenie. Za szybko wszystko się skończyło. Tak, jakby to było streszczenie zakończenia. Zresztą ciekawa jestem Waszych opinii.

 

Druga część książki to już nowa historia choć w tym samym mieście, ten sam detektyw, również kilku tych samych bohaterów. Dla mnie nie była już ta część taka interesująca jak pierwsza. Zakończenie zaskoczeniem, nie spodziewałam się rozwiązania kryminalnej zagadki. Myśląc tokiem myślenia detektywa, byłam przekonana, że już wiem kto maczał palce w zabójstwie a tu zonk. Szukamy dalej.

 

Dobrnęłam do końca. Zmęczyłam lekturę, znaczy się chciałam napisać. Wracając do początku mojej recenzji, nie kupiłabym tej książki, nie wypożyczyłabym jej z biblioteki.

Przeecinka

„Na początku zawsze jest obraz, czasem powstały w mojej fantazji, czasem uchwycony w świecie zewnętrznym. (...) Jechałam kiedyś nocą samochodem... Spojrzałam na ciemne pobocze, skarpę – niczego w mroku nie zobaczyłam, ale urodził mi się w myśli obraz, z którego rozwinął się Chiński kurczak."

 

I taki właśnie tytuł nosi pierwsza z dwóch część powieści polskiej pisarki, autorki szeregu nowel na stałe mieszkającej w Niemczech – Magdaleny Lewańskiej, pt. "Detektyw i panny". Jej głównym bohaterem jest Dirk Tielke– wielbiciel słynnego Colombo i szalenie ambitny komisarz, który zostaje oddelegowany na stanowisko szefa policji do miasteczka Kirchdorf, niedaleko byłej granicy z NRD.

 

Mogłoby się wydawać, że wraz z przybyciem do niewielkiej niemieckiej prowincji, gdzie mieszkańcy na piedestale stawiają praworządność i uczciwość, marzenia głównego bohatera o wielkiej sławie, łapaniu setek przestępców i rozwiązywanych bez chwili wytchnienia zagadkach kryminalnych legły w gruzach.
Nic bardziej mylnego.

We wspomnianej pierwszej części komisarz Tielke musi zmierzyć się z serią zabójstw, jak się okazuje, osób wybieranych nie przypadkowo, których morderca z zimną krwią, kierowany chęcią zemsty, pozbawia pewnych organów czy członków. Sprawa komplikuje się, gdy na jaw wychodzi fakt, że podejrzany to pacjent ośrodka dla osób chorych psychicznie. Groza całej sytuacji potęgowana jest niewyjaśnioną w przeszłości kwestią brata bliźniaka samego podejrzanego, a która ostatecznie odgrywa niebagatelne znaczenie w rozwikłaniu zagadki.

Serii wydarzeń towarzyszy uczucie miłosne, które nie pozwala na ustalenie wszystkich faktów od razu. Racjonalizm Isi Dobrzańskiej – opiekunki tamtejszego parku zostaje zachwiany nagłą i niespodziewaną falą zauroczenia nieznajomym, który z niewiadomych przyczyn pojawia się z zamkniętym dla osób z zewnątrz rezerwacie.
(I pewnie sądzisz, że to właśnie morderca...?)

Jednak dociekliwość i zawziętość kobiet otaczających zewsząd głównego bohatera z Edeltraudą Funke – dyrektorką ośrodka dla chorych na czele, doprowadza do rozwiązania zagadki.

Trzeba, bowiem jasno i wyraźnie stwierdzić, że sam bohater, mimo swych szczerych chęci nie grzeszy błyskotliwością, nierzadko dochodząc o mylnych wniosków.

W drugiej części powieści Magdaleny Lewańskiej, zatytułowanej „Mysz zastępcza", komisarz Dirk Tielke musi się zmierzyć z kolejnym morderstwem. Tym razem krąg podejrzanych zamyka się w osobach najbliższych zamordowanego bogacza z Kirchdorfu, niegdyś współpracującego z mafią – Reinera Pagela.

 

Czy dziecinna „miłość" i słowa rzucane spontanicznie mogą po latach przerodzić się w coś pewnego? W prawdziwe i silne uczucia, których niezaspokojenie może doprowadzić do zabójstwa?!

 

W tej części jednak, a przynajmniej w moim mniemaniu, (główny) wątek zabójstwa odsunięty zostaje na dalszy plan. Autorka dużo bardziej skupia się na rozterkach miłosnych głównego bohatera, spowodowanych wyjazdem jego ukochanej – Alke Fink. Samo morderstwo wydaje się być jedynie tłem dla burzy uczuć i wewnętrznej walki, jakie wówczas rozgrywają się w życiu Dirka Tielkiego, gotowego w akcie desperacji nawet do zdrady narzeczonej.

 

Wbrew przekonaniom i wyobrażeniom, co do samej istoty kryminału, w tym krew nie leje się strumieniami, a wszystko okraszone jest nutką humoru. Nie zmienia to jednak faktu, że także wielbiciele powieści kryminalnych na kształt Raymonda Chandlera, złaknieni na ogół wartkich akcji, znajdą przyjemność także w książce Magdaleny Lewańskiej pt. „Detektyw i panny".

 

Nie wierzysz? Sprawdź sam, zważywszy na to, że polska pisarka w swej powieści nie stosuje pokrętnych zabiegów stylistycznych i nie ucieka się do górnolotnych, metafizycznych rozważań na temat śmierci, co powoduje, że książkę czyta się lekko; że wystarczy Ci jeden wieczór, by pochłonąć ją w całości.
Więc do dzieła!

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial