Psia Ziemia Tom 1 Dzieci Demonów

Autor: J. M. McDermott

Okładka wydania

Psia Ziemia Tom 1 Dzieci Demonów

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Łędina

"Dzieci demonów" to pierwszy tom rozpoczynający trylogię zatytułowaną "Psia Ziemia". Ta niepozornie wyglądająca książka, najcieńsza spośród wszystkich dotychczas wydanych z serii "Nowa Fantastyka" wcale nie odstępuje od reszty, wręcz przeciwnie. Książka mimo mniejszego formatu, zaskakuje i budzi wiele emocji w takim samym stopniu, jak jej sąsiedzi z półki. Jednocześnie jednak, cienkie wydanie, liczące sobie jedynie dwieście siedemdziesiąt dwie strony, nie dało autorowi wielkiego pola popisu i pozostawiło wiele pytań bez odpowiedzi.

 

Czy dziecko musi odpowiadać za czyny swoich rodziców? W tym świecie tak. Demonie pomioty nie maja prawa żyć, gdyż wszystko czego dotkną zostaje zniszczone. Wędrowcy Błogosławionej Erin, ludzie podróżujący z wilkami, przyodziewający ich skóry, polują na dzieci demonów. Zabicie ich wszystkich jest ich najważniejszym zadaniem i nie spoczną, dopóki go nie wykonają. Wydaje się, że ich zadanie dobiega powoli końca, bo pozostała tylko dwójka demonów. Mężczyzna, nie liczący się z tym, że jego ciało nosi w sobie klątwę oraz młoda dziewczyna, która nie chce nikogo skrzywdzić.

 

J.M. McDermott nie wyjaśnia czytelnikowi podstaw istnienia świata, w którym usadowił swoją powieść. Trudno jest również określić kim naprawdę są Wędrowcem Błogosławionej Erin, skąd się wzięli oraz czym zajmują się niektóre z postaci. W książce jest wzmianka o minionej wojnie i bogach, ale nie ma żadnego rozwinięcia tego wątku. Świat nie posiada żadnego zarysu, co powoduje, że czytelnik od razu zostanie wrzucony w środek akcji. Na wykształcenie w swojej głowie otoczenia, musimy zaczekać.

 

W przeciwieństwie do niedopracowanych szczegółów, bohaterowie książki są barwni i borykają się z różnymi problemami oraz pozycjami społecznymi. W powieści spotkamy się z zakonnicą, szlachtą - bardziej lub mniej zamożną, sługami króla, bezdomnymi, złodziejami. Oprócz dwójki sług Błogosławionej Erin, których oczami widzimy całą powieść, autor postarał się, aby losy postaci były dopracowane. Wśród całej śmietanki towarzyskiej, która nie należy do małych, to tytułowe demony grają główną rolę, a raczej przeszłość jednego z nich. Przez całą książkę oczami jednego z Wędrowców Erin śledzimy wspomnienia martwego już demona, którego losy związały się z dwójką pozostałych pomiotów oraz ważniejszymi mieszkańcami Psiej Ziemi.

 

W dzisiejszych powieściach fantastycznych często można spotkać z tym, że to główny bohater jest ściganym lub poszkodowany przez los. To przez pryzmat jego spojrzenia, śledzimy losy całej fabuły. W tym przypadku autor postanowił odmienić, to co oczywiste, więc całą fabułę poznajemy z punktu widzenia nie ściganego, ale ścigających. Poznając coraz bardziej Wędrowców Erin, nie można ich polubić, choć pewnie wszystko zależy od punktu widzenia. Można za to wielkim uznaniem obdarzyć jednego z demonów, który uciekając przez całe życie, szuka swojego miejsca na świecie i uznania.

 

Autor postanowił książkę podzielić na dwa style. Momenty teraźniejsze są opisywane z punktu widzenia Wędrowczyni Erin, czyli w pierwszej osobie. Znowu wspomnienia odczytywane przez nią, są ukazywane z punktu narratora. W obu pisarz spisuje się dobrze, jednak odniosłam wrażenie, że ukazywanie wspomnień w wersji klasycznej, narracyjnej, wychodzi mu lepiej.

 

"Dzieci Demonów" to naprawdę świetna książka. Powieść jest przygnębiająca, nie ukazuje w sobie nic, co by bawiło podczas jej czytania, szczególnie, ze jest historią o nieszczęśliwej miłości. Autor bardzo chciał pokazać swoich bohaterów w świetle osób bez wyjścia i udało mu się to. Jeżeli chodzi o mnie, to dawno nie czytałam książki, przy której nie nudziłabym się, ani razu. Mimo małych obaw co do "Dzieci Demonów" podczas ich czytania bawiłam się wyśmienicie, nawet jeżeli to smutna historia i pozostawia po sobie wiele niedokończonych spraw. Z tego wszystkiego żałuję jedynie, że książka jest taka cienka. Fabuła pierwszego tomu "Trylogii Psia Ziemia" kończy się nagle, przez co książka jest ucięta w najmniej odpowiednim momencie, ale będzie jeszcze kontynuacja w następnych dwóch tomach.

Tetiisheri

„Dzieci demonów" J.M. McDermotta to pierwszy tom trylogii o Psiej Ziemi. Powieść tego amerykańskiego pisarza odniosła niebywały sukces na całym świecie, zdobywając liczne pozytywne opinie.

 

Psia Ziemia to świat, w którym toczy się akcja powieści. Zbudowana jest ona na kształt średniowiecznego królestwa, w którym poszczególne warstwy społeczne odgrywają swoje role. Czytelnik poznaje ten świat poprzez pryzmat kobiety - Wędrowca Erin Błogosłwaionej podróżującej wraz z mężem i wypełniających swoją misję. Odziani w wilcze skóry wyruszają na polowanie. Celem ich wędrówki jest odnalezienie i uśmiercenie dzieci demonów. Ten czarci pomiot – demoniczne ziarno w ludzkim ciele stanowi zagrożenie dla ludzkości i dlatego też zniszczenie ich jest konieczne.

 

Bohaterowie „Dzieci demonów" to prawdziwy wachlarz postaci prezentujących wiele warstw społecznych. Wśród nich znajdziemy szlachtę, rzemieślników, bezdomnych, biedaków, a obok nich również złodziejów, strażników, duchownych i zakonnice. Kreują oni pełną społeczność, a każda grupa prezentowana jest przez autora w sposób bardzo dopracowany i drobiazgowy. Bohaterowie posiadają swój charakter i niepowtarzalną osobowość. Nie możemy zapomnieć o tytułowych dzieciach demonów, którzy idealnie wrysowani są w przedstawiony świat i jego mieszkańców. Z wyglądu przypominają zwykłych ludzi. Jednak ich ciała pokryte są łuskami, a język jest niezwykle długi. Od zawsze ciąży na nich klątwa, która znacznie utrudnia im życie.

 

Narracja toczy się na dwóch płaszczyznach. W "Dzieciach demonów" wyróżnimy narrację pierwszoosobową przedstawioną z punktu widzenia kobiety Wędrowca. Wraz z mężem tropi dzieci demonów i w czasie teraźniejszym kreśli obraz otaczającego ją świata. Opowieść przeplata opisami wydarzeń, które miały miejsce wcześniej, a której głównymi bohaterami są Jona i Rachel. Powieść należy czytać z wielką uwagą, by w pełni zrozumieć przebieg wydarzeń. Jest to jednak zaleta, gdyż dzięki temu zabiegowi McDermott w nietuzinkowy sposób wprowadza czytelnika w średniowieczne królestwo, a szczegóły jakich dostarcza poprzez stosowaną narrację składają się na dopracowanie tego obrazu z uwzględnieniem najmniejszych istotnych detali. Styl, jakim posłużył się autor jest przyjemny w odbiorze, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Wielowątkowość wzmaga ciekawość czytelnika i gwarantuje dobrą zabawę i brak nudy podczas lektury.

 

McDermott po mistrzowsku buduje klimat powieści. Czytelnik zdobywa informacje o przedstawionym świecie wraz z kolejnymi kartami powieści. Specyficzna dla powieści narracja, wielowątkowość, nietuzinkowe postaci i intrygująca fabuła – wszystkie te elementy tworzą niepowtarzalny charakter książki.

Bacha85

Po tę książkę sięgnęłam nie mając najmniejszego pojęcia, czego się spodziewać, a skusiła mnie, nieco może pretensjonalna, okładka. Autor nie zdobył jeszcze wystarczającej renomy, by jego nazwisko było rozpoznawalne przeciętnemu czytelnikowi, zaś notka od wydawnictwa mówi niewiele więcej ponadto, że jest to tom pierwszy trylogii Psia Ziemia. Czy po nie sięgnę, jak już się pojawią? O tym dowiecie się z tej recenzji.

 

Fabuła nie zaskakuje czytelnika niczym nowym. Ot, po świecie biega demoni pomiot i ścigają go odpowiednio przygotowane osoby. Schemat dość powszechny, choć przełamany był ciekawym ukazaniem łowów zarówno z perspektywy łowców, jak i z punktu widzenia ofiar. Obowiązkowo w tle czai się romans, usłany przeciwnościami losu i nietypowymi okolicznościami. Jeżeli ktoś czytał wcześniej książkę Walerii Komarowej pod tytułem: „Jesienne ognie", to może się spodziewać prawie identycznej historii umieszczonej w nieco zmienionych realiach, a wykonanej o wiele gorzej. Bo o ile powieść rosyjskiej pisarki miała w sobie coś czarującego i wzbudzała silne emocje, o tyle ta wydała się miałka i płytka.

 

Jednak wtórna fabuła nie jest jedyną wadą powieści. Wykreowany świat zdaje się być dość interesujący, jednak poznajemy tak ubogi jego wycinek, że nawet nie bardzo można się w nim zorientować. Większość akcji ma miejsce w niewielkiej dzielnicy miasta, zwanego Psią Ziemią i tyle. O tym, jak kształtowała się polityka, czy jak wygląda historia Psiej Ziemi nie dowiemy się prawie niczego. Wierzenia w stworzonym uniwersum zdają się mieć kluczowe znaczenie, jednak je też poznajemy tylko po łepkach, pomimo tego, że dwójka bezimiennych łowców jest silnie powiązana z kultem jednej z Bogiń. Ponadto wkradł się błąd rzeczowy, który w zasadzie zaprzeczył idei całej książki. Na początku dowiadujemy się, że krew, pot, łzy oraz wszelkie wydzieliny ciała demonów są silnie toksyczne, niszczą każde życie i wypalają je do korzeni. Wystarczy niewielka demonia skaza, by każdy kontakt z osobą, która jest nią obdarzona, zakończył się ciężką chorobą a nawet śmiercią. Wszystko to ma sens, dopóki nie pojawi się informacja, że osoby obdarzone złą krwią, to w czystej linii potomkowie samych demonów i ludzkich kobiet. Nie doczekałam się wyjaśnienia, jak kobieta była w stanie przeżyć poczęcie, ciążę i poród małego demoniego dziecięcia. Czyżby tatuś z piekła rodem był w stanie panować nad tym, jak bardzo toksyczny jest dla ludzi? Ten aspekt, może drobny i nieważny, skutecznie zepsuł mi przyjemność z lektury.

 

Kolejną irytującą rzeczą w tej powieści był jej język. Początek jest koszmarnie toporny, napisany dość słabo z licznymi powtórzeniami, a nawet z dublowaniem informacji zawartych w kolejnych akapitach. Miałam chęć rzucić tę książkę w kąt i nie męczyć się z nią dłużej. Jednak po pewnym czasie zrobiło się nieco lepiej. Jak już wspomniałam konflikt poznajemy z dwóch perspektyw i o ile rozdziały będące wspomnieniami demona-ofiary czyta się dobrze, o tyle te, w których narratorem jest łowczyni rażą manieryzmem, miał on chyba oddać specyficzny sposób myślenia wilkołaków, a tylko psuł przyjemność z lektury. Denerwujący był również chaos, jaki opanował retrospekcje i fakt, że tak na dobrą sprawę nie odkrywają nic, nie rozwiązują żadnej z tajemnic. Bo niby dlaczego Calipari nagle stracił zaufanie do Jony i go zamordował? Zakończenie książki też nie jest jej mocnym punktem, wrzucone jakby na siłę, niewiele wyjaśnia i jeszcze mniej tłumaczy.

 

Na zakończenie dodam jedynie, że nie polecam tej książki. W trakcie lektury głównym uczuciem, które mi towarzyszyło była irytacja czymś nijakim i kiepsko napisanym. Może wszystkie niewiadome zostaną wyjaśnione w kolejnych tomach, jednak ten w żadne sposób nie zachęca, by po nie sięgnąć. Albo ja po prostu nie poczułam zupełnie klimatu powieści, choć podejrzewam, że mogło go w niej nie być.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: