Dziewczynka, Która Widziała Zbyt Wiele Małgorzata Warda

Wybierz opinię:

Isadora

Zbyt wiele - czyli ile? Jaką ilość zła rozgrywającego się na naszych oczach można zamknąć w tym określeniu? Jak wiele krzywd i cierpienia może znieść dziecięca psychika, jeszcze nieukształtowana, a przez to wyjątkowo wrażliwa i podatna na wszelkie zewnętrzne bodźce? Jak długo można odgrywać rolę biernego obserwatora gehenny najbliższej osoby, tragicznie bezradnego i bezbronnego? I w jaki sposób poradzić sobie z traumą, której rozmiar wymyka się wszelkim porównaniom?

 

Ania i Aaron są rodzeństwem głęboko do siebie przywiązanym i darzącym się szczerą miłością. Dzieci od wczesnych lat są zdane tylko na siebie; starszy brat przyjął na siebie rolę opiekuna i obrońcy Ani - status ten w równym stopniu jest dla niego radością, jak i ciężarem, siostra zaś bardzo silnie uzależniła się emocjonalnie od Aarona. Ich sytuacja rodzinna staje się przyczyną kłopotów w szkole: nielubiana Ania jest klasową ofiarą i pośmiewiskiem, zaś nieprzeciętnie zdolny, ale zamknięty w sobie Aaron ma problemy w kontaktach z rówieśnikami.

 

Matka Ani i Aarona, Cecylia Budzisz, od lat choruje na depresję i nie jest w stanie zająć się dziećmi. W sytuacjach krytycznych zaniedbane dzieci trafiają pod opiekę ciotki Gabi, eleganckiej, zamożnej, ale niestabilnej emocjonalnie krewnej nie mającej doświadczenia w wychowaniu dzieci. Jej zachowanie - szczególnie wobec Aarona - z upływem czasu staje się coraz bardziej niepokojące. Ponadto nie potrafi, a może i nie chce obronić rodzeństwa przed swoim narzeczonym Andrzejem, który często daje upust swoim frustracjom, agresji i chorym fantazjom.

 

Kiedy wszelkie granice zostają przekroczone, w Ani dojrzewa myśl, by ostatecznie uporać się z własnymi koszmarnymi wspomnieniami, a przede wszystkim pomóc bratu, który znajduje się na skraju wyczerpania nerwowego. Sposób, jaki wybiera, jest tyleż zaskakujący, co kontrowersyjny...

 

"Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" to poruszająca i wstrząsająca lektura nacechowana ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Choć podejmuje nieco wyeksploatowaną tematykę - przemocy domowej, molestowania seksualnego i wypaczonych relacji rodzinnych - nie ma w niej nic banalnego, wymyka się wszelkim schematom. Autorka o trudnych i bolesnych sprawach opowiada z zadziwiającym taktem i wrażliwością, współczuciem i delikatnością. Nie epatuje czytelnika szczegółami dramatycznych wydarzeń pozwalając raczej domyślać się ich przebiegu, ukazuje je na tyle, na ile to konieczne, by poznać i zrozumieć przeżycia bohaterów. Dzięki temu udało się jej uniknąć taniej sensacji i grania na emocjach czytelnika.

 

Bardzo spodobał mi się sposób prowadzenia narracji; liczne retrospekcje, zaburzona chronologia wydarzeń i częste zmiany narratora pozwalają spojrzeć na tragedię rodzeństwa z różnych perspektyw, zaś zawiłość fabuły idealnie odzwierciedla pogmatwane życie Ani i Aarona.

 

Stopniowo ukazuje się naszym oczom pełen wymiar ich dramatu, mocno złożonego, niejednoznacznego. Brak akceptacji rówieśników, kłopoty w szkole, choroba matki, samookaleczanie i emocjonalne uzależnienie rodzeństwa to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Dużo bardziej mroczne rzeczy dzieją się głęboko pod powierzchnią, i tym trudniej się z nimi uporać: agresja i przemoc będące prawdopodobnie skutkami choroby psychicznej, molestowanie seksualne, depresja i próby samobójcze - ich ogrom przeraża i przytłacza, podobnie jak zmowa milczenia, brak realnego wsparcia i niemoc świadków wydarzeń.

 

Poraża rozmiar traumy bohaterów, która została przedstawiona bardzo realistycznie i wiarygodnie, bez żadnych fałszywych zgrzytów. Mimo wszystko pojawia się jednak iskierka nadziei na choćby częściowy powrót do normalności, pokonanie własnych lęków, uporanie się z demonami przeszłości. Zadanie tytaniczne, ale nie niemożliwe do zrealizowania.

 

"Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" to poruszająca, skłaniająca do refleksji lektura, która wyrywa nas z błogiego samozadowolenia i każe spojrzeć nieco dalej niż na czubek własnego nosa. Zwraca uwagę na koszmar przemocy domowej i molestowania seksualnego, ale też na powszechną obojętność i znieczulicę wobec dramatów, jakie rozgrywają się każdego dnia tuż obok nas. To bolesna, trudna, ale ambitna i wartościowa książka, której żywy język i piękny styl idealnie równoważą dramatyczną i wstrząsającą treść. Przekonana, że nikt z taką empatią, subtelnością i taktem nie potrafi opowiedzieć o cierpieniu i krzywdzie dziecka, jak właśnie Małgorzata Warda, gorąco polecam Wam tę lekturę.

Alina

Pisanie o trudnych tematach wydaje się czasem być o wiele trudniejsze, niż przeżycie samemu takiej historii. Dlaczego tak uważam? Ponieważ trzeba zrozumieć i przeżyć jedynie we własnej głowie coś, o czym nie ma się pojęcia. Rzadko kiedy książka jest tak dobra, że nie pozwala w siebie wątpić, a uczucia bohaterów ogarniają czytelnika. I muszę przyznać, że Małgorzata Warda napisała taką książkę. Cholernie dobrą książkę.

 

Jak tytuł wskazuje, historia ta opowiada o przeżyciach dziewczynki – Ani. Ojca nie pamięta, matka jest ciągle na lekach, a ona sama jest świadkiem przemocy wobec jej brata. Brutalnej, niewybaczalnej. Rodzeństwo ma tylko siebie. Ale książka zaczyna się od czegoś, czego trudno się spodziewać – od gwałtu. Ania oskarża o to swojego brata. I w ten sposób – poniekąd od końca – poznajemy całą historię, zlepiając ze sobą poszczególne wątki, domysły i emocje.

 

„Dziewczynka..." nie jest zbyt gruba, ale czytałam ją zadziwiająco długo. Nie potrafiłam przebrnąć przez te wszystkie wydarzenia i uczucia od razu, na szybkiego. Musiałam robić przerwy, zastanawiać się i uwalniać od tego, co mi dawała. To bardzo trudna emocjonalnie lektura. Ciężko jest zrozumieć, dlaczego opiekun nie reaguje na przemoc, dlaczego dziecko się nie broni i dlaczego inne musi na to wszystko patrzeć. Można albo pogrążyć się w tych wydarzeniach, albo spróbować się zdystansować, co nie jest takie proste.

 

Nie mam tej książce nic do zarzucenia. Język, styl, fabuła, konstrukcja – wszystko jest spójne, doskonałe. Często zdarza mi się denerwować stylem polskich pisarzy, który tak bardzo odbiega od literatury tłumaczonej, której czytam znacznie więcej. Tutaj tego nie było. Po prostu zagłębiłam się, nic mnie nie wybijało z rytmu – może poza moimi własnymi emocjami, ale za nie autorka nie odpowiada.

 

To ważna książka. Niektórzy ludzie ignorują przemoc, bądź święcie wierzą (lub chcą wierzyć), że w dzisiejszych czasach jej nie ma, że jesteśmy cywilizowani. A może właśnie w domu sąsiadów dziecko leży w łóżku przerażone, że ktoś zaraz przyjdzie je ukarać za to, że krzywo oddycha?

 

Każdy powinien ją przeczytać, choćby zupełnie nie była w jego typie, nie lubi ładunku emocjonalnego, czy też nie chce czytać o rzeczach smutnych. Trzeba być świadomym, jak pozornie „żadna" przemoc wygląda w rzeczywistości!

 

A książka poza tym jest rewelacyjna i z całego serca ją polecam.

Viconia

Tyle dni minęło od przeczytania tej książki, a ja nadal nie mam pojęcia jak ubrać w słowa moje co do niej odczucia. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Wardy, więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Dlatego wrażenie, jakie wywarła na mnie ta powieść było wielkim zaskoczeniem. Bardzo cenię sobie autorów, którzy nie boją się poruszać tak trudnych tematów, a do tego robią to tak umiejętnie i z wyczuciem.

 

Tytułowa dziewczynka to Ania. Zanim dowiemy się, co takiego zobaczyła, przyjdzie nam się zmierzyć z wszystkimi tragediami jakie wydarzyły się w jej życiu. Zdecydowanie zbyt wiele złych rzeczy jak na jedną nastoletnią dziewczynę. Poznamy też jej starszego brata Aarona, jedynego przyjaciela i jedyne wsparcie na jakie mogła liczyć. Bo dosyć szybko okaże się, że dorośli nie zawsze są godni zaufania, nawet jeśli jest to najbliższa rodzina. Ich matka nie potrafi wygrzebać się z depresji po śmierci męża, więc swoich dzieci praktycznie nie zauważa. Jest jeszcze Gabi, siostra ich ojca. Zawsze pomagała jak mogła i zajmowała się nimi w czasie, kiedy matka trafiała do szpitala. Problem w tym, że kiedy dzieci naprawdę potrzebowały pomocy, nawet ona odwracała wzrok.

 

To były te momenty, kiedy wszystko się we mnie gotowało. Bo przecież granie szczęśliwej rodziny jest ważniejsze niż krzywda dziecka. Przecież kiedy będziemy udawać, że nic się nie stało, to problem zniknie. I tak, dzieci pozbawione jakiejkolwiek pomocy, mogły liczyć tylko na siebie. To Aaron zawsze dbał o Anię, prowadził przez życie za rękę, opiekował się nią i robił wszystko żeby zapewnić jej bezpieczeństwo. Dlatego kiedy to jemu dzieje się krzywda, młodsza siostra postanawia ten jeden raz zebrać całą odwagę, jaką w sobie ma i zrobić wszystko, żeby zło, które spotkało jej brata odeszło.

 

Najbardziej przerażające w tym wszystkim jest to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Możemy sobie podczas lektury do woli powtarzać „to tylko książka", ale nie zmieni to faktu, że niejedna taka Ania i niejeden Aaron naprawdę żyje na tym świecie. I ta książka nam to boleśnie uświadamia. Autorka wcale nie musi opisywać wydarzeń z najdrobniejszymi szczegółami, często pozostawia dalsze wydarzenia naszej wyobraźni i to działa zdecydowanie na korzyść powieści. Nie atakuje nas nadmierną przemocą i brutalnością, a i tak przekazuje to, co przekazać miała. Nie jest to łatwa lektura, ale jakże potrzebna! Zmusza do myślenia, uświadamia jak często ludzie wolą udawać, że nie widzą tego, co dzieje się pod ich nosem, żeby przypadkiem nie musieli zareagować i jakoś pomóc. Przecież obojętność jest dużo lepszym rozwiązaniem.

 

Nie da się ukryć, że autorka ma ogromny talent, do przedstawiania trudnych tematów w sposób bardzo wiarygodny. Momentami ma się wręcz wrażenie, że musiała mieć już z taką sytuacją do czynienia, bo niemożliwe, żeby tak doskonale się w niej odnalazła. Tak umiejętnie opisała uczucia bohaterów i targające nimi emocje, że naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. Dużo mogłabym jeszcze dodać do tej plątaniny myśli, ale chyba jest już wystarczająco chaotycznie. Wiedzcie po prostu, że jest to naprawdę świetna książka, po którą warto sięgnąć bez zastanowienia!

Natula

Tych których kochamy chronimy, zrobimy wszystko żeby osłonić ich przed złem całego świata, otaczamy ich uczuciem, opieką, roztaczamy nad nimi parasol bezpieczeństwa, wierząc, że nasza obecność i miłość da im poczucie szczęścia, odpowiedzialność wzrasta kiedy dotyczy dziecka, małej bezbronnej istoty, której los znajduje się w naszych rękach, ale to jest łatwe, bo miłość jest prosta, więc dlaczego niektórym przychodzi tak trudno...

 

Aaron jest bratem Ani, bratem dla którego siostra jest największym skarbem, kiedy ich matka popadła w głęboką depresję, opiekę nad nimi przejmuje ciocia Gabrysia. Wydaje się, że będą mieć u niej jak w niebie. Ania z czułością wspomina cioci wizyty i jej piękny dom. Teoretycznie nic się nie zmieniło, jest malowniczy dom, ale jest też Gabrysi chłopak Andrzej; mało sympatyczny drab ze skłonnością do agresji, który nie lubi Aarona. Nagle miejsce, które miało być oazą bezpieczeństwa, staje się sceną przerażającego dramatu, w którym przemoc i psychiczne dręczenie przekracza wszelkie granice. Aaron i Ania mają już tylko siebie.

 

Małgorzata Warda jest autorką znaną m.in. z takich powieści jak: „Ominąć Paryż", „Środek Lata", „Nikt nie widział nikt nie słyszał". Podobno w swoich książkach podejmuje trudne tematy, które silne oddziałują na emocje, piszę prawdopodobnie, bo „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" jest dla mnie pierwszym spotkaniem z twórczością tej pisarki i to spotkaniem jak najbardziej udanym.

 

W prezentowanej przeze mnie książce poruszany jest wstrząsający temat, który bez względu na formę przekazu zawsze wzbudza ogromne emocje i wywołuje szok. Przemoc w rodzinie, a także brak na nią jakiejkolwiek reakcji ze strony otocznia jest rzeczą niewybaczalną i karygodną, grzmię i będę grzmieć, autorka ma jednak więcej ode mnie wyczucia, bo nie moralizuje, nie prawi banałów, nie podaje gotowych rozwiązań i nie pisze, że łatwo jest wyrwać się z tak bolesnej i ciężkiej sytuacji, szczególnie jeśli jest się nastolatkiem chroniącym młodszą siostrę.

 

Pisarka jest jakby gdzieś obok tej sytuacji, nie gani matki, która zatraca się w swojej chorobie i skupia się tylko na własnym bólu, nie zauważając cierpienia swojego syna, nie piętnuje ciotki, która pozwala na nadużycia ze strony swojego narzeczonego względem jej bratańców, ani nie karci kolegów Ani, którzy z wrażliwej dziewczynki zrobili ofiarę. Małgorzata Warda pokazuje skutki obojętności, braku współczucia, zrozumienia, które w konsekwencji prowadzą do krytycznego finału i desperackiego krzyku rozpaczy.

 

Umierałam kilka razy czytając tę książkę, jej lektura sprawia fizyczny ból, w większości jest to efekt poruszanej kwestii, ale muszę przyznać, że język powieści, bardzo ekspresywny i piękny silnie wpływa na odbiór powieści, i wszystko byłoby idealnie gdyby nie to, że w opisywanej historii brak chronologii, częste retrospekcje i zmienna narracja wprowadzała zamęt, zdarzało się, że gubiłam drogę w tej podróży w czasie i musiałam się zatrzymać, żeby poukładać sobie fakty. Na szczęście bardzo dobry warsztat pisarski oraz doskonale przygotowany temat pod względem merytorycznym jak i psychologicznym sprawia, że lektura"Dziewczynki, która widziała zbyt wiele" jest pozycją godną uwagi, wzruszającą, otwierającą oczy na szereg zagadnień oraz zmuszającą do inicjatywy.

Scathach

Czy zastanawiałeś się kiedyś, Czytelniku, jak wiele zła byłbyś w stanie znieść? Ilu strasznych wydarzeń musiałbyś być świadkiem, by wreszcie na nie zareagować i spróbować mu się sprzeciwić?

 

A czy myślałeś jak wiele krzywd jest w stanie wytrzymać psychika małego dziecka? Jak na jego przyszłym życiu odciśnie się bycie świadkiem najgorszej przemocy, której doświadczała najbliższa mu osoba?

 

Dziewczynka, która widziała zbyt wiele opowiada historię dwójki rodzeństwa – Ani i Aarona.
Oboje są do siebie niezwykle przywiązani, bowiem od najwcześniejszych lat życia wiąże ich relacja szczególna – chłopak, jako straszy brat stał się obrońcą swojej siostry, która bardzo szybko się od niego uzależniła. Relacja zapoczątkowana we wczesnym dzieciństwie odcisnęła trwałe piętno na jej życiu.

 

Gdy matka rodzeństwa, Cecylia, wpada w depresję, dziećmi zaczyna się opiekować ciocia Gabi. Niestety, decyzja o umieszczeniu ich w jej domu okazuje się być najgorszą decyzją życia.
Kobieta jest rozchwiana emocjonalnie, nie ma pojęcia o wychowaniu dzieci, a na dodatek przejawia skłonności do uległości i poddaństwa. Gabi jest narzeczoną Andrzeja, z którym mieszka na stałe. Mężczyzna okazuje się być brutalnym i agresywnym człowiekiem, który na każde drażniące sytuacje reaguje przemocą. Swoje frustracje wyładowuje na dzieciach, w których obronie nie staje nikt. Gabi przygląda się sytuacji, jednak nigdy nie jest w stanie stanąć w obronie dwójki rodzeństwa. Milczeniem przyzwala na to, by jej narzeczony bił je i upokarzał.

 

Na skutek swojej sytuacji rodzinnej dzieci mają problemy w szkole. Są wycofane, nie potrafią zawierać znajomości. Ania staje się klasowym pośmiewiskiem, Aaron natomiast budzi ciche zainteresowanie kolegów i koleżanek, jednak mimo to z nikim nie potrafi wejść w relację.

 

Rodzeństwo przeszło wiele, a Aaron cierpiał podwójnie, z racji, ze zawsze stawał w obronie swojej młodszej siostry. Oboje byli wyczerpani zarówno fizycznie, jak i psychicznie, stanęli na skraju załamania nerwowego i wydawać by się mogło, że już nic nie będzie im w stanie pomóc.

 

W obliczu tej sytuacji, Ania decyduje się na śmiały krok. Postanawia rozprawić się z oprawcą i zwrócić na siebie uwagę otoczenia. By to osiągnąć decyduje się na złożenie zeznań, które wstrząsną całym środowiskiem rodzinnym i szkolnym.

 

Ania wyzna coś, czego nikt nie mógłby się spodziewać. Zgodnie z oczekiwaniami jednak, na rodzeństwo skierują się wówczas spojrzenia wszystkich, a oni będą mogli wyznać prawdę i uwolnić się od traumatycznej przeszłości.

 

Powieść Małgorzaty Wardy jest powieścią głęboko poruszającą. Wstrząsające opisy budzą morze emocji. Oburzenie przeplata się w niej z niedowierzaniem; zaskoczenie z brakiem akceptacji i buntem.

 

Temat przemocy domowej nie jest w literaturze niczym nowym, jednak wciąż skutecznie porusza. Problem przemocy seksualnej i związanej z nią traumą jest wciąż aktualny i nośny.

 

Warda pozwoliła sobie na tak przekonujące opisy, że jej książka uciekła od banału szokując i oburzając.

 

Jej ksiązka, choć porusza tematykę bolesną, rodzi wiele współczucia. Bulwersuje obrazem społecznego przyzwolenia na agresję, sprawiając jednocześnie, że czytelnik ma przemożną chęć uczynienia czegoś w kierunku zmiany tej sytuacji.

 

W powieści tej brakuje szczegółowych opisów brutalnych scen, jednak właśnie te niedopowiedzenia i niedookreślenia pozostawiają pole wyobraźni. To dzięki nim ksiązka tak wstrząsa i uderza. To one stanowią o jej największej wartości.

 

Sposób prowadzenia narracji pozwala na pełniejsze poznanie uczuć bohaterów. Pomysłem na książkę są liczne retrospekcje. Linearność została tutaj całkowicie zaburzona, na próżno szukać więc jakiejkolwiek chronologii.

 

Wszystko to łącznie składa się na powieść bardzo dobrą. Poruszającą, zmuszającą do refleksji, pozwalającą docenić własne szczęście i tragedię innych. To powieść o heroicznej próbie walki z traumatyczną przeszłością i przykład na to, że z każdej sytuacji można, nawet mimo braku wsparcia najbliższych, wyjść, po to, by na nowo spróbować poukładać własne życie. Historia, która po raz kolejny kieruje nasze spojrzenie na domową przemoc, fizyczne i psychiczne znęcanie się, molestowania seksualne i szereg innych dramatów, które rozgrywają się pod naszym nosem. Wystarczy chcieć widzieć i chcieć pomóc.

 

Niewiele, a jednak dzięki temu możemy uratować czyjeś życie.

Katarzyna K

Od dzisiaj jestem fanką Małgorzaty Wardy, która podjęła się tak trudnej i ważnej tematyki, niczego nie uproszczając i ubarwiając. Powieść nie należy do literatury łatwej, przyjemnej czy też lekkiej. Jest to historia o trudnych i bolesnych wyborach i decyzjach, która daje do myślenia. Może zwieść nas ta okładka, która przedstawia dziewczynkę w pięknej zielonej sukience, ale mimo pięknego tła, bohaterka odwrócona jest do czytelnika tyłem, co rozumieć można jako nutę tajemniczości i niewiedzy, co właściwie może czekać nas na kolejnych stronicach książki.

 

Głównymi bohaterami powieści są Anna i Aron, którzy są rodzeństwem bardzo ze sobą zżytym i kochającym się. Aron podjął się opieki swojej siostrzyczki, stał się jej opiekunem i obrońcą, dzięki czemu Ania czuła się przez kogoś kochana. Ich więź emocjonalna była bardzo silna, nawet nierozerwalna. Ich dzieciństwo było okropne. Od początku byli narażeni na niepowodzenia, smutki, stres, także nie mieli idealnego i przyjemnego dzieciństwa. Ojciec nie żył, a matka popadła w depresję, z której leczyła się kilka lat, nie przejmując się swoimi dziećmi. Pod opiekę wzięła je ciotka Gabrysia. Kobieta w ogóle nie miała doświadczenia w wychowywaniu dzieci, a co gorsze, w ogóle nie chciała ich mieć. Na domiar tego wszystkiego, Gabrysia mieszkała z swoim chłopakiem Andrzejem, który pozwalał sobie na o wiele za dużo w stosunku do rodzeństwa. Dzieci, a w szczególności Aron, były przez niego poniżane, krzywdzone i bite. Czas jaki spędziły dzieci w domu Gabrysi był dla nich czasem tragedii, smutku i żalu. Wychowywały się w stresie i w niezrozumieniu.

 

Tylko po części nakreśliłam fabułę powieść Małgorzaty Wardy, ponieważ nie chciałabym zdradzać całej historii, ale proszę mi wierzyć, że to dopiero początek. Książka wstrząsnęła mną i zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Jestem bardzo wrażliwa na ból, krzywdę i poniżanie, a tym bardziej jeśli dotyczy to małych i niczemu winnych dzieci. Dlatego też, ta historia na długo zostanie w mojej głowie i w moim sercu. Jest to książka, którą powinni przeczytać wszyscy. Niektórzy po to, aby przestali być obojętni wobec innych, aby poznali dramaty jakie dzieją się czasami w domu sąsiadów. A dla jeszcze innych żeby może zmienili coś w swoim życiu i pamiętali o tym, że nigdy nie są sami w tragedii jaka ich dotyka.

 

Autorka doskonale opisała patologie, takie jak przemoc w domu, agresja, znęcanie się psychiczne, lekomania i molestowanie seksualne, jakie dzieją się w rodzinach. Bohaterowie tej powieści są świetnie opisani, bardzo prawdziwie, nie są też przekolorowani. To jak przeżywają daną chwilę, autorka opisała bardzo przejmująco, aż czuje się dreszcz na szyi i ból w sercu, że krzywda spotyka małe dzieci.

 

Powieść wzrusza, porusza i skłania do refleksji. Książka o trudnym i prawdziwym życiu obok, której nie wolno przejść obojętnie.

 

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Dziewczynka, Która Widziała Zbyt Wiele

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)