Dobry Człowiek Andrew Nicoll

Wybierz opinię:

Molly

Baśń o rzeczywistości. Powieść z gatunku tych, po których zamknięciu długo jeszcze unoszą się wzniecone uderzeniem obłoczki lśniącego pyłu realizmu magicznego. Bardzo nastrojowa powieść o wszystkim i o niczym, ale głównie o życiu. O życiu i o miłości, o rozczarowaniu i walce o marzenia. Napisana piórem prozaika, którego wyobraźnia jest nieograniczona. Pełna subtelnego humoru, bogata w urokliwe detale; eteryczna niczym pierwsza miłość i gorzka goryczą uczuciowej porażki.

 

Jesteśmy w Kropce. Miasteczku położonym na wyspie gdzieś na północnym Bałtyku, sąsiadującej z Umlautem, Myślnikiem i Ukośnikiem. W miasteczku jakich wiele, które jest jednocześnie jedyne w swoim rodzaju. Władzę sprawuje tam cieszący się społecznym szacunkiem, uznaniem i sympatią burmistrz Tibo Krovic. Dobry Tibo Krovic. Jego prawą ręką i niezastąpioną pomocą jest asystentka, piękna Agathe Stopak. I tak sobie pracują oboje sumiennie dzień za dniem, samotni w swych biurowych pokojach i samotni w życiu, a w ratuszu aż wrze od głębokich uczuć, jakimi się wzajemnie darzą, od powstrzymywanych na końcu języka wyznań i skrywanych namiętności. Jednak pewnego dnia tama zaczyna przepuszczać; nie gwałtownie ale zauważalnie - wtedy zaczynają się wspólne lunche w restauracji pod Złotym Aniołem, kupowanie sobie nawzajem słodkich upominków, meblowanie wyimaginowanego domu Agathe w Dalmacji wyciętymi przez Tiba z gazet bibelotami... Sielankę burzy jednak jedno nieporozumienie, jedna nieodczytana myśl, jedno przeoczone marzenie...

 

Szczególne są u Nicoll'a kreacje bohaterów - Agathe to kobieta po przejściach (zmarło jej dziecko, utraciła małżeńskie szczęście, mąż przestał ją zauważać), którą autor kreuje na rubensowską piękność, wielokrotnie podkreśla jej kobiece kształty, powab i wdzięk. Dobry Tibo Krovic jest również uczciwy i dobry do granic przerysowania - kocha swoją pracę, swoje miasto, jest sumienny i przykładnie piastuje swój urząd. W wachlarzu postaci przewijających się przez powieść człapie też ociężale groteskowo gruby prawnik Yemko Guilliame, którego pasją jest kaligrafowanie cytatów na ziarenkach ryżu; tajemniczo wróży z fusów odsłaniając kurtynę widmowego teatru Mamma Cesare; jej syn uśmiecha się spod charakterystycznego włoskiego wąsika, a na to wszystko spogląda z góry, przeczesując swoją brodę, legendarna patronka Kropki - Walpurnia.

 

Uwielbiam realizm magiczny w powieściach - a wydawca obiecuje już w opisie na okładce "realizm magiczny jak u Marqueza" - i z czystym sumieniem stwierdzić mogę, iż obietnicy dotrzymuje. Kropka ma swoje drugie oblicze, oblicze widmowe, zaczarowane, nadrealne - ma niezwykłą brodatą patronkę, która patrzy na poczynania bohaterów z wieży na ratuszu już od ponad dwustu lat, kiedy to oddała się zbrojnym oddziałom Hunów, by bronić kropkowych kobiet. W jego podziemiach również odbywają się przedstawienia teatralno-cyrkowej trupy duchów. To wszystko czyni powieść swego rodzaju baśnią, dodaje jej posmaku magii, a autorowi daje możliwość popisu wyobraźni, która w przypadku Nicoll'a jest wyjątkowo wybujała.

 

Styl autora jest jedyny w swoim rodzaju. Mnie bardzo przypadł do gustu powieściowy metajęzyk, nadający opowieści lekkości, ukazujący brak dystansu i chęć zbliżenia autora do jego czytelników poprzez uchylenie rąbka tajemnicy dotyczącej toku myślowego w ramach działalności twórczej. Autor pisząc mówi do nas, przelewa na papier swoje dygresje bądź dopowiedzenia dotyczące pisania powieści, otwiera literackie drzwi dzielące świat realny z epicką fabułą, mruga okiem do odbiorców:

 

"Lecz w opowieściach nie ma nieopisania. W opowieściach opis jest obowiązkowy."**

 

"Zaciągnij zasłony. To rozsądna rada dla tych, którzy czytają opowieść, podobnie jak dla ludzi w jej wnętrzu. Zaciągnijcie zasłony i zaczekajcie na śniegu, aż Agathe znów je odsunie, umyta i ubrana, z uczesanymi włosami i nałożonym makijażem."***

 

W niektórych momentach zabieg ten przybiera wręcz formę jawnego parodiowania niektórych utartych i oklepanych zabiegów powieściowych czy rozwiązań narracyjnych:

 

"Całe szczęście, choć podobne złośliwości losu są częste w powieściach jako sposób na wywołanie nieporozumień między kochankami, nic takiego nie stało się z kartką Tiba."****

 

Nicoll to hipnotyzer wyobraźni - jego sposoby prowadzenia fabuły są tak sugestywne, iż nawet nie zauważamy, jak użyte przez niego w warstwie narracyjnej słowa i sformułowania każą nam wyobrażać sobie przemianę kobiety w psa. Autor wmawia nam absurdy i robi to tak umiejętnie, iż udaje mu się naszą wyobraźnią zawładnąć i skierować na pożądane tory. Niezwykłe. Bardzo świeży i innowacyjny jest też w warstwie narracyjnej zabieg reżyserowania opowieści, którą Mamma Cesare opowiada Agathe - kobieta interpretowała wszystko na swój filmowy sposób robiąc z tego niezgorszy romans, przewijała mniej ciekawe momenty, ba, nawet obsadziła już główne role. Agathe kręciła film, a czytelnik go oglądał. Nicoll ma wielki dar władania słowem i lepienia z niego jak z plasteliny. Po tym wszystkim wtrącanie się brodatej i upstrzonej brodawkami Walpurni do narracji nie dziwi już nikogo.

 

Naprawdę dobra książka. Zabawna, magiczna, miejscami gorzka, czasem śmieszna, pełna uroku starych księgarni, wypełnionych zapachem kawiarni, kłująca oczy blistrem starego teatru. Nicoll miesza wiele elementów by stworzyć pełen melancholii obrazek miasteczka wspomnień, potem dorzuca do tego absurd, który absurdalnie służy powieści. Magiczna. Warto przeczytać.
** s. 106.
*** s. 270
****s. 233. Dobry Człowiek, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.

Marta_25

Wyspa gdzieś na północnym Bałtyku. A na niej między Myślnikiem i Ukośnikiem maleńkie miasteczko, Kropka. Miasteczko gdzie codzienne życie doprawione jest szczyptą magii. Gdzie niezwykłość i tajemniczość unosi się w powietrzu, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje.*

 

„Opiekę" nad Kropką sprawuje burmistrz, Tibo Krovic, człowiek cieszący się wśród mieszkańców olbrzymią sympatią oraz dużym uznaniem. Tibo jest mężczyzną bardzo uczciwym, wrażliwym oraz oddanym swojej pracy. Jest w przekonaniu mieszkańców dobrym człowiekiem. Miano dobrego człowieka od czasu do czasu uciska burmistrza, sprawia, że rezygnuje ze swoich pragnień, bądź trzyma je w sekrecie. Miłość do swojej sekretarki, Agathy Stopak także owiana jest tajemnicą.

 

Agathe Stopak to kobieta nieszczęśliwa. Po stracie dziecka nie potrafi odbudować relacji i więzi z mężem. Mężczyzna coraz częściej zagląda do kieliszka, a żonę traktuje jak powietrze. Autor utożsamia Agathe z pięknościami epoki barokowej (jak Wenus z lustrem). Jej obfite, pełne uroku kształty są niejednokrotnie wychwalane w powieści.

 

Ogromna samotność zbliża Tibo i Agathe. Lgną do siebie, z każdym dniem coraz bardziej. Umawiają się na lunche w restauracji pod Złotym Aniołem, rozmawiają o swoich marzeniach, obdarowują prezentami. Agathe dzieli się z mężczyzną swoim największym marzeniem o pięknym domu w Dalmacji, gdzie będzie czytać Homera. Uczucie rodzące się między nimi nagle gaśnie za sprawą pewnego niedomówienia i niefortunnego spotkania...

 

Nie tylko Tibo i Agathe wzbudzają bardzo ciepłe uczucia u czytelnika. Wzruszającą postacią jest Mamma Cesare, starsza kobieta, która nie tylko prowadzi kawiarenkę, ale także wróży z fusów oraz ratuje ludzi przed samotnością z nieocenioną pomocą cyrkowców-widm. Do łez bawi tajemnicza Walpurnia (narratorka powieści), która została patronką Kropki, dzięki dość oryginalnemu wyczynowi. Dwieście lat wcześniej Walpurnia o dość wątpliwej urodzie (miała brodę i brodawki) oddała się Hunom, aby udaremnić najazd na miasteczko.

 

Andrew Nicoll posiada niezwykłą lekkość pióra. Operując bardzo plastycznym językiem stworzył opowieść wręcz baśniową, oniryczną. Zachęca czytelnika, aby stał się jej częścią, aby śnił poprzez zastosowanie bezpośrednich do odbiorcy zwrotów (Zaciągnij zasłony. To rozsądna rada dla tych, którzy czytają opowieść, podobnie jak dla ludzi w jej wnętrzu)**. Sprawia, że przenikanie się realizmu z magią staje się czymś naturalnym ( czytelnika nie dziwi fakt, że kobieta przemienia się psa, a po miasteczku krążą duchy zmarłych artystów). Tempo akcji snuje się tutaj leniwie, a główne motywy przeplatane są historiami o drobiazgach, niekoniecznie istotnymi, bo w tej historii liczy się raczej samo opowiadanie niż rzeczy, które się dzieją.***

 

„Dobry człowiek" to opowieść o życiu, spełnianiu najskrytszych marzeń, ale przede wszystkim o samotności i potrzebie miłości. Polecam nie tylko zwolennikom realizmu magicznego.

 

*str. 380
** 270
*** str. 442 Dobry Człowiek, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.

Lucy

Historie o miłości i romanse zazwyczaj kojarzą się z ckliwymi i naiwnymi opowieściami, w których główni bohaterowie, mimo wielu perypetii i zbiegów okoliczności w końcu i tak są razem. Gdy sięgałam po Dobrego człowieka autorstwa Andrew Nicoll też tak myślałam i obawiałam się, że nie będzie to porywająca lektura. Jednak jakież było moje zdziwienie, gdy już po kilku stronach zorientowałam się, że to coś więcej. Ta powieść sprawiła, że od tej pory na książki opatrywane hasłami miłość i romantyczna będę patrzyła pod zupełnie innym kątem, bo przegapienie tej byłoby niewybaczalnym błędem.

 

Dobry człowiek to powieść, której bohaterem jest dobry burmistrz miasta o tajemniczej nazwie Kropka – Tibo Krovic. Jej motyw przewodni to miłość, tego lubianego przez wszystkich mężczyzny do swej sekretarki Agathe Stopak. Niestety, kobieta choć samotna, nieszczęśliwa i potrzebująca uczucia, wciąż jest zamężna. Naszemu burmistrzowi pozostaje więc snucie marzeń, upajanie się zapachem jej perfum i potajemne wielbienie olśniewającej urody. Ten stan rzeczy utrzymuje się, aż do dnia, gdy przez przypadek lunch pani Agathe wpada do fontanny. Czy ten zdawałoby się nic nieznaczący incydent zbliży do siebie oboje ludzi, tak desperacko potrzebujących miłości? Czy patronka miasta – święta Walpurnia, spojrzy na nich łaskawym okiem ze swej katedry i da szansę rozkwitającemu właśnie uczuciu?

 

Narrator powieści ujawnia się po kilku stronach, a jest nim nikt inny, jak święta Walpurnia – opiekunka Kropki i jej mieszkańców. Niegdyś piękna mniszka, która na swą własną prośbę została oszpecona i obdarzona przez bogów bujną brodą, teraz zazwyczaj biernie obserwuje poczynania swych wyznawców i opowiada ich historię. Jest wszędzie i wie wszystko, co dzieje się w mieście, potrafi również zaglądać do ich serc, dzięki czemu możemy się dowiedzieć o czym myślą i co czują. Często zwraca się do Czytelnika, by na przykład wyjaśnić z jakich powodów pewne zdarzenia opisuje rozlegle, innym poświęcając mniej czasu. To bardzo ciekawy i trafny zabieg, by narrator wszechwiedzący nie był kimś tajemniczym i odległym.

 

Bohaterowie są ludźmi z krwi i kości – popełniają błędy, targają nimi znane nam uczucia i namiętności. Bez problemu można się wczuć w ich role, dzięki czemu stają się nam bliżsi. Mają w sobie coś, co sprawia, że nie da się ich nie lubić. Nawet potężny prawnik – Yamke Guillaume, który z początku wydaje się być podejrzanym i aroganckim typem, w końcu zyskuje sobie zaufanie. Największe wrażenie wywiera tytułowy dobry człowiek – burmistrz Tibo Krovic. Poznajemy go ,gdy cielęcym wzrokiem podąża za swą ukochaną, jest sprawiedliwy, miły i uprzejmy dla wszystkich, lecz także trochę ciapowaty, przez co patrzy się na niego z przymrużeniem oka. Jednak w kluczowych momentach okazuje się, że to człowiek niezwykle silny, potrafiący walczyć o swoje, który wie, czym jest prawdziwa miłość i nie zawaha się przed niczym w imię szczęścia swej wybranki.

 

Cała powieść przepełniona jest tajemniczością i wszechobecną magią. Już same nazwy miast typu Kropka, Myślnik czy Umlaut sprawiają, że czujemy się jak w jakiejś bajkowej krainie, choć z drugiej strony mamy Londyn i Amerykę, które przecież jak najbardziej należą do realnego świata. Poza tym nieznany nikomu nawiedzony teatr, widziana przez nielicznych grupa cyrkowców i kobieta zmieniająca się w dalmatyńczyka, to tylko niektóre elementy nasuwające pytania o swe znaczenie i zachęcające do głębszych przemyśleń.

 

Dobry człowiek to piękna powieść o miłości i ludzkich wyborach. Odrobinę senny i magiczny klimat tej książki nastraja melancholijnie i marzycielsko. Jest godna polecenia zarówno osobom, które lubią historie z gatunku love story, jak i tym, którzy nigdy wcześniej po nie nie sięgali. Jest to idealny wybór dla każdego, kto chciałby oderwać się od rzeczywistości, przeczytać coś lekkiego, ciepłego i nietuzinkowego. Bo taka właśnie jest ta pozycja. Ja jestem zachwycona, mimo że romanse nigdy mnie nie porywały. Z tego powodu gorąco zachęcam do jej lektury.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Dobry Człowiek

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)