Trucizną Mnie Uwodzisz

Autor: Jennifer Clement

Okładka wydania

Trucizną Mnie Uwodzisz

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Alex9

Uwodzenie z czym kojarzy się najczęściej? Z romantyczną atmosferą, blaskiem świec, a może z trucizną? Uwodzenie i trucizna w tytule intrygują, jaka historia kryje się za nim? Okładka również zwraca okładkę, na pomarańczowo - terakotowym tle rysunek rośliny, a po sprawdzaniu jej nazwy okazuje się ona trująca ... Jaka będzie jej rola w tej opowieści, w której zabójczy nastrój wydaje się być pewny?

 

Emily lubi informacje, szuka ich w encyklopediach, słownikach, starych almanach, czasem są one ciekawe, a czasem nawet ich przeczytanie można by uznać za stratę czasu. Jednak nie poprzestaje na tym, zbiera również wiadomości o zabójczyniach i pasjonuje się świętymi, co raczej rzadko idzie w parze. Zbrodnia i święte życie, młoda kobieta i niecodzienne hobby. Urodzona w Meksyku, w rodzinie od pokoleń zamieszkujący ten kraj, jedna jej część zasymilowała się z nią, lecz druga nadal kontynuuje angielskie tradycje. Same kontrasty, tak jak ziemia, na której osiedliła się. Kim jest dziewczyna o imieniu Emily? Córką, studentką, samotniczką kochającą książki, opiekunką w sierocińcu ... A może jeszcze ktoś kryje się w niej? Czasem zwyczajność kryje o wiele bardzie interesujące szczegóły, które dają o sobie znać dopiero w przełomowych momentach. Nagłe pojawienie się kogoś, kogo uważa się za zaginionego, należącego do tego co już za nami sprawia, że wszystko to co było postrzegane zaczyna być w całkiem innym świetle. Nagle dostrzega się w otaczającej rzeczywistości detale, które wcześniej w ogóle nie rzucały się w oczy, chociaż były przecież obecne. Jak wpłynie obecność człowieka, żądającego wiele i biorącego to czego pragnie bez pytania kogokolwiek o zgodę? Czy można z dnia na dzień stać się kimś innym?

 

Jennifer Clement na stronach swojej książki wykreowała historię, która wciąga czytelnika w swoją akcję, nim jeszcze przeczyta on pierwsze jej słowa. Tajemnica w zamknięta na stronach intryguje, jest obecna ciągle, ale nie na pierwszym planie. Każdy z bohaterów wydaje się mieć jej część w sobie, ale nim będzie dane odkryć ją i połączyć w całość czytający będą świadkiem niezwykłego spektaklu, rozpoczętego w przeszłości, a na ich oczach będzie rozgrywał się jego finał. Nieśpiesznie szczegóły rysują całkowicie inną opowieść niż wydawała się ona na początku. Zamiast sensacji - życie, będące lepszym scenarzystą i reżyserem niż mogłoby wydawać się. Nie powiedzenie prawdy to nie to samo co kłamstwo, ale czy na pewno? Jedno i drugie działanie prowadzi do tego samego, coś pozostaje w ukryciu. To o czym się nie mówi tak samo rani jak przedstawienie nieprawdziwych faktów.

 

„Trucizną mnie uwodzisz" jest obrazem, w którym wiele elementów staje się dopiero widocznych po czasie, uzupełniając to co widoczne jest od razu. Opowieść przeplatana jest informacjami o zabójczyniach, kobietach, na które zwrócono uwagę dopiero po odkryciu zbrodni przez nie dokonanych. Pasują jednak do opowieści lepiej niż mogłoby to początkowo wydawać się. Zwykłość nabiera niezwykłych cech, a nieprawdopodobne staje się zwyczajne. Autorka zdobywa czytelnika zdanie po zdaniu, nim się on spostrzeże jest już uwiedziony niesamowitą historią.

Isadora

"Kobieto, bogini
Trucizną spojrzenia mnie uwodzisz
Kobieto, rozsiewasz wokół woń
Kwitnącej pomarańczy"

 

Niepokojące, melancholijne słowa piosenki Augustina Lary sączą się leniwie z gramofonowych głośników stojących w salonie skąpanym w ostatnich promieniach palącego, meksykańskiego słońca. Przelewają się przez karty powieści, stale obecne w tle, nadające jej niepowtarzalnego kolorytu - i tylko od nas zależy, jakie nadamy im znaczenie. Wszystko tu jest cudownie niejednoznaczne: zwiewne, subtelne i poetyckie, a jednocześnie buzujące intensywnością emocji, gwałtownością, trucizną. Nic nie jest tym, czym się wydaje, ale czyż nie na tym polega uwodzenie?

 

Emily Neale mieszka wraz z ojcem w starym domu na przedmieściach Mexico City. Od dnia, w którym jej matka zaginęła w tajemniczych okolicznościach podczas wyprawy na miejski targ, wychowywał ją troskliwy i nieco nadopiekuńczy ojciec z wydatną pomocą siostry Agaty, przełożonej sierocińca pod wezwaniem św. Róży z Limy.
Dziewczyna wiedzie uporządkowane, spokojne, wręcz nudne życie; jest samotnicą, a do towarzystwa wystarcza jej obecność ojca, starej zakonnicy oraz gromadki sierot. Byłaby całkiem zwyczajną młodą kobietą, gdyby nie fascynacja kultem świętych, na temat których wie prawie wszystko oraz osobliwe hobby graniczące z obsesją. Emily kolekcjonuje historie kobiet - morderczyń, gromadzi również wszelkie encyklopedyczne i słownikowe fakty. Jednak pewnego dnia w jej ciche, poukładane życie wkracza nieznany kuzyn, Santiago. Siła jego osobowości jest tak wielka, że dziewczyna zupełnie traci dla niego głowę, a z biegiem czasu ulega subtelnej przemianie. Odtąd nic już nie będzie takie samo; z tej drogi nie ma powrotu.

 

Powieść Jennifer Clement uwodzi. Urzeka niepowtarzalnym klimatem, na który składają się barwy, smaki i aromaty meksykańskiej metropolii, czaruje niewypowiedzianą, wiszącą w powietrzu tajemnicą - delikatną, ale jednak wyraźnie wyczuwalną, niejasnym przeczuciem nadciągającej katastrofy, rodzinnymi sekretami unoszącymi się w rozedrganym upałem powietrzu. Jennifer Clement posiada niezwykły talent - jej pióro zaklina rzeczywistość, nadaje jej kształt i ożywia, rozpala wyobraźnię pozwalając spacerować chłodnymi korytarzami sierocińca i ponurą, rozgrzaną słońcem Drogą Śmierci w Teotihuacan, czy też poczuć aromat dojrzałych melonów i rozkwitającego w ostrym, meksykańskim słońcu kwiatu pomarańczy. Autorka kreuje świat, w którym jest miejsce i dla melancholijnych pieśni Augustina Lary, i dla energetycznych piosenek Jimmy'ego Hendrixa; świat łączący sferę sacrum i profanum - gdzie każdy dzień ma swojego świętego patrona, a mimo to przesądy i wiara w pecha nadają mu rytm; świat, który zamyka się w czterech ścianach stuletniego domu, uporządkowany według encyklopedycznych faktów, krzyczący od wyznań kobiet - morderczyń, naznaczony piętnem rodzinnych sekretów i tragicznych historii osieroconych dzieci.

 

Prozę Jennifer Clement charakteryzuje niezwykle oryginalny styl; oszczędność słów sprzyja precyzji wyrażania myśli, uczuć i emocji - tyleż prawdziwych, co intensywnych. Jednocześnie minimalizm ten cechuje - paradoksalnie - zwiewna poetyckość, plastyczność i sugestywność opisów, zadziwiające bogactwo treści zamknięte w kunsztownej, artystycznej formie. Oddziałuje na wszystkie zmysły, a przy całej precyzji słowa wciąż pozostaje miejsce na intuicyjnie wyczuwalną tajemnicę oraz niedomówienia rozbudzające wyobraźnię i potęgujące wewnętrzny niepokój.

 

Urzekający klimat to zaledwie jeden z aspektów prozy Clement. Równie istotna jest pasjonująca gra psychologiczna, jaką autorka prowadzi z czytelnikiem. Kreując postaci bohaterów przygotowuje jednocześnie dla Emily emocjonalną pułapkę: pedantycznie poukładana, cicha, bierna, choć pozostająca więźniem szczególnych obsesji dziewczyna borykająca się z utratą matki, uzależnia się emocjonalnie od nieobliczalnego, groźnego Santiago, który nią manipuluje, osacza, krzywdzi. Toksyczna miłość przypominająca relację kat - ofiara zatruwa Emily, która ulegając przemożnemu wpływowi przytłaczającej osobowości kuzyna gubi się, traci rozeznanie między dobrem a złem. Jej sytuacja jest nie do pozazdroszczenia; Emily poszukuje własnej tożsamości i prawdy o swojej matce, walczy z wyrzutami sumienia wywołanymi zakazaną miłością rozpaczliwie próbując utrzymać się na powierzchni. Co będzie, jeśli dopuści do głosu mroczną stronę swej natury? I czy to wciąż będzie ona, czy też raczej emanacja dominującej osobowości Santiago?

 

Autorka postarała się, by intrygująca, pełna niedopowiedzeń wędrówka najtajniejszymi zakamarkami ludzkiej duszy nie przyniosła jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Czytelnik do końca nie wie, co jest prawdą, a nawet gdzie jej szukać. Może jedynie snuć przypuszczenia na podstawie licznych wskazówek zawartych w fabule, zweryfikowawszy uprzednio, które z nich są rzeczywiście istotne.

 

Fascynująca fabuła, intrygująca gra, wszechobecna tajemnica, którą nieustannie próbujemy rozgryźć, przekonanie graniczące z pewnością, że prawdziwa zagadka to ludzka natura wraz z drzemiącymi w niej siłami, których charakteru być może nigdy nie poznamy - ta książka uwodzi, jest jak trucizna rozlewająca się po ciele - niepodzielnie zaprząta naszą uwagę, dręczy nasz umysł długo po zakończeniu lektury, nie sposób się jej pozbyć, gdyż uzależnia magią emanującą z jej kart. Nie daj się prosić, daj się uwieść.

Dosiak

Matka Emily Neal pewnego dnia wyszła na targ i już nigdy nie wróciła do domu. Przez całe dzieciństwo bohaterka zastanawiała się czy jej matkę spotkało coś złego, czy po prostu porzuciła córkę. Teraz Emily poświęca się głównie studiom i pracy w sierocińcu założonym przez jej przodków. Mieszka z ojcem na przedmieściach Mexico City, często rozmawia z prowadzącą sierociniec siostrą Agatą, a w wolnym czasie wyszukuje i zachowuje artykuły o zbrodniarkach. Wycina z gazet nawet najmniejszą wzmiankę o kobietach, które odebrały komuś życie, powiększając w ten sposób swoją nieco makabryczną kolekcję. Pewnego dnia w domu Emily pojawia się kuzyn Santiago, którego rodzice nie utrzymywali kontaktów z resztą rodziną. Gdy między nim a Emily rodzi się zakazana więź, na jaw wychodzi skrywany przez lata sekret.

 

Powieść Jennifer Clement skusiła mnie wieloma pozytywnymi recenzjami, piękną okładką i egzotycznym miejscem akcji. Nie mogę stwierdzić, że zawiodłam się na tej historii, ale przyznam, że nie odnalazłam w niej nic aż tak wyjątkowego. Spodziewałam się naprawdę niebanalnej i zapadającej w pamięć powieści, a otrzymałam kolejną historię miłosną, tyle, że rozgrywającą się w innej niż zazwyczaj scenerii. Trucizną mnie uwodzisz wyróżnia się spośród innych książek subtelnym językiem. Zostałam wciągnięta w ten egzotyczny i trochę oniryczny klimat, w którym palące słońce Mexico City pozostawia ślad w kwiatach bugenwilli, a ulicami jeżdżą obwoźni sprzedawcy chleba czy owoców. Czasami dobrze jest zrobić sobie przerwę od „zwyczajnych" powieści obyczajowych i sięgnąć po taką, która charakteryzuje się pięknym językiem. Nie żałuję czasu poświęconego na lekturę, ale niestety nie wszystkie motywy chwyciły mnie za serce z taką samą intensywnością.

 

Za największą wadę recenzowanej powieści uważam dziwny i mało wiarygodny związek Emily i Santiago. Tak naprawdę to nie wiadomo czy ich nienaturalna relacja narodziła się z wzajemnej fascynacji czy jedynie świadomości, że robią coś zakazanego i społecznie nieakceptowalnego. Nie odnalazłam w ich zachowaniu i w ich słowach oddania charakterystycznego dla zakochanych. Miałam natomiast wrażenie, że oboje nie traktują tego uczucia poważnie. Santiago został sportretowany jako młody i zdolny architekt, który dzieciństwo spędził na odludnej farmie, a po śmierci rodziców przyjechał do miasta, by znaleźć pracę i przy okazji poznać krewnych. Mężczyzna często stroi sobie z Emily żarty, umyślnie wywołując łzy i poczucie krzywdy. Nie wiadomo, co bohaterowie myślą o sobie nawzajem. Emily od wczesnego dzieciństwa nosi w sobie ogromny ból spowodowany zniknięciem matki, jej powiernicą i pocieszycielką była dotąd siostra Agata, ale w pewnej kwestii i ona zawiodła bohaterkę.

 

Jennifer Clement w ciekawy sposób wprowadziła do historii wątek kryminalny. Na zakończenie każdego rozdziału dodała krótką notkę poświęconą wybranej morderczyni i jej ofiarom. W książce znajdują się wzmianki o Mary Ann Cotton, Verze Renci, Marybeth Tinning i innych kobietach, które za pomocą trucizny pozbawiły życia wiele osób. Takie artykuły połączone z dość dziwną i niejasną relacją między bohaterami stworzyły atmosferę niepokoju i wyczekiwania na dalszy rozwój wypadków. Interesujący okazał się również wątek sierot, którymi od lat opiekuje się rodzina Neal. Z książki przebija smutek i zrezygnowanie dzieci trafiających pod opiekę obcych ludzi i mających świadomości, że są na świecie same. Wiele z nich ma za sobą traumatyczne przeżycia, wspomnienia budzące koszmary i nawyki obrazujące ile cierpienia doświadczyły. Liczyłam na to, że powieść Jennifer Clement wywrze na mnie większe wrażenie, ale mimo tego zachęcam do lektury, ponieważ pod paroma względami Trucizną mnie uwodzisz wyróżnia się na tle innych książek o podobnej tematyce.

 

Egzemplarz recenzencki otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa Mała Kurka.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: