Błękitnokrwiści Tom 6 Zagubieni W Czasie

Autor: Melissa De La Cruz

Okładka wydania

Błękitnokrwiści Tom 6 Zagubieni W Czasie


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 4 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 5 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 7 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Gosiarella

Upadłe, a raczej wygnane z nieba anioły przybrały postać wampirów. I to nie byle jakich - błękitno krwistych! Błękitnokrwiści od czasu wygnania żyją na Ziemi pod ludzką postacią. Po ukończeniu cyklu ich dusze są przechowywane i po pewnym czasie znowu przywracane. Młode wampiry odzyskują pamieć z poprzednich żyć po zakończeniu okresu dojrzewania. Przez 5 poprzednich tomów cyklu Błękitnokrwistych mamy okazję bliżej poznać Nowojorskie Zgromadzenie. Niestety obecnie ich świat upada. Między nimi zalegli się Srebrnokrwiści. Coraz więcej wampirów ginie, padają całe Zgromadzenia, a dodatkowo osłabia je przerwana więź Allegry i Charlesa oraz Mimi i Jacka.

 

Szósty tom tej bestsellerowej serii otwiera zawarcie więzi pomiędzy Schuyler i Jackiem. Następnie młoda para udaje się do Aleksandrii w poszukiwaniu Katarzyny ze Sieny. Jednak wypełnienie testamentu Van Alenów wcale nie jest takie łatwe. W tym samym czasie Mimi wraz z Olivierem wyrusza w podróż do Piekła, aby odzyskać Kingsleya. To zadanie również nie należy do najłatwiejszych. Przejście do siódmego kręgu piekielnego w celu odnalezienia srebrnokrwistego jest sporym wyzwaniem.

 

Ponownie mamy okazje poznać wydarzenia z trzech perspektyw, które co rozdział się ze sobą przeplatają. W pierwszej kolejności rozwija się historia Schuyler i Jacka, którzy trwają w bezskutecznych poszukiwaniach. Kolejną jest zagłębianie się w czeluściach Piekła przez Mimi i jej śmiertelnego przyjaciela. Ostatnia perspektywa jest historią rozwiązania więzi przez Allegre i jak wiadomo, jest to opowieść z przeszłości.

 

Minęło sporo czasu odkąd zakończyłam poprzednią część, dlatego z początku nie mogłam sobie przypomnieć, na czym historie bohaterów się skończyły. Szybko jednak wspomnienia wracały i nie pogubiłam się za bardzo. Pozytywnym zaskoczeniem był fakt, że ten tom jest o wiele mniej skomplikowany od swoich poprzedników. Książkowe postacie w dalszym ciągu rozwijają się. Największym pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie Mimi, której z początku nie darzyłam sympatią. Dziewczyna, o ile mogę ją tak określić, stała się bardziej ludzka. Straciła wiele ze swojego zadufania w sobie i egoizmu. Powtarzam: trochę!

 

Pierwsze tomy Błękitnokrwistych nie powalały mnie na łopatki i nie prosiłam o więcej. Jednak w pewnym momencie czytania serii coś uległo zmianie, przez co bardzo mocno wciągnęłam się w tą niesamowitą historię. Na szóstą część czekałam już z zapartym tchem i ani odrobinę się nie zawiodłam. Dostałam rozwinięcie, na które liczyłam, a i sporo rzeczy mnie zaskoczyło. Książka mocno wciągnęła mnie w wir wydarzeń, choć mój apetyt nie został w pełni zaspokojony. Miałam nadzieję na rozwikłanie się pewnych tajemnic, a okazało się, że muszę dalej być cierpliwym czytelnikiem wypatrującym kolejnej części. Muszę przyznać, że mimo tego cieszę się, że będę miała okazję ponownie spotkać się z błękitnokrwistymi bohaterami. A tak się bałam, że to już koniec...

Caroline Ratliff

Jeszcze nie tak dawno temu zarzekałam się, że seria Błękitnokrwistych, autorstwa amerykańskiej autorki Melissy De La Cruz jest jedną z moich ulubionych serii opowiadających o wampirach. Przygody Schuyler i Jacka, Mimi i Olivera, a także całej reszty błękitnokrwistnych wampirów i upadłych aniołów były dla mnie miłą odskocznią od świata codziennego. Oryginalny pomysł, brak powielania schematów i fenomenalne postacie - tym charakteryzował się ten cykl. Pięć pierwszych części pochłaniałam w tempie natychmiastowym, dosłownie je pożerałam. Nigdy więc nie pomyślałabym, że spotka mnie zawód. A tak się właśnie stało. Szósta część serii, 'Zagubieni w czasie' w żadnym stopniu nie dorównuje swoim poprzedniczkom. Autorka popełniła najgorszą z możliwych zbrodni - napisała tę część dla kasy, nie zaś dla przyjemności - własnej i czytelników.

 

Jack i Schuyler zostali połączeni nierozerwalną więzią. Ale niedługo po pamiętnej ceremonii we Włoszech los skazuje ich na rozstanie. Schuyler ma za zadanie udać się do Aleksandrii i odnaleźć Mistyczne Wrota - wszystko po to, by wypełnić ostatnią wolę swojego dziadka. Jack zaś wyrusza do Nowego Jorku, by w końcu stanąć twarzą w twarz ze swoją siostrą, Mimi. Jednak jego bliźniaczki w mieście nie ma - razem z Oliverem wyruszyła do Egiptu, by ratować swego ukochanego, Kingsleya Martina. Uparta i zdeterminowana, nie chce wierzyć, że nie każda historia miłosna kończy się szczęśliwie.

 

Nie będę owijała w bawełnę, od razu wywalę kawę na ławę. Szósty tom cyklu, 'Zagubieni w czasie' to powieść płytka, traktująca zupełnie o niczym, napisana bez polotu, po prostu nudna i nijaka. Melissa De La Cruz napisała tę książkę tylko po to, by jakoś zakończyć serię i zarobić dodatkową kasę. W takim razie ja się pytam, co czeka nas w finałowym, siódmym tomie? Aż strach pomyśleć. Wracając jednak do 'Zagubionych w czasie'. Autorka leje przysłowiową wodę, nie sypie konkretami, a wręcz przeciwnie - na siłę próbuje rozciągnąć fabułę, stosuje nieudane tricki i nie wiadomo co jeszcze. Język pozostał ten sam co zawsze - ciekawy i lekki. Fabuła, jak już wspomniałam, to totalny niewypał, a akcja woła o pomstę do nieba. Pani Melisso, naprawdę. Jak można było aż tak zepsuć naprawdę dobry cykl? No jak?!

 

Cóż ja mogę więcej rzec? Jestem naprawdę mocno rozczarowana. Poprzednie części ogromnie mnie urzekły, czytało się je fantastycznie, lekko, stanowiły genialną rozrywkę. A tutaj? Sama nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. Szósta część Błękitnokrwistych jest po prostu żałosna. Czytając ją, nie czułam magii, tak bardzo charakterystycznej dla tej serii. Smutna to prawda, no ale cóż. Jednym z największych minusów jest według mnie związek Schuyler i Jacka - no dobrze, może faktycznie bardzo się kochali, ale zamiast tryskać energią i żywotnością, typową dla młodych osób, oni zachowywali się jak stare, dobre małżeństwo. Byli przygaszeni, nudni i przepełnieni bólem. Jedynym światełkiem w tunelu okazała się moja ukochana Mimi - jako jedyna z postaci zupełnie się nie zmieniła, wciąż była tą samą wredną, irytującą, umiejącą postawić na swoim dziewczyną. Uwielbiam tę wampirkę, jest bardzo charyzmatyczną i wartą uwagi postacią. Wielbię panią Cruz za wspaniałe nakreślenie jej sylwetki. No mistrzostwo, i tyle. W tej części Mimi w końcu pokazała swoje uczucia, mogliśmy dowiedzieć się, że pomimo jej zimnej i lodowej postawy, ona również potrafi cierpieć i kochać. Nareszcie panna Force stała się bardziej... ludzka.

 

'Zagubieni w czasie' przeplatają w sobie trzy osobne historie. W niektórych rozdziałach śledzimy poczynania Schuyler, chwilę potem znajdujemy się z Mimi i Oliverem w piekle, zaś co jakiś czas cofamy się razem z Allegrą Van Alen do zamierzchłych czasów w jej osobistych wspomnieniach. Skoro spotyka nas aż tak wiele atrakcji, pomyśleć by można, że nuda nas nie spotka. Nic bardziej mylnego. Wszystko byłoby miło i ładnie, gdyby autorka choć trochę ruszyła głową i zrealizowała swoje pomysły do końca. Gdyby ta powieść nie była taka wymuszona, ale napisana z przyjemnością, tak jak jej poprzedniczki, bez problemu trzymałaby poziom! No zaraz, ale po co się starać, skoro seria ma już dobrą renomę, więc czytelnicy przeczytają wszystko, co tylko się napisze? Cudowne podejście, czyż nie? 'Zagubieni w czasie' są jawną pogardą dla czytelników, Melissa De La Cruz nie zadbała o nas, myślała, że bez szumu obejdzie się, gdy wciśnie nam byle jaki gniot. O nie kochana, tak łatwo nie będzie. Jestem stuprocentowo pewna, że po przeczytaniu tego tomu, wiele osób odwróci się od autorki i nie będzie miało ochoty mieć już nigdy więcej styczności z jej twórczością. Chciała, to ma. Sama jest sobie winna. I nie, wcale nie jest mi przykro. Niestety.

 

Ha! Znalazłam kolejną zaletę tejże książki! Wiecie co to jest? Na pewno umieracie z ciekawości! Już Wam mówię. No więc, doszłam do wniosku, że jednym z niewielu pozytywów 'Zagubionych w czasie' jest okładka! Tak, doszłam do tego w drodze dedukcji, jestem nieomylna, proszę o owację na stojąco. Ale teraz tak na serio: trzeba przyznać, że szósta część Błękitnokrwistych odziana jest w naprawdę fenomenalną oprawę. Uwielbiam takie mroczne, mistyczne wręcz okładki. Książka od strony technicznej prezentuje się wybitnie, grafikowi nie mam co zarzucić. Co z tego, że treść jest beznadziejna, cieszmy oczy okładką!

 

Serię Błękitnokrwistych autorstwa Melissy De La Cruz albo się kocha, albo się nienawidzi. Do tej pory należałam do tej pierwszej grupy. Pierwsze części cyklu były naprawdę fenomenalne, oryginalne i świeże. Przy tomie szóstym coś się popsuło. Nie wiem, czy autorkę zmęczyły jej własne pomysły, czy 'Zagubieni w czasie' zostali napisani po prostu dla kasy. Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Rzec mogę tylko jedno: ta część jest fatalna, opowiada o niczym, jest płytka, bezsensowna, i według mnie, w ogóle nie powinna mieć racji bytu. Jeśli teraz jest tak źle, co będzie przy siódmym, ostatnim już tomie przygód Schuyler, Jacka, Mimi, Olivera i całej reszty? Strach się bać. Mam jednak jakąś maluteńką nadzieję, że zakończenie przyprawi nas o zawrót głowy, w pozytywny rzecz jasna sposób. Liczę, że autorka nas zaskoczy, i chcę w to wierzyć. Bo, jak to mówią... wiara czyni cuda, czy coś takiego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!