Zespoły Napięć

Autor: Janusz Leon Wiśniewski

Okładka wydania

Zespoły Napięć

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sara

Janusza Leona Wiśniewskiego czytałam już "Samotność w sieci" oraz "Arytmie", więc bardzo ucieszyłam się, kiedy dostrzegłam na jednej z półek biblioteki jego książkę - "Zespoły napięć". Nawet nie rzuciłam okiem na opis, od razu popędziłam z nią do domu. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że wypożyczyłam kolejny zbiór opowiadań tego autora.

 

Przychodzą, odchodzą, znikają i pojawiają się znowu. Najczęściej jednak po prostu są. Jak wschody słońca, tyle że przez kilka dni w miesiącu. Są epicentrum kobiecości, misternym tworem ewolucji. Według Natalie Angier, autorki książki "Kobieta. Geografia intymna" (Prószyński i S-ka), kobiety krwawią co miesiąc, "bo są po prostu mądre". I jeśli nawet trąci to płaczliwą martyrologią, jest to naga prawda. Janusz L. Wiśniewski już w swojej pierwszej bestsellerowej powieści "S@motność w Sieci" zaprezentował się jako wnikliwy i życzliwy obserwator kobiecej duszy. W zbiorze opowiadań "Zespoły napięć" opisuje konsekwentnie świat kobiet: uważa, że jest zupełnie inny niż świat mężczyzn. A także lepszy, ciekawszy, bogatszy w przeżycia. Bardziej i częściej wzruszający. I o tych wzruszeniach jest ta książka.

 

Po tą książkę sięgnęłam bardzo chętnie, ponieważ do tej pory nie zawiodłam się jeszcze ani razu na panu Wiśniewskim. Ten zbiór nie jest zbytnio obszerny - zawiera zaledwie sześć traumatycznych opowiadać, które wzruszają i prześwietlają trudne życiowe sytuacje w życiu człowieka, ale jak to u niego bywa, głównie kobiet.

 

Pierwsze opowiadanie "Arytmia" opowiada historię kobiety, która kochała skrzypka - tak to można chyba najwnikliwiej nazwać. Wiśniewski doskonale zaczął tym opowiadaniem, dając początek kolejnym, równie dobrym. Drugie pt. "Syndrom przekleństwa Undine" jest zapisem historii chorej dziewczyny, która wspomina przeszłość - ojca alkoholika oraz "wyprawy" nocne z mamą po mieście. Napełnia nas również uczuciami odnoście Jacoba; niezwykle poruszająca. Trzecia historia, która jest bez wątpienia moją ulubioną to "Anorexia nervosa". Kobieta, która po stracie swojego ukochanego popada w anoreksję. Autor idealnie wczuł się w tą postać i oddał jak najlepiej potrafił całą "burzę", która się w niej dusiła. "Noc poślubna" opowiada o małżeństwie Adolfa Hitlera i Ewy Brown. Główną bohaterką jest jednak Magda, która szczegółowo i wnikliwie opisuje życie tej pary - zawikłane, chłodne, dla pieniędzy oraz nazwiska. "Kochanka" to historia kobiety, dla której przekleństwem jest być "tą drugą" w życiu pewnego mężczyzny. Ta historia znajduje się u mnie na drugi miejscu, ze względu na swój sposób zrozumienia problemu, sensu zaakceptowania, chwili wahania i walki. "Cykle zamknięte" - to jedyny rozdział, w którym główną rolę odgrywa płeć brzydka, ale kobiety również występują - jako aspekt dopełnienia. Pan Janusz pokazuje tutaj tęsknotę oraz potrzebę posiadania kogoś, kto będzie na ciebie czekać. Daje nam do zrozumienia, że mężczyźni potrafią być zawzięci, ale jednocześnie są wrażliwi i podatni na zauroczenie oraz potrzebę bliskości. Ostatnie opowiadanie zatytułowane "Menopauza" opowiada historię kobiety, która "przekwita". Wplątane są w nią oczywiście jeszcze inne wątki - nadużywanie alkoholu wraz ze swoim ginekologiem oraz brak kontaktu intymnego z własnym mężem.

 

Uwielbiam Wiśniewskiego, ponieważ gdy czyta się jego książki można poczuć się kimś lepszym. Pisze on dla kobiet i o nich. Tylko że on robi to w taki sposób, że potrafi zajrzeć w ich głębię i wydobyć z niej to, co najpiękniejsze i jeszcze to napisać. Komponuje wszystko w jednolitą całość, a książki pana Janusza to świat kontrastów: mamy tutaj rozpacz i cierpienie, ból i udrękę, ale jednocześnie radość i szczęście, miłość i przeznaczenie. Bo to wszystko jest wokół nas. Autor jest świadomy tego co pisze i zna się na tym. Jest styl jest lekki, pisze z polotem i wrodzonym poczuciem tego, że kobiety chcą się pisać - bo jego język pociąga i obezwładnia. Ukazuje on sytuacje, które zdarzają się codziennie w monotonnym życiu, ale Wiśniewski zmusza nas do zagłębiania się w nich, abyśmy mogli popatrzeć na nie z zupełnie innej perspektywy.

 

Będę musiała sobie załatwić jeden egzemplarz tej książki do mojej skromnej biblioteczki, bo na pewno kiedyś wrócę do tego zbioru. "Zespoły napięć" polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie dobrze napisane książki:)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: