Zawsze Przy Mnie Stój

Autor: Carolyn Jess Cooke

Okładka wydania

Zawsze Przy Mnie Stój

Dodatkowe informacje

  • Autor: Carolyn Jess Cooke
  • Tytuł Oryginału: Guardian Angel's Journal
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Małgorzata Kafel
  • Liczba Stron: 320
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 136 x 205 mm
  • ISBN: 9788375151374
  • Wydawca: Otwarte
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    -

    5/6

    5.5/6

    5/6

    6/6

    5.5/6

    5/6

    5/6

    6/6

    6/6

    5/6

    5/6

    6/6

    6/6

    6/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bookworm

Obok nas istnieje świat, którego nie dostrzegamy.
Ktoś w każdej sekundzie walczy o Twoją duszę.
Zamknij oczy i poczuj dotyk Anioła.

 

Margot po śmierci wraca na ziemię jako swój własny Anioł Stróż. Od tej chwili będzie świadkiem wszystkich błędów, jakie popełniła w życiu i każdej zgubnej decyzji, którą podjęła.
Czy zdoła ocalić siebie i miłość swojego życia? Czy aby ratować tych, których kocha, będzie gotowa zawrzeć pakt z demonem i zdobyć się na największe poświęcenie?

 

Chcielibyście przeżyć swoje życie od nowa i zacząć wszystko od zera ?Może pragniecie zdobyć szansę na zmianę drogi swojego doczesnego życia? A może podoba wam się wasze życie takie jakie jest? Co gdybyście mogli skorzystać z szansy na zostanie swoim aniołem stróżem? Wykorzystalibyście tę okazję, czy raczej ją odrzucili?

 

Pewnie już nie pierwszy raz piszę tutaj, że pałam niechęcią do wszelkich książek związanych z paranormalnymi stworami i potworami, choć już parę razy spotkałam się z drobnymi wyjątkami. Ta książka od dzisiaj zapisana jest na czele tych "odmieńców":).

 

Już od pierwszego rzutu okiem na tę powieść po wyciągnięciu jej z paczki urzekła mnie jej śliczna okładka, tajemniczy tytuł i zachęcający opis. Później popadałam już w coraz to większy zachwyt. Na początku nie miałam co do tej książki zbyt wygórowanych oczekiwań, myślałam, że będzie to w miarę lekka i przyjemna lektura na jeden wieczór, którą zapomnę po kilku dniach. Nic bardziej mylnego! Owszem bestseller ten posiada wszystkie możliwe cechy dobrego czytadła służącego za rozrywkę w smutny, deszczowy wieczór, ale także ma w sobie "coś" więcej. To "coś" definitywnie wyróżnia go z ogromnego grona książek "bez twarzy", o których głośno jest tylko podczas premiery, gdy wydawnictwa prowadzą prężną kampanię reklamową, a po których słuch ginie po dwóch - trzech miesiącach. Ja przynajmniej gwarantuję, że w mojej pamięci zostanie ona na bardzo długo i jestem wręcz pewna, że jeszcze przez bardzo długi czas będziemy o niej bardzo głośno i że pojawi sie na pewno na jeszcze niejednej półce, czy blogu zarówno moli książkowych, jak i tych, którzy czytają rzadziej.

 

Bardzo spodobał mi się przede wszystkim sposób narracji, barwny i intrygujący świat przedstawiony oraz świetne, a wręcz nawet perfekcyjne kreacje postaci Margot i jej anioła stróża oraz to, że autorka bardzo dokładnie przedstawiła nam życie Margot z punktu widzenia Ruth. Pewnie, gdy zauważyliście pierwsze wspomnienie o aniołach od razu z przyzwyczajenia zaszufladkowaliście tę powieść do kategorii paranormal romance (przyznaję, że na początku uczyniłam podobnie :D) Ja ze względu na powszechną dość opinię o tych książkach bym jej tam nie zakwalifikowała. Owszem mamy w niej dość rozbudowany wątek aniołów, jednak nie ma tu mowy o pięknej, beztroskiej miłości dwóch pięknych, beztroskich młodych ludzi walczących ze złem, książka ta też nie jest przepełniona nadzieją, czy też radością. Powieść ta jest pełna smutku i cierpienia, które wypełnia każdą lukę w życiu Margot i powoli niszy jej każdą, choćby najmniejszą komórkę. Zaskoczył mnie również fakt, że w tej lekturze wspomniany został Bóg, co ostatnimi czasy rzadko się zdarza, a już zwłaszcza w książkach tego typu.

 

Gdybym miała podsumować tę powieść jednym słowem użyłabym epitetu niesamowita lub zaskakująca. Niesamowita, bo przekazuje tyle tak pięknych i ważnych dla każdego człowieka wartości, oraz skłania do naprawdę poważnych rozmyślań. Zaskakująca ponieważ mimo, że sprawia wrażenie kolejnej, niepozornej opowieści dla nastolatków, tak naprawdę strasznie się od nich różni i to w taki pozytywny sposób.

 

"Zawsze przy mnie stój" to powieść przede wszystkim o Aniołach Stróżach, którzy na co dzień chronią nas przed ogromem niebezpieczeństw, a o których w ostatnich czasach praktycznie już zapomnieliśmy. Jest to również przepiękna historia o nadziei, miłości, naprawianiu błędów, ich konsekwencji oraz o podejmowaniu trudnych, a czasem nawet bardzo trudnych decyzji, od których zależeć będzie nasze dalsze życie.

Bujaczek

Znowu odezwała się we mnie fascynacja okładkami. Uwielbiam kolor niebieski. A okładka aż kipi tym kolorem. Następny punkt który mnie zachęcił to recenzje, które mnie otaczały. Zasiadłam do niej wieczorem na chwilę i za nic miałam to, że robi się coraz później a rano muszę wcześnie wstać. Wierzycie w anioły? W kogoś kto nad nami czuwa by nawet gdy jest źle było dobrze. Kogoś kto sprawia, że czasem robi nam się lżej na duszy? Ja szczerze mówiąc sama nie wiem...

 

Pośród tylu książek o magicznych stworzeniach można wymyślić coś nowego? A owszem można. Margot (teraz już Ruth) staje się swoim Aniołem Stróżem. Stróżem samej siebie. Towarzyszy sobie od narodzin. Poznaje czas gdy nie mogła pamiętać o tym co się z nią działo. I tym razem przeżywając swoje życie na nowo ma szanse coś w nim naprawić, zmienić. Lecz czy może wpływać na podopieczną? A może tylko może szeptać, a decyzje musi zostawić Margot... Zgodzi się z tym czy może sprzeciwi się...?

 

Cóż mogę powiedzieć? Jestem pod wrażeniemi to bardzo dużym. Z reguły nie lubię książek, w których jest więcej opisów niż dialogów, ale w tej książce mi to nie przeszkadzało. Znajdziemy tu wiele mądrych przemyśleń. Mamy w niej rozważania o życiu, o kształtowaniu się, o naszych poglądach. O tym jak się zmieniają. Opowiada o nadziei o tym, że zawsze trzeba wierzyć.

 

Może się powtórzę, ale książka jest cudowna! Uwiodła mnie okładką, treścią i oprawą graficzną. Zdecydowanie będzie to jedna z najlepszych książek przeczytanych w tym roku prze zemnie ;) Polecam ją wszystkim ponieważ naprawdę warto ją przeczytać.

Książkowo

„Kiedy umarłam, zostałam Aniołem Stróżem" – to zdanie zaczyna książkę i właściwie jest podsumowaniem całej fabuły. Margot trafia do nieokreślonego miejsca, gdzie spotyka Nan. Ta komunikuje jej, że właśnie umarła i wraca na ziemię, dano jej szansę bycia Aniołem Stróżem... samej siebie! Wraca jako Ruth, nagle i bez przygotowania. Jej pierwszym zadaniem jest uratowanie samej siebie ze szponów śmierci przy urodzeniu. A potem będzie tylko ciekawiej...

 

Jedyne przeszkolenie jakie otrzymała to zasady: obserwuj, chroń, rejestruj, kochaj. Takie właśnie, nie np. „zmieniaj, ingeruj, rób po swojemu, wkurzaj się". Dane przez Niebo zasady są dla Ruth bardzo ciężkie do przestrzegania. Ciężkie głównie dlatego, że Margot miała życie, które dało jej wiele cierpienia, w którym popełniła wiele błędów i odrzuciła bliskich. A dla Anioła Stróża mogłoby być możliwym wpłynąć na nią w pewien sposób, by to wszystko zmienić. I jak tu się od wprowadzania zmian powstrzymać? Już tylko podążanie za zasadami jest dla Ruth wystarczająco ciężkie, a do tego dochodzą wydarzenia, których nie rozumie i nie wie, jak z nimi sobie poradzić oraz demony próbujące zniszczyć ludzkie życie. Bycie Aniołem Stróżem zdecydowanie nie jest łatwe, szczególnie jeżeli nie słucha się porad „z góry", a osoba, którą się opiekujemy nie słucha naszych porad. Czy Ruth uda się zmienić życie Margot? A jeżeli tak, czy zmieni się ono na lepsze? Jakie mogą być konsekwencje wprowadzania zmian? Czy Ruth faktycznie wie, co jest najlepsze dla Margot? Jak to się skończy dla nich obu?

 

Zaczynając lekturę nie wiedziałam czego się spodziewać. Książek o aniołach jest już całkiem sporo. Najczęściej pełnią one w nich rolę słodkich aniołów lub demonicznych posłańców Tutaj anioły są przedstawione w bardziej tradycyjny sposób – są Aniołami Stróżami, ich zadaniem jest opieka nad ludźmi, dzięki niej mają szansę awansować w hierarchii i trafić do Nieba. Zaczynając od opieki nad jedną osobą dotrzeć mogą do powstrzymywania tornad, trzęsień ziemi, komet. Niby zwyczajna wersja, ale jakże ciekawie przedstawiona! Bo oprócz poznawania roli aniołów możemy również obserwować je w akcji. Widzimy te, które już zrozumiały swoją rolę, te, które nie do końca mogą się z nią pogodzić, te, które zostały odrzucone przez osoby, którymi miały się opiekować, walczące z demonami. Jest to także książka o wyborach ludzkich, o ingerowaniu w życie osób, które kochamy, o życiu.

 

„Zawsze przy mnie stój" to naprawdę interesująca książka, przejmująca, dobrze napisana. Nie ma tu fajerwerków, akcji pościgowo-niszczących czy gromowładnego boga. Jest zwykłe życie, ale przedstawione tak, że czasami prawie paznokcie obgryzałam. Bo jakże można czytać o dzieciństwie i młodości Margot bez zgrzytania zębami? Dlaczego komukolwiek miałby być dany aż taki los? Opisy życia w domu zastępczym i domu dziecka były wstrząsające. Bardzo podobał mi się także przedstawiony świat aniołów. Jest bardzo fajnie opisany, podobała mi się na przykład nowa wersja skrzydeł anielich. Jest to dla mnie ostatnia z czterech książek, które ostatnio wzbudziły we mnie zaskoczenie i duże zadowolenie z lektury.

 

Polecam „Zawsze przy mnie stój" każdemu. Myślę, że taka książka o wyborach, życiu, zmiana, nadziei nadaje się dla każdego z nas.

Agniecha

Każdy nowonarodzony człowiek jest dzieckiem Bożym, a co za tym idzie otrzymuje on od Boga swojego własnego osobistego Anioła Stróża. To on pomaga nam podejmować decyzje, to on chroni przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Szkoda, że żadnego z nich nie możemy zobaczyć. Ale co by było, gdybyśmy mogli być takim Aniołem Stróżem, który znając przyszłość mógłby zmienić co nieco w przeszłości teraźniejszości? Co gdybyśmy byli strzeżeni przez samego siebie? Ową historię prezentuje w swojej pierwszej powieści „Zawsze przy mnie stój" dotychczasowa poetka i autorka książek o kinie i jego krytyce – Carolyn Jess-Cooke.

 

Po swojej śmierci Margot trafia do nieba, gdzie jedna z anielic nadaje jej imię Ruth i spycha na ziemię, aby wypełniła swoje zadanie jako Anioł Stróż. Podczas, gdy inni aniołowie opiekują się kimś ze swoich najbliższych, Ruth powraca jako Anioł stróż dla siebie samej. Towarzyszy sobie nie tylko podczas narodzin, ale także w trakcie innych straszliwych wydarzeń, które spotkały ją w życiu. Znając swoją przyszłość, w tym także to co nieuchronnie ma nastąpić, próbuje zrobić wszystko, aby ową przyszłość zmienić. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że jej wysiłki są bezsensowne, gdyż nie może zmienić tego co już się wydarzyło. W międzyczasie poznaje innych Aniołów Stróżów, ale szybko zaczyna zdawać sobie sprawę, że na ziemi wokół ludzi kręcą się nie tylko wysłannicy Boga, ale także i okrutne demony, które nie spoczną dopóki nie pokrzyżują planów swoim anielskim wrogom.

 

Bez dwóch zdań, „Zawsze przy mnie stój" nie jest zwykłą powieścią. Autorce udało się stworzyć niesamowitą historię, którą można byłoby zaklasyfikować zarówno pod literaturę piękną, w której nie brakuje wielu dramatów, ale także i do gatunku książek fantasy, gdyż jedną z ważniejszych ról odgrywają tutaj Anioły i Demony. Dzięki temu powieść ta nie tylko wzrusza, ale też i fascynuje. To co od razu da się zauważyć to dość okrutna fabuła książki. Pisarka tworzy historię, nie oszczędzając w niej małej, bezbronnej dziewczynki, która musi mierzyć się z trudnym życiem sieroty. W tym czasie wielokrotnie musi się mierzyć z własnym strachem i wykazać, że jest silniejsza niż na to wygląda. Jess-Cooke tworzy niewinną postać, która zderza się z okrutnym światem rzeczywistym i nawet jej anioł stróż nie może nic na to poradzi. Dziewczynkę, która pragnie jedynie akceptacji i miłości. Wraz z postępem czasu zaczynają się pojawiać zupełnie inne problemy, jak pogodzenie się ze śmiercią najbliższej osoby, uzależnienia, czy też uczuciem zdrady. Wśród wszystkich tych wydarzeń znajdziemy te, które wywołają u czytelnika uśmiech i łzy radości, łzy smutku i współczucia, a także przerażenie. Z drugiej zaś strony w tym okrutnym świecie pojawiają się Anioły, które mogą jedynie stać bezczynnie, niemalże, i obserwować rozwój wydarzeń. Nie mogą w nie ingerować, co stanowi spore utrudnienie, w szczególności dla Ruth, która wie, jak wydarzenia się potoczą. Nie mniej, nie oznacza to, że nie można podejmować ryzyka, aby móc coś zmienić. Ruth zdecyduje się na pewien krok, aby na tyle zaingerować w przeszłość, aby trochę zniekształcić przyszłość. Pomimo tego, że autorka wprowadza mistyczne postaci Aniołów oraz Demonów, bardziej skłania się ku dramatyzmowi całej historii aniżeli na jej fantastycznych aspektach. Próbuje czytelnika czegoś nauczyć, no i wychodzi jej to całkiem dobrze. Uczy, że pomimo tego iż istnieje przeznaczenie, człowiek ma wolną wolę i to jego świadome decyzje doprowadzają do takiego a nie innego stanu rzeczy. Uczy, że nie ma niczego piękniejszego od miłości rodzicielskiej, a także do drugiej osoby. Uczy jak wybaczać, nie tylko tym, którzy skrzywdzili nas fizycznie, ale także tym którzy odcisnęli swoje piętno w naszej psychice. Udowadnia, że chociaż jesteśmy kuszeni do złych rzeczy przez złe istoty, to jednak obok nas stoją też takie, które chcą dla nas jak najlepiej.

 

Carolyn Jess-Cooke prezentuje historię w powieści wprowadzając do niej postać anioła stróża o przybranym imieniu Ruth, która staje się tutaj narratorem. Ten sposób prezentacji treści jest o tyle wygodny, że oczywistym wydaje się, aby Anioł Stróż wiedział wszystko nie tylko o Margot, którą sam kiedyś był, ale także o innych osobach, którym Anioł Stróż czytać może w myślach. Dzięki temu narrator wie wszystko o wszystkim i o wszystkich. Pomimo tego, że autorka pisze prostymi słowami do swojego czytelnika, to jednakże tworzy z nich piękne zdania. Powstają z nich naprawdę, bardzo fascynujące, bardzo obrazowe opisy. Niejednokrotnie poruszają do łez - jak sceny z sierocińca, innym razem wywołują grozę, przykładowo opisy demonów. Niektóre fascynują, jak, dla przykładu, opisy wyglądu aniołów, ich skrzydeł i szat. Nic nie jest wyrwane z kontekstu, pomimo silnego kontrastu między światem ludzi i aniołów, całość tworzy jednolitą całość, którą czyta się bardzo przyjemnie.

 

Polskim wydaniem powieści zajęło się Wydawnictwo Otwarte, którego celem jest wywoływanie wielu skrajnych uczuć w czytelniku. Dlatego też z przyjemnością wydali „Zawsze przy mnie stój", a ich oprawa jest niezwykła, tak samo jak powieść. Z okładki spogląda na nas urocza młoda dziewczynka, którą można by utożsamić z bohaterką powieści. Utrzymana w niebieskiej kolorystyce przyciąga uwagę przechodnia, kiedy stoi sobie na księgarnianej półce. Trudno jest przejść obok niej obojętnie, gdyż urzeka swoim wyglądem. Treść zaprezentowana jest w zwyczajny sposób, nie ma tutaj udziwnień jeżeli chodzi o czcionki. Wydruk jest tradycyjny, a dzięki temu przyjemność sprawia czytanie owej książki.

 

„Zawsze przy mnie stój" to powieść na granicy dwóch światów. Powieść, która pod swoją powierzchnią kryje wspaniałe pokłady emocji oraz nauk z niej płynących. Wspaniałe postacie, które kochamy bądź nienawidzimy. Genialna historia życia, które przedstawione zostało w dość uproszczony sposób, jednakże uwzględniało przede wszystkim najważniejsze wydarzenia z życia Margot. Mnie osobiście powieść wzruszyła, niejednokrotnie też zdenerwowałam się czytając stronice tej powieści. Nie mniej sama książka urzekła mnie, zafascynowała mnie siłą bohaterki, która pomimo takiej trudnej przeszłości, pomimo wielu błędów w końcu odnalazła swoje szczęście i swoją prawdziwą drogę.

 

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Otwarte oraz portalowi Sztukater, który to udostępnił mi książkę do recenzji. Bardzo serdecznie dziękuję.

Soulmate

„Poruszająca opowieść o trudnych wyborach, przebaczeniu i nadziei." Najkrótszy i najbliższy prawdy opis tej książki zawiera się właśnie w powyższym zdaniu.
Na pewno większość z nas rozpamiętuje swoje błędy. Rozważa, co by było gdyby coś się wydarzyło lub nie. Marzy o cofnięciu się w czasie. Margot dotkliwie odczuwa te wszystkie potrzeby – jej życie było pełne zła, ona sama często swoim zachowaniem doprowadzała do tragedii, własnych i jej bliskich. Z perspektywy czasu, po śmierci, widzi, jak wiele decyzji podjęła niewłaściwie i jak często podejmując je zapominała o swoich bliskich. Obwinia się więc za rozpad małżeństwa i wyrok syna. Na ratunek przybywa jej Nandita, składając propozycję nie do odrzucenia i przedstawiając Ruth – jej anielskie wcielenie. Od tego momentu Ruth jest Aniołem Stróżem Margot.
„Zawsze przy mnie stój" to bajka – piękna i wzruszająca historia. Jednak sielski spokój nie panuje zbyt długo na kartach tej książki. Życie Margot, przeżywane przez Ruth od nowa, było pasmem nieszczęść i anielski motyw jest jedynie woalem zakrywającym kontury, tuszującym szczegóły. I nawet Anioł Stróż, posiadający moc od Boga, niewiele może zdziałać, kiedy w grę wchodzi walka z demonami czającymi się w zakątkach mieszkań, oplatającymi ludzkie ciała i przejmującymi nad nimi kontrolę a także... z losem, który zaplanował dla nas sam Bóg. Anioł Stróż nim nie jest, więc jego zadaniem nie jest głęboka ingerencja w życie ludzkie. Anioł ma zasady: Obserwuj, chroń, rejestruj, kochaj.

 

Czytając powieść Carolyn Jess-Cooke miałam wrażenie, że pisze ona historię osób, które zna. Tak często spotykam bohaterów oderwanych od naszej rzeczywistości, choć stąpają po tej samem ziemi. Tutaj było całkiem inaczej, bohaterowie byli jak najbardziej prawdziwi, a gdyby nie senność późną nocą, mogłabym czytać tę książkę bez przerwy. Akcja jest wyważona, potrafi pędzić i budzić grozę, a za chwilę znów wrócić do zwyczajnego tempa – jak w normalnym życiu. Są upadki, ale też i wzloty, i choć Margot przeżyła chyba więcej złego niż dobrego, to jednak z perspektywy czasu ta różnica się zaciera.
Tej książki nie da się czytać z kamienną twarzą. Często się uśmiechałam do bohaterów, złościłam, gdy Margot głupio postępowała i sama wcielałam się w jej Anioła Stróża, roniłam łzy, gdy demony i zwykła niesprawiedliwość przejmowały kontrolę nad sytuacją doprowadzając do rodzinnych tragedii. Byłam pełna podziwu dla Aniołów złych ludzi, którzy mimo to kochali swoich podopiecznych. I dzięki tej książce czułam się tak, jakbym dotknęła skrawka nieba. Autorka nigdy nie używa moralizatorskiego tonu, jest pełna zrozumienia i słowo, które wyeksponowała, a o którym powinien pamiętać każdy Anioł Stróż jest: zaufaj. Anioły muszą pamiętać, że Bóg chce dla ludzi jak najlepiej i to mnie urzekło.

 

Nie potrafię porównać tej książki z żadną inną – pierwszy raz czytam o Aniołach. Ale i tak wiem, że jest to powieść nietuzinkowa. W dobie pośpiechu i kultu fizycznego piękna, gdy goni nas czas, a każdy myśli tylko o sobie, warto przeczytać tę książkę i porównać charakter Margot z własnym. Bo myślę, że w każdym z nas jest trochę przesadnej upartości, pychy, każdy z nas jest trochę samolubny i każdy coś przeszedł. Historia o straconych szansach może nas trochę otrzeźwić i sprawić, że zastanowimy się nad naszymi relacjami z bliskimi.

 

Ciężko jest przejść obojętnie obok tej historii. Dostarcza ona niezapomnianych wzruszeń, jest piękna, budująca i w pewien sposób zmienia sposób patrzenia na świat. Widzi się go w cieplejszych barwach. Pomimo całego zła i wszystkich cierpień należy pamiętać, że jest ktoś, kto nigdy o nas nie zapomina – nasz Anioł Stróż.
Polecam tę powieść wszystkim, bez względu na wiek, płeć czy wyznanie. Chodzi tu o coś większego, o miłość, zaufanie i przyjaźń. Carolyn Jess-Cooke ujęła to wszystko w pięknych słowach – w końcu zna się na rzeczy, jest poetką.

VARIA

Ilu z was wierzy w anioły? W skrzydlatych opiekunów, którzy dzień i noc przy nas czuwają, pilnując by nic złego się nie wydarzyło? Bohaterka tej książki również miała z tym problemy, lecz tylko do momentu, gdy sama stała się jednym z nich.

 

Margot umiera i nagle staje się aniołem stróżem... samej siebie. Choć brzmi to dziwie, od teraz na imię ma Ruth, a jej zadaniem jest sprawowaniem na sobą pieczy. Ponowne obserwowanie minionego życia nie jest dla niej rzeczą łatwą. Przypomina sobie nie tylko popełnione niegdyś błędy, ale również ogrom cierpienia jaki ją spotkał. Porzucenie przez ojca, liczni opiekunowie zastępczy, a ostatecznie dom dziecka, w którym przemoc jest czymś normalnym. I chociaż z czasem udaje jej się stamtąd uciec i odnaleźć kochającą rodzinę, to wcale nie oznacza to końca jej problemów.

 

Zawsze przy mnie stój nie jest paranormalną opowiastką dla młodzieży. Książka porusza tematy znacznie poważniejsze niż uczucia pary nastolatków. Jest to historia o dokonywaniu wyborów, wyciąganiu wniosków z popełnionych błędów oraz ogromnej sile tkwiącej w miłości. Zadziwiające, jak na trzystu stronach można streścić czyjeś życie i odwzorować przy tym wszystkie jego aspekty. Od dziecięcych fascynacji, po młodzieńczy bunt, marzenia o studiach, rodzinie, aż do zaskakującego końca.

 

Akcja toczy się nieprzerwanie i praktycznie nie ma tu zbędnych fragmentów. Dialogi są co prawda rzadkością, lecz historia nie nudzi, a każda strona roztacza przed nami cały wachlarz emocji. Ta powieść jest bardzo magiczna, ale nie w sferze cudów, a w zwykłym, ziemskim wymiarze codzienności. Dlatego też jestem pewna, że oczaruje każdego kto po nią sięgnie.

 

Margot ma w sobie coś takiego, że pomimo licznych złych wyborów, stale darzymy ją sympatią, a tym samym wspieramy Ruth by udało jej się osiągnąć sukces. Anielska ingerencja ma jednak swoje granice, a koło fortuny toczy się nieubłaganie. Czy uda jej się ocalić samą siebie? Dowiecie się jedynie sięgając po książkę Carolyn Jess-Cooke, ale już wam mogę zdradzić, że niełatwo tu cokolwiek przewidzieć. Świetna książka. Naprawdę.

Książkówka

Taką już mam naturę, że do książek, które wywołują zbiorowy zachwyt wśród recenzentów podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu. Obawiam się, że coś, co zachwyca tłumy, nie sprosta mojemu dość specyficznemu gustowi czytelniczemu. Dlaczego więc wybrałam lekturę autorstwa pani Carolyn Jess-Cooke, która od dnia premiery zyskała tak wielu fanów?
W głównej mierze kierowała mną ciekawość. Co takiego jest w tej pozycji, że tak wiele osób do niej lgnie? O czym opowiada?

 

Jakiś czas temu telewizja emitowała serial pt. „Dotyk anioła". Nie byłam jego fanką jednak pamiętam, że opowiadał o aniołach zesłanych na Ziemię w celu pomagania ludziom w ich codziennym życiu. Po przeczytaniu pierwszych stron „Zawsze przy mnie stój" dopadło mnie uczucie, że wątek w nich zwarty nie jest mi obcy. Kobieta imieniem Margot, tuż po swojej śmierci zostaje wyznaczona do pełnienia funkcji Anioła Stróża. To już było, powiecie? Owszem, w literaturze (i nie tylko) anioły często wracały do świata żywych by dyskretnie uczestniczyć w ich egzystencji, ale czy równie często były niebiańskimi opiekunami dla samych siebie? Wydaje mi się, że nie... Ruth (za ziemskiego życia Margot, staje w obliczu trudnego zadania – ma wspomagać siebie w wydarzeniach dnia codziennego i ułatwiać podejmowanie decyzji jednak bez ingerowania w ich ostateczny bieg.
Ruth, stara się wypełniać najlepiej jak potrafi swoją powinność od pierwszych chwil swojego życia. Obserwuje cały proces wzrastania, wszystkie złe i dobre decyzje, choć zdaje się, że tych pierwszych jest więcej. Bywa, że patrząc na swoje poczynania nienawidzi samej siebie, a ja denerwowałam się razem z nią na...nią samą. Choć to wszystko zdaje się być zawiłe to w toku fabuły pogubić się nie da.

 

I tak oto dobrnęłam do największej (wg mnie) zalety tej książki, czyli akcji. Podczas lektury nie sposób się nudzić choćby się tego chciało! Dosłownie cały czas coś się dzieje i chłonie się kartkę po kartce w mgnieniu oka.
Łatwo się też zżyć emocjonalnie z bohaterami – odczuwać niemoc Anioła Stróża lub szczęście z powodzeń albo współczuć nieszczęść podopiecznej lub złościć się na dokonywane przez nią wybory. Uczucia, jakie żywi Margot do miłości swojego życia są niemal namacalne. Cała fabuła, choć jest fikcją zdaje się być bardzo bliska czytelnikowi.

 

Czyżby to był właśnie ten haczyk autorki, na który łapią się kolejni czytelnicy tego bestsellera? Czy chodzi właśnie o to, że w toku fabuły można odnaleźć cząstkę własnego życia? A może o to, że nie sposób po zakończonej lekturze, nie zastanowić się nad tym, co tak naprawdę się w nim liczy? Sami musicie sprawdzić odpowiedzi na te pytania. Ja jedynie mogę zagwarantować, że gdy zamkniecie książkę, nabierzecie pokory do własnego życia i zadeklarujecie się przed sobą, że od tej pory będziecie staranniej decydować o kluczowych dla siebie (i bliskich) kwestiach, bowiem czasem zbyt pochopnie zmieniamy bieg naszego losu.

 

Tak, tak...To właśnie jeden z tych tytułów, które w zawoalowany sposób grają na naszych emocjach. A jeśli to wszystko jest okraszone delikatną formą fantastyki (delikatną, mimo że spotykamy tu też demony) to jestem jak najbardziej za.

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte oraz portalowi Sztukater.

Natula

„Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz jak się nazywa ta natura? - Duch, Pytasz o funkcję? - Anioł. Przez to czym jest, jest duchem, a przez to co wypełnia, jest aniołem."
Św. Augustyn, Enarratio in Psalmos

 

Kochamy Anioły, bez względu na wiarę, pragniemy by kroczył za nami posłaniec Boży, który chroni przed upadkiem i szepcząc głosem miłości wskaże właściwą drogę.
Nie chcę, żeby zabrzmiało to złośliwie, ale Carolyn Jess-Cooke, sprytnie wykorzystała ten pomysł, a że jest wielokrotnie nagradzaną poetką to w czarowny, płynny i barwny język ubrała całą opowieść o Margot, która po śmierci wraca na ziemię żeby zostać własnym Aniołem Stróżem. Życie naszej bohaterki było drogą przez mękę, popełniła wiele błędów raniąc najbliższe osoby. Często jej złe decyzje wynikały z bolesnych przeżyć, rozczarowań i braku nadziei. Kiedy Margot umiera dostaje szansę bycia własnym Aniołem Stróżem, jako Ruth wraca na ziemię, od tej pory chroni samą siebie, przed pomyłkami, bólem i rozczarowaniami wierząc, że jako istota duchowa w służbie Bożej wpłynie na poprawę swojego życia a przy okazji i na zmianę losu ukochanych osób.

 

Od pierwszych stron zostaje na nas rzucony czar. Magiczny język powieści zachwyca, rzadko czyta się książki, które mają taką moc słów. Każde zdanie ma znaczenie, każda myśl która pojawia się podczas czytania jest istotna, ale czy historię o Aniołach można odbierać inaczej?.
Anioły zawsze wzbudzają nasz zachwyt, dlatego wybiję się z ram totalnego zachwytu nad książką, bo miałam wrażenie, że próbowano na siłę mną wzruszyć. Powieść ma w sobie masę tragizmu - wymyślne tortury, porzucenia, zgubne nałogi, zdrady, mrożące krew w żyłach zdarzenia itd. - przez pierwszych kilkadziesiąt stron ogromnie mnie to irytowało. Miałam uczucie, jakby ktoś mi brzęczał za uchem i wymuszał uczucia. Wiem, że fabuła musi „kupić" czytelnika, ale jak dla mnie, akcja była z lekka naciągana. Owszem wydarzenia są prawdopodobne jednak w takiej dawce wypadają mało prawdziwie.

 

Zastanówmy się, czy książka jest tak oryginalna jakby się wydawało – nie. W literaturze nie brakuje aniołów, pośredniczących, gloryfikujących, cherubinów i serafinów. Czytając mamy wrażenie, że Ruth i Nan to Monika i Tess z popularnego serialu amerykańskiego „Dotyk Anioła". Te same role, niedoświadczony Anioł i Anioł przewodnik, nauczyciel. Gdybym miała się czepiać, to w powieści można znaleźć kilka nieścisłości, tak wiem, to fikcja literacka, więc daję spokój.
Jednak żeby nie było, że tylko ganię to teraz będę chwalić. Mimo że fabuła jest taka jaka jest, to w swojej nieskomplikowanej konstrukcji jest urzekająca, książka ma niepowtarzalny klimat, treść napawa optymizmem i nadzieją, chcemy wierzyć w pieśń dusz, anielską opiekę, moc przebaczenia i siłę wiary. Na duży plus zasługują postacie aniołów, które nie są blondaskami z bialutkimi puszystymi skrzydełkami tylko istotami z rozterkami i buzującymi uczuciami no i oczywiście piękny język powieści.
Styl autorki powoduje, że czytelnik czyta jak zaklęty, nie sposób oderwać się od książki, wszystkie minusy o których pisałam wcześniej wydają się być nieistotne, liczy się tylko Margot i jej walka. Środki stylistyczne stosowane przez Carolyn Jess-Cooke, to majstersztyk, ale czemu się dziwić, autorka zaczęła pisać już w dzieciństwie a przez lata pracy jej warsztat literacki nabrał smaku i profesjonalizmu.

 

Magia książki jest wielka, czytając zastanawiamy się nad swoimi decyzjami, czy były one przypadkowe?, czy jednak jakaś siła maczała w tym palce? i czy wykorzystaliśmy właściwie szanse dawane nam przez los?. Warto mieć tę książkę w swojej biblioteczce, samo spojrzenie na okładkę wystarczy, żeby pogrążyć się nostalgii. To poruszająca opowieść z pięknym przesłaniem.

Klara203

Carolyn Jess-Cooke urodziła się w Belfast (Irlandia Północnej) w 1978 roku. Obecnie mieszka w Anglii, ale był też czas, gdzie przebyła w Sydney. Na swoim koncie posiada wiele nagród za swoje dzieła a książka ,,Zawsze przy mnie stój" stała się światowym bestsellerem.

 

Wiele osób się zastanawia, co czeka ich po śmierci. Niektórzy uważają, że wrócą, ale w innym ciele. Ciekawe co by powiedzieli, gdyby mogli zobaczyć swoje życie jeszcze raz. Pisarka właśnie to ukazała w swoim dziele pt. ,,Zawsze przy mnie stój". Ale co się stanie, gdy zaczniemy zmieniać przeszłość? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć tylko w tej książce.

 

,,Czasem od rozpaczy do pogodzenia się z losem trzeba pokonać bardzo długą drogę".

 

,,Zawsze przy mnie stój" to poruszająca opowieść o trudnych wyborach, przebaczeniu i nadziei. Główną bohaterką jest Ruth, która po śmierci staje się Aniołem Stróżem samej siebie. Widzi początek życia małej Margot i późniejsze czasy. Jej zadanie polega na obserwowaniu, chronieniu, rejestrowaniu i kochaniu. Niestety dobrze wie, co ją czeka i nie chce by to spotkało jej postać. Sama nie może nic zmienić i tylko patrzy na cierpienie i ból Margot. Niekiedy nawet płacze nad własnym losem. Kiedy pada propozycja ,,wejścia w świat Margarot", godzi się na nią po pewnym czasie. Kieruje się miłością do swojego syna, który ma zostać w przyszłości zamknięty w więzieniu. Niestety z siłami zła nigdy się nie powinno zawierać umów, bo to komplikuje życie. Z pomocą opiekunki powraca do roli anioła, ale niestety nie wie, co ją czeka po zakończeniu zadania. Czy jedna pomyłka może zmienić los anioła i co się z nim stanie?

 

W książce spodobała mi się bardzo okładka, oraz cytaty niektóre. Poza tym ,,Zawsze przy mnie stój" zasługuje na jeszcze jeden plus. Narracja jest pierwszoosobowa, co umożliwia lepsze wczucie się w rolę bohaterki. Można niektóre sceny sobie wyobrazić. Dzieło Carolyn szybko się czyta a niekiedy można się nawet popłakać. Historia tej bohaterki jest bardzo bolesna i smutna niekiedy.

 

,,Zawsze przy mnie stój" polecam wszystkim kobietom, miłośniczką historyjek o aniołach, oraz tym którzy lubią poruszające opowieści. Książka na pewno wam przypadnie do gustu i się spodoba.

Tristezza

Carolyn Jess-Cooke jest wielokrotnie nagradzaną poetką i filmoznawczynią. Uczy kreatywnego pisania na Uniwersytecie Northumbria. Mieszka w Anglii z mężem i trójką dzieci. „Zawsze przy mnie stój", jej autorstwa stał się międzynarodowym bestsellerem i został przetłumaczony na kilkanaście języków.

 

Margot po śmierci, zostaje swoim aniołem stróżem i od tamtego momentu nazywa się Ruth. Musi na nowo być świadkiem zdarzeń, które już przeżyła. Jej życie na Ziemi było pełne cierpienia, bólu i źle dokonanych decyzji, niestety Ruth, choć teoretycznie może zmienić niektóre części układanki, nie ma tak naprawdę zbyt dużego wpływu na zdarzenia, gdyż teraz decyzje należą do Margot, a nie do niej. Ruth ma za zadanie wspomagać Margot, jednak musi patrzeć na jej życie, na złe drogi przez nią obrane. Jednak widzi inaczej niż wcześniej, bo życie jakie zachowała w pamięci, stanowi tylko niewielki fragment układanki...

 

Książka jest napisana z perspektywy Ruth, a będąc Aniołem Stróżem Margot, spędzamy chwile z nimi obiema. Są to postacie bardzo rozbudowane, i choć zdawać by się mogło, że są tą samą osobą, byłoby to stwierdzenie mylne. W trakcie czytania zauważamy wiele różnic między Chronioną i jej Aniołem Stróżem. Ruth jest bardziej dojrzała i patrząc na wszystko z perspektywy czasu potrafi spojrzeć obiektywnie na swe decyzje i widzieć w nich nieprawidłowość. Czytając książkę poznajemy także osoby, która spotkała na swej drodze Margot. Są one bohaterami odmiennymi, każda ma swój własny charakter, dzięki czemu, nie są tylko tłem, lecz możemy poszczególne postacie opisać i poznać ich zachowania i upodobania. Na swojej drodze napotkamy także Aniołów innych ludzi, z którymi będzie niekiedy kontaktowała się Ruth, niektórych z nich także poznamy bliżej.

 

Fabuła skupia się na życiu Margot. Jesteśmy świadkami jej kolejnych decyzji i etapów życia. Choć historia jest opowiadana przez Ruth to przedstawia nam ona życie Margot, które choć już raz przeżyła, patrzy na nie zupełnie inaczej. W książce nie ma ciągłych walk, bitew, ciągłej akcji... Książka ta opowiada o trudnym życiu dziewczyny, która przez całe życie borykała się z problemami. Nie oznacza to wcale, że książka jest nudna, wręcz przeciwnie, nasze emocje szaleją w trakcie czytania książki, jakbyśmy oglądali film akcji.

 

Miejscem akcji jest wiele różnych miejsc, gdyż Margot często zmieniała miejsce zamieszkania, lecz to nie zawsze były jej domy, a tylko skorupy martwego budynku, z którym później wiązały się złe wspomnienia. Poznajemy wiele miejsc i dowiadujemy się, jak gdzie jej się żyło, z każdym miejscu były pozostawione jej wspomnienia i przeżycia emocjonalne.

 

W trakcie czytania „Zawsze przy mnie stój" nie odczuwałam upływu czasu, równie dobrze mogło minąć kilka miesięcy co kilka lat. Wynikało to z tego, że Ruth, jako Anioł Stróż nie postrzegała czasu tak jak ludzie, miała także wgląd w niektóre scenki z ewentualnej przyszłości i przeszłości. Skupiała się ona na Margot i czasami byłam zagubiona, nie mając pewności w jakim może być ona wieku, ponieważ dorastała też w innym tempie, co normalne dzieci, przez to co musiała przejść. Te przejścia czasu, gdy nagle uświadamiałam sobie, że pomyliłam się co do wieku Chronionej dziewczyny, nie były dużym problemem w trakcie czytania, ponieważ przez prowadzoną narrację także moja uwaga najbardziej skupiała się na Margot.

 

Styl pisania autorki jest profesjonalny. Kreśli ona swą historię pewnie, a efektem końcowym jest dzieło, które można podziwiać. Autorka potrafiła przekazać nam emocje, które były wyryte na kartkach i nierozerwalne z powieścią. Ponadto operuje ona słowem w ten sposób, że oczarowuje historią, która przenika do głębi czytelnika. Czytając tę książkę można było zauważyć kreatywność jaka znajduje się w tej osobie.

 

Czytając tę książkę nie dało się nie zatrzymać i pomyśleć. W trakcie czytania refleksje same się nasuwały, a postrzegany dotąd świat został zakwestionowany. Musiałam zatrzymać się niekiedy w trakcie czytania i zastanowić się nad tym, co autorka nam przekazuje i popatrzeć na świat oczami takiego Anioła Stróża, w którego się nie wierzy, a on nie potrafiąc przebić się przez wnoszone przez nas mury, nie potrafi nam pomóc.

 

Choć na rynku ukazuje się teraz pełno książek o aniołach, żadna nie przypomina tej. Większość skupia się na Upadłych Aniołach i wplata w swą opowieść jakież inne nadnaturalne stworzenia. Tym razem mamy do czynienia ze światem Aniołów różnej rangi, szczególnie Aniołów Stróżów oraz z demonami. Autorka przedstawiła to nam ze strony religijnej, nie skupiając się jednak najbardziej na tych istotach, tylko na ich więzi z istotą Chronioną. Książka ta była dla mnie odmianą po czytanych wcześniej pozycjach i jakże miłą.

 

Książka ta trafiła do mojej duszy i serca. Jest pozycją świetnie napisaną i to w ten sposób, że patrzę na nią inaczej niż na resztę książek. Mogę bezprecedensowo uznać tę książkę za moją ulubioną. Czytając o tragicznych przeżyciach Margot, dziękowałam losowi, że nie mam tak źle jak ona i strasznie jej współczułam. Nie potrafiłam myśleć o niej jak o zwykłej bohaterce, stała się ona dla mnie jak przyjaciółka, a ja strasznie przeżywałam, że nie mogłam odmienić jej losu. Dzięki temu łatwiej było mi zrozumieć Ruth, moje odczucia, były takie jak jej, jednak nie dlatego, że tak było napisane, tylko dlatego, że tak czułam. Jak już pisałam w trakcie czytania zagłębiałam się w refleksje. Nie potrafiłam się przed tym ustrzec, nawet gdybym chciała, to było nieuniknione. „Zawsze przy nie stój" nie jest zwykłą lekturą dla umilenia czasu, lecz dla przemyślenia pewnych spraw, które podsunęła mi autorka w swym dziele. Książka ta mnie poruszyła i polecam ją gorąco, nawet najbardziej wymagającym czytelnikom.

Gosiarella

"Poruszająca opowieść o trudnych wyborach, przebaczeniu i nadziei.

 

Obok nas istnieje świat, którego nie dostrzegamy.
Ktoś w każdej sekundzie walczy o Twoją duszę.
Zamknij oczy i poczuj dotyk Anioła.

 

Margot po śmierci wraca na ziemię jako swój własny Anioł Stróż. Od tej chwili będzie świadkiem wszystkich błędów, jakie popełniła w życiu, i każdej zgubnej decyzji, którą podjęła.
Czy zdoła ocalić siebie i miłość swojego życia? Czy aby ratować tych, których kocha, będzie gotowa zawrzeć pakt z demonem i zdobyć się na największe poświęcenie?"

 

Jak zwykle przy kupnie książki zasugerowałam się tematyką anielską oraz piękną okładką, która urzeka oczy swoim delikatnym pięknem. Coś mi podpowiadało, że Zawsze przy mnie stój będzie wyciskaczem łez - miałam w tym trochę racji, jednak powód mnie zaskoczył. Carolyn Jess-Cooke wpadła na bardzo interesujący pomysł, by Anioł Stróż był był tobą, tylko tobą po śmierci. Na pierwszej stronie witają nas słowa "Margot nie żyje, dziecko. Margot nie żyje", które zostają wypowiedziane właśnie do Margot przez anielicę Naditę. Margot nie żyje i bez zbędnych ceregieli zostaje mianowana aniołem stróżem Margot (samej siebie) i odtąd ma się nazywać Ruth. Zdaję sobie sprawę, jak ekstremalnie to wszystko brzmi, ale podczas czytania naprawdę idzie się połapać o co chodzi. Gorzej mają się jednak sprawy z Ruth, która nie wiedząc co powinna i co potrafi zostaje zesłana na Ziemię w momencie swoich narodzin. W miarę szybko anioł przyzwyczaja się do nowego stanu rzeczy i stara się ze wszystkich sił ochraniać małą Margot przed niebezpieczeństwami życia. Niestety w jej przypadku jest to naprawdę ciężkie - zupełnie, jakby wszechświat sprzymierzył się przeciwko tej małej dziewczynce. Jej historia naprawdę porusza. Ciężko czyta się o dziecku, które jest krzywdzone przez tak wielu ludzi, na tak liczne sposoby, a wszyscy, którzy obdarzyli ją ciepłem i miłością umierają lub znikają w inny sposób.

 

„Miecz nie powstaje w wodzie. Powstaje w ogniu."

 

Co się tyczy samych aniołów, to wielbiciele słodkich, pierzastych i zmieniających ludzkie losy istot (których sama jestem fanem) mogą sobie odpuścić, bo po pierwsze anielskie skrzydła nie są porośnięte piórami. Autorka opisała je, jako "strumienie wypływające z szóstego kręgu anielskiego kręgosłupa w kierunku kości krzyżowej tworzą połączenie, lub jeśli wolicie, rodzaj pępowiny, którą duch jest związany ze swoją Istotą Chronioną. W tych wodnych skrzydłach zachodzi transkrypcja wszystkich myśli i działań, tak jakby anioł je zanotował". Po drugie zmienianie ludzkiego losu też wygląda inaczej, niż je sobie wyobrażałam. Ruth starała się jak mogła, ale zmieniła tylko szczegóły.

 

Narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy Ruth, dzięki czemu daje nam to wgląd do różnych zdarzeń z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości różnych bohaterów, dlatego łatwiej zrozumieć ich motywy. O dziwo najgorzej zbudowaną postaciom jest Margot, którą z początku się kocha i rozumie, a od wyprowadzki do Nowego Jorku wydaje się zupełnie obca. Ciężko połapać się co się z nią dzieję. Ze starszą Margot znowu nawiązuję więź i nawet ją lubię.
Zawsze przy mnie stój poruszą wiele trudnych tematów, które zmuszają do refleksji nad życiem i śmieciom. Przyznam, że bardzo podoba mi się efekt motyla przedstawiony na tak małą skalę.

 

Ocena: -5/6 Bardzo doba, wciągająca i przede wszystkim zmuszająca do myślenia i współodczuwania.

 

„Schyliłam się i pocałowałam go delikatnie w policzek. Spojrzał prosto na mnie. To, co on uznał za chmurę, z której pada deszcz, było w rzeczywistości moim sercem rozpryskującym się na tysiące kawałeczków żalu. Zakochiwałam się w nim od nowa."

Agnesja

"Miecz nie powstaje w wodzie. Powstaje w ogniu"

 

Obok nas istnieje świat, którego nie widzimy, ale czujemy. Koś stoi obok nas, wspiera, podszeptuje, chroni przed złem i, co najważniejsze, bardzo kocha. Ten ktoś walczy o nasze szczęście. Zamknij oczy, poczuj dotyk Anioła i zatrać się w pasjonującej lekturze.
„Zawsze przy mnie stój", autorstwa Carolyn Jess-Cooke, tuż po premierze zdobyło tytuł międzynarodowego bestsellera. Jest to jedna z najpopularniejszych, również w Polsce, pozycji łączących cechy skrajnych gatunków literackich; paranormalu i powieści obyczajowej. Sugerując się pochlebnymi opiniami innych czytelników, z przyjemnością zatraciłam się w lekturze, nie spodziewając się, że opowieść tak szybko posiądzie mój umysł ani an chwilę nie dając o sobie zapomnieć.

 

Zazwyczaj Aniołowie Stróże są zsyłani na ziemię, aby strzec osób bliskich im za życia. Margot powróciła do samej siebie. Po śmierci otrzymała nowe imię, Ruth, oraz zadanie do wykonania; strzec Margot i pomóc jej w podejmowaniu trudnych decyzji. Nie jest to proste, gdyż życie dziewczyny pełne jest gorzkich chwil, bólu, cierpienia. Ruth, obserwując swój własny byt na ziemi, nie może znieść widoku psującej sobie życie Margot. Anioł dopiero wtedy zauważa wszystkie błędne decyzje i utratę szansy na szczęście. Nie może dopuścić, żeby to samo spotkało Margot. Czy Ruth będzie gotowa zawrzeć pakt z podstępnym demonem, aby ratować zagubioną dziewczynę, którą sama była za życia na ziemi? Taka decyzja może przynieść tragiczne konsekwencje...

 

"W oczach Margot czaiło się coś, co przywodziło na myśl osobę, która ma przed sobą most przewieszony nad przepaścią. Moje należy do kogoś, kto już po nim przeszedł."*

 

Powieść prowadzona jest pierwszoosobową, w tym trzecioosobową, narracją. Zdaję sobie sprawę, że to brzmi dziwnie, jednakże takie można odnieść wrażenie podczas lektury. Z jednej strony historię opowiada nam Ruth, z drugiej; życie Margot widzimy z obiektywnej perspektywy. Jesteśmy obserwatorami wszystkiego, co spotkało dziewczynę - od narodzin, aż do zagadkowej śmierci. W znacznej większości spotkamy się ze strachem, bólem i cierpieniem. Czy Ruth zdoła cokolwiek zmienić w „swoim" życiu? Nie można zapomnieć o tym, że Anioł Stróż może tylko pomagać - nie zmieni ot tak czyjegoś losu. Pewne rzeczy po prostu muszą się wydarzyć. Naprawdę trudno wytłumaczyć coś, czego nie ograniczają ani czas, ani prawa fizyki, ani ludzkie zmysły. Taki właśnie jest świat przedstawiony w „Zawsze przy mnie stój", dlatego uważam, że jest to niepowtarzalna i wyjątkowa lektura.

 

Oprócz zajęcia na kilka godzin, otrzymałam również materiał do rozmyślania. A że jestem osóbką lubiącą pomyśleć nad prawdami moralnymi przekazywanymi w książkach, staram się zawsze wyciągnąć coś dla siebie. Dzieło Carolyn Jess-Cooke opowiada przede wszystkim o nadziei, poświęceniu, a także strachu oraz potrzebie miłości. Zwraca uwagę na to, iż pewne rzeczy po prostu są wpisane w nasze życie i nie da się ich zmienić. Zastanawiam się, czy teraz nie stoi koło mnie niewidzialny anioł, który z politowaniem obserwuje każdy mój ruch. Może teraz patrzy na mnie i próbuje powstrzymać od popełniania błędów odznaczających piętno na mojej przyszłości? Wiem, że ktoś się mną opiekuje i nade mną czuwa. Kim ten ktoś jest; sama dokładnie nie wiem.

 

Ciężko mi pisać o książkach, które mnie mocno poruszyły. „Zawsze przy mnie stój" to nie jest lekka lekturka na nudne popołudnie, ale warte podziwu dzieło. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę powieść. Z pewnością zapadnie w mej pamięci na długi, długi czas. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko dodać: POLECAM!

 

Cytat będący tytułem recenzji pochodzi z 308 strony książki "Zawsze przy mnie stój".
* str. 109, "Zawsze przy mnie stój".

Magda

Carolyn Jess- Cooke- wielokrotnie nagradzana poetka i filmoznawczyni, uczy kreatywnego pisania na Uniwersytecie Northumbria.

 

"Niektórzy Aniołowie Stróże są wysyłani na ziemię po to, aby strzegli swojego rodzeństwa, swoich dzieci i osób, które były im bliskie za życia. Ja wróciłam do Margot. Do samej siebie. Jestem swoim Aniołem Stróżem..."

 

Margot po śmierci powraca nie ziemię jako swój własny Anioł Stróż. Jej życie nie było łatwe, zostało zrujnowane przez bolesne doświadczenia z dzieciństwa, błędne decyzje i nietrafione wybory. Jako Anioł staje się obserwatorem wszystkiego, co już raz było jej dane przeżyć. Pomimo, że posiada wiedzę o przyszłości, wie co się wydarzy i zna zgubne konsekwencje swoich czynów, nie może zbyt wiele zrobić. Ma jedynie kochać i chronić Margot. Czy pomimo wszystko będzie próbowała zmienić bieg wydarzeń? Czy może zostanie niemym obserwatorem własnego losu?

 

Nie napiszę nic więcej na temat fabuły, żeby nie zepsuć nikomu przyjemności z lektury. Muszę powiedzieć, że dawno nie czytałam tak wzruszającej i pięknej książki. Dla mnie jest to historia o nieuchronności losu, sile przeznaczenia, o miłości i przebaczeniu. Czasem trudno jest nam się pogodzić z losem. Spotykają nas w życiu trudne chwile, czujemy się pokrzywdzeni, niesprawiedliwe traktowani, a trzeba zrozumieć, że w tym wszystkim tkwi głębszy sens.

 

Zawsze przy mnie stój to książka magiczna. Przeplatające się w niej dwa światy, nierozerwalnie ze sobą związane, tworzą niesamowity klimat. Główną bohaterkę obserwujemy jakby z dwóch perspektyw- ziemskiej i anielskiej. Doskonale wyczuwamy wszystkie emocje, które jej towarzyszą, od radości aż po rozpacz i bezsilność. Na uwagę zasługuje także przepiękna okładka, obok której nie sposób przejść obojętnie.

 

Do lektury zachęcam wszystkich, którzy mają ochotę na chwilę refleksji i chcą popatrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Może w tym wszystkim nie chodzi o to żeby coś zmieniać, ale żeby zrozumieć... Może każdy z nas ma za plecami swojego własnego Anioła Stróża, który codziennie pomaga nam zmagać się z rzeczywistością. W każdym razie warto w to uwierzyć.

Tetiisheri

Czy chociaż jeden raz w życiu czuliście obok siebie obecność jakiejś niewidzialnej istoty? Czy wydawało Wam się, że ktoś się Wami opiekuje? Czy nie przeszło Wam kiedyś przez myśl, że w ważnych sytuacjach życiowych ktoś Wami kieruje, pomaga Wam, pilnuje Was? Czy nie pomyśleliście, że macie swojego Anioła Stróża? Jedną z nadrzędnych postaci w debiutanckiej powieści poetki i filmoznawczyni Carolyn Jess-Cooke zatytułowanej „Zawsze przy mnie stój" jest właśnie Anioł.

 

W chwili kiedy wzięłam książkę w swoje ręce nie miałam cienia wątpliwości, że będzie ona jedną z moich ulubionych pozycji. Okładka przedstawiająca niewinną małą dziewczynę o długich czarnych włosach i spokojnym spojrzeniu otulonej w niebieski, delikatny szal oczarowała mnie. W górnej części okładki widnieje napis „międzynarodowy bestseller przetłumaczony na kilkanaście języków" – kolejna zachęta. Mało tego, jest jeszcze srebrzyście wydrukowany tytuł książki. Dodam jeszcze, że ciekawy opis oraz opinie umieszczone z tyłu powieści przemawiają na korzyść tej lektury. Wszystkie te elementy utworzyły magiczny, wręcz niebiański obraz idealnie oddający klimat książki. Zaglądając dalej, czytamy

 

„Obok nas istnieje świat, którego nie dostrzegamy.
Ktoś w każdej sekundzie walczy o Twoją duszę.
Zamknij oczy i poczuj dotyk Anioła."

 

Czy jest to możliwe? Czy rzeczywiście możemy poczuć magiczną siłę opiekuńczego anioła obejmującego nas swoimi skrzydłami? Margot – główna bohaterka powieści ma swojego anioła. Po przeczytaniu pierwszych stron książki dowiadujemy się, że Margot umiera, a po jej śmierci na ziemię zostaje wysłany anioł - Ruth.

 

„Niektórzy Aniołowie Stróże są wysyłani na ziemię, aby strzec rodzeństwa, swoich dzieci i osób, które były im bliskie za życia. Ja wróciłam do Margot.
Do samej siebie."

 

Zadaniem Ruth jest troska o Margot już od samych jej narodzin. Jako Anioł ma ponownie przeżyć własne życie, przejść przez tą niełatwą drogę jeszcze raz. Wie, że dopuściła się błędów, które zaważyły na jej losach, że dokonywała wyborów nie zawsze prawidłowych, że chciałaby żyć inaczej. Zaczyna w niej kiełkować pewna myśl - czy jako Anioł może wpłynąć na decyzje Margot, czy może w jakiś sposób spowodować inny bieg wydarzeń, czy unikając złych wyborów uda jej się zmienić swoje życie? Ruth pragnie zmienić swój los - naprawić zło i krzywdy, które za życia popełniła.

 

„Zawsze przy mnie stój" to nie tylko historia życia Margot, jej dzieciństwa, lat młodzieńczych, szalonych imprez, używek, pierwszych miłości i wreszcie małżeństwa. To opowieść o podejmowaniu decyzji, które jak się okazuje mają ogromny wpływ na nasz dalszy los. To opowieść o trudnych wyborach. To również opowieść o błędach, jakie popełniamy w swoim życiu. To opowieść, która przypomina nam, że to jak przeżyjemy swoje życie, zależy w ogromnej mierze od nas samych.

 

W tej niesamowitej książce nie brakuje przeciwstawnych kolorów. Przepełniona jest ona białymi, niebieskimi, świetlistymi szatami, które w przypadku tej pozycji kojarzymy z aniołami. Z drugi jednak strony pojawiają się smoliste, czarne, piekielne moce charakteryzujące demony. Motyw walki pomiędzy dobrem i złem wpleciony jest w fabułę znakomicie. Wzbudza on ciekawość czytelnika i sprawia, że kolejne kartki powieści przewracamy z niepewnością, której jednocześnie towarzyszy dreszczyk emocji.

 

„Zawsze przy mnie stój" umieściłam już wśród swoich ulubionych powieści. Niewątpliwe jest to lektura, która porusza bardzo interesujący temat, a co więcej przedstawia go na podstawie życia Margot - Margot, którą może być każdy z nas.

Amelia Grey

W dzisiejszych czasach jest wiele rzeczy, o których zwyczajnie nie chce się rozmawiać. Rzeczy te są spychane na drugi tor, zapominane, uznawane za takie, nad którymi możemy się zastanowić później. Jedną z takich spraw jest religia. Zastanów się teraz Drogi Czytelniku, jaka jest Twoja wiara? Nie myśl sobie, że będę Ci wypominać błędy, które popełniłeś. Nie, każdy z nas ma jakieś na swoim koncie. Ale co byś powiedział, gdyby karą za nie było ponowne ich doświadczanie, bez możliwości naprawy? Po prostu obserwacja i nakaz akceptacji tego wszystkiego, co zrobiłeś. Nie byłoby już tak ciekawie, czyż nie?

 

Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Margot. Umarła, ale nie odeszła. Stała się własnym Aniołem Stróżem. Od teraz, jako Ruth będzie musiała stawić czoło wszystkim swoim błędom. Gdyby była przykładną obywatelką, przeciętną osobą wszystko byłoby w porządku. Margot jednak nie była święta za życia. Jej licznik grzechów przekroczył średnią już kiedy była nastolatką. Teraz ma cztery zadania odnośnie swojej podopiecznej: obserwować, chronić, rejestrować, kochać. Ani słowa o zmienianiu wydarzeń. Czy Ruth się to uda? Czy ocali siebie i swoich bliskich przed nieuchronnym losem.

 

Akcja książki dzieje się w trzech, jakże malowniczych miejscach: Anglii, USA, a dokładniej w Nowym Jorku oraz w Australii. Opowieść tę czytamy z punktu widzenia Ruth. Dzięki temu widzimy, jaką była osobą w przeszłości, a jaką stała się teraz. Nie mogę nic zarzucić stylowi pisania pani Jess-Cooke. Język jest przystępny dla każdego. Z łatwością możemy się wciągnąć w fabułę. Ani przez moment nie miałam ochoty odłożyć książki na bok. Nie miałam też potrzeby szybkiego doczytania do końca, ale było tak z jednego zasadniczego powodu. Otóż "Zawsze przy mnie stój", to książka nad którą trzeba się zastanowić. Przetrawić wszystkie informacje, pozwolić, aby wydarzenia w niej zawarte na nas wpłynęły. A na to wszystko potrzeba czasu. Połknięcie jej w jeden dzień byłoby grzechem. Śmiem nawet twierdzić, że w pełni nie dotarłaby do naszych umysłów, gdy ktoś tak zrobił.

 

Bardzo trudnym zadaniem jest scharakteryzowanie głównych bohaterek - Margot i Ruth. To swego rodzaju jedna osoba w dwóch ciałach. Ruth jest dojrzalszą wersją Margot. Przeżyła dane jej życie i teraz pomaga je przeżyć swojemu wcześniejszemu wcieleniu. Nieraz ma ochotę zainterweniować, wie bowiem, co będzie konsekwencją danych wyborów. Teraz, gdyby mogła pokierowałaby swoim życiem inaczej. Kto z nas nigdy nie czuł czegoś takiego? Nie miał ochoty cofnąć czasu i zmienić przeszłości? Chyba każdy doświadczyłczegoś takiego, dlatego łatwiej nam zrozumieć, w jak trudnej sytuacji była Ruth. Margot - "wersja Ruth sprzed lat" jest tą, która popełnia błędy. Korzysta z życia, jak tylko się da i ma na swoim koncie bardzo wiele win. Wszyscy jednak zapominają, że nie miała łatwego dzieciństwa. Przeszła więcej niż dziesięciu zwykłych ludzi razem wziętych. Nie chce się teraz odegrać, po prostu to, co przeszła odcisnęło w jej dorosłym życiu swoje piętno. Obie bohaterki bardzo polubiłam. Staram się je zrozumieć i wczuć w ich sytuacje. Mimo że nieraz mnie denerwowały, a moje wybory różniłyby się od ich, to i tak zapadną mi w pamięci na długo.

 

"Zawsze przy mnie stój" to książka, z której da się wyciągnąć nie jeden wniosek. Każdy z momentów daje przesłanie, o którym nie chcemy zapominać. Ani w jednej chwili, nie miałam wrażenia, że to jakiś duchowy przewodnik, czego można by się spodziewać, po tylu mądrościach. Ta książka daje do myślenia, jednak robi to w tak subtelny sposób, że można to uznać za mistrzostwo. Po jej lekturze chcę zapamiętać jedną, ważną rzecz: mianowicie, że nikt z nas nie jest sam, nawet w momentach największej samotności, ktoś z nami jest i nad nami czuwa. Jest to pozycja pełna pocieszenia dla ludzi, wypełniona ciepłem, ale też nie pozbawiona zwrotów akcji i momentów pełnych napięcia i wyczekiwania, co przyniesie następna strona. Jednym słowem: arcydzieło.

 

Okładka jest prosta, ale jakże hipnotyzująca. Niebieskie tło, oplatające dziewczynkę o białej skórze i ciemnych włosach. Dziewczynkę, która patrzy na Ciebie, tak, jakby Cię o coś prosiła. A gdy odwzajemniasz spojrzenie, wiesz, że nie mógłbyś jej niczego odmówić. Całość jest genialnie dopasowana do tematyki powieści według mnie.

 

Już dawno żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Wszystko tam jest takie, jak być powinno. „Zawsze przy mnie stój" daje nam do myślenia i skłania do zastanowienia się nad swoim życiem. Nie mogłabym Wam jej nie polecić. Jeżeli chcecie, powiem to wprost: zróbcie wszystko, aby ją przeczytać. Watro, a nawet trzeba się z nią zapoznać!

Katarzyna Meres

"Tam, gdzie jest miłość, nie ma przeszkód nie do pokonania."

 

Szukacie pięknej, klimatycznej opowieści o trudnościach w życiu? Interesuje Was ciekawe ukazanie Aniołów i życia po śmierci? Autorka przedstawia ciekawą, bajeczną, a z drugiej strony smutną alternatywę tego, co może nas czekać po odejściu ze świata.

 

Wyobraźcie sobie, że umieracie. Wyobraźcie sobie, że budzicie się w... białym pomieszczeniu. Widzicie anioła. Za życia byliście Margot, a po śmierci Ruth. W jednej chwili byliście człowiekiem, a w drugiej staliście się aniołem. Nie byle jakim aniołem. Aniołem stróżem, swoim, Aniołem stróżem. Co byście zrobili? Panika, strach, przerażenie, czy może spokojnie czekalibyście na to, co ma przyjść?

 

Książka oczarowała mnie swoją okładką, czyż nie uważacie, iż jest ona piękna, wyjątkowa, tajemnicza? „Nie oceniaj książki po okładce", tak mówi święta prawda, która u mnie się nie sprawdza, jeżeli mowa o książkach. Opis na rewersie okładki zawładnął moim sercem. Kiedy go przeczytałam nie mogłam przejść obojętnie wobec takiej książki. Wiele bym straciła, gdyby „Zawsze przy mnie stój" nie zajęło szlachetnego miejsca na mojej półce. Przyznam się, że czytałam tą książkę drugi raz. I jestem pewna, że będę do niej wracać, bo to właśnie taka książka, gdzie po każdym przeczytaniu odkrywa się inny świat, drugie, ukryte dno. Za pierwszym, jak i za drugim pochłonęłam ją jednym tchem. Dlaczego?

 

Autorka idealnie prowadziła akcję, nie mam co do tego ani jednego zarzutu. Zwroty akcji, zaskakujące momenty, nie było nużących momentów, kiedy chciało się cisnąć książkę w kąt, czy przerzucić kilka kartek na przód. Fabuła jest niesamowicie wciągająca. Podziwiam pomysł, gdyż wcześniej nie spotkałam się z taką tematyką książki.

 

Ruth jest aniołem stróżem Margot, nie może zmieniać biegu swojego życia. Może jedynie wpływać na niektóre decyzje, obserwować to, jak żyła, widzieć swoje błędy, załamywać się, odkrywać prawdę o rzekomej zdradzie Toby'ego. Ruth strzegła Margot ze wszystkich swoich sił, nie bała się stawić czoła demonowi, była gotowa zawrzeć z nim pakt, który skutkowałby zesłaniem jej do piekła...

 

Jedynym minusem książki była... Margot. Wydawać by się mogło, że ona i Ruth to dwie takie same osoby, a jest odwrotnie. Margot trochę irytuje, nie daje się polubić. Można jej współczuć i owszem, czuje się to współczucie ze względu na to, co przeszła.

 

Anioł Margot, Ruth, jest natomiast postacią, którą lubi się od pierwszych słów książki. Nie jest szablonowa, czy przewidywalna. Emanuje siłą, energią, zadaje mnóstwo pytań, jest dociekliwa, uczy się kochać Margot, uczy się być aniołem. Jej podopieczna nie miała łatwego życia, ciągle spotykały ją porażki i przykre rzeczy. Podczas czytania jej przygód do głowy wkrada się myśl: czy człowiek może naprawdę znieść tyle okrucieństwa? Ciężkie dzieciństwo bez miłości, pobyt u narkomanów, później w sierocińcu, gdzie prześladowała ją Hilda, nieudane związki, wielokrotne ucieczki, załamanie, depresje...

 

Jeżeli pragniecie przenieść się w inną rzeczywistość, która nie jest szablonowa to koniecznie sięgnijcie po „Zawsze przy mnie stój" – piękną historię o życiu, wyborach, szukaniu szczęścia i równowagi... Historię o dwóch światach – obok nas jest świat, o którym nie mamy pojęcia. Świat w którym aniołowie walczą z demonami o naszą duszę. Świat, w którym piękno, dobroć i miłość grają główną rolę.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: