Zaopiekuj Się Moją Mamą

Autor: Shin Kyung Sook

Okładka wydania

Zaopiekuj Się Moją Mamą

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Alina

Moje pierwsze spotkanie z literaturą koreańską było strzałem w dziesiątkę, miłością od pierwszego wejrzenia, zachwytem w każdym słowie. Był to "Smak języka" - książka niezwykle subtelna, aromatyczna, wspaniała. Nie mogłam o tym zapomnieć, dlatego na każdym kroku szukałam możliwości przeczytania kolejnej książki z tego kraju. "Zaopiekuj się moją mamą" stało się moim absolutnym must read. Kolejny absolut z tego wydawnictwa czeka na stosie...

 

Nie miałam określonego nastawienia do tej lektury. Spodziewałam się raczej książki dość lekkiej, wiedziałam, że dotyczy zniknięcia tytułowej mamy, ale poza tym? Nie miałam o niej pojęcia. Gdy zaczęłam czytać, wchłonęło mnie to. Język zachwycił mnie po raz kolejny, a swoje zachwyty mogłabym wyrażać jeszcze przed przeczytaniem pierwszej strony. Wciąż jednak nie wiedziałam nic. Do pewnego momentu.

 

To nie jest naiwna bajeczka na dobranoc. To jest świetna lektura dotycząca tego, jak mało ludzie wiedzą o sobie nawzajem, bez względu na to jak blisko są ze sobą spokrewnieni. Matka jest przedstawiona z perspektywy różnych osób, wszystkie się od siebie różnią, każdy dostrzegł w niej coś innego, ale pewien dystans nie pozwolił im na zrozumienie istoty matki. Co piękniejsze - to nie jest książka tylko i wyłącznie o tej konkretnej matce, ale o każdej matce, każdym człowieku. W trakcie czytania bohaterowie sami sobie zadają pytania typu: czy pomyślałaś, że mama nie lubi być w kuchni? Oni się nad tym zastanawiają, ale jednocześnie czytelnik - nie do końca świadomie - myśli: czy moja mama lubi dla mnie gotować? Czy w czymś jej pomogłam? Może czegoś potrzebowała, ale nie przyszło mi to do głowy? I chcąc, nie chcąc, zastanawiamy się, czy doceniamy własną matkę. Zastanawiamy się nad jej i naszymi uczuciami. Ale można to przenieść na ojca, siostrę, dziecko. Tutaj nie ma ograniczeń. Ważny jest nawet pies.

 

Nie wiem i nie wiedziałam, czego się spodziewałam po tej książce, ale z całą pewnością nie tak skomplikowanej emocjonalnie lektury, która wymuszała ze mnie coraz więcej zaangażowania i moich własnych uczuć. Byłam pewna, że te niespełna dwieście stron przeczytam szybko, ale uważnie skupiałam się na każdym zdaniu, co sprawiało, że mogłam się delektować dłużej. I chociaż chciałabym powiedzieć, że książka jest doskonała, nie podobała mi się za bardzo część matki. Nie wiem czemu. Nie pasowała mi, ograbiała mi książkę z magii. Mimo to później ona wróciła. To dzieło nie jest idealne. Ale przecież wszystko ma swoje wady, szczególnie ludzie. Dlatego traktuję to jako pewien symbol. Symbol niedoskonałości istoty ludzkiej.

 

Z całego serca polecam. Ku refleksji.

Marta_25

„Zaopiekuj się moją mamą" koreańskiej pisarki Shin Kyung- Sook to wspaniała opowieść o matce dla której rodzina jest sensem życia. Dzieci i mąż nie potrafią jednak tego docenić, dopiero rodzinna tragedia uświadamia bohaterom jak ważną osobą w życiu każdego z nich jest ta kobieta.

 

Park So-nyo, matka czwórki dorosłych dzieci wybiera się w odwiedziny do syna mieszkającego w mieście. Jednak na miejsce nie dociera. Zaginęła, a ostatnim miejscem, w którym ją widziano jest metro w Seulu. Ta wiadomość spada na rodzinę, jak grom z jasnego nieba. Nie wiedzą, jak powinni zareagować. Zgłaszają zaginięcie na policji, szukają jej na własną rękę po całym mieście, w końcu drukują ulotki i rozdają przechodniom. Niestety żadne z tych działań nie przynosi rezultatu. Czy uda im się odnaleźć matkę?

 

To traumatyczne wydarzenie wyzwala w każdym z członków rodziny wspomnienia dotyczące matki. Nagle powracają wspomnienia z okresu dzieciństwa, wczesnej młodości, a także te całkiem świeże. Bohaterowie z przerażeniem zdają sobie sprawę, że tak naprawdę niewiele wiedzą o swojej matce:„Ja nie znam mamy. Wiem tylko, że zaginęła..." – mówi jedna z córek Park So-nyo.

 

Park So-nyo czytelnik poznaje za sprawą wspomnień córki bohaterki, syna, męża, a także samej zaginionej. I tak z rodzinnych historii wyłania się obraz kobiety, która intryguje czytelnika. Kobiety silnej, bez reszty oddanej swoim najbliższym. Kobiety, która cierpiała w samotności, nie chcąc nikogo obarczać swoimi problemami. I wreszcie kobiety, która w tajemnicy przed rodziną nauczyła się czytać i pisać, aby nie przynosić wykształconym dzieciom wstydu. To jaką wspaniałą była osobą rodzina dostrzegła za późno.

 

Autorka zastosowała w powieści bardzo ciekawą narrację, dzięki czemu czytelnik odnosi wrażenie, że zwraca się bezpośrednio do niego: "Minął już tydzień, odkąd zaginęła twoja mama." Taki zabieg potęguje emocje, które lektura wyzwala w czytelniku. Poprzez taką narrację odniosłam wrażenie, jakby autorka kierowała swoje słowa nie tylko do osoby czytającej, ale także do bohaterów książki. Do córki i syna zaginionej.

 

„Zaopiekuj się moją mamą" to wzruszająca opowieść o rodzinie dotkniętej ogromną tragedią, jaką niewątpliwie jest zaginięcie bliskiej osoby. To opowieść, która nakłania czytelnika do pewnych refleksji na temat więzi rodzinnych, na temat relacji z matką. To pewne smutne przesłanie, że ludzi doceniamy dopiero, jak odejdą.

Bookworm

„Zaopiekuj się moją mamą" to książka o poszukiwaniach zaginionej starszej kobiety, która pewnego dnia zostaje zgubiona przez męża na seulskiej stacji. Rodzina próbuje odnaleźć ją na wszelkie sposoby (niestety nieskutecznie) oraz poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Dlaczego nigdy nie rozmawiałem z matką? Dlaczego nie nauczyłem jej czytać i pisać? Dlaczego nie byłem z nią tego dnia? Dopiero w tej chwili bohaterowie zaczynają rozumieć to, jak istotną rolę odgrywała ich matka, żona, siostra. Szukają jej w swojej pamięci, rekonstruują jej osobę, chociaż wiedzą, że jest już za późno. Autorka odsłania problemy z przekazywaniem uczuć, złą komunikację międzyludzką, a także brak zrozumienia nawet ze strony osób najbliższych. Pozostawia jednak miejsce na nadzieję, chociażby w wątku religijnym.

 

Niewątpliwie spodobała mi się książka. Gdy chwyciłam ją w ręce, nie miałam żadnych oczekiwań. Nie wydawało mi się, że otwieram arcydzieło, nie uważałam też, że będzie to lektura wartościowa. Myliłam się. Pomimo że jest to krótka lektura o niezbyt skomplikowanej fabule, jestem pewna, że na zawsze zmieniłam pogląd na matkę.

 

Pomimo że autorka nie skupia się na tym bezpośrednio, porusza przy okazji temat obyczajów i życia codziennego mieszkańców Korei. Dowiadujemy się o relacjach rodzinnych i sąsiedzkich, o tym, co możemy zobaczyć przy okazji jedzenia obiadu... najsmutniejsze wydawało mi się to, że wiele postaci bardzo pragnęło iść do szkoły i posiąść dobrą edukację, jednak w wielu przypadkach nie było to możliwe (raz skończyło się to nawet samobójstwem). A my wykształcenie uważamy za coś oczywistego, często wydaje nam się karą i bardziej obowiązkiem niż przywilejem. Zdziwiło mnie to, ile miłości do matki wyrażały dzieci, chociaż niejednokrotnie zostało wspomniane ich bicie. Dla nas jest to kulturowo szokujące, dla bohaterów książki- nie.

 

Znalazłam tylko jedną dużą wadę w tej książce: to, że niekiedy trudno domyślić się, kto jest narratorem; chwilami irytuje sposób, w jaki książka jest napisana. Pomimo że wędrujemy w koło konkretnych bohaterów, nie można nazwać tego narracją pierwszoosobową, raczej zwrotem jakiejś nieznanej osoby do córki, syna, męża. Być może taki styl ma autorka, a może wrażenie dopiero pojawia się po tłumaczeniu... w każdym razie, rzeczywiście sposób napisania jest całkiem odrębny; czułam się, jakbym czytała coś całkowicie nowego, nie wzorowanego na niczym innym.

 

Co do języka, jest on z pewnością niepozorny i zwyczajny, a jednak spełnia swoją rolę idealnie- skutecznie przekazuje ważne myśli i wartości.

 

Ta książka zawiera w sobie niezwykłą opowieść, pomimo że te wydarzenia mogłyby przydarzyć się każdemu. Szczerze mówiąc, teraz, na myśl o matce, czuję się trochę dziwnie. To lektura, która zdecydowanie wpływa na światopogląd, dlatego naprawdę warto po tę książkę przeczytać.

 

„Zaopiekuj się moją mamą" okazało się być dla mnie całkiem nowym czytelniczym przeżyciem. Chociaż nie jest to książka spektakularna, czytaniu towarzyszy wyjątkowe uczucie. Chciałabym, by pozostało ze mną, tak jak moja miłość do matki, która potrafi nadać całemu życiu sens.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Kwiaty Orientu.

Sara

Na początku pragnę zaznaczyć, nigdy nie miałam zbyt dużego doświadczenia z literaturą koreańską. Owszem nie ukrywam, fascynował mnie ten wyczuwalny smak orientu, niestety na drodze zawsze stawały książki o innej tematyce. Kiedy więc w zapowiedziach wydawnictwa „Kwiaty orientu" ujrzałam zapowiedź „Zaopiekuj się moją mamą" z miejsca zapragnęłam ją przeczytać. Moje chęci zostały spełnione, z radością rozpoczęłam czytanie niniejszej lektury.

 

Ukazana w książce historia opowiada losy rodziny dotkniętej niebywałą tragedią. Otóż pewnego dnia w niewyjaśnionych okolicznościach ginie matka czwórki dzieci, dobra troskliwa, dbająca o ciepło domowego ogniska kobieta. Jednak "Zaopiekuj się moją mamą" nie jest bynajmniej opowieścią o samych poszukiwaniach, to bardziej uzewnętrznienie psychologicznych uczuć jej najbliższych.

 

Autorka przybliża nam odczucia i przemyślenia bliskich So – nyo, zagląda w umysły, przenika w ich myśli. Podobał mi się sposób, w jaki Shin Kyung – Sook uchwyciła i przedstawiła czytelnikowi ów rodzinny dramat. Wnikliwość i precyzyjność czyni te historię niezwykle przekonującą.

 

Podzielona na części książka ukazuje cztery różne spojrzenia rodziny. Każda z nich inaczej postrzegała So – nyo a ich odczucia, odbijają się echem w naszych myślach. „Zaopiekuj się moją mamą" pozwala nam zastanowić się nad największą wartością, jaką jest rodzina. Uświadamia i docenia, jakim szczęściem jest posiadanie bliskich, na których można liczyć w każdej sytuacji. I właśnie autorka, przybliżając losy So – nyo, będącej jakby łącznikiem, spajającym ogniwa swej rodziny próbowała nam to uświadomić. Dopóki nie wydarzyła się tragedia, nikt z bliskich nie zastanawiał się nad swoim życiem. Kiedy zabrakło matki, coś jakby w nich pękło...

 

Uważam, że książka "Zaopiekuj się moją mamą" warta jest polecenia i przeczytania. Choć sama, nie odniosłam jej treści do swego życia, wierzę, że karty tej powieści uświadomią nadrzędną wartość rodziny niejednemu czytelnikowi.

Madmad35

„Kochaj tak, jak tylko potrafisz" Franciszek Liszt

 

Nigdy wcześniej nie czytałam książki napisanej przez koreańskiego autora. Dziękuję za taką możliwość wydawnictwu Kwiaty Orientu i portalowi Sztukater. Zafascynowana kulturą wschodu z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po „Zaopiekuj się moją mamą". Powieść napisana przez koreańską pisarkę Shin Kyung – Sook przedstawia nam typową wielodzietną rodzinę. Pewnego dnia na ruchliwym, pełnym ludzi dworcu w Seulu ginie So – nyo - matka czwórki dzieci. Wyrozumiała, dobra kobieta, dbająca o dom i jej mieszkańców. Mimo, że często ranili ją, potrafiła dla nich zrobić wszystko i wszystko wybaczyć. Czytając kolejne rozdziały książki śledzimy nie poszukiwania kobiety, a to jak to tragiczne wydarzenie wpłynęło na członków rodziny. Każdy rozdział to opowieść innej osoby. Na samym początku poznajemy przemyślenia i wspomnienia najstarszej córki Chi – hon. Opowiada nam ona o swoim dzieciństwie, wspomina rozmowy z matką o swoich książkach, żałuje wielu swoich zachowań. Tak naprawdę przyznaje się do tego, że nie znała swojej matki zbyt dobrze. Widzimy tutaj wyraźnie różnice pokoleniowe w zmieniającej się Korei. Matka nie potrafi pisać, ani czytać. Wszystkie dania przygotowuje według przekazywanych z pokolenia na pokolenie przepisów. Przeraża ją podróż samolotem, a wszelkie choroby stara się leczyć naturalnymi metodami. Córka jest już osobą wykształconą. Skończyła studia wyższe, jest pisarką, dużo podróżuje. Swoje życie poświęciła karierze. Wspomina swoje spotkania autorskie, wydanie jej książki w języku Braille'a. W drugim rozdziale poznajemy opowieść najstarszego syna Hong – chola. Najbardziej lubianego przez matkę dziecka. Dla niego matka potrafiła w nocy gotować jego ulubioną zupę. Trzecia część to wspomnienia męża zaginionej kobiety. Wspomina dobre dni, ale również wypomina dzieciom brak zainteresowania z ich strony. Opisuje m.in. Dzień Rodziców podczas którego, żadne z dzieci nawet nie zadzwoniło do nich. Ostatnia część bardzo mnie zaskoczyła. Napisana jest w trochę inny sposób gdyż nie są to tylko wspomnienia najmłodszej córki, ale jakby dialog jej z duszą matki.

 

Każda osoba w rodzinie inaczej postrzegała So – nyo. Jedni kochali ją bardziej inni mniej. Z opowieści dzieci i męża, a także wtrąceń szwagierki wynika, że nie potrafili jej zrozumieć, że nie są idealną rodziną, bo nie potrafią się dogadać. Nawet taka prosta rzecz jak napisanie ogłoszenia do gazety o zaginięciu matki - ukazuje różnice zdań w rodzinie. Autorka ukazała nam więc typową rodzinę w której są wspólne chwile szczęścia, ale są też kłótnie, niesnaski, niezrozumienie i brak prawdziwych więzi rodzinnych.

 

Książka bardzo ciekawa, choć trochę trudna w odbiorze. Bohaterzy wypowiadają się w większości w drugiej osobie, co czytelnik odbiera tak jakby stał obok całego wydarzenia. Przemyślenia bliskich powodują, że sami zaczynamy się zastanawiać nad własnym stosunkiem do swoich rodziców. Dużo nazw w języku koreańskim przede wszystkim świąt i nazw dań. Wszystko to przybliża nam kulturę tego egzotycznego kraju. Myślę, że nie jest to powieść do której będziemy wracać wielokrotnie, a po jej przeczytaniu długo jeszcze będziemy ją wspominać. Czasami warto poznać literaturę kraju o którym sami niewiele wiemy. Dlatego, może warto sięgnąć po „Zaopiekuj się moją mamą".

Miqa

„Minął już tydzień odkąd zginęła twoja mama" - Tym zdaniem rozpoczyna się wyjątkowa powieść Shin Kyung-Sook. Pewnej koreańskiej rodzinie znika na dworcu matka, która razem z ojcem wybierała się w odwiedziny do syna. Ślad po niej ginie. Nikt nie widział kobiety. Rodzina postanawia rozpocząć śledztwo na własną rękę, rozlepiają ulotki, dają ogłoszenia, pytają osobiście ludzi... ale nikt nie widział ich mamy.

 

Książka jest pisana w wyjątkowy sposób, tak jakby to czytelnikowi, nie bohaterom powieści, zaginęła matka. Wydaje się jakby to czytelnik był narratorem całej powieści, bardzo wyraźnie jest to odczuwane poprzez zastosowanie odpowiedniej narracji, która czasem występuje w postaci formy żeńskiej lub męskiej. Wyjątkowość tej książki mieści się również w licznych pytaniach retorycznych skierowanych do czytelnika, które mają funkcję refleksyjną. Nic dziwnego, że ta książka została uznana za bestseller.

 

„Twoja rodzina raniła się pytaniami i wzajemnie obwiniała o jej zaginięcie."

 

Tak się zdarza, gdy nagle ludzie zostają postawieni w kryzysowej sytuacji, co jest dla nich nowe, nieznane i ciężkie. Tego się obawiają, więc starają się przed tym bronić. Obroną bohaterów w książce, nie było jednoczenie się, a obwinianie się nawzajem i wznawianie kłótni i sporów, które do niczego nie prowadzą. Szukają w sobie przyczyn zaginięcia matki, obwiniając samych siebie.

 

Bohaterowie będą opisywali swoje relacje z mamą – co autorka pokaże jako automatyczne zachowanie występujące u ludzi po utracie kogoś bliskiego. Wspomnienia będą różne: dobre, złe i takie, które chciałoby się zmienić - „co by było gdyby...".

 

Po pewnym czasie pojawiają się prawdziwi naoczni świadkowie, którzy widzieli ich matkę. Zawsze jednak rodzina pojawia się na miejscu z pewnym opóźnieniem czasowym i ich matki już tam nie ma. Czy uda im się odnaleźć ukochaną kobietę? Czy zdążą zanim będzie za późno?

 

„Ból głowy zabrał uśmiech z jej twarzy. Zagarnął jej duszę i powoli zjadał niczym mysz polna z ostrymi zębami."

 

Park So-nyo – czyli tytułowa mama, cierpiała już od dłuższego czasu na okropne bóle głowy. Kiedyś nawet dostała wylewu, ale nie miała o tym pojęcia, ponieważ jak na osobę mieszkającą na wsi przystało, nie chodziła do lekarza. Czasem ból przeszkadzał jej nawet w normalnym funkcjonowaniu. Książka opowiada historię jej życia, które od początku było ciężkie. Nie dostała odpowiedniego wykształcenia, wyszła za mąż za człowieka, którego nie znała, a który później ją zdradzał i nie miał do niej szacunku.

„Proszę... proszę zaopiekuj się mamą."

 

Shin Kyung-Sook chce przekazać czytelnikom morał, który brzmi: ludzie zaczynają doceniać to co mieli, kiedy już tego nie ma. Obserwując relacje bohaterów np. mąż – żona, matka – córka, matka – syn, można bardzo łatwo przedłożyć je na nasze życie, nasze realia, co sprawia, że książka staje się uniwersalna. Występuje tu także opis zwyczajów koreańskich, który dla fanów krajów azjatyckich będzie kolejną perełką w tej książce.

Molly

Jak wiele emocji można zawrzeć na 170 stronach powieści? Jak wiele trafnych i głębokich refleksji o życiu można za pośrednictwem takiej niepozornej książeczki przekazać czytelnikowi? Koreańska autorka udowadnia nam, że bardzo dużo. Przy okazji czytania tej pozycji uświadomiłam sobie, jak ważne jest sięganie po literaturę krajów o tyle dla nas egzotycznych, co peryferyjnych. Warto, bo szkoda byłoby przegapić podobne talenty i nie przeżyć podobnych historii. I, mimo, że autorce trudno odmówić profesjonalizmu i literackiej wprawy, to od jej utworu wieje świeżością nieprzegadanej tematyki, innowacyjnej konstrukcji i... tej szczególnej, nurtującej atmosfery.

 

"Zaopiekuj się moją mamą" to historia pewnej koreańskiej rodziny, której codzienna rutyna została zachwiana w chwili zniknięcia mamy. Zniknięcia tajemniczego i absurdalnego zarazem (po prostu nie wsiadła do metra wraz z tatą, kiedy oboje przyjechali świętować wspólne urodziny do swoich dzieci do Seulu). Dorosłe dzieci szukają mamy, rozwieszają ogłoszenia, zaczepiają przechodniów, odbierają setki telefonów od ludzi twierdzących, że widzieli mamę, jadą we wskazane miejsca i... nic. Jednocześnie poszukiwania starszej pani są dla nich pretekstem do zatrzymania się, zajrzenia w głąb siebie i postawienia sobie wielu prostych, ale jednocześnie bardzo okrutnych pytań - dlaczego dostrzegli mamę dopiero, gdy zginęła? dlaczego nie mieli dla niej czasu? dlaczego byli niemili? mieli tysiące innych spraw ważniejszych, niż odwiedzenie jej? I, przede wszystkim, czy tak właściwie znają swoją mamę?

 

Powieść koreańskiej autorki to proza retrospekcyjna i introspekcyjna, to sentymentalna podróż do miejsca lat dziecinnych, ale też rozbrajająco szczera wędrówka do własnego wnętrza, by odrzucić zasłony pozorów i spojrzeć w swoją wreszcie niezakłamaną twarz. Czworo dzieci zaginionej, jej mąż, szwagierka... oni wszyscy zmuszeni są przewinąć taśmę swego życia, dokonać wnikliwej analizy minionych wydarzeń, niejako na nowo je przeżyć, co niejednokrotnie prowadzi do rozdrapywania starych ran, ale daje też możliwość oczyszczenia, doświadczenia katharsis.

 

Innowacyjna i niespotkana jest u Sook narracja. Niemal cała książka składa się z monologów wewnętrznych jej bohaterów, jednak szczególny jest ich ton. To ton oskarżeń kierowanych do samych siebie, ton nostalgii. Te same zdarzenia wyglądają inaczej z perspektywy poszczególnych ich uczestników; autorka pozwala nam wysłuchać wszystkich stron, pokazuje szarości ich postępowania.

 

Niewątpliwie mama, czyli Park So-nyo, to osoba szczególna. Jej portret jest skonstruowany bardzo interesująco charakterologicznie - jest ona analfabetką, pochodzi z zapadłej wsi "na końcu świata", brak jej edukacji i ogłady, jednak posiada coś znacznie cenniejszego - dobre i wielkie serce dla wszystkich. Wiele przeszła - zdrada męża, utarczki z jego kochanką, urodzenie martwego niemowlaka, ciągły głód i ubóstwo... Jednak mimo tego nie załamała się, a własne problemy nie przysłoniły jej cierpień innych ludzi - pomagała znajomemu, który utracił żonę, opiekowała się sierotami. Po jej zaginięciu wychodzi na jaw wiele rzeczy, o których jej bliscy nie mieli pojęcia. To jeszcze dobitniej podkreśla fakt, jak trudne i zawikłane są relacje między pozornie kochającymi się ludźmi.

 

Ze strzępów wspomnień i cieni wydarzeń wyłania się nie tylko obraz żony i matki, ale również panorama Korei. Korei owładniętej wojenną zawieruchą, napadów rabunkowych północnokoreańskich żołnierzy na ubogich wieśniaków, późniejszych demonstracji przeciwko prezydenturze i despotycznej władzy Lee Syng-mana, morderstw studentów dokonywanych przez członków komunistycznej władzy. Powieść to również świadectwo skrawka koreańskiej kultury - we wspomnieniach członków rodziny pojawiają się tradycyjne potrawy, przywoływane są ludowe wierzenia (np. martwy ptak zwiastuje nieszczęście, nieobrana płaszczka może rozgniewać duchy przodków), mówi się o różnych obrządkach i świętach kultywowanych w tym kraju. Lubię i cenię takie wstawki, to zawsze podnosi wartość utworu w elementy poznawcze i czyni go autentyczniejszym.

 

Na koniec wisienka na torcie powieści jaką jest według mnie specyficzna wizja czasu, który zakreśla koło, życia które jest cyklem - mama przed śmiercią na powrót staje się dzieckiem, jej rzeczywistością staje się świat wspomnień z czasu, gdy miała trzy lata.
"Jestem w połowie drogi do krainy duchów"**

 

Zabieg powrotu duszy mamy w miejsca jej młodości i dorosłości na skrzydłach wspomnień, oglądanie pustego domu rodzinnego w środku zimy, jesienna aura podglądania młodszej córki z drzewa niczym ptak - to wszystko buduje szczególną atmosferę wyciszenia i nostalgii. I tu pojawia się oryginalna wizja śmierci, jako powrotu do swej matki, otrzymanie od niej ukojenia, wytchnienia, kres wszystkich bólów i udręk tego świata. Magiczne...
*s.103
**s. 149

Varia

Ona. Matka. Rodzicielka. Z pozoru osoba niezwykle bliska, ale jak to jest w rzeczywistości? Czy faktycznie wiemy o niej tak wiele, służymy pomocą, darzymy szacunkiem? Prawda na co dzień jest niewidoczna. Potrzeba nam impulsu, trwogi, a nawet dramatu żeby ją dostrzec. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się pewna rodzina, w której matka nagle gdzieś zaginęła.

 

Seul. Dworzec metra. Ojciec i matka jadą odwiedzić swoje dzieci. Nigdy jeszcze sami nie podróżowali, ale wierzą się uda im się trafić na miejsce bez większych problemów . Tłum ludzi. Ścisk. Ojciec wsiada do wagonu i spostrzega, że jest sam. Gdzie się podziała jego żona? Oni. Pokój. Przekrzykiwania. Cała rodzina zebrała się, aby zredagować ogłoszenie o zaginięciu. Ile osób tyle wersji. Każdy pamięta co innego, ale nikt nie ma pomysłu jak skutecznie rozpocząć poszukiwania.

 

Zaopiekuj się moją mamą to historia zbudowana z czterech części. Każda napisana jest z perspektywy innej osoby: córki, syna, męża, a końcu i samej matki. Relacjonują oni przebieg wydarzeń, ale także wplatają własne przemyślenia oraz żal z nimi związany. Książka sprawia, że na zwyczajne czynności matki spoglądamy zupełnie inaczej. Pranie, sprzątanie, przygotowywanie posiłków. Wydaje się, że to kuchnia powinna być sercem domu, co jednak, jeśli tego serca brak u jego mieszkańców? Ciągły pośpiech, miliony spraw na głowie, brak czasu na zwykły telefon i rozmowę z rodzicami.

 

Powieść uwalnia w nas ogromne pokłady emocji i wprawia w nastrój do autorefleksji. Nie ważne czy jesteś osobą, która ma rodzicielkę nadopiekuńczą, czy wręcz przeciwnie wyjątkowo beztroską. I tak o niej myślisz i pytasz samego siebie co byś zrobił w identycznej sytuacji, jak ta z książki. Jej bohaterowie oskarżają się wzajemnie o różne przewinienia, a w tym samym czasie kobieta błąka się po mieście. Czy uda im się ją odnaleźć? Do jakich dojdą wniosków?

 

Shin Kyung – Sook stworzyła uniwersalną opowieść o uczuciach, pragnieniach i trudach rodzicielstwa. Opisuje rodzinne życie z koreańskiej perspektywy, ale nie przeszkadza to w jej rozumieniu. Można nawet powiedzieć, że orientalizm w tym pomaga, bo daje poczucie dystansu. Tym sposobem Zaopiekuj się moją mamą staje się okazją do spotkania z samym sobą oraz uświadamia gorzką prawdę, że tak naprawdę „nic nie wiemy o własnej matce"...

Isadora

"Ja nie znam mojej mamy. Wiem tylko, że zaginęła".
To pełne bólu, okrutnie szczere, ale niestety prawdziwe wyznanie czyni jedna z bohaterek książki, córka zaginionej kobiety. Jej słowa, przepełnione żalem, wstydem, bezradnością, poczuciem zagubienia oraz wyrzutami sumienia, choć wydarte z głębi duszy, wyrażają uczucia wszystkich członków rodziny.

 

Czy to w ogóle możliwe, by osoba najbardziej z nami związana, najbliższa nam pod względem emocjonalnym, duchowym i psychicznym, obecna i niezbędna w naszym życiu jak powietrze, była jednocześnie tak nam obca, daleka, nieznana?

 

Dlaczego dopiero utrata kogoś bliskiego uświadamia nam, jak wiele ten ktoś dla nas znaczył i jak bardzo wypełniał nasze życie? Dlaczego zbyt późno zajmuje należne mu miejsce w naszym sercu, myślach i pamięci, jakby dopiero nieobecność nadawała sens jego istnieniu? Dlaczego stać się musi nieodwracalne, byśmy mogli stanąć twarzą w twarz z gorzką prawdą, która wystawia nam wstydliwe i niechlubne świadectwo podsumowujące nasze relacje z najbliższą nam osobą - że tak naprawdę nic o niej nie wiemy?

 

W obliczu takiego swoistego rachunku sumienia stają członkowie rodziny poszukujący matki, która pewnego dnia gubi się w tłumie pasażerów na zatłoczonej stacji seulskiego metra. Znika bez śladu puszczając na peronie dłoń nieświadomego niczego męża, do którego zbyt późno dociera groza i nieodwracalność tej sytuacji.

 

Ogłuszona bólem rodzina wszczyna poszukiwania wszelkimi dostępnymi sposobami - poprzez policję, za pośrednictwem prasy i internetu, roznosząc po mieście ulotki... Jednocześnie zniknięcie matki generuje w nich poczucie winy powodujące wzajemne oskarżenia, co z kolei prowadzi do głębszych refleksji na temat charakteru osobistych relacji z matką. Każdy z nich odbywa podróż w głąb własnej duszy, która z mroków niepamięci wydobywa dawno zapomniane zdarzenia, epizody i emocje, dzięki którym możliwe staje się stworzenie prawdziwego portretu matki; okazuje się on być pełen białych plam sekretów i niedomówień, które w połączeniu z głęboką, krytyczną refleksją ukazują bolesną prawdę: że nie tylko matki nie znali, ale też nawet nie starali się zmienić tego stanu rzeczy.

 

Historia opowiedziana jest z perspektywy męża, synów i córek zaginionej; wyłania się z niej obraz kobiety, która całe swoje życie poświęciła dzieciom, harowała ponad siły i oszczędzała każdy grosz, by zapewnić im lepsze życie, a która mimo to była zupełnie niedoceniana, lekceważona i nieszanowana przez męża, zaś dzieci traktowały jej poświęcenie i starania jako coś oczywistego, przynależnego im. Nikt o nią nie dbał, nie troszczył się o nią, nie zwracał uwagi na jej uczucia i potrzeby, każdy tylko oczekiwał jej troski i uwagi - i otrzymywał je pełną miarą. Nigdy nikomu nie przyszło do głowy zapytać o jej samopoczucie, zaoferować pomoc, szczerze porozmawiać; dopieszczone i wychuchane dzieci wyjechały z rodzinnej wsi i tak naprawdę nie interesowały się jej życiem zaaferowane własnym; skrajnie egoistyczny mąż zawsze skupiał się na sobie lekceważąc i krzywdząc żonę. Dopiero jej zniknięcie wzbudziło w rodzinie potrzebę jej poznania i sprawiło, że rzeczywiście zaistniała w ich świadomości przynosząc jednocześnie nie dającą niczym się wypełnić pustkę.

 

Matka, choć niepozorna i cicha była osią, wokół której kręcił się cały ich świat; nadawała sens ich życiu.

 

Dramat, który spotkał rodzinę uświadomił im nie tylko rozmiar ich egoizmu i niewdzięczności, lecz także siłę uczucia, które - choć nieuświadomione - żywili do tej wyjątkowej kobiety. Jednak żal i skrucha przyszły zbyt późno, czasu nie da się cofnąć ani naprawić własnych błędów.

 

"Zaopiekuj się moją mamą" to poruszająca i ponadczasowa opowieść o miłości, która nie zna granic, o zrozumieniu, które przychodzi zbyt późno, o poszukiwaniu prawdy, która zawsze znajdzie sposób, by zweryfikować fałszywe wyobrażenia i zmienić życie na zawsze, o rodzinnych sekretach, dzięki którym przeszłość łączy się z teraźniejszością, o winie i odkupieniu jako nieodłącznych składnikach ludzkiej egzystencji.

 

To również głęboko wzruszająca i chwytająca za serce opowieść o tym, jak w rzeczywistości niewiele wiemy o swoich najbliższych i jak w istocie powierzchowna oraz dopasowana do naszych wyobrażeń jest to wiedza.

 

"Zaopiekuj się moją mamą" to jedna z nielicznych powieści, które naprawdę mną wstrząsnęły - nie tylko za sprawą przesłania, lecz także dzięki niezwykłemu stylowi autorki. Pełen subtelnej prostoty, a za razem sugestywnej mocy pozwala autorce nadzwyczaj realistycznie, choć jednocześnie emocjonalnie przeniknąć myśli bohaterów i wnikliwie oraz przekonująco uchwycić ich tragedię wywołując w czytelniku burzę uczuć, plątaninę refleksji i niespotykaną głębię wrażeń. To niesamowite, że tak ograniczone środki wyrazu wywołały tak porażający efekt!
Gorąco polecam tę lekturę wszystkim bez wyjątku. Póki jeszcze nie jest za późno.

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kwiaty Orientu.

Dosiak

Dla małego dziecka najważniejszą osobą jest matka. To ona zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa, chroni przed nieszczęściami i pokazuje świat. Jej obecność jest dla dziecka niezbędna w tych pierwszych latach życia. Później ta szczególna więź ulega przekształceniu, a często także rozluźnieniu. Kobieta, która dla małego człowieka stanowiła centrum świata, nagle staje się mniej ważna, niepotrzebna, wykluczona, gdy dziecko dorasta i jest już samodzielne. Po kilkunastu latach okazuje się, że przywiązanie i miłość do rodzicielki zanikają, a ich miejsce zajmują niecierpliwość, obojętność lub po prostu poczucie obowiązku. Dopiero kryzysowe sytuacje uświadamiają dorosłemu już dziecku jak bardzo oddaliło się od matki i jak niewiele wie o jej życiu.

 

Przed takim postępowaniem przestrzega Shin Kyung-Sook opowiadając o pewnej koreańskiej rodzinie, która zaczyna cenić matkę dopiero, gdy ta znika. Kobieta całe życie spędziła na wsi; nieliczne wizyty w mieście spowodowane były chęcią odwiedzenia czworga dorosłych już dzieci, które zamieszkały w Seulu, z dala od rodzinnej wioski. Podczas jednej z takich podróży do stolicy Park So-nyo gubi się na stacji metra. W jednej chwili idzie, tuż za swym mężem, do odpowiedniego wagonu, a w następnej znika, przepada bez śladu. Nikt nie ma pojęcia, dokąd mogła pójść, ponieważ wszyscy członkowie rodziny zdają sobie sprawę, że bohaterka nie potrafiłaby odnaleźć się w tak dużym mieście. Dzieci drukują ulotki, informujące o jej zaginięciu, przeszukują każdą dzielnicę, nawet wyznaczają nagrodę dla tego, kto wskaże miejsce pobytu Park So-nyo. Podczas tych działań każde z osobna uświadamia sobie, co zrobiło źle, doprowadzając do zaniku więzi z matką.

 

Zaopiekuj się moją mamą to piękna i spokojna opowieść o ludzkich uczuciach, w której wartką akcję zastępują wspomnienia i rozważania o przeszłości. Książka podzielona jest na kilka części, w każdej z nich wydarzenia ukazane są z perspektywy innego członka rodziny - najstarszej córki, najstarszego syna, ojca i wreszcie zaginionej matki. Bardzo podoba mi się sposób narracji zastosowany przez Shin. Jest to raczej nietypowy zabieg, ponieważ narrator przez większą część powieści zwraca się bezpośrednio do bohaterów. Przemawia do córki Chi-hon czy też syna Hyong-chola, opowiadając, co robili w czasie, gdy ich matka samotnie błąkała się po ogromnym mieście. Dzięki takiemu rozwiązaniu czułam się jakby ta historia była kierowana nie do bohaterów książki, ale do czytelnika, do mnie samej.

 

Książka Shin Kyung-Sook to uniwersalna opowieść o poświęceniu, uczuciach i trudach codzienności. Zaginiona matka robiła wszystko, aby jej dzieci mogły zdobyć wykształcenie i dzięki temu wiodły dużo łatwiejsze życie. Egzystencja tej kobiety nastawiona była na pomoc najbliższym. Bez słowa skargi wykonywała ciężką pracę w polu, gotowała i opiekowała się domem. Gdy wszystkie dzieci dorosły, każda ich wizyta w rodzinnych stronach była przez matkę traktowana jak święto. Niestety z biegiem czasu Park So-nyo przestała być potrzebna. Ukochane dzieci zajęte swoimi sprawami zapomniały jak wiele radości mogą sprawić matce, a mąż nigdy nie docenił poświęcenia kobiety i jej wkładu w utrzymanie rodziny. Dopiero, gdy bohaterka znika, najbliżsi krok po kroku przypominają sobie przeróżne wydarzenia z przeszłości, i zaczynają rozumieć jak bardzo zaniedbali tak ważną osobę w ich życiu.

 

Od pierwszej strony zainteresowała mnie ta opowieść, będąca historią oryginalną i zmuszającą do refleksji. Traktuję ją, jako swego rodzaju przypowieść, zmuszającą do innego spojrzenia na własne postępowanie. Zaopiekuj się moją mamą to wartościowa książka, którą z czystym sumieniem mogę każdemu polecić. Zarówno historia jak i styl, jakim posłużyła się autorka bardzo przypadły mi do gustu, dlatego z niecierpliwością czekam aż w Polsce ukażą się inne dzieła Sin.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: