Zapomniałam, Że Cię Kocham Gabrielle Zevin

Wybierz opinię:

Agniecha

Ta amerykańska pisarka i scenarzystka – Gabrielle Zevin, swoją literacką podróż rozpoczęła w 2005 roku wraz z wydaniem jej pierwszej powieści „Gdzie indziej". Książka ta od razu stała się bestsellerem na całym świecie, a jej ciepłe przyjęcie przez miłośników książek przełożyło się na nominacje i nagrody dla najlepszej publikacji dla młodych czytelników. Kilka lat później na półkach księgarni pokazała się kolejna jej powieść dla młodzieży o tytule „Zapomniałam, że Cię kocham". Do Polski dotarła z lekkim poślizgiem, bo dopiero w 2011 roku i to za sprawą Wydawnictwa Initium, które wykupiło prawo do jej polskiego przełożenia.

 

Młoda dziewczyna- Naomi Porter, gdy była dzieckiem porzucona została przez swoją rodzinę w rosyjskim kościele. Szczęśliwym trafem została zaadoptowana przez młode artystyczne małżeństwo Porterów. Pewnego dnia na terenie szkoły dochodzi do wypadku w wyniku, którego dziewczyna doznaje urazu głowy i traci wszystkie wspomnienia z ostatnich czterech lat swojego życia. Nie rozpoznaje swoich najbliższych, nie przypomina sobie najważniejszych wydarzeń z ostatnich lat i w ogóle nie pamięta jaka dotychczas była. Wkrótce znajduje w swojej amnezji szansę na nowe życie, a także na naprawienie kilku błędów z przeszłości.

 

Opowieść o dziewczynie z amnezją- Naomi Porter, jest historią niezwykłą. Na pierwszy rzut oka nikt nie chciałby być na miejscu dziewczyny, ale gdyby bardziej zagłębić się w temat można by znaleźć w tej sytuacji pewną szansę na całkowitą zmianę siebie. Zapominamy ostatnie lata naszego życia, w których mogliśmy popełniać masę błędów. Teraz jest możliwość ich naprawienia, a podróż bohaterki rozciąga się zasadniczo na około 10 miesięcy roku szkolnego. W całym tym czasie czytelnik dowie się jaka dotychczas była Naomi, z kim się spotykała, jak się zachowywała, czym się zajmowała. Wydarzenia te niejednokrotnie są przytłaczające, gdyż wiążą się z poznawaniem przez nią bolesnej prawdy, choćby o rozpadzie małżeństwa jej adopcyjnych rodziców. W dalszej części przychodzi czas na zmiany, które oznaczać mogą zmianę chłopaka, swojego własnego wizerunku i tym podobnych przyziemnych rzeczy. W tej części Naomi szuka swojego prawdziwego ja. Chce zerwać z przeszłością, której nawet nie pamięta. Żyje chwilą i cieszy się z każdej minuty swojego nowego życia, choć niejednokrotnie może być to źle interpretowane przez otoczenie. W ostatniej części powieści bohaterka w końcu dociera do ostatecznego punktu, w którym czuje się prawdziwie szczęśliwa. W końcu odkrywa to kogo tak naprawdę kochała przez cały ten czas, a także to co naprawdę daje jej szczęście. Długa była to droga, niejednokrotnie pełna zakrętów i wybojów, którą dziewczyna przeszła szybkim krokiem i co najważniejsze osiągnęła sukces. Oprócz oczywistych problemów, z którymi przyjdzie się zmierzyć nastoletniej bohaterce, a dotyczącej problemów szkolnych, miłosnych i tym podobnych rzeczy, będzie musiała stawić czoła także brutalnej rzeczywistości. Naomi spotka się z uczuciem straty najbliższej osoby i będzie musiała pogodzić się z faktem, że jej rodzice na nowo układają sobie życie, teraz już osobno. Jest to najtrudniejszy dla niej test, ale dziewczyna dojrzale podchodzi do tego problemu.

 

Gabrielle Zevin wprowadza do swojej powieści bohaterkę pochodzenia rosyjskiego i to właśnie z jej perspektywy prezentuje wszystkie wydarzenia. To w końcu ona i jej amnezja są tutaj tematem przewodnim więc sposób narracji jest, jak najbardziej, trafioną decyzją. Kolejnym elementem, który łatwo jej zauważyć to interesujący podział treści na trzy części. Pierwsza- „Byłam" dotyczy starej Naomi, a także tego co próbowała sobie przypomnieć. Druga nazwana „Jestem" odzwierciedla zmiany, które dziewczyna wprowadza do swojego życia. Natomiast „Będę" stanowiącą trzecią część to wydarzenia, które przedstawiają jak dalej potoczy się życie bohaterki. Autorka w sposób subtelny porusza większość wątków. Jednakże o samej miłości potrafi pisać zarówno delikatnie, jak i z większą pasją. Wydaje się, że ten sposób jej prezentacji także ma większy sens, gdyż w miłości nie chodzi przede wszystkim o namiętność, ale o uczucie miłości samo w sobie. Pisarka dzięki opisom tworzy naprawdę piękny świat, a to przez to, że oddają niemalże każdy drobny szczegół dotyczący nie tylko otoczenia, a także uczuć, czy też myśli głównej bohaterki. Idealnie wczuwa się w sytuację dziewczyny, zupełnie jakby wiedziała jak to jest być pozbawionym części wspomnień ze swojego życia. Nie przebiera w słowach, pisze bardzo swobodnie, a przez to powieść jest przyjemniejsza w odbiorze.

 

W Polsce powieść miała swoją premierę 23 czerwca 2011 roku, a dzięki Wydawnictwu Initium polscy czytelnicy dostali swoją szansę na przeczytanie tej pozycji. Na okładce zobaczyć można zamyśloną i zasłuchaną blondynkę, odpoczywającą na uroczej łące. W minimalnym stopniu wskazuje ona na sens całej książki, ale jest to naprawdę znikoma wskazówka. Nie mniej przykuwa uwagę potencjalnego czytelnika, a przez zastosowanie intensywnych barw zieleni, fuksji i pomarańczu zachęca do zajrzenia do wewnątrz. A w środku? Czytelnik napotka treść spisaną naprawdę interesującą czcionką o przyjemnej wielkości. Taka jej forma zdecydowanie usprawnia czytanie i przyswajanie treści. Nagłówki, jak i stopki nakreślone są zupełnie inną czcionką, taką jak sam polski tytuł powieści, nadając jej świeżości i luzacki wygląd.

 

„Zapomniałam, że Cię kocham" to swoistego rodzaju podróż Naomi w poszukiwaniu swojego prawdziwego ja, uśpionego przez wiele lat. Książka ta jest także radosną instrukcją dla dobrego przyjaciela, skomplikowanym poradnikiem dla uczuciowego ukochanego, a także idealną wskazówką o co naprawdę chodzi w życiu. Z pewnością nikt nie przejdzie obok niej obojętnie, a sama mogę zaręczyć, że warto ją przeczytać. Historia jest ciekawa, bardzo uczuciowa i przede wszystkim pobudzająca. Jej przekaz okazał się być inspirujący także dla twórców filmowych. Do tego stopnia, że w 2010 roku premierę miała jej japońsko-amerykańska ekranizacja z Emmą Roberts w jednej z ról i scenariuszem Gabrielle Zevin.

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania powieści dziękuję Wydawnictwu Initium, a także agencji promocyjnej AIM Media oraz portalowi Sztukater za jej udostępnienie.

Natkawes

Jak jedno zdarzenie może zmienić czyjeś życie? Jednego dnia spędzasz dzień z popularną grupą uczniów w szkole. Tracisz pamięć. Potem zastanawiasz się, dlaczego przyjaźniłaś się z takimi osobami. Dostrzegasz, że robiłaś rzeczy, które teraz wydają ci się złe. Inaczej spoglądasz na świat. Nie jesteś już opryskliwa i chamska. Dajesz szansę innym na poznanie siebie. Tak właśnie jest w tej książce.

 

Główną bohaterką „Zapomniałam, że Cię kocham" jest Naomi, która wybierając orła przegrała rzut monetą. Musiała się wrócić do redakcji księgi pamiątkowej po aparat. Spadła ze schodów i uderzyła się w głowę. Obudziła się w karetce z amnezją. Nie pamiętała czy ma chłopaka, dlaczego jej najlepszy przyjaciel Will nazywa ją „Szefową". Nie wiedziała, dlaczego zerwała kontakty z mamą. Będąc w szpitalu poznaje chłopaka, który znalazł ją po wypadku. Jest nim tajemniczy James. Wzbudza zainteresowanie u bohaterki, jednak czego tak naprawdę pragnie chłopak? Naomi dowiaduje się, że wcześniej nie rozmawiała ze swą mamą, ponieważ ułożyła sobie życie z innym mężczyzną. Czy dziewczyna jej przebaczy?

 

Gabrielle Zevin jest amerykańska pisarka i scenarzystką. Ukończyła Harvard. Sławę przyniosła jej pierwsza powieść „Gdzie Indziej". Dzięki wydawnictwu Initium mamy możliwość poznania kolejnej historii napisanej przez tę autorkę, która była nominowana do Independent Spirit Award 2007 za Najlepszy Debiut, za scenariusz „Rozmowy Z Innymi Kobietami"

 

„Zapomniałam, że Cię kocham" zachwyca swą fabułą. Książka podzielona jest na trzy działy: „Byłam", „Jestem" i „Będę". Poznajemy Naomi, która budząc się z amnezji jest zagubiona. Nie pamięta ostatnich 4 lat ze swego życia. Czytając odczuwałam wiele emocji. Gównie zastanawiałam się jak zachowałabym się na miejscu Naomi. Poznawanie na nowo nowych ludzi, ich emocji. Druga szansa, którą dostała bohaterka sprawiła, że mogła zmienić swe życie na lepsze. Z pewnością ta książka pozostanie w mojej pamięci. Autorka ukazuje w niej, że często jesteśmy tak zaślepieni tym co chcemy osiągnąć, że nie zauważamy w jakim żyjemy w otoczeniu. Książka daje wiele do myślenia.

 

Powieść Zevin przyciąga do siebie jak magnes. Nie tylko ze względu ciekawe postacie, ale i okładkę. Dziewczyna ze słuchawkami w uszach leżąca na trawie sprawia, że czuje się lato. Polecam tę książkę ze względu na interesującą fabułę i wartką akcję. Uważam, że „Zapomniałam, że Cię kocham" zasługuję na uwagę.

Sil

Byłam, jestem, będę... jedynie przypisem

 

Wraz z narodzinami człowieka rodzi się również jego pamięć. Nie jest to jednak ten rodzaj pamięci, który nazwać by można pamięcią całkowitą. Zwykle jest to ona wyrywkowa, fragmentaryczna, przypomina bardziej zbiór przypadkowych zdjęć niż spójny, dobrze obrobiony i zmontowany film. Jest ulotna. I tak, jak można stracić album z fotografiami, tak samo można utracić i ją. Ludzki umysł to bardzo skomplikowany mechanizm, który działa perfekcyjnie, ale nie zawsze tak, jakby można się było tego spodziewać. Przypuszczalnie dlatego pojawiają się luki w pamięci, wyblakłe obrazy i jedynie echa przebrzmiałych dawno wydarzeń. Wystarczy jednak odrobina wysiłku i dobrej woli, by umysł zapamiętał to, na czym najbardziej nam zależy. Przechowuje on później te wspomnienia w szczelnie pozamykanych szufladkach, które tworzą jedyne i niepowtarzalne archiwum ludzkiej egzystencji. Wszystko jest więc idealnie, dopóki los nie spłata nam figla i na schodach naszego życia nie postawi kubka z gorącą kawą. Chwila nieuwagi, pośpiech, roztargnienie... i ścieżki do tego archiwum zostają wymazane. Na jak długo i do jak wielkich zasobów? Tego niestety nikt nie jest w stanie przewidzieć.

 

Naomi Porter, główna bohaterka powieści Gabreielle Zevin, przyszła na świat w dość nietypowy sposób – w walizce po starej maszynie do pisania. No może niezupełnie tak było, ale właśnie moment i sposób jej porzucenia przez biologicznych rodziców sprawił, że początek jej życia kojarzony jest właśnie z tym wydarzeniem. Dla jej przybranych rodziców, Cassandry i Granta Porterów, jej pojawienie się stanowiło cud, ponieważ starania o własne potomstwo zakończyły się niepowodzeniem. Po przejściu przez żmudne formalności, kilkumiesięczna Naomi w końcu trafiła do miejsca, które nazwać mogła swoim domem. Dzięki starannemu wychowaniu i głęboko zakorzenionemu przekonaniu państwa Porter, iż dziecko powinno od najmłodszych lat wiedzieć, kim jest, nigdy nie przeżyła szoku związanego z przyswojeniem informacji, że została adoptowana. Kochała i wierzyła przybranym rodzicom tak, jakby byli tymi biologicznymi. Pewnego dnia, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, Naomi wraz ze swym najlepszym przyjacielem Willem rozpoczęła grę, która miała zaważyć na jej dalszych losach. Jeden rzut monetą i jedna do bólu szczera wypowiedź sprawiły, że to Naomi musiała wrócić po aparat. Jedno potknięcie później uleciały z jej głowy wspomnienia ostatnich czterech lat życia. I tak, w ciągu jednej chwili, okazało się, że nie ma przy niej jej matki, ojciec ewidentnie coś ukrywa a najlepszy przyjaciel Will, chłopak Ace i ratujący jej życie James, to zupełnie obcy ludzie. Czy skutki upadku będą trwałe? Czy Naomi uda się odzyskać pamięć? Czy zrozumie co wokół niej się dzieje? I co najważniejsze, czy rozpozna tę osobę, którą się w ciągu tych czterech lat stała? By się o tym przekonać koniecznie musicie sięgnąć po powieść Gabrielle Zevin pod intrygującym tytułem „Zapomniałam, że cię kocham".

 

Na tę książkę czekałam od kilku miesięcy i za jej lekturę zabrałam się niemal natychmiast po jej otrzymaniu. Intrygował mnie nie tylko tytuł, ale przede wszystkim treść, jaką miała do przekazania autorka. I nie rozczarowałam się. Otrzymałam bardzo dobrze napisaną powieść, z przemyślanymi wątkami i jasnym przekazem dla czytelnika. Życie nie zawsze jest takie, jakiego byśmy pragnęli. Stawia na naszej drodze przeszkody, które potrafią nas zupełnie odmienić. Nic jednak nie jest zapisane niezmazywalnym mazakiem i zawsze można wybrać inną drogę i stać się zupełnie inną osobą. To właśnie przytrafiło się bohaterce, a amnezja, w pewnym momencie, okazała się być wybawieniem.

 

Choć powieść opowiada o życiu współczesnych, amerykańskich nastolatków, to na pewno nie jest skierowana tylko i wyłącznie do takiej grupy docelowej. Czasami perypetie i decyzje bohaterki mogą wydać się dziecinne, całość jednak wychodzi obronną ręką. Książka pochłania czytelnika bez reszty i sprawia, że czyta się ją jednym tchem. Zawarte w niej życiowe prawdy dają dużo do myślenia i pozostają z człowiekiem na dłużej. Pozycja zdecydowania warta przeczytania i ugoszczenia w domowej biblioteczce przez czytelników w każdym wieku.

Violy

Po niezaprzeczalnie spektakularnym debiucie "Gdzie Indziej" Gabrielle Zevin ukazuje piękną powieść o odkrywaniu własnego "ja", walce, miłości, zdradzie. Zaczynając czytać ten utwór nie byłam pewna, czego się po nim spodziewać. Z jednej strony wydawała mi się ona zwykłą powieścią dla nastolatek, których obecnie na rynku jest multum, jednak intuicja podpowiadała mi, że ta książka będzie czymś więcej...

 

Naomi, główna bohaterka utworu, spada ze schodów, przez co traci pamięć. Nie pamięta niczego, co działo się przez ostatnie cztery lata. Jest zdziwiona, że do szpitala przychodzi jedynie tata. Nie pamięta, że zerwała wszelkie kontakty z matka. Pewien chłopak, który uważa się za jej najlepszego przyjaciela nazywa ją "Szefową". Naomi zapomina, że ma chłopaka a w dodatku pobada w fascynacje Jamsem, który ją uratował.

 

Pierwsza rzecz, która mnie zachwyciła to fabuła. Autorka podzieliła utwór na trzy części: "Byłam", "Jestem", "Będę". W każdym rozdziale główna bohaterka dowiaduje się czegoś nowego o sobie i zwraca uwagę czytelnika na to, jak wielki wpływ na człowieka mają wspomnienia. Nasza wiedza o przeszłości oddziałuje na nasze wewnętrzne "ja" i sprawia, że wiemy, dokąd zmierzamy.

 

Naomi, po upadku ze schodów nie pamięta ostatnich czterech lat swojego życia. Jest zagubiona w świecie, który sobie stworzyła. Od początku bardzo jej współczułam. Dziewczyna nie mogła znaleźć swojego miejsca na ziemi. Szukała własnego "jestestwa", będąc zagubioną w "nowym-starym" życiu. Przez cały utwór śledziłam odbudowywanie tożsamości przez dziewczynę, starając się przewidzieć efekt.

 

Zevin stworzyła wspaniałą, magnetyczną historię o odnajdowaniu samego siebie-tętniącą życiem, przepełnioną miłością, zmuszającą do refleksji, pełną emocji. Czytając utwór zastanawiałam się, co ja bym zmieniła w swoim życiu, gdybym dostała drugą szanse. Czy poszłabym ścieżką, którą sobie wyznaczyłam, czy też wybrała zupełnie co innego? Niestety nad tym mogę jedynie "gdybać". "Zapomniałam, że Cię kocham" ukazuje nam, że często cel przysłania wszystko to, co jest wokół i nie widzimy tego, co najważniejsze.

 

Okładka utworu również działa jak magnes. Patrząc na nią niemal czułam powiew wiatru i promienie słońca błądzące po mojej twarzy i od razu się uśmiechałam. Przyznam, że choć nie powinno się zwracać szczególnej uwagi na oprawę graficzną, to chyba właśnie ona mnie w sobie zauroczyła.

 

"Zapomniałam, że Cię kocham" Gabrielle Zevin mogę polecić wszystkim, gdyż każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Poszukiwania Naomi wciągają i hipnotyzują. Wszystko, co się dzieje w książce prowadzi do zakończenia, które jest jak dla mnie trochę zaskakujące, a jednak przewidywalne. Jedynym minusem jest to, że utwór jest mało obszerny, a ja chciałabym czytać dalej, dalej i dalej.

Książki

Fabuła:
Akcja:
Wątki:
Postacie:
Styl:
Klimat:
Okładka:
Polecam:

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Zapomniałam, Że Cię Kocham

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)