Xanth Tom 1 Zaklęcie Dla Kameleon

Autor: Piers Anthony

Okładka wydania

Xanth Tom 1 Zaklęcie Dla Kameleon

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Viconia

Xanth – seria do tej pory zupełnie mi nieznana, a to dziwne, bo była już w naszym kraju wydawana. Teraz odświeża nam ją wydawnictwo Nasza Księgarnia i nic, tylko mieć nadzieję, że doczekamy się wydania całej serii, bo naprawdę ma potencjał. Piers Anthony jest uznanym twórcą klasycznej fantasy, był nominowany do wielu nagród literackich, a „Zaklęcie dla Cameleon" zdobyło August Derleth Fantasy Award za powieść roku. Zaintrygowała mnie ta seria, nie wiem dlaczego. Pewnie jak zwykle nie mogłam przejść obojętnie obok książki, w której magia odgrywa główną rolę. I bardzo się cieszę, że nie mogłam przejść obojętnie! Ta książka jest naprawdę warta polecenia.

 

Xanth – magiczna kraina, gdzie każdy posiada jakiś magiczny talent, albo sam jest magiczny. Trochę to skomplikowane, ale tak to już jest. W życiu każdego mieszkańca Xanthu przychodzi taki moment, kiedy musi zaprezentować swój talent przed królem i całą społecznością. Jeśli tego talentu nie posiada, zostaje skazany na wygnanie do Przyziemia, czyli naszego normalnego, szarego, niemagicznego świata. I to właśnie spotyka głównego bohatera. Bink, który przez swój brak magicznego talentu nie miał łatwego życia, postanawia udać się do Dobrego Czarodzieja, aby ten pomógł mu w odkryciu drzemiącej w nim magii. O ile w ogóle jakaś magia w nim drzemie. Wyrusza więc w długą i niebezpieczną podróż, podczas której dużo nauczy się o sobie, życiu i Xancie. Nie chcę Wam zdradzać za dużo z fabuły, żeby nie odbierać przyjemności z lektury, ale jedno mogę powiedzieć – przygód w tej książce nie zabraknie.

 

Nie mogę powiedzieć, że książka wciągnęła mnie od pierwszej strony, bo jednak trochę trzeba poczekać, aż akcja się rozkręci, ale powiem Wam, że warto! Na początku poznajemy Binka, jego rodziców, narzeczoną i problemy. Mamy trochę rozmyślań o jego dalszym losie, a przy okazji dowiadujemy się co nieco o świecie, przez który przyjdzie nam wędrować przez najbliższe 450 stron. Nie jest to może porywające, ale, co ważniejsze, nie jest też nudne! Akcja rozkręca się w momencie, kiedy Bink wyrusza w swoją podróż. Od tego momentu dzieje się wiele i z każdą stroną coraz więcej. Smoki, duchy, centaury i cała masa innych stworzeń, które Bink spotka na swojej drodze nie pozwolą nam się nudzić, a jemu dadzą możliwość lepszego poznania swojej krainy. Co ważne, autor nie poszedł na łatwiznę i nie wplótł w fabułę tylko znanych wszystkim stworzeń. Poza tymi, które znamy z legend mamy zatrzęsienie zwierzątzakcji, które autor stworzył od początku do końca. Nie tylko wymyślając im nazwę, ale też nadając charakter i magiczne właściwości. Dzięki temu nigdy nie możemy mieć pewności, czy trawa, po której razem z Binkiem stąpamy jest tylko zwykłą trawą. Praktycznie wszystko może nas zaskoczyć, i tak też zazwyczaj się dzieje. Naprawdę wciągnęła mnie ta historia, a Xanth oczarował swoją niezwykłością do tego stopnia, że ciężko mi się było z nim rozstać pod koniec lektury. Na szczęście tylko na jakiś czas, ponieważ już niebawem doczekamy się kolejnej części.

 

Jeszcze słowo o bohaterach. Bink właściwie wzbudza sympatię, chociaż czasami trochę irytuje. W niewielkim stopniu naiwnością, a w trochę większym faktem, że jest praktycznie pozbawiony wad. A co ja poradzę, że kryształowi bohaterowie czasami mnie drażnią. Fakt, autor stawia przed nim wiele pokus, on rozważa za i przeciw, ale i tak zawsze pozostaje wierny sobie/swoim przekonaniom/swojej krainie [niepotrzebne skreślić]. Gdyby czasami jednak skusił się na jakiś zły uczynek, wyszłoby mu to na dobre. Za to bardzo podobała mi się jego dociekliwość i ciekawość świata. Od początku zastanawiał się nad poznaniem istoty magii rządzącej jego światem i każdego najmniejszego szczegółu z tym związanego. Dzięki jego rozważaniom, czytelnik też może dowiedzieć się wielu pasjonujących rzeczy.

 

A tytułowa Cameleon? Cóż, póki co nie wzbudziła we mnie chyba większych emocji. Oczywiście jest to bardzo barwna postać, ale nie zdążyłam się nią jeszcze zżyć. Może się to zmieni przy okazji kolejnych części.

 

Mamy też całą gamę postaci, które pojawiają się tylko na chwilę, a przy tym tak wiele sobą wnoszą ! To też mi się bardzo podobało. Nikt tutaj nie pojawia się bez powodu, każdy coś wnosi do historii swoją obecnością.

 

Pozostaje mi tylko jeszcze raz serdecznie polecić i zachęcić was do lektury! Jeśli początek serii jest tak dobry, to pozostaje nam tylko z niecierpliwością czekać na kolejne. Świetna pozycja dla miłośników klasycznej fantasy, ale też dla każdego, kto czasem lubi przenieść się do innego świata, pełnego magii i przygód.

Łędina

Powieść "Xanth: Zaklęcie dla Cameleon" - amerykańskiego pisarza Piersa Anthony'ego - to pierwszy tom ze świata Xanth. Obecna liczba całej serii przekracza liczbę 30-tu książek! Musicie przyznać, że to sporej wielkości zbiór. Mnie jednak nie ogrom całego świata Xanth zachęcił do jego zgłębienia, o liczbie wszystkich tomów dowiedziałam się dopiero potem, ale fakt, że jest to powieść, której pierwsze wydanie pochodzi jeszcze sprzed moich narodzin.

 

Piers Anthony zaczął lubić książki fantastyczne w najmniej korzystnym dla tego gatunku czasie. Koniec lat czterdziestych i początek pięćdziesiątych ubiegłego wieku były okresem, kiedy ludzie zajmowali się bardziej przyziemnymi sprawami, niż zagłębianie się w świat nierzeczywistych mitów i legend. Pisarz był jednym z niewielu, którzy interesowali się wtedy, bardzo zbliżonymi do siebie: science fiction i fantasy. Zainteresowanie szybko przemieniło się w pasję. I kiedy pojawił się zarys fabuły na pierwsze jego dzieło osadzone w fikcyjnym świecie oraz osoby, które były zainteresowane współpracą, autorowi trudno było nie spróbować. Tak więc, po szeregu prób i błędów oraz licznych korektach, w 1977 roku na półki księgarni trafił pierwszy tom świata Xanth: "Zaklęcie dla Cameleon". Powieść zdobyła szybki sukces, a Piers Anthony odcisnął swoje piętno wśród coraz większej liczby czytającej młodzieży. Kolejnym dwóm tomom krytycy nie dawali wielkich szans, jednak już dojść liczni fani docenili trud twórcy i sprzedaż znowu wzrosła. Napędzany sukcesem pisarz, z planowanej trylogii zrobił serię i kontynuuje ją do dziś, a jego twórczość nadal cieszy się wielkim sukcesem.

 

"Xanth: Zaklęcie dla Cameleon" w Polsce pojawiło się po raz pierwszy w 1991 roku, nakładem wydawnictwa Rebis. Teraz pałeczkę przejęła Nasza Księgarnia, która wznowiła wydanie trzech pierwszych tomów i przełożyła je na nowo. Czy po ponad dwudziestu latach "Zaklęcie dla Cameleon" dalej będzie powiewem świeżości i oryginalność dla fantastyki?

 

Magiczna kraina Xanth rządzi się różnymi prawami, jedno z nich mówi o tym, że każdy ludzki mieszkaniec musi posiadać jakichś talent związany z magią. Ci, którzy go nie posiadają, zostają skazani na banicję, poza tarczę chroniącą Xanth.

 

Bink nie posiada talentu. Nigdy go nie miał. Przychodzi czas, kiedy będzie musiał stanąć przed mieszkańcami swojej wioski i któryś przedstawić. Jeżeli tego nie zrobi, opuści Xanth. Zdeterminowany i pełny nadziei nie zamierza się poddawać. Wyrusza w podróż, na dwa tygodnie pozostawiając wszystko co zna za sobą. Jejo celem jest zamek Dobrego Czarodzieja, który za rok służby, odpowiada na pytania swoich gości.

 

Główny bohater "Zaklęcia dla Cameleon" na przestrzeni swojej wędrówki krajoznawczej, i nie tylko, dowie się wielu rzeczy o miejscu, w którym spędził całe życie oraz o sobie samym. Ten młody człowiek, przekonany, że nie ma żadnego talentu magicznego, ma duży temperament, co w dużej mierze jest przyczyną jego kłopotów. Miesięczna podróż, jaką pokonuje wraz z dwójką napotkanych po drodze towarzyszy: Cameleon - dziewczyna posiada trzy różne tożsamości zmieniające się w miesięcznym cyklu, Trentem - Zły Czarodziej, który dwadzieścia lat temu, swoimi niecnymi postępkami o mało co nie zniszczył całego świata Xanth, zmieni go.

 

Flora i fauna świata, stworzonego przez Piersa Anthony'ego, na pewno ułatwiała mu wymyślanie dalszych przygód postaci książki. Xanth to świat magiczny, gdzie nie wszystkie rzeczy są takie jak wyglądają na pierwszy rzut oka. Nie muszą mieć również wielkiego sensu. Po prostu są i jego mieszkańcy je akceptują. Takie zjawiska jak: mięsożerne wiewiórki, mrówkolwy, drzewa, których owoce to buty, materiał na ubrania, czy inne jeszcze cuda, to zjawiska dnia codziennego. Nam może błędnie podpowiadać to, że "Zaklęcie dla..." jest książką dla młodszych czytelników. Nie jest nią i należy raczej ostrożnie podsuwać ją dziecku.

 

Piers Anthony podjął się jednego wątku, który tyczy się jednej postaci. Zwroty akcji, w recenzowanym przeze mnie dziele są zaskakujące, więc nie żałuję wyboru twórcy. Styl pisania tego człowieka jest zdumiewająco lekki. Po 35 latach jego pióro nadal dobrze się przyswaja, jednak zapewne dużo zasługę w tym ma nowy przekład.

 

Wracając do mojego pytania z początku tej recenzji: Tak, owszem. "Zaklęcie dla Cameleon" nadal jest bryzą odświeżającą fantasty. Może teraz bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.

 

W teraźniejszych książkach niemalże każdy bez ustanku stara się stworzyć zagrożony świat i wybrańca, który go uratuje. Stało się to już tak szablonowe, że trudno jest znaleźć coś oryginalnego. Bink jako pierwsza postać z Xanthu którą poznajemy, nie stara się uratować swojego miejsca urodzenia. Kocha go, jest świadom zmian, które ten musi przejść aby przetrwać, jednak jednocześnie ich się boi. Walczy sam ze sobą również wtedy, kiedy poznaje stereotypy kobiecego piękna.Teraz już coraz rzadziej spotykamy się z mentalnymi potyczkami postaci.

 

"Xanth: Zaklęcie dla Cameleon" - Piersa Anthony'ego zostało wznowione. Dzięki temu dzisiejsi wielbiciele tytułów fantastycznych mogą zapoznać się z tą powieścią. Ile jeszcze, podobnych, wspaniałych książek, zostało do odnowienia? Na pewno dużo.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: