Złość

Autor: Magdalena Miecznicka

Okładka wydania

Złość

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Alex9

Złość nie pojawia się nagle, zbiera się jak w przysłowiu - ziarnko do ziarnka, aż zgromadzi się miarka, jedna, druga, kolejna, nim się ona przebierze może minąć dużo czasu. Gniew pozostaje w tle, czasem wydaje się tylko bardziej odczuwalny, w takim momencie jest bolesny, lecz znika by za jakiś czas dać o sobie znać i to w dotkliwszy sposób. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, zbiera się złość w kolejnych zakamarkach serca i umysłu, wypełniając każdą szczelinę, aż w końcu nie ma odwrotu i każde słowo, czyn, myśl jest nią przesiąknięte. Wydaje się, że jej zapasy są niewyczerpane, a wszystko wokoło wyzwala ją.

 

Wspaniałe wakacje na Lazurowym Wybrzeżu mogą wydawać się spełnieniem marzeń wielu. Luksusowy jacht, piękne krajobrazy i ... złość, przez jej pryzmat wszystko nabiera innych barw. Marta zna te kolory doskonale, ale dopiero w tym miejscu nabierają one dla niej szczególnie jaskrawych odcieni. Są jej stałym i wiernych towarzyszem, choć pozostającym w cieniu, on również stanowi stały element życia dziewczyny, wzrastały starannie pielęgnowane przez lata tłumionych emocji. Wcześniej nie były zauważane, a nawet gdy dawały znak o swym istnieniu uważano je za jednorazowy wybryk. W końcu miały prawo pojawiać się lub nie miały go - w zależności kto je dostrzegał i w czyim kierunku były skierowane. Rozpamiętywanie przeszłości, a raczej trzymanie się jej kurczowo pozwala pielęgnować marzenia, które stały się prawie, że podstawą życia. Jednak pragnienia mają to do siebie, iż czasem spełniają się, ale w innej postaci, stając się raczej przekleństwem. Wyobrażenia Magdy były starannie przechowywane przez nią, a tuż obok nich wzrastała złość, równie pieczołowicie chroniona przed wszystkimi. Połączenie obu dało efekt zamierzony, tak wiele razy widziany oczyma wyobraźni, lecz czy wynik jest taki jaki był oczekiwany? Przecież wszystko się zgadza, to co uwierało i wzbudzało gniew w końcu ujawnia się, krok po kroku, słowo po słowie ... Ale czy tak miało to smakować? Z zewnątrz obraz jest dokładnie taki jaki rysowany był w umyśle, ale dlaczego smakuje całkowicie inaczej niż powinien? Dlaczego tak się stało? Co poszło nie tak? Przecież wszystko potoczyło się tak jak w planie czyż nie? Prawdziwe życie jednak umie zaskoczyć i z chwil triumfu uczynić klęskę. Nagle okazuje się, że to co wymarzone poprowadziło całkowicie inną ścieżką i to w dodatku jeszcze człowieka, do którego nie chciało się upodobnić.

 

Okładka zwraca uwagę czytelnika, oczy o przenikliwym spojrzeniu i ładna twarz, czego są zapowiedzią? Tytułowej "Złości"? Przecież taki wyraz twarzy nie pasuje do tego rodzaju emocji, chociaż jak wiele razy uśmiechamy się gdy czujemy coś zupełnie przeciwnego? Gniew nie zawsze objawia się głośno i skrzywioną miną, czasem maskuje się jako obojętność i niedostępność, stanowiąc dodatkowo maskę dla czegoś, co dopiero zostaje odkryte gdy uczyni się to innej istocie. Własne rany i te zadane innym nie zawsze dostrzegane są od razu, ale kiedy już zostaną zauważone trzeba zrobić wszystko by nie stały się podstawą egzystencji. Książka Magdaleny Miecznikowskiej skłania do refleksji nad tym co naprawdę ważne w życiu i nad tym co uważamy za ważne, chociaż oba pojęcia wydają się prawie tożsame nie zawsze takie są. Czasem coś przesłania nam prawdziwy obraz, w zamian dając wizję opartą na tym co boli, złości, ale co wbrew logice uważamy za słuszne. Wraz z bohaterką książki czytelnik ma okazję przebyć niezwykłą drogę od zranionego dziecka do dojrzałej kobiety, świadomej tego co za nią i wiedzącą, że przyszłość zależy od niej, a nie od przeszłości, chociaż ta ostatnia zawsze będzie obecna w tle.

 

Lektura dla wszystkich, którzy lubią historie o życiu, tym prawdziwym, bez cukierkowej otoczki, ale dzięki ukazanej realności intrygującej od pierwszej do ostatniej strony.

Dosiak

Dwudziestoletnia Marta od dzieciństwa pielęgnuje w sobie żal do ojca za to, że opuścił rodzinę, gdy bohaterka miała sześć lat. Niegdyś często snuła fantazje, w których odrzucała pragnącego pogodzić się ojca. Jednak rzeczywistość rzadko kiedy idzie w parze z wyobrażeniami, więc chociaż ojciec dziewczyny w końcu nawiązuje z nią kontakt, to wcale nie okazuje skruchy z powodu swojego zachowania sprzed lat. Zaprasza Martę na luksusowe wakacje na Lazurowym Wybrzeżu w towarzystwie swojej drugiej żony Karoliny oraz dwójki młodych Amerykanów. Dziesięciodniowy rejs funduje bohaterom wrażenia i emocje, niemające nic wspólnego z beztroskim wygrzewaniem się w słońcu czy poznawaniem miejscowych atrakcji. Napięcie wyczuwalne między Martą a towarzyszami podróży jest tak silne, że coś nieprzewidzianego musi się wydarzyć. A gdy w końcu do tego dochodzi, z twarzy bohaterów opadają maski, ukazując się ich głęboko skrywane, prawdziwe oblicza.

 

Złość określiłabym mianem powieści psychologicznej, ponieważ cała historia skupia się wokół trudnych relacji między ludźmi, którzy teoretycznie powinni zachowywać, co najmniej poprawne stosunki. Recenzowaną książkę czyta się bardzo szybko, jeśli ktoś dysponuje wolnym wieczorem to zapewne nie będzie w stanie jej odłożyć dopóki nie przeczyta ostatniej strony. Co ciekawe chęć natychmiastowego poznania historii raczej nie wynika z pasjonującej intrygi czy fantastycznie wykreowanych bohaterów. Złość hipnotyzuje czytelnika, wzbudza jego ciekawość poprzez wtrącenia, zwiastujące koszmar jaki przeżyją bohaterowie, ale nie jest powieścią bez wad. Autorka potrafi budować napięcie, obiecujące, że za kilka następnych stron zdarzy się coś szokującego. W całej historii wyczuwalna jest duszna atmosfera niedomówień, skrywanych pretensji i codziennych utarczek ludzi skazanych na przebywanie we własnym towarzystwie przez większą część dnia. Gdy doszło do tego wyczekiwanego wydarzenia poczułam się trochę zawiedziona, bo po tych wszystkich znakach spodziewałam się wielkiego bum, a dostałam tylko lekkie tąpnięcie. Nie mogę zaprzeczyć, że jest to moment zwrotny w życiu bohaterów, a dla niektórych nawet tragiczny, ale nie zmienia to faktu, że budowane wcześniej napięcie pozwoliło mi oczekiwać czegoś mocniejszego.

 

Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi uważam, że powieść Magdaleny Miecznickiej jest przykładem książki, która przedstawia odczucia bohaterów, ale nie zawiera szczegółowego opisu charakteru postaci. Z grubsza wiadomo, dlaczego zachowują się w określony sposób, co czują, co planują itd., ale nie miałam wrażenia, że to do końca realistyczni bohaterowie. Są ciut za prości i zbyt przewidywalni, żebym mogła zachwycić się ich kreacjami. Mimo tego autorce udało się przekazać to, co najważniejsze, jednocześnie utrzymując zainteresowanie fabułą. Pomysł na historię nie należy do oryginalnych, ale morał jest uniwersalny i wart przypomnienia. Powszechnie wiadomo, że zemsta nie popłaca, a intrygi często obracają się przeciwko spiskującemu. Nie na darmo przestrzega się też przed zabawą cudzymi uczuciami, bo różne rzeczy mogą wyniknąć z pozornie niewinnego flirtu czy też kilku nieopatrznie wypowiedzianych słów. O tym wszystkim na własnej skórze przekonują się bohaterowie. Poryw namiętności, chęć udowodnienia sobie czegoś, planowany od lat odwet i obdarzenie zaufaniem niewłaściwą osobę mogą raz na zawsze przekreślić beztroskę młodości.

 

Marta nie jest osobą, którą można obdarzyć sympatią. Niby dorosła kobieta, a często zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka, próbująca zaznaczyć swoją osobowość poprzez nieprzemyślane i dziecinne wybryki. Bohaterka jest zła na ojca, nienawidzi go, ale skrycie łaknie jego akceptacji i posuwa się do niemoralnych czynów, byle tylko w jakiś sposób zwrócić jego uwagę. Marta do końca sama nie wie, czego chce. Wydaje jej się, że jest taka oczytana i inteligentna w porównaniu z Amerykanami. Myśli, że przypomina bohaterki filmów francuskiej nowej fali, bo pali papierosy i godzi się na seks bez zobowiązań. Jej zachowanie można usprawiedliwiać dorastaniem w niepełnej rodzinie i żalem, że podczas gdy ojciec pławił się w luksusie, matka stopniowo stawała się zgorzkniałą i wiecznie zmęczoną kobietą. Innych uczestników rejsów również trudno polubić. Maja pozuje na wiecznie zadowoloną z życia i nawiną królewnę, której życiową misją jest zaprzyjaźnienie się z Martą. Jej chłopak Brian stanowi idealny przykład egoistycznego młodzika, któremu nigdy w życiu niczego nie brakowało. Ten przystojny, bezczelny i dwulicowy chłopak odgrywa bardzo ważną rolę w powieści, chociaż pod koniec nieco traci tą specyficzną, amerykańską wiarę we własne możliwości. Karolinę nie interesuje nic poza ekskluzywnymi butikami i ubraniami od światowych projektantów. Jej umysł nie został skażony przez jakąkolwiek myśl wykraczającą poza wizyty u fryzjera i sesje na solarium. Najbardziej zagadkową postacią jest ojciec głównej bohaterki. Wiadomo, że ma pieniądze, którymi chwali się przy każdej okazji. Jest zimny, arogancki i nie toleruje słabości u drugiego człowieka, ale trudno powiedzieć czy taki jest naprawdę czy to tylko wypracowana poza. Bohaterowie reprezentują pewne typy postaci, co z jednej strony pozwala na wytłumaczenie ich zachowania, ale z drugiej jest dość ograniczające, ponieważ postaci nie mogą wyjść poza schemat.

 

Z przyjemnością czytałam o tym jak kurtyna opada, bohaterowie przestają się kontrolować i wreszcie na jaw wychodzi cała prawda o łączących ich relacjach. Magdalena Miecznicka napisała książkę, w której zakompleksiona, grzeczna dziewczynka przechodzi metamorfozę w kobietę świadomą tego, że każdy uczynek niesie jakieś konsekwencje. Nie wiem czy Marta przeobraziła się w femme fatale czy raczej w godną pożałowania wichrzycielkę. A może jednak nauczyła się czegoś podczas tych kilku upalnych dni i z pokorą przyjęła kolejną życiową lekcje? Interpretacja zależy od czytelnika, każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie i zdecydować jak rozumieć opisane wydarzenia. Złość jest powieścią, w której nie brakuje odniesień do literatury uznawanej za wartościową i ambitną. Bohaterowie czasami przerzucają się cytatami z słynnych dzieł, bądź złotymi myślami uznanych pisarzy, ale nie ma w tym przesady czy sztuczności.

 

Egzemplarz recenzencki otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz Wydawnictwa Literackiego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: