Dziewczyna, Która Pływała Z Delfinami Sabina Berman

Wybierz opinię:

Magda

Sabina Berman – Meksykanka, autorka scenariuszy teatralnych i filmowych, nominowana do Oskara. Ponadto poetka i publicystka. Urodziła się w rodzinie polskich i austriackich imigrantów o żydowskich korzeniach. Czterokrotnie zdobyła Meksykańską Nagrodę Teatralną. W 2000 roku została laureatką Krajowej Nagrody Dziennikarskiej otrzymała również liczne nagrody w takich kategoriach jak poezja i literatura dziecięca.

 

„Nauczyć się być na nowo. Być i patrzeć. Widzieć wszystko takim, jakie jest, i to jakie jest dziś, bo nie wiemy, czy jutro będzie takie samo."

 

Isabelle przyjeżdża do Mazatlan, żeby przejąć spadek- przetwórnię tuńczyków. Na miejscu, nieoczekiwanie poznaje Karen- osieroconą siostrzenicę, o której istnieniu do tej pory nie wiedziała. Dziewczynka całe dnie spędza na plaży, kołysząc się w przód i w tył, obserwuje morze. Nie mówi, nie potrafi czytać ani okazywać uczuć. Pozbawiona prawie zupełnie kontaktu z ludźmi, wygląda i zachowuje się jak małe zagubione stworzenie. Isabell odkrywa na jej ciele ślady po licznych uderzeniach i blizny po przypalaniu papierosami. Bez zbędnych sentymentów postanawia zaopiekować się siostrzenicą. Zabiera ją na plażę i tam uczy nowych słów i choć Karen przychodzi to z wielkim trudem, bo nie jest przecież zwyczajną dziewczynką, to robi duże postępy. Fascynuje ją wszystko, co związane z morzem- ryby, nurkowanie. To zainteresowanie podwodnym światem, jak się wkrótce okaże, będzie miało niemały wpływ na jej dalsze życie.

 

Książka ukazuje nam świat dziecka autystycznego. Karen, pomimo choroby, wykazuje ponadprzeciętną zdolność koncentracji i organizacji przestrzeni. Ma też genialną pamięć. Jest stanowcza i zdecydowana, a zarazem wrażliwa i niewinna w swoim działaniu. Czasem aż trudno uwierzyć, że jakaś cześć jej umysłu pozostaje na poziomie kilkuletniego dziecka. Dzięki wytrwałości i pomocy ciotki nauczyła się mówić. Każdego dnia walczy z własnymi lękami i słabościami, powoli burzy mór dzielący ją od reszty ludzi. Uczy się okazywać uczucia i nie wstydzić bliskości. Do końca jednak pozostaje w niej prostota myślenia i pojmowania świata. Karen nie fantazjuje, nie koloryzuje, przyjmuje rzeczywistość, taką jaka jest. Ma bardzo niestandardowe podejście do życia. Jej inność pozwala nam jednak dostrzec sprawy, o których często zapominamy, które w ogromie codziennych obowiązków wydają się mało ważne, a tak naprawdę decydują o naszym szczęściu.

 

„Przychodzimy na świat, który jest już stary. Pełen rzeczy i spraw po naszych rodzicach. Przychodzimy na ten świat pełen starych gratów. Wytartych słów. Wyświechtanych zdań. Zużytych zwyczajów. Już dawno przeżytych sposobów na życie."

 

Książka napisana jest bardzo ciekawym językiem. Podoba mi się sposób w jaki autorka przedstawiła problem autyzmu. Choroba często kojarzy nam się z bólem, cierpieniem, wyobcowaniem, natomiast Karen jest przykładem wytrwałości, optymizmu i odwagi. Dziewczyna udowadnia, że radość w życiu należy czerpać z najprostszych rzeczy. Ja osobiście czułam sympatię do głównej bohaterki, podobało mi się jej nieszablonowe myślenie i podejście do życia. Nie postrzegałam jej jako osoby chorej, a przez to w jakikolwiek sposób gorszej.

 

Dziewczyna, która pływała z delfinami przyrównywana jest do Forresta Gumpa, co na pewno nakłoni do lektury wiele osób. Mnie raczej zaciekawiło, bo jeszcze nie miałam okazji przeczytać tej książki. Na okładce znajduje się też mały znaczek z napisem: „Czytanie wolne od stresu". Nie wiem dokładnie z jaką akcją się wiąże, ale jedno mogę powiedzieć- książka pozwala się zrelaksować, odpocząć, uspokoić. Na pewno nie przypadnie do gustu fanom wartkiej akcji, którym może się wydać po prostu nudna. Za to zachęcam do lektury wszystkich, którzy chcą poznać prostą filozofię życiową, zapewniającą szczęście.

 

I tak już całkowicie na marginesie. Jest jeszcze jedna rzecz na którą zwróciłam uwagę. Biorąc książkę do ręki spodziewałam się czegoś na kształt historii o chorej dziewczynce, której w wyzdrowieniu pomogą w jakiś cudowny sposób delfiny. Bardzo lubię tytuły zbudowane w sposób taki, jak tutaj. Nie wiem dlaczego, ale zawsze wydają mi się zapowiedzią naprawdę ciekawej historii. W tym przypadku jednak coś się nie do końca zgadza. Według mnie w tytule powinny się znaleźć raczej tuńczyki, a nie delfiny. Dziewczyna, która pływała z tuńczykami. Na pewno bliższe prawdy, ale... chyba zbyt komiczne. Obecny tytuł chyba brzmi lepiej.

Alex9

Ludzie różnią się od siebie wzrostem, kolorem włosów, skóry, jedni mają piegi inni zielone oczy, ale to tylko zewnętrzne cechy, ważniejsze różnice kryją się głębiej. Czasem są mało zauważalne, umykają pośród wyćwiczonych i powtarzalnych odruchowo zachowań. Jesteśmy do siebie podobni, widzimy swoje odbicie w innych ludziach i wszystko jest mniej lub bardziej przewidywalne, wiemy jak zareagować na gniew, radość i obojętność ze strony otoczenia. Jak się jednak zachować gdy spotykamy kogoś kto odróżnia się od tego wszystkiego co uznajemy za normę? Kto jest dla siebie mikro i makro światem, a nas nie zauważa? A może wszystko co widzimy to tylko nasze odczucia, nie mające z rzeczywistością nic wspólnego, bo stosujemy porównania, które nie oddają nawet w części tego kim człowiek jest?

 

Isabelle po śmierci siostry dziedziczy rodzinną firmę, w domu zastaje dziecko - dziewczynkę, uważaną za znajdę, którą zaopiekowała się zmarła. Służba traktuje ją z lekceważeniem bo dziecko nie komunikuje się ze światem, przez wszystkich uważana jest za upośledzoną, zamiast imienia określa się ją jako "stworzenie". Wcześniejsza "opieka", chociaż to słowo nie adekwatne lepsze byłoby chów, polegała na podrzucaniu jedzenia i biciu - widać to po bliznach na ciele dziecka. Od momentu pierwszego spotkana zmienia się los dziewczynki, nowo przybyła uważa ją za siostrzenicę i daje jej to czego wcześniej nie znała - dom, ma też swój cel - uczłowieczyć ją. Tak to wyglądało z punktu widzenia Karen, jednak nim zaczęła o sobie myśleć w kategoriach imienia musiała pokonać trudną drogę. Rzadko zastanawiamy się ile uczymy się podczas swego życia, naśladujemy innych, eksperymentujemy, mniej lub bardziej świadomie od pierwszych chwil życia przyswajamy wiedzę dzięki, której funkcjonujemy w otoczeniu. Nauka ta odbywa się pod okiem rodziców, opiekunów, zdobywamy ją od rówieśników i obcych ludzi. Jednak w przypadku Karen sytuacja wygląda całkowicie inaczej, ona zaczyna uczyć się tego co dla innych jest oczywistością później, gdy już sama stworzyła sobie własny świat, gdzie to co my uważamy za niezbędne jest niepotrzebne. Jej inne postrzeganie otoczenia jest uznane za opóźnienie, tylko ciotka widzi w niej to czego nie dostrzega reszta i pozwala być sobą, chociaż nie zaprzestaje pomagać zdobywać dziewczynie wiedzę. Karen uczy się życia na kutrach rybackich w rodzinnej firmie i od rybaków, może to mało konwencjonalna metoda, ale sprawdza się doskonale w jej przypadku Autyzm - słowo to pada po kilkunastu stronach książki, jednak książka pisana jest z punktu widzenia bohaterki, więc to jak postrzega świat wydaje się jak najbardziej na miejscu. Karen nie potrafi kłamać, nazywa rzeczy takimi jakimi są, po chwili zastanowienia przyznaje jej się rację, sami często mówimy półprawdy lub najzwyczajniej w świecie oszukujemy otoczenie w imię dobrego wychowania albo gdyż tak jest wygodniej. Bohaterka bierze wszystko dosłownie, nie jest naiwna ona traktuje innych tak samo jak odbiera samą siebie. Nie zawsze jest niezrozumiała dla świata, w czasie gdy studiuje jej wypowiedzi są nawet nagradzane tylko indywidualizm prezentowany przez nią jest nie do przyjęcia, szczególnie gdy ośmiela się mieć inne zdanie niż uznane autorytety. Ile razy siedząc na wykładach studenci mają swoją opinię lub teorię jednak w imię zasady "niewychylania się" lub groźby ośmieszenia głośno nie mówią tego co naprawdę uważają? Karen nie boi się powiedzieć dokładnie tego co uważa za słuszne albo jak zrozumiała przekazywaną jej wiedzę, lecz to rzadko spotyka się z aprobatą wykładowców. Jej tok myślenia punktuje każdy zauważony fałsz, nie zawsze ma rację, ale rzadko kto zastanawia się nad odpowiedziami dziewczyny - są niestandardowe, ale czy dlatego gorsze? Czy zamiast wyśmiewać to co niezrozumiałe nie powinno się poznać istoty tezy ucznia? Na tym polu Karen także nie uzyskuje pomocy od ludzi, szczególnie od tych, którzy powinni być jej przewodnikami czyli nauczycieli. Jedno zdanie utkwiło szczególnie w mojej pamięci - "Gdy napotkacie ptaszka ze złamanym skrzydełkiem złamcie mu drugie", te słowa wypowiada wykładowca, mający być mentorem dla swoich uczniów, jednak dzięki nim poznajemy prawdziwy obraz wielu ludzi - zamiast spróbować to co inne od nas odrzucamy to jako gorsze. Niestety dotyczy to nie tylko zdarzeń, ale także ludzi.

 

Większość otoczenia zauważało w Karen tylko to co jest poniżej normy, jednak jej ciotka zawsze skupiała się na tym co było w niej powyżej przyjętej średniej. Wierzyła w nią od pierwszego momentu gdy ją zobaczyła i z biegiem lat nie zeszła z tej drogi, ale dawała nie tylko wsparcie, ona także pozwalała jej rozwijać się i cały czas dawała bodźce do poszerzenia perspektyw. Dzięki właśnie takiemu podejściu dziewczyna może urzeczywistniać swoje pomysły, może nie zawsze udane, ale czy każdy osiąga tylko sukcesy, a porażki zarezerwowane są tylko dla mniej zdolnych? Z każdego błędu można wyciągnąć wnioski, najważniejsze by nie rezygnować z tego co uważa się za słuszne - dzięki takiemu myśleniu Karen odnosi sukces i to na międzynarodową skalę. Pozostaje jednak sobą, dokładnie taką jaką była w momencie spotkania z Isabelle tylko z wiedzą nabytą dzięki jej uporowi i swojej ciekawości świata.

 

W opisie książki, na jej okładce, przeczytałam takie słowa - "Sabina Berman stworzyła kobiecą wersję Forresta Gumpa, lekka i zabawną opowieść, równie zaskakującą jak "pudełko czekoladek", nie zgadzam się z nim. Dlaczego? Bo moim zdaniem to nie komedia, ukazująca w żartobliwy sposób życiowy wątek, chociaż na pewno można autyzm i w ten sposób pokazać. Pisarka przedstawiła motyw autyzmu na przykładzie swojej bohaterki - Karen, osadziła jej życie w konkretnych realiach, może i podobnych do tych z filmu, jednak dla mnie całkowicie innych. Takie porównanie powoduje, że można wejść schemat, iż to taka sama opowieść tylko z kobietą w roli głównej. Dla mnie to dwa odrębne historie, mające jeden punkt wspólny - główne postacie są postrzegani przez większość jako ludzie gorsi, bo według przyjętych norm nie spełniają ich.

 

Może po przeczytaniu tej książki częściej zastanowimy się nad wydaniem krzywdzącej opinii na podstawie tylko urywków z czyjegoś życia albo tego co widzimy. W końcu to jak postrzegamy innych nie oznacza, że widzimy wszystko i z właściwej perspektywy.

Odcień purpury

Główną bohaterką „Dziewczyny, która pływała z delfinami" jest Karen u której zdiagnozowano autyzm wysokofuncjonujący. Znaleziona przez ciotkę, która przyjechała do Mazatlan w Sinaloa przejąć spadek w postaci przetwórni tuńczyka Pociecha, nie potrafiła ani mówić, ani wyrażać emocji. Jej inteligencja została zaklasyfikowana gdzieś pomiędzy imbecylizmem a idiotyzmem. Okazało się również, że w jej mózgu brakuje połączeń nerwowych odpowiedzialnych za kłamanie, jednak jednocześnie osiąga astronomiczne wręcz wyniki w testach na myślenie przestrzenne, koncentrację oraz organizację przestrzeni. Powoli ucząc się podstawowych zasad życia z ludźmi, trafia najpierw do szkoły dla dzieci opóźnionych umysłowo, by potem kontynuować edukację na studiach zootechnicznych z przyklejoną przez siebie do piersi żółtą karteczką z napisem „Inne zdolności".

 

Kontynuując przygodę z Karen w końcu trafiamy na temat delfinów, a dokładnie tuńczyków, jako, że delfiny w tej powieści jedynie towarzyszą tym rybom w czasie migracji, żywiąc się resztkami zjadanego przez nie pokarmu. A o samych tuńczykach jest bardzo dużo, począwszy od podstawowych informacji na temat ich życia i wędrówki, poprzez cenę specjału jakim są mięśnie brzucha tuńczyka błękitnego oraz zagłębiając się dalej w temat, sposoby połowu i przyrządzania - a wszystko to w samym centrum rozrastającej się przetwórni, której udziałowcem zostaje Karen.

 

W tym niecodziennym połączeniu mieści się pewna oryginalność, która wprowadza nas w świat autystycznej dziewczyny lubiącej leżenie na dnie morza. Jest to bardzo spokojna historia, pozbawiona wartkiej akcji i co ciekawsze, pisana z perspektywy samej Karen. Nie jest to jednak historia dziewczyny, która przez kontakt z przyrodą zyskała coś, co od urodzenia było jej niedostępne. Raczej jest to powolne zagłębianie się w odmienne spojrzenie na rzeczywistość, wykwitającą w umyśle kobiety będącej pod pewnymi względami jeszcze dzieckiem.

 

Ta spokojna, relaksująca i oryginalna historia jest bez wątpienia warta polecenia wszystkim gotowym zmierzyć się ze światem pozbawionym metafor. Osobiście zaliczam ją do jednych z ciekawszych i niezwykle wciągających pozycji, którą polecam dosłownie wszystkim - nie tylko fanom tuńczyka.

Klara203

Sabina Berman autorka scenariuszy filmowych i teatralnych nominowana do Oscara. "Dziewczyna, która pływa z delfinami" jest jej debiutem powieściowym, który narobił sporo zamieszania w literackim świecie. Książka została sprzedana do dwudziestu krajów.

 

Pokochałam tę książkę, gdy przeczytałam parę pierwszych rozdziałów. Najbardziej polubiłam tą małą dziewczynkę, która żyła swoimi zasadami i nie bała się niczego. Niesamowite było w niej to, że żadne przeszkody dla niej nie istniały. Postawiła w życiu jeden cel i do niego zmierzała. Dzięki niej mogłam zobaczyć całkiem inny świat, który w dzisiejszym świecie występuje wśród takich dzieci.

 

,,Wtedy właśnie, stojąc jednocześnie blisko i daleko od nich, zdałam sobie sprawę, że tak będzie już zawsze. Będę blisko ludzi, ale daleko od nich."

 

,,Dziewczyna, która pływa z delfinami" jest opowieścią o małej dziewczynie, która nap oczątku nic nie umiała, tak jakby się zatrzymała w rozwoju. Na szczęście, gdy pojawia się ciocia Isabelle, nadaje jej imię Karen i uczy ją na nowo żyć. Kobieta przez cały czas myśli, że Karen jest jej siostrzenicą i razem zaczynają prowadzić przetwórnię tuńczyka. Trudno jest kogoś nauczyć wszystkiego od początku a najbardziej miłości, ale Isabelle nie poddaje się i próbuje za wszelką cenę z Karen ,,zrobić" człowieka. Książka pokazuje ciężką drogę dziewczyny i wiele przeszkód, które musiała pokonać. Bohaterka bardziej jest przywiązana do zwierząt niż do ludzi i dlatego w jej działaniu widać, jak pragnie mniejszego cierpienia dla nich. Nie boi się Huntingtona i Goulda, dla których pieniądze się liczą. Niestety, gdy ukochana ciotka umiera Karen zostaje sama i musi podjąć najważniejszą decyzję.

 

Książka zawiera w sobie wiele śmiesznych scen a najbardziej mnie zainteresowała opinia o Kartezjuszu i Darwinie. Jednego oceniała pozytywnie a drugiego krytykowała. Wiele złych ocen dostała Karen na studiach, ponieważ jej prace zawierały jedno zdanie lub były nie na temat. Najśmieszniejszym momentem jest wieszanie się Karen w stroju nurka na uprzęży.

 

Pomimo tego, że Karen posiadała cechy autystyczne to tylko ona potrafiła pomóc zwierzętom. Ona je najbardziej pomagała i za wszelką cenę zmniejszała im ból. Ciotka korzystała z jej wiedzy i kazała robić to co Karen zaplanowała. Pomimo, że pieniędzy czasem brakło Isabelle ufała swojej siostrzenicy i nie bała się ryzyka.

 

Książkę polecam wszystkim, ponieważ ukazuje ciekawy świat, który rzadko można spotkać. Poza tym nikt przy tej książce nie będzie się nudził a każdy rozdział jest krótki. W ,,Dziewczynie, która pływa z delfinami" można natrafić czasem na rysunki lub minki. Nim zobaczysz a już książkę skończysz.

Natkawes

Isabelle otrzymała w spadku przetwórnię tuńczyka Pociecha. Przybyła z Berkeley w Kalifornii do Mazatlan w Sinaloa. Nie wiedziała, że jej siostra miała córkę. Dziewczyna jest autystyczna. Nie mówi, boi się innych, żyje w swoim własnym świecie. Ciotka daje jej imię, Karen. Chce, aby siostrzenica „otworzyła się" na świat. Poznajemy ją jako kilkuletnią dziewczynką, jedzącą piasek. Z czasem zaczyna porozumiewać się z ludzi. Spędza czas między innymi osobami. Po badaniach okazuje się, że jest bardziej inteligentna od „normalnych" ludzi. Jej pomysły są wykorzystywane w przetwórni tuńczyka. Karen spisała swoją historię w pamiętniku. Pragnie nam pokazać jak zmieniła się przez te lata. Dzięki ciotce poznała jaki jest świat.

 

Patrząc na tytuł „Dziewczyna, która pływała z delfinami" miałam wrażenie, że będzie to powieść o delfinach. Jakże się myliłam. W tej książce jest mało powiedziane o tych rybach, już więcej o tuńczykach. Co o tekstu na okładce „Opowieść na miarę bestsellerowego Foresta Gumpa" także nie miałam żadnych skojarzeń. Możliwe, że w przyszłości nadrobię swoje zaległości. Co do „Dziewczyny, która pływała z delfinami" mimo wszystko, jestem miło zaskoczona.

 

„Myślenie odgradza człowieka standardowego od natury, nawet od własnego ciała, a nic nie może być szczęśliwe poza swoim rzeczywistym ciałem, więc i człowiek nie jest szczęśliwy."

 

Autorką książki jest Sabina Berman nominowana do Oscara. „Dziewczyna, która pływała z delfinami" jest jej debiutem powieściowym. Początkowo myślałam, że Sabina pisze o sobie jako Karen. Czytając tę książkę ma się wrażenie, że jest pamiętnikiem autorki. Nie tylko ze względu na pierwszoosobową narrację można to stwierdzić, ale także po wyrażeniach np.: „A Ja teraz kończę pisać tę książkę".

 

„Najprostsze i najszczęśliwsze szczęście to postrzeganie zmysłami. Myślenie oczami, skórą, językiem, nosem i uszami."

 

Karen jest osobą wyjątkową. Przez chorobę, ludzie nie potrafią jej zaakceptować. Wyśmiewają, przezywają, a nawet boją się jej. Książka jest wzruszająca i porusza ważne kwestie. Jesteśmy ludźmi, którzy nie tolerują „innych". Dlaczego tak jest? Spoglądając na Karen jest ona osobą sympatyczną, spokojną. Ma zwariowane pomysły. W szczególności gdy ubierała się w strój nurka i wieszała na uprzęży.

 

Książka jest warta przeczytania. Nie jest to jedynie opowieść o dziewczynie z autyzmem, ale i o nas – zdrowych. Możemy zobaczyć jak czują się „inni" przez nasze zachowanie. Myślę, że „Dziewczyna, która pływała z delfinami" daje do myślenia.

Zaczytana Mery

„Dziewczyna, która pływała z delfinami" autorstwa Sabiny Berman przeczytałam już ponad tydzień temu jednak do dziś nie znalazłam właściwych słów, którymi mogłabym opisać odczucia, które targały mną podczas lektury i jeszcze jakiś czas po jej zakończeniu.

 

Główną bohaterką a zarazem narratorem „Dziewczyny, która pływała z delfinami" jest Karen. Panna Zdolną Inaczej. Młoda dziewczyna, u której zdiagnozowano autyzm wielofunkcyjny. Dzieciństwo spędziła w piwnicy zamknięta przez własną matkę, która nie mogła znieść faktu, iż jej jedyna córka jest upośledzona. Biła ją i przypalała papierosami pozostawiając blizny na wątłym ciele dziewczyny. Matka nie zadała sobie nawet trudu by nauczyć własną córkę tak podstawowej rzeczy jak mówienie czy wyrażanie emocji.

 

Wszystko zmienia się, gdy do Mazatlan przyjeżdża Izabelle, ciotka dziewczyny, która przejmując spadek w postaci przetwórni tuńczyka oraz starego domu nad morzem po swojej zmarłej siostrze otrzymuje również zupełnie niespodziewany bonus w postaci zdziczałej dziewczyny zamieszkującej piwnicę. Izabelle postanawia zaopiekować się dziką istotą bojącą się ludzi i żywiącą się piaskiem z plaży, gdyż rozpoznaje w niej swoją siostrzenicę, o której nie mała zielonego pojęcia. Powoli uczy ją podstawowych czynności jak: mówienie, czytanie, pisanie, które potrzebne są do normalnego funkcjonowania. W przeciągu kilku lat udaje jej się zmienić zdziczałą dziewczynę w myślącą, samodzielną młodą kobietę.

 

„Dziewczyna, która pływała z delfinami" jest historią dziewczyny różniącej się od swoich rówieśników. Jednak właśnie przez tą odmienność jej postrzeganie świata, ludzi i życia różni się od naszego. Dzięki swojej wrażliwości i bezinteresowności Karen pokazuje nam jak wielu ważnych rzeczy niedostrzegany albo unikają nam w natłoku codziennych zajęć. Jak ważna dla każdego z nas jest indywidualność, poczucie własnej wartości, spontaniczność, zaufanie własnym zmysłom ale przede wszystkim życie w zgodzie z naturą i światem.

 

Dawno już nie czytałam książki tak wzruszającej i wzbudzającej tak silne emocje. Opowieści, która pokazuje nam, że bez względu na opinię i ocenę innych powinniśmy zawsze być sobą. Powinniśmy walczyć o swoje marzenia gdyż one są sensem naszego życia.
Polecam.

Isadora

Mam przed sobą jedną z tych książek, których tytuł tak bardzo działa na wyobraźnię i wywołuje tak błogie i pozytywne skojarzenia, że o frustrację przyprawiłoby mnie ominięcie rzeczonej lektury.
Powodowana niecierpliwością i stale rosnącą ciekawością zanurzyłam się w lekturze niczym jej główna bohaterka w oceanie; nie musiałam długo czekać, by zalała mnie fala emocji i wrażeń, na które byłam kompletnie nieprzygotowana, a które pochłonęły mnie bez reszty.
I pal licho nietrafiony tytuł (choć przyznam, że niemal do ostatniej strony zastanawiałam się, kiedy pojawią się wreszcie delfiny, a im bliżej końca, tym intensywniej główkowałam, jak też nagle zostaną zgrabnie wplecione w fabułę... No cóż, delfiny pozostały epizodyczne, a tuńczyki pewnie dysponowały zbyt mało wdzięczną nazwą, by znaleźć się w tytule), a raczej jego polskie tłumaczenie; ta piękna, trafiająca wprost do serca opowieść pozwala nie tylko zatrzymać się w biegu i spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy, lecz także zastanowić się nad sobą, swoim sposobem widzenia świata, podejścia do życia, stosunkiem do ludzi oraz przewartościować swój system wartości.

 

Życie Karen Nieto zmienia się diametralnie, kiedy do Mazatlan przybywa jej ciotka Isabelle, by objąć w spadku dom oraz rodzinną firmę zajmującą się przetwórstwem tuńczyków. Przerażona Isabelle natyka się na brudne, niemal dzikie dziecko, które nie mówi, nie próbuje nawiązać kontaktu, za to całe dnie spędza w morzu lub piwnicy domu. Okazuje się, że dziewczynka jest prawdopodobnie córką jej zmarłej siostry, a na ciele nosi ślady okrutnego traktowania.
Wkrótce wychodzi na jaw, że Karen jest dzieckiem autystycznym; choć nie posiada wyobraźni i nie potrafi odczuwać ani okazywać uczuć jak "normalni" ludzie, nie rozumie metafor i nie potrafi kłamać, cechuje ją doskonała, fotograficzna pamięć, nadzwyczajnie rozwinięte myślenie przestrzenne i niespotykana zdolność koncentracji. Choć testy psychologiczne plasują ją w 90% między debilizmem a idiotyzmem, to w pozostałych 10% mieszczących jej fenomenalne zdolności okazuje się być prawdziwym geniuszem.
Karen nie ma łatwego życia, jednak dzięki wielkiemu zrozumieniu i oddaniu ciotki, która koncentruje się na jej mocnych stronach, dziewczyna powoli resocjalizuje się, jednak nie zatraca przy tym swojej wyjątkowej osobowości - wręcz przeciwnie; stara się pozostać sobą, żyć w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniami, których bezkompromisowość, odmienność i pozorna dziwaczność często stają się przyczyną braku zrozumienia i nietolerancji. Karen jednak się nie poddaje, za nic ma zdanie i opinie innych ludzi, nie walczy o ich zrozumienie, ale o to, co stanowi cel i sens jej życia.
Niezwykłość Karen przejawia się w innej jeszcze dziedzinie: posiada ona unikalną zdolność do wczuwania się w myśli i uczucia zwierząt, utożsamiania się z nimi, fizycznie odbiera ich strach, ból i cierpienie. Darzy je ogromnym szacunkiem i niespotykanym u innych ludzi zrozumieniem.
Dlatego też praca w rodzinnej firmie, do objęcia której przygotowuje ją Isabelle, przysparza Karen wiele cierpienia. Choć udało jej się zrealizować swój projekt humanitarnego połowu i przetwórstwa tuńczyków, który przyniósł jej sławę i sukces - nie dba o to i każdą wolną chwilę poświęca doskonaleniu idei, która stała się jej życiowym celem.

 

Wielokrotnie w czasie lektury zadawałam sobie pytanie: czy możliwe jest pogodzenie praw zwierząt z potrzebami człowieka? Dlaczego z taką łatwością przychodzi nam traktować zwierzęta wyłącznie jako potencjalne źródło pożywienia odmawiając im szacunku należnego każdej żywej istocie? Czy rzeczywiście kartezjańskie "Myślę, więc jestem" legło u podłoża naszej pogardy i wyższości względem zwierząt, którym odmawiamy prawa do uczuć i szacunku tylko dlatego, że ich istnienie nie mieści się w naszych kategoriach, jest gorsze wedle naszych wyobrażeń, bo nie cechuje je myślenie w ludzkim pojęciu?
To niesamowite, jakie refleksje i emocje jest w stanie wywołać kilka odpowiednio dobranych słów; słów wypowiedzianych językiem prostym, pozbawionym metafor i patosu; słów szczerych, płynących z głębi duszy istoty identyfikującej się raczej nie z człowiekiem, ale jego mniejszymi braćmi.
Słowa te zaskakują swoją prostotą, słusznością, żarliwym przekonaniem i naturalnością. Spojrzenie na świat i dominujące w nim wartości oczami kogoś, kto inaczej myśli, czuje i odbiera rzeczywistość, pozwala nam się otworzyć i dostrzec sprawy, których sedna często nie dostrzegamy, negujemy je bądź uznajemy za mało ważne i niewarte głębszej refleksji.

 

"Dziewczyna, która pływała z delfinami" to książka, która uświadamia nam, na czym polega istnienie, co daje prawdziwe szczęście oraz uczy, że warto czasem zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na siebie i świat z innej perspektywy, otworzyć się na nowe doznania, które nam oferuje życie. Warto walczyć o bycie sobą, o swoje ideały, ale zarazem pozbyć się przekonania o własnej supremacji i typowo ludzkiej pychy, a okazać nieco pokory i szacunku, obdarzyć nim każdą żywą istotę.

 

Jest to również niezwykła, pełna wrażeń i niespodzianek podróż w głąb duszy człowieka dotkniętego autyzmem. Poznawanie jego świata, specyficznej wrażliwości, głębi i różnorodności jego uczuć, emocji i doznań oraz odmienności w podejściu do życia jest nadzwyczaj cennym i wzruszającym doświadczeniem, które ponadto pomaga nam odnaleźć klucz do zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości.
Warto udać się w tę podróż; niewykluczone, że odmieni nas ona na zawsze.

Scathach

Do tej pory Sabinę Berman mogliśmy poznać jako nominowaną do Oscara autorkę scenariuszy filmowych i teatralnych. Dziewczyna, która pływała z delfinami to jej literacki debiut, sprzedany do dwudziestu krajów. Jak na początek – naprawdę dobry wynik.
Jak dla mnie jednak, powieść ta okazała się rozczarowująca już od samego początku.

 

Okładka przywodzi mi na myśl czasopismo kobiece. Tytuł oraz pozostałe napisy na niej umieszczone stały się dla mnie odbiciem nagłówków spotykanych we wszelkiego rodzaju tygodnikach. Gdy jednak się ich pozbyć, zostajemy sam na sam z niezwykłą fotografią, którą w połączeniu z pierwszymi słowami opowieści „...morze... piaszczysta biała plaża..."[1] odczytałam jako zapowiedź klimatycznej, odstresowującej, sielankowej historii. Kolejna pomyłka. Nikomu nie trzeba chyba mówić, że okładka w sposób jawny nawiązuje do plakatu filmowego Forrest Gumpa. Porównanie to znajdziemy również w zdaniu promującym „Opowieść na miarę bestsellerowego Forresta Gumpa". Niestety, nie mogę się do tej opinii ustosunkować, gdyż lektura wspomnianej powieści jeszcze przede mną. Sprawiło to, że moje myślenie było wolne od wszelkiego rodzaju niepotrzebnych porównań, szukania podobieństw i różnic. Może to dobrze.

 

Sabina Berman zabiera nas w podróż w głąb umysłu i życia autystycznej dziewczyny, Karen, która od dzieciństwa przejawiała brak kontaktu z otoczeniem. Nie mówiła, nie czytała. Całą swoją uwagę poświęcała zwierzętom. Jej ciotka, Isabelle, postanowiła „zrobić z niej człowieka", co przejawiało się w nauce podstawowych czynności, między innymi okazywania uczuć i emocji. Dziewczynie w rozmyślaniach towarzyszyło kartezjańskie „Cogito ergo sum", które stało się jej podstawą do wytworzenia opinii o gatunku ludzkim.
Karen staje się współwłaścicielką firmy specjalizującej się w sprzedaży wysokiej jakości tuńczyków i to właśnie praca determinuje jej dalsze życie.

 

Autorka w swojej powieści demaskuje mechanizmy rządzące światem wielkich korporacji, ale co ważniejsze za sprawą swojej bohaterki, uczy wsłuchiwania się w siebie i podążania za głosem serca. Nawołuje do robienia tego, co wychodzi nam najlepiej i co sprawia nam największą radość, jednocześnie będąc w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Uczy walki o swoje zdanie i poglądy, nie pozwala się poddawać i uginać pod naciskiem innych osób. Nade wszystko jednak pomaga zrozumieć i zaakceptować ludzi, którzy pod wieloma względami różnią się od nas.

 

W powieści tej znajdziemy również wiele ciekawostek, między innymi etymologię słowa „okej" [2]. Jednocześnie natkniemy się na kilka błędów rzeczowych, które ciężko uznać za zabieg specjalny, jednak do końca nie wiadomo czy nie miał nim być, gdyż jest nagminny również i w życiu codziennym [kwestia owocu z Edenu, często mylnie nazywanego jabłkiem, o czym Pismo Św. nie wspomina] [3]. Są to jednak drobnostki nie ważące na ocenie końcowej.
Być może będzie ona taka, a nie inna, gdyż historia do mnie nie przemówiła. Jak dla mnie za dużo w niej opowieści o tuńczykach, które kompletnie do mnie nie docierały, a za mało opisów przeżyć Karen. Nie do końca mogłam wejść w jej sposób myślenia, nie poczułam, że mogę przeniknąć psychikę ludzi autystycznych nawet w najmniejszym stopniu. Co najgorsze – nie odczytałam innej nauki płynącej z tej powieści niż wymienione w poprzednim akapicie punkty.

 

Nie zniechęcam do czytania, bo to rzeczywiście lektura wolna od stresu. Czegoś jednak w niej zabrakło. Być może mojej dojrzałości. Sprawdźcie i oceńcie sami.
[1] Sabina Berman, Dziewczyna, która pływała z delfinami, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011, s.5.
[2] Tamże, s. 106.
[3] Tamże, s. 116.

Natula

„Dziewczyna, która pływała z delfinami" to powieść nietypowa i bardzo zaskakująca. Porusza drażliwy temat o tym jak trudno być innym w świecie standardowych ludzi, bo bohaterka książki Karen Nieto jest inna, ale czy gorsza?

 

Isabelle przyjeżdża do Berkeley, żeby objąć spadek po zmarłej siostrze, przetwórnię tuńczyka Pociecha, nie wiedziała że oprócz zakładu przetwórstwa rybnego dostanie też ...Karen. Dziewczynka jest zaniedbana i bita, przypominała obraz nędzy i rozpaczy. Nie mówi, całe dnie spędza w piwnicy lub w morzu, je piasek i nie potrafi wyrażać uczuć. Świat postrzega w prosty sposób, bo Karen jest autystyczna. Ciotka postanawia przywrócić ją światu.
„Ciotka jednak wciąż upierała się, by zrobić ze mnie człowiek. Albo przynajmniej coś, co mogłoby za człowieka uchodzić."

 

Tym sposobem, dzięki, uporowi i trosce ciotki, Karen uczy się żyć i odbierać świat z jego wszystkimi odcieniami. Nie jest to łatwe, bo kobieta nie rozumie metafor, eufemizmów, w testach na inteligencję w 90 procentach plasuje się między imbecylizmem a idiotyzmem, jednak w 10 procentach jest geniuszem i może... wiele. Po długich latach trudnych doświadczeń, wraz z ciotką zostaje wspólniczką tajemniczego, bogatego, starszego pana i zajmuje się poławianiem, hodowlą i promocją tuńczyka. Ten świat to jej azyl, bo woda i ryby pozwalają Karen być wolną.

 

„ Dziewczyna, która pływała z delfinami" - swoją drogą, kto się nie bał i wymyślił taki bzdurny tytuł- jest debiutem Sabiny Berman meksykańskiej autorki scenariuszy filmowych i teatralnych. Żałuję, że ta wybitnie zdolna Pani nie zaczęła pisać powieści znacznie wcześniej, bo zapewne nie raz mielibyśmy literacką perełkę. Przyznam szczerze, że nie miałam okazji spotkać się z takim stylem pisania – prostym, a jednocześnie tak wiele wyrażającym.

 

Narratorką jest autystyczna Karen i to jej oczami poznajemy świat. Warto zwrócić uwagę to, że ten nasz skomplikowany ziemski żywot, można obierać, w bardzo spontaniczny i i łatwy sposób. Porozumiewając się niewyszukanym stylem, nie dorabiając ideologii do zwykłych rzeczy i nie bawić się w stwarzanie problemów które nie istnieją. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że to właśnie my standardowi ludzie jesteśmy upośledzeni, bo Karen to prawie idealna istota. Nie kłamie, czuje w naturalny dla siebie sposób, zauważa drobne, jednak istotne elementy dnia codziennego, nie zaprząta sobie głowy nie potrzebnymi danymi i żyje w zgodzie z własnym Ja.

 

Powieść ma niesamowitą aurę spokoju, czytając trwamy w głębokim przekonaniu o szczerości działań bohaterki, wszystko co robi wydaje się prawdziwe i piękne. W tej książce nic nie jest na wyrost, nie ma nadmiernego „paplania", każde zdanie znajduje się we właściwym miejscu. Sabina Berman jest dla mnie mistrzynią tworzenia świata w którym czytelnik chce trwać, w oazie spokoju niezmąconego nadmierną analizą.

 

„Dziewczyna, która pływała z delfinami" to powieść genialna i piękna na swój specyficzny sposób. Szczerze mówiąc, trudno jest mi znaleźć właściwe słowa opisujące jej urok i mądrość. Czytelnik pragnący poznać inną literaturę, odbiegającą od obecnych standardów znajdzie w książce lekkość fabuły i prostotę przekazu.

Caroline Ratliff

'Dziewczyna, która pływała z delfinami' to powieść autorstwa meksykańskiej autorki, Sabiny Berman. Od początku byłam do niej pozytywnie nastawiona. 'Powieść wolna od stresu, tak jak pływanie z delfinami' - brzmiało zdanie na tylnej okładce. Od razu mi się spodobało. Tego właśnie potrzebowałam. Lektury wolnej od stresu, bym wreszcie mogła się zrelaksować i zapełnić umysł czymś lekkim i przyjemnym. A książka wcale lekka się nie okazała.

 

Kiedy Isabelle odziedzicza firmę tuńczyków po śmierci swej siostry, przeprowadza się do Mazaltan i zamieszkuje w starym i zniszczonym francuskim pałacyku, w którym nie jest jedyną lokatorką. Otóż okazuje się, że jej siostra miała córkę, lecz nie raczyła nikogo o tym powiadomić. Karen, owa dziewczynka, jest dzieckiem autystycznym, jednak Isabelle, jako jej ciotka, postanawia nauczyć żyć normalnie swą 'nową' siostrzenicę. Dziewczynka nie umie pisać, czytać, a jej głównym pożywieniem jest piasek z pobliskiej plaży. Czy takie dziecko jest w stanie żyć w normalnym świecie? Czy Isabelle poradzi sobie z wychowaniem dziewczynki?

 

Karen jest inna od swoich rówieśników. Jednak ta inność jest w niej najpiękniejsza. Sabina Berman stworzyła przepiękną powieść, pełną emocji, poruszającą wiele ważnych tematów. Mimo tego że główna bohaterka jest stworzeniem autystycznym, choroba w niczym jej nie przeszkadza. Dziewczyna nie umie kłamać, jest bardzo empatyczna - głównie dla zwierząt. Niektóre normalne dla nas sytuacje są dla niej dziwne. I pomimo tego, nic nie stoi jej na przeszkodzie w prowadzeniu firmy tuńczyków samej. Przez chorobę, jej umysł jest świeży, czysty i niewinny jak u małego dziecka. Pomimo wielu dziwactw Karen jest naprawdę wartościowym człowiekiem. Niektórzy ludzie sceptycznie podchodzą do osób z autyzmem, obawiają się im powierzyć nawet najmniejsze, najlżejsze zadania. W tej książce Karen udowadnia, że pomimo swego opóźnienia, ludzie z autyzmem potrafią wszystko, to co inni - a do tego posiadają własne niesamowite cechy. Główna bohaterka jest postacią o niesamowitej inteligencji i pamięci.

 

Powieść napisana jest w narracji pierwszoosobowej. Całą historię opowiada Karen. Wertuje stronnice swego życia z perspektywy wielu lat. Ujawnia nam swoje problemy, najczarniejsze myśli. Razem z nami żegna ukochaną ciotkę. Pokazuje, że warto w pewnym momencie wziąć sprawy w swoje ręce, nie dać kierować innym swojego życia. Zastanawia mnie jednak nieco tytuł. Moim zdaniem, powinien brzmieć 'Dziewczyna, która pływała z tuńczykami'. W końcu to tuńczyki odgrywają w tej powieści znaczącą rolę. No, ale cóż ja mogę wiedzieć o tytułach... Czyta się miło i przyjemnie, jednak nie lekko. Nad tą książką warto przysiąść i posnuć kilka refleksji, bo daje ona dużo do myślenia.

 

'Dziewczyna, która pływała z delfinami' to niesamowita powieść, pełna emocji i wzruszeń. Opowiadająca o wielu problemach świata codziennego. O przemijaniu. O niesłusznej dyskryminacji z powodu choroby. O najważniejszych wartościach w życiu. Piękna, nostalgiczna powieść. Wolna od stresu, jak pływanie z delfinami. Skusicie się? Bo warto.

Miqa

„Bądźcie państwo miłosierni. Gdy napotkacie ptaszka ze złamanym skrzydełkiem, złamcie mu drugie."

 

Isabelle Nieto po śmierci swojej siostry dziedziczy jej zaniedbany dom i Przetwórnię Tuńczyków Pociecha. Już podczas pierwszej nocy spędzonej w ruinie pełnej mrówek zostaje wystraszona przez małą dziewczynkę. Od następnego dnia dzięki informacjom gosposi Grubaski i własnym obserwacjom zaczyna poznawać niezwykłą, niesforną dziewczynkę. To właśnie nasza główna bohaterka - „dziwaczka" Karen dla której muzyką jest dźwięk rozbijanego szkła.

 

„Nie mówi – oznajmiła Grubaska. – Co najwyżej pomrukuje. Nie używa sztućców i je rękami to, co się jej poda, albo, na własną rękę, mokry piasek. Spędza całe dnie w tej swojej jaskini w piwnicy albo tu, w zagrodzie w morzu, goła jak ją Pan Bóg stworzył. Boi się wszystkich oprócz mnie, przy mnie jest łagodna."

 

Kim jest „Dziewczyna, która pływała z delfinami" i dlaczego jest taka wyjątkowa? Najprawdopodobniej Karen jest siostrzenicą Isabelle i tak kobieta będzie ją traktowała. Widząc upośledzenie dziecka, nie traktuje jej z góry jak pozostali, a postanawia nauczyć ją tyle ile będzie mogła. Zaczynają od mówienia, nazywania przedmiotów, czytania, pisania, później Karen trafia do szkoły dla umysłowo upośledzonych dzieci. Efekty są bardzo widoczne jednak największym problemem pozostają dalej emocje i uczucia. To naprowadza Isabelle na odkrycie prawdziwej choroby dziewczynki – autyzmu wysokofunkcjonującego. Komunikacja stanowi podstawową barierę ze światem ludzi z autyzmem, co często jest powodem do niesprawiedliwości, której doświadczają. A nie jest łatwo długo udawać kogoś kim się nie jest.

 

Narratorem powieści jest sama Karen opisująca swoją historię z perspektywy czasu. Postrzega ona świat tylko w kategoriach: czarne – białe, jest – nie ma. Czytelnik wyraźnie zauważa, że mimo iż dziewczynka jest wyzbyta uczuć w stosunku do ludzi, to świetnie rozumie zwierzęta i potrafi odczytywać ich emocje.

 

Nie sądzę, żeby ta powieść była „zabawna" jak sugeruje opis z okładki. Dla mnie była smutna. Poruszała nie tylko kwestie autyzmu jako strasznej choroby blokującej uczucia i uniemożliwiającej prawidłowy rozwój, ale także ukazywała okrucieństwo ludzi zdrowych. „Dziewczyna, która pływała z delfinami" jest książką pełną emocji, które bardzo łatwo jest dostrzec. Jest to niezwykła opowieść, od której nie mogłam się oderwać.

Marta_25

Do Mazatlan, meksykańskiej wioski położonej nad Oceanem Spokojnym przyjeżdża Isabelle Nieto, która po śmierci siostry staje się spadkobierczynią domu oraz przetwórni tuńczyka „Pociecha". Kobieta już pierwszej nocy orientuje się, że w piwnicy mieszka jakieś Stworzenie. Tym Stworzeniem okazuje się być Karen, dziewczynka dzika, bojąca się ludzi, zamknięta w swoim autystycznym świecie. Isabell, domyślając się, że jest ona córką jej siostry postanawia otoczyć dziewczynkę opieką, a także zadbać o jej edukację. Dzięki wytrwałości i uporowi ciotki Karen wyrasta na dzielną kobietę o bardzo oryginalnym światopoglądzie. Wkrótce zostaje zatrudniona w przetwórni ciotki, gdzie wprowadzi niemałe zamieszanie...

 

Karen to bohaterka bardzo intrygująca. Cierpiąca na autyzm kobieta unika ludzi, boi się dotyku, nie posiada wyobraźni, nie potrafi kłamać, a testy psychometryczne przeprowadzone przez jednego z lekarzy wykazały, że ma umysł ośmiolatki. Dziewczyna oprócz tych wszelkich niedoskonałości wynikających z choroby posiada także niezwykłe talenty. Ma doskonałą pamięć fotograficzną, odznacza się doskonałym myśleniem przestrzennym oraz niezwykłą umiejętnością koncentracji, potrafi także, dzięki swej wrażliwości bezbłędnie wychwycić wszelkie odczucia zwierząt, wyczuwa ich strach, cierpienie, zagubienie, a także radość. Ten niezwykły dar rozumienia zwierząt stawia Karen przed wieloma dylematami, która pracując w przetwórni musi godzić się na zabijanie tuńczyków.

 

Autorka, Sabina Berman stworzyła bardzo ciekawy portret osoby cierpiącej na autyzm. Postać głównej bohaterki jest bardzo wiarygodna, bardzo szczera. Dzięki narracji pierwszoosobowej czytelnik poznaje historię z perspektywy osoby chorej, ma możliwość poznania wszelkich lęków, obaw Karen, a także zrozumieć motywy, jej nieraz „dziwnego" zachowania. Oszczędny, sugestywny język, którym posługuje się autorka sprawia, że powieść ma swój niepowtarzalny klimat.

 

„Dziewczyna, która pływała z delfinami" to powieść wzruszająca, intrygująca, skłaniająca do spojrzenia na otaczającą rzeczywistość z nowej perspektywy. Przekonuje, że warto być sobą, nawet wtedy, kiedy nikt nas nie rozumie. Trzeba walczyć o swoje przekonania i marzenia. Książka skłania także do refleksji na temat zwierząt, ich humanitarnego traktowania zwierząt.

 

Myślę, że każdy znajdzie w tej niezwykłej opowieści swój ulubiony fragment, który skłoni do refleksji i do którego będzie chciało się wracać.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Dziewczyna, Która Pływała Z Delfinami

Dodatkowe informacje

  • Autor: Sabina Berman
  • Tytuł Oryginału: La Mujer Que Buceó Dentro Del Corazón Del Mundo
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Hiszpański
  • Przekład: Małgorzata Moś
  • Liczba Stron: 232
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-1766-9
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    4.5/6

    6/6

    6/6

    6/6

    6/6

    4.5/6

    6/6

    3.5/6

    6/6

    6/6

    4/6

    5/6

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)