Złomiarz Paolo Bacigalupi

Wybierz opinię:

Abigail

"To ludzka natura, mordować się nawzajem".

 

Paolo Bacigalupi jest jednym z najlepszych amerykańskich pisarzy fantastycznych młodego pokolenia. Jego debiutancka powieść Nakręcona dziewczyna została uznana przez Time Magazine za jedną z najlepszych powieści 2009 roku. Zdobyła też najważniejsze nagrody w dziedzinie literatury fantastycznej: Locus, Hugo i Nebula. Z kolei Złomiarz został laureatem nagród Locus oraz Michael L. Printz Award, a także znalazł się w finale National Book Award.

 

Nailer pracuje na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, gdzie wydobywa ze statków miedziane kable. To właśnie tam stare tankowce są cięte i sprzedawane na złom. Chłopak pracuje w lekkiej ekipie, a jego życie polega tylko na wyrabianiu dziennej normy. Razem ze swoją grupą żyje jak z prawdziwą rodziną, której nigdy nie miał. Po śmierci matki jego ojciec zaczął pić i brać przeróżne narkotyki przez co stał się bardzo brutalny. Nailer boi się wracać do domu, żeby znowu nie zostać przez niego pobitym, a jedynym miejscem, w którym czuje się bezpiecznie jest dom jego przyjaciółki Pimy.

 

Pewnego dnia, po nadejściu niszczyciela miast, Nailer razem z Pimą znajduje na wybrzeżu wyspy rozbity przepiękny kliper. Jednak chłopak ma szczęście, nie bez przyczyny nazywają go Szczęściarzem. Od razu wie, że odnalezienie takiego statku oznacza życie w bogactwie, bo każdą rzecz z pokładu mogą sprzedać i zarobić dużo pieniędzy. Wydawało im się, że nikt nie mógł przeżyć takiego tsunami, które nawiedziło ich wyspę, więc naprawdę zdziwili się, gdy znaleźli na statku żywą dziewczynę. Najpiękniejszą i najbogatszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek Nailer widział. Czy uratuje ją od pewnej śmierci? A może tylko obrabuje statek i zostawi ją na pastwę losu?

 

"Zabijanie nie jest za darmo. Za każdym razem, kiedy to robisz, coś z ciebie zabiera. Ty zabierasz komuś życie, a ten ktoś tobie kawałeczek duszy. Zawsze coś za coś".

 

Z twórczością tego autora miałam wielką przyjemność zapoznać się poprzez Zatopione miasta, które zapadły mi w pamięć i leżą teraz na półce z moimi ulubionymi pozycjami. Od samego początku moją uwagę przykuł styl pisania autora oraz wizja świata, którą wykreował dla czytelnika, dlatego wiedziałam, że ta książka również mi się spodoba. Nie pomyliłam się.

 

Zacznę od tego, że jestem trochę skonsternowana wydaniem Zatopionych miast i Złomiarza. To właśnie recenzowana przeze mnie książka została wydana jako pierwsza część tej serii, jednak w Polsce jako pierwsze ukazały się Zatopione miasta. Może to trochę zamieszać w głowie ze względu na to, że obydwie pozycje należą do tego samego cyklu, ale jedna książka została wydana przez Wydawnictwo Literackie, a druga przez Wydawnictwo MAG. Nie rozumiem skąd ta rozbieżność. Co prawda, Zatopione miasta dzieją się w tym samym uniwersum, co Złomiarz, jednak historie nie są ze sobą w jakikolwiek sposób połączone ani nie nawiązują do poprzedniej części, więc szczerze mówiąc, nie ma różnicy czy zaczniecie przygodę z autorstwem Paolo Bacigalupi od Złomiarza czy Zatopionych miast - ważne, żebyście ją w ogóle zaczęli.

 

Świat, który wykreował Bacigalupi jest wręcz niesamowity i zapierający dech w piersiach. Nie jest to przyszłość, którą można mocno przekoloryzować i sprawić, by była niemożliwa do zaistnienia. Ta, którą pokazał nam autor można jak najbardziej sobie wyobrazić i jest całkiem możliwe, żeby właśnie w tym kierunku poszła nasza cywilizacja - oczywiście pomijając tutaj półludzi, których raczej nie sposób będzie spotkać w przyszłości, chociaż kto wie? Bardzo możliwe, że nasz świat nawiedzą straszne kataklizmy, które zniszczą i zaleją wiele miast, a ludzie podzielą się na dwie, diametralnie różniące się od siebie, klasy: nieprzyzwoicie bogatych i zwykłych biedaków. Nie będzie żadnego "pomiędzy" między tymi dwoma stanami: albo pływamy w pieniądzach, albo musimy wydobywać kable miedzi z wraków statków.

 

Nailer to postać, do której na początku miałam mieszane uczucia. Z jednej strony go lubiłam, jednak z drugiej denerwował mnie swoimi słowami i zachowaniem, jednak moje nastawienie zmieniło się, gdy zobaczyłam, jak trudna jest jego sytuacja w domu i jak ciężko musi pracować całymi dniami. Mimo tego, że był młody, bo miał około piętnastu lub czternastu lat (sam nawet dobrze nie wiedział), to musiał dbać o siebie i wyrobić w sobie nawyk poznawania humorów innych ludzi, a szczególnie swojego ojca, którego znał tak dobrze, że wiedział kiedy ma go unikać, żeby nie doszło do spięć. Jednak nie tylko postać Nailera zasługuje na uwagę, reszta bohaterów jest równie interesująca, a każdy z nich ma swoją historię i czasami mroczną przeszłość. Mnie urzekły postacie Richarda Lopeza, czyli ojca Nailera, Pimy, Nity i Młota, więc wydaje mi się, że ci bohaterowie pozostaną w mojej pamięci na długie czasy. Każda postać jest dobrze wykreowana, barwna i nienużąca. Nie podejmują błahych decyzji i kierują się rozumem w swoim postępowaniu, czego niestety nie można powiedzieć o niektórych bohaterach z innych książek.

 

Po Zatopionych miastach miałam niesamowitego kaca książkowego, który wywołany był wielką ilością brutalnych scen. Cieszę się, że tutaj autor trochę "odpoczął" od tego i zaserwował nam coś bardziej łatwego w odbiorze i lekkostrawnego, gdyż naprawdę obawiałam się o stan swojego mózgu po przeczytaniu kolejnej książki tego autora. Znowu myślałam, że będzie krew na każdym kroku, a jednak się przeliczyłam - i bardzo się z tego cieszę, bo nie wiem czy zniosłabym jeszcze raz taką dawkę przemocy. Co prawda, Złomiarz nie obył się bez kilku krwistych scen, ale można je znieść i czasami możemy ich nawet nie zauważyć.

 

Co jest najlepsze w Złomiarzu? Że dzieje się niewiele rzeczy, a akcja toczy się raczej powoli, jednak mimo tego tę pozycję czyta się z zafascynowaniem i nie da się jej nie polubić. To naprawdę dobra książka na odpoczynek, bo mimo tego, że zalicza się do fantastyki to ma w sobie wiele z najzwyklejszej historii o wyprawie kilku przyjaciół na niezbadane terytoria. Nie ma tutaj całej masy nowych gadżetów, które błyszczą nam w oczy i odciągają uwagę od fabuły, ale jest to ten zdrowy rodzaj fantastyki - nie przesadzony, a bardzo fascynujący.

 

W przypadku Zatopionych miast ostrzegałam, że jest to książka tylko dla osób o silnych nerwach, jednak tutaj nie muszę nic takiego mówić. W porównaniu z poprzednio wymienioną książką, Złomiarz jest miłą lekturą, jednak troszkę słabszą od Zatopionych miast. Mimo to z pewnością jest to historia godna polecenia i jestem przekonana, że spodoba się wszystkim fanom fantastyki z dużą dozą przygód. Paolo Bacigalupi to jeden z najlepszych pisarzy i nawet nie ma takiej możliwości, żebyście nie poznali jego powieści. Wiem, że jeśli zdecydujecie się poznać twórczość tego autora to nie pożałujecie, a jedynie zyskacie kilka ulubionych książek.

 

"Więzy krwi to nic. Liczą się sami ludzie. Jeśli stoją za tobą, a ty za nimi, to być może można to nazwać rodziną. Wszystko inne to tylko kłamstwo i mydlenie oczu".

Łędina

Osobliwą koincydencją w naszym kraju obchodziliśmy w pierwszej kolejności premierę "Zatopionych miast", a dopiero potem poprzedzającego je "Złomiarza". I choć obie książki fabularnie nie jednoczy wiele, osoby sięgające najsampierw po tą drugą z wymienionych, mogą poczuć niechęć do dalszego poznawania twórczości Paolo Bacigalupiego.

 

Twórczość amerykańskiego autora zalicza się do fantastyki ekologicznej. Oznacza to, że jego dzieła opierają się na post-apokaliptycznej przyszłości świata, zdewastowanego przez cywilizację naukowo-techniczną. Paolo Bacigalupi urodził się w połowie lat siedemdziesiątych, dwudziestego wieku. Wychowywał się w hippisowskiej rodzinie w małym miasteczku Paonia stanu Kolorado. Uczęszczając do college w Oberlin stanu Ohio, uczył się języka chińskiego. Następnie wyjechał kontynuować studia do Chin. Uczył się najpierw w mieście Kunming, a następnie w Pekinie. Tam też przez jakiś czas pracował, a potem podróżował po krajach Południowo-Wschodniej Azji. Po powrocie do USA mieszkał w Bostonie, gdzie pracował w firmie tworzącej strony Internetowe. Wtedy zaczął pisać. Na jakiś czas powrócił do Chin, zbierając materiały do książki, w końcu jednak osiadł w rodzinnym stanie Kolorado.

 

W okolicach jednego z nadbrzeży nadmorskich Zatoki Meksykańskiej, ludzie rozmontowują wielkie tankowce z przeszłości. Dawniej potrzebne i użyteczne, teraz jedynie zdatne na złom. Jednym z zatrudnionych tam nastolatków jest Nailer. Do jego zadań należy wydobywanie z wraków miedzianych kabli. Chłopiec ma szczęście, jeśli udaje mu się skończyć dzień pracy cało, a do domu trafić nie natykając się na wiecznie pijanego i naćpanego ojca.

 

Prawdziwy uśmiech losu oblewa go jednak dopiero wtedy, gdy po wyjątkowo ciężkim sztormie, niedaleko zamieszkiwanego lądu, rozbija się bogato wyglądający kliper. Penetrując go, chłopiec natrafia na jedną jedyną ocalałą z całej załogi osobę, dziewczynkę w jego wieku. Ledwo przytomna, pozostawiona bez niczego i nikogo, zostaje oddana w jego łaskę lub niełaskę. Oto przed człowiekiem nie posiadającym niemalże nic, zjawia się drugi, który posiadł wszelaki całokształt bogactwa.

 

Biedni, ciężko pracujący ludzie ważą wszystko złomem, który udaje im się wydobywać, znowu bogaci złotem, które posiadają. Nailer należy do społeczności tych pierwszych. Przez ciężką pracę, dzienne wyrabianie norm i wielu nieprzychylnych mu ludzi, nie dostrzega dobroci, która otacza nawet jego osobę. Nie zawsze jednak tak było. Odnaleziona przez niego Nita pochodzi z innej przypowieści. Dziewczyna jest łagodna, delikatna, wykształcona, kulturalna, ale przede wszystkim bogata. Podczas zetknięcia obu światów, objawia się prawdziwy charakter Nailera oraz jego przyjaciółki, Pimy. Chłopak walcząc sam ze sobą postanawia podarować odnalezionej dar życia, uchodząca wśród swojej ekipy za sprawiedliwą, Pima, nie podziela tej życzliwości. Pełna złej woli, niepełnowartościowa przyjaciółka nie jest jednak największym problemem Nailera i jego podopiecznej. Pogruchotany kliper zaczyna przyciągać uwagę, a los chce, że posłańcem kłopotów jest bezwzględny ojciec chłopaka. Richard Lopez po śmierci ukochanej małżonki nie jest już tym samym człowiekiem. Z inteligentnego, dobroczynnego opiekuna zmienił się w brutalnego mordercę. W jego ekipie, rządzą najgorsi z najgorszych. W niej znajduje się jednak też Młot, budzący respekt pół-człowiek, którego genetyka różni się od tej, jaką posiadają inni z jego rodzaju. Dwójce z pomocą przyjdzie również Kapitan Candless, jednak jego spotkają później. Pierw czeka na nich ciężka, pełna niebezpieczeństw ucieczka oraz walka o lepszą przyszłość, a każda spotkana na drodze osoba, będzie dla nich wykładnikiem doświadczenia, jakie niesie różnorakie życie.

 

W przyszłości geologia naszej kuli ziemskiej uległa wielkim zmianą. Ocieplenie klimatyczne doprowadziło do szybszego topnienia lodowców, a co idzie w parze, podniesienia się poziomu móż i oceanów. Globalne modyfikacje doprowadziły również do huśtawek pogody. Teraźniejsi mieszkańcy, przynajmniej raz w miesiącu, spodziewają się sztormów, które potrafią z powierzchni znieść całe miasta. Nieliczne z tych, które ustały się z przeszłości, znajdują się teraz głęboko pod wodą, a świadomość ich istnienia ujawnia jedynie w niektórych miejscach mielizna. Mimo jednak skrajności i życia na schyłkach pozostawionych przez minioną cywilizację, ludzkość nadal potrafi być podzielona.

 

Paolo Bacigalupi swoją autorską ewokacją przyszłości nie przedstawia niczego świeżego, a nawet poszczególne, charakteryzujące się właściwości ulegają atrofii wśród gromady ważniejszych pertraktacji i coraz bardziej galopującym wydarzeniom. Tom zdecydowanie cierpi przez przełożenie treści nad ilość stron, jakich mu poświęcono. Można to dostrzec już na początku, będąc po przeczytaniu niemalże kilku pierwszych rozdziałów. Już w tym konkretnym momencie autor wywiera nacisk na dokładną specyfikację otoczenia znajdującego się w niewielkiej odległości od bohatera, pertraktacje, które ten przeprowadza i jego przemyślenia. Nie zważa na aproksymację historii, przyszłości oraz problematykę postaci, które chwilę temu zajmowały ważne stanowisko, a ich życie uległo konwencjonalnym zmianom. Jest to uszczerbek nie do zniesienia, bo przerabianie tych samych intencjonalności obserwującego, robi się nudne i przewidujące. Jednakowoż w taki właśnie sposób przychodzi nam brnąć przez poszczególne sekwencje fabularne, aż do momentu, kiedy zmienia się środowisko i wszystko rozpoczyna od początku. Przekształcenie z asygmatycznego w energiczne ma miejsce mniej więcej w połowie treści książki. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że nawet wówczas nie jest to zadowalające. Akcja przybiera tak zabójcze tempo, że pod koniec twórca przeskakuje z jednego epizodu do kolejnego, ucinając kilka chwil, które można było ciekawie wykorzystać. Myślowa mantra głównego bohatera, niedokładności, posuwanie się przez fabułę na przełaj nie są jedynymi niedogodnościami pozycji, jednak zdecydowanie dobijającymi. Jako kolejnym, również niewiele dotkliwszym, jest sam sposób pisania Paolo Bacigalupiego. Mężczyzna chciał nadać biedniejszej społeczności ich własne niedbalstwo słowne, jednak tym samym dodał prostotę swojemu sposobowi pisania. Różnice można dostrzec w momentach, kiedy dominuje Nailer lub Pima i wówczas gdy pałeczkę odbiera Nita. Nie są to szkiełka, którymi widzimy świat, a jednak mają swoje bierne nastawienie dla niekoniecznie świadomego tego autora.

 

Trudno nie przeoczyć błędów pojawiających się w polskiej wersji pozycji. One, tak samo jak jakość dzieła, z biegiem minionych stron natężają się i często są aż obrażające dla języka polskiego. Technika korekty wydawnictwa MAG jeszcze raz spełzła na niczym.

 

"Złomiarz" - Paolo Bacigalupiego posiada niestandardowe proporcje. Nie są one niespotykane, jednakowoż wydanie różni się od tego, które zaoferowało odbiorcom wydawnictwo Literackie wraz z kontynuacją powieści. Samej oprawie wizualnej książki, nie można odmówić klimatycznego stylu.

 

Recenzowana pozycja odnosi dużą pomyślność i równie wysokie wartościowania, więc może tylko mnie tak bardzo nie przepadła do gustu? Tego nie wiem, aczkolwiek jestem pewna, że ten aspekt twórczości Paolo Bacigalupiego skutecznie odstraszył mnie na przyszłość. W rzekach i strumieniach upłynie naprawdę dużo wody do czasu, kiedy ponownie sięgnę po twórczość Amerykanina.

 

Trudno orzec, które wydawnictwo wyszło lepiej na wydaniu pozycji, a które gorzej. Wszak ukazująca się jako pierwsza druga część, nakładem wydawnictwa Literackie, odniosła korzystniejsze recenzje, niż pokazująca się później, rozpoczynająca serię pierwsza, wydawnictwa MAG. "Złomiarz" - Paolo Bacigalupiego nie jest książką katastrofalnie złą, jednakowoż tolerancyjnie dobrą też nie. Zdecydowanie spodoba się młodszym odbiorcom, nie znającym więcej pozycji, podobnych tej. Brak erotyzmu sprzyja temu mniemaniu, a cielesne okrucieństwo, które w niej występuje, przygotuje na więcej każdego, kto z fantastyką wiąże swoją przyszłość, czytającego mola książkowego.

 

Książki

Fabuła:
Akcja:
Wątki:
Postacie:
Styl:
Klimat:
Okładka:
Polecam:

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Złomiarz

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)