Za Rzeką Czasu

Autor: Kazimierz Trybulski

Okładka wydania

Za Rzeką Czasu

Dodatkowe informacje

  • Autor: Kazimierz Trybulski
  • Tytuł Oryginału: Za Rzeką Czasu
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 300
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 136x210 mm
  • ISBN: 9788377671580
  • Wydawca: WAM
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    1/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Łędina

"Za rzeką czasu" - Kazimierza Trybulskiego jest przez niektórych uznawana za pozycję doskonale ukazującą średniowieczne realia, książkę która powinna pojawić się w bibliotece każdej polskiej szkoły. Jednakże, po dokładnym i całkowitym zgłębieniu lektury, nasuwa się pytanie: czy osoby tak zażyle polecające pozycję aby na pewno się z nią zapoznały? Czy przypadkiem nie było tak, że cały ten podziw nad dziełem został wyrażony jedynie w celu pokłonienia się autorowi i połechtania jego próżności? W rzeczywistości "Za rzeką czasu" jest bardzo wyidealizowanym dziełem autora, które uczy braku tolerancji i pogardy dla ludzkich wierzeń nie będących chrześcijańskimi. Książka raczej nie powinna pojawić się wśród pozycji dla młodzieży!

 

Kazimierz Trybulski pochodzi z Więcborka, a obecnie mieszka w Grudziądzu. Emerytowany już nauczyciel w czasie swojej pracy zawodowej, posiadając I kategorię instruktora teatralnego, angażował się z zapałem w ruch teatralny, prowadząc amatorskie grupy odnoszące sukcesy w różnych konkursach i przeglądach krajowych. W 1991 roku został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Prywatnie mąż, ojciec trójki dzieci, dziadek sześciorga wnucząt.

 

Średniowieczna Polska,1310 rok.
Karol, syn rycerza Bogumiła, musi patrzeć jak jego ojciec umiera w gorączce i bólu. Nikt nie potrafi pomóc rannemu rycerzowi. Bezradnym ludziom pozostaje jedynie modlitwa do Boga. Chłopak nie zamierza jednak tak łatwo się poddać. Szuka pomocy u pustelnika, który swoją chatę ma niedaleko ich włości. Hilarius poleca mu podróż w przyszłość do XXI wieku. W tych że czasach Karol ma odnaleźć lekarstwo dla ojca oraz ludzi, którzy mu pomogą.

 

Współczesna Polska, 2010 rok.
Spacerujące na Osą Alicja i Karolina marzą o przeniesieniu się do średniowiecznej Polski, aby zakosztować życia, o którym opowiadał im dziadek. Dziewczynki jeszcze o tym nie wiedzą, ale niebawem spotkają rycerza z dawnych lat, a ich marzenia zamienią się w rzeczywistość.

 

Autor doskonale przenosi swój krótkowzroczny światopogląd na postaci książki. Powoduje to, że w zasadzie Alicja i Karolina nie musiały przenosić się do średniowiecza, aby zakosztować go na własnej skórze. One już w nim były, tylko nie do końca zdawały sobie z tego sprawę. Dwie siostry uczęszczające do gimnazjum, nie zachowują się jak na ten wiek przystało. Wręcz przeciwnie, są zbyt dziecinne jak na swoje lata. Podobnie jest z ich wiedzą oraz zamiłowaniem do historii. Wbrew temu co twierdzi ich twórca, nie mają one żadnej wiedzy. Niesamowicie bogobojne, modlące się przy każdej sprzyjającej do tego okazji, są strasznie irytujące. Podobnie oczom czytelników ukazuje się ich dziadek. Piotr jest postacią, która pojawia się jedynie na początku i końcu książki, a mimo to daje w kość, ubolewa nad tym, że Polska jest krajem wyznaniowym, a niewielka część jej mieszkańców chodzi do kościoła i go wspiera. Rycerz Karol, choć na początku wydający się dość rozgarniętym człowiekiem wcale nie jest lepszy. Chłopak jest ewidentnie zaślepiony przez swoją wiarę oraz wielkość Zakonu Krzyżackiego. Nie dopuszcza do siebie wagi otaczających sytuacji, które mają miejsce w jego kraju oraz krzywd, które się w nim odbywają. Jedyną wartościową postacią, spośród wszystkich umieszczonych w fabule, jest Hilarius. Mężczyzna posiada wiedzę ogromną i obszerną, jednak nie dzieli się nią z bliskimi w obawie, że ta mogłaby zaszkodzić Bogu, któremu wszyscy są ślepo oddani.

 

Nie należy się dziwić, że w podręczniku historii nikt nie potrafi znaleźć takiego zarysu średniowiecza, jaki oferuje nam pan Kazimierz Trybulski. Taka postać rzeczy nie miała nigdy miejsca. Autor w bardzo otwarty sposób naciąga rzeczywistość tamtejszych czasów na własną korzyść, podając ją jako autentyczną. Jest to oszczerstwo oraz mydlenie oczu. W czasie, kiedy w tej książce Zakon Krzyżacki stanowi podporę dla dobrobytu, w rzeczywistych czasach Władysław Łokietek składa w kurii papieskiej skargę na Krzyżaków o wymordowanie 10 tys. chrześcijan. Podobnie jest z mieszczanami, którzy żyli w owym czasie. Polskę, według autora, zamieszkiwały piękne niewiasty, o brązowej opalonej, lśniącej i gładkiej cerze, a przecież było zupełnie inaczej. Świat do którego trafiają Alicja i Karolina ma niewiele wspólnego z polskim średniowieczem i pod żadnym względem nie należy wzorować na nim swoich wyobrażeń. Ta wyimaginowana kraina jest niebem dla chrześcijan w stosunku do tego, co miało miejsce naprawdę oraz piekłem dla ludzi innych wiar i nacji.

 

Kazimierz Trybulski w "Za rzeką czasu" posługuje się bardzo łatwym i lekkim słownictwem, czasami w napływie natchnienia wplatając w nie trudniejsze, bardziej finezyjne zwroty. Ta łagodniejsza część jego twórczości nie jest przeznaczona dla młodzieży, której książka jest dedykowana. Znowu młodsi, dla których język pisarza jest idealny, nie zrozumieją trudniejszych zwrotów, całej sytuacji oraz uprzedzeń ich adresata. Okrojone postaci, wszem obecna nienawiść, dyskryminacja, wykorzystywanie historycznych autorytetów nie zgodnie z prawdą, nie tego oczekuje się od takiej pozycji oraz wiekowego człowieka, który ją napisał. Kazimierz Trybulski padł ofiarą księży, którzy pomagali tworzyć mu to dzieło, albo sam przyłożył rękę do błędnego kształcenia młodych ludzi, którzy sięgając po tom, będą chcieli wyciągnąć z niego jakieś lekcje.

 

Wyglądem tytuł obiecuje naprawdę wartościową lekturę. Warto nawet pominąć fakt, że ilustracja na okładce nie odzwierciedla wyglądu głównych bohaterek. Po takim deserze, oczekiwałoby się tylko więcej, niestety nie ma tak dobrze. Starania ilustratora spełzły na niczym przy tak okrojonej treści.

 

Po przeczytaniu "Za rzeką czasu" - Kazimierza Trybulskiego długo dochodziłam do siebie. Biłam się z myślami, gdyż przyszło mi do głowy, że może moje uprzedzenia do dzieła są nieuzasadnione. W końcu postanowiłam poprosić osobę, która zajmuje się z zamiłowania szeroko pojętą historią o pomoc. Spowodowało to, że musiałam poświęcić napisaniu recenzji więcej czasu niż zamierzałam, ale było warto. Osoba, który mi pomagała, potwierdziła moje podejrzenia co do książki i jej twórcy, a opinię jaką wyraziła na jej temat nie będę cytowała. Oboje doszliśmy do wniosku, że podobnej książki żadne z nas jeszcze nie czytało, a było ich wiele.

 

"Za rzeką czasu" - Kazimierza Trybulskiego jest książką idealną dla administracji kościelnej i to nie całej, ludzi bogobojnych, ale bezkrytycznych i o małej wiedzy. Od młodzieży oraz osób szukających dobrej, przygody, takiej z wartościami lub rzetelnymi źródłami historycznymi pozycję trzeba trzymać jak najdalej. Jeszcze dalej od osób, które nie wyznają wiary katolickiej, gdyż ich uczucia mogą zostać mocno dotknięte. Choć autor wspomina o prześladowaniach chrześcijan w dzisiejszych czasach, w swojej książce nie czyni niczego innego z ideami i uczuciami innych ludzi.

Zuzankawes

Podróż do przeszłości

 

Motyw przenoszenia się w czasie, jest jednym z częściej wykorzystywanych w literaturze, zarówno zagranicznej, jak i polskiej. Temat jest wdzięczny i daje wiele możliwości, by autora poniosła wyobraźnia, a wraz z nim by w podróż do przeszłości wyruszył zaaferowany czytelnik. Bezcenne, jeśli autor potrafi połączyć ciekawą tematykę z rozległą wiedzą, przystępną i intrygującą, tak, by czytelnik czuł się podobnie jak smakosz podczas jedzenia truskawek z bitą śmietaną.

 

Dla mnie gwarancją przyjemnej lektury w połączeniu z ciekawymi informacjami na temat średniowiecza jest Kazimierz Trybulski. Polecałam już wcześniej jego książkę „Ballada o rycerzu Krzyża", tym razem chciałabym powiedzieć kilka słów na temat „Za rzeką czasu", traktującej o średniowieczu. Chociaż nie do końca, a właściwie nie tylko o nim.

 

Karolina i Alicja, to nastoletnie dziewczyny żyjące w czasach współczesnych. Dzięki swojemu dziadkowi Piotrowi wiedzą sporo o historii swojego miasta i średniowiecza, bowiem dziadek to pasjonat historii (zwłaszcza średniowiecznej), potrafiący znaleźć wspólny język ze swoimi dorastającymi wnuczkami. Snuje dziewczętom opowieści z zamierzchłych czasów i jako badacz przeszłości dzieli się swoimi odkryciami z dziewczynami chłonnymi wiedzy. Kiedy opowiada im historię Hilariusa, średniowiecznego mnicha, zaaferowane siostry pragną choć na chwilę znaleźć się w jego czasach. I jak to w książkach gdzie wszystko jest możliwe bywa, ich życzenie zostaje spełnione. Jednak droga ku temu jest nietypowa – po dziewczęta przybywa ze średniowiecza Karol, rycerz poszukujący leku dla umierającego ojca. Przybywa przysłany przez Hilariusa, by sprowadzić do średniowiecza medyka, potrafiącego pomóc ojcu chłopaka. W ten oto sposób dwie współczesne nastolatki trafiają do średniowiecza, gdzie czeka je przygoda życia. O losach ich misji przeczytajcie koniecznie w książce „Za rzeką czasu".

 

Muszę przyznać się do tego, że jestem absolutnie wzruszona po przeczytaniu tej książki. Nie ze względu na jej wartość merytoryczną, czy literacką. Wzrusza mnie przede wszystkim bijące z książki ciepło i miłość. Miłość dziadka do wnuków i wnuków do dziadka. Trudno oprzeć się wrażeniu, że książkowy dziadek Piotr, swój pierwowzór ma w panu Kazimierzu Trybulskim. Autor nadał nawet bohaterom swojej powieści imiona swoich wnucząt. Książkowy dziadek Piotr, to postać kluczowa w powieści. To on jest inspiracją dla dziewcząt, to również on jest ich mentorem i siłą napędową do sięgania po to, co nieosiągalne. To piękne, zwłaszcza dziś, kiedy wydawać by się mogło, że więzi rodzinne zaczynają zanikać i kiedy mówi się, że młodzi mają coraz mniej szacunku dla starszych. Ta historia zadaje temu kłam. I dzięki autorowi za to.

 

Z resztą książka przypomina i o innych wartościach, które powinniśmy pielęgnować. Ciekawe zestawienie współczesności z przeszłością pokazuje, że mamy się czego uczyć od żyjących, w podobno wiekach ciemnych, ludzi.

 

Średniowieczny, rozmodlony klimat książki przybliża średniowiecze widziane oczyma ludzi i czasów, których już nie ma. I choć wiadomo, że to se ne vrati, to warto powrócić do wiary naiwnej i szczerej, takiej, która góry potrafi przenosić. Niezależnie od tego, czy wyznaje się wartości chrześcijańskie, czy nie. Bo w książce tej najważniejsza jest wiara w drugiego człowieka i w dobro, które zwycięża zło, a to wartości uniwersalne.

 

„Za rzeką czasu" to sympatyczna historia z dużą dawką informacji na temat kultury materialnej średniowiecznej ziemi chełmińskiej. Mankamentem jest to, że momentami dominują one nad fabułą powieści i oddalają czytelnika od głównego jej wątku. Równoważy to jednak wplecenie podań, ludowych legend i wierzeń z olbrzymim wyczuciem i umiarem oraz mnóstwo ciekawostek i smaczków, które wpisują się w koloryt średniowiecza. Nie do końca przekonuje mnie również język, jakim posługują się bohaterki powieści. Jest ugrzeczniony i momentami miałam wrażenie, że to język, jakim posługiwały się nastolatki kilka pokoleń temu, nie te współczesne. Ale skoro konsultantami powieści były nastoletnie wnuki autora i zaakceptowały dialogi, to nie mnie to oceniać.

 

Podsumowując, książka ta zasługuje na uwagę i powinna przypaść do gustu młodzieży, do której jest skierowana. Dlatego zachęcam do lektury.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: