Żelazny Dwór Tom 1 Żelazny Król

Autor: Julie Kagawa

Okładka wydania

Żelazny Dwór Tom 1 Żelazny Król

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Leanne

Opis Wydawcy: Meghan zawsze czuła się obca: w domu, odkąd zaginął jej ojciec, i w szkole, gdzie nie ma żadnych przyjaciół poza Robem. Zna go od zawsze, ale nie wie, że jej wesoły kumpel nie jest zwykłym chłopakiem...

 

W dniu jej szesnastych urodzin - w dniu, w którym stanie się coś strasznego - Rob wyjawi jej prawdę, która odkryje przed nią świat, którego istnienia nie przeczuwała, i miłość, o jakiej nie śniła. Bo przeznaczeniem Meghan jest odegrać rolę w wojnie magicznych królestw, powstrzymać zło, jakiemu nie odważy się sprzeciwić żaden elf, i dokonać wyboru pomiędzy dwoma śmiertelnymi wrogami: swoim najlepszym przyjacielem a mrocznym księciem, który może wolałby widzieć ją martwą, niż pozwolić jej dotknąć swego lodowatego serca...

 

Witajcie w Nigdynigdy !

 

Na wstępie, uczciwie zaznaczę dwie rzeczy, byście mieli całkowitą jasność: po pierwsze - ja tej książki nie przeczytałam i nie przeczytam jej nigdy. Ja ją po prostu pożarłam. To nigdy nie będzie książka. To będzie coś znacznie ważniejszego. Po drugie - oświadczam, iż nie biorę odpowiedzialności za zarwane noce, zaniedbanie obowiązków, opuszczone zajęcia czy spóźnienia do pracy. "Żelaznego Króla", czytacie tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność. I pomimo tych oczywistych mankamentów, jak oderwanie się od realnego życia i codziennych obowiązków, gwarantuje, że debiutancką powieścią, łączącą w sobie Sen Nocy Letniej, Alicję z Krainy Czarów i Opowieści z Narnii, będziecie na zawsze oczarowani. I już nigdy nie sięgniecie po żadną inną książkę. Bo żadna inna nie będzie aż tak dobra...

 

Meghan Chace, tylko godziny dzielą, od szesnastych urodzin. Ta słynna słodka szesnastka, magiczne urodziny. Meghan nie spodziewa się cudów - w jej spokojnym życiu na farmie, z oderwanym od rzeczywistości ojczymem, wiecznie zapracowaną matką i Ethanem, młodszym bratem żyjącym w świecie czarodziejskich szaf, wróżek i mówiących królików, niewiele może się zdarzyć. Jest zwyczajną dziewczyną, typową nastolatką, z ubogiej rodziny, niezauważaną w domu, obojętnie mijaną w szkole i skrycie podkochującą się w największych szkolnym przystojniaku - kapitanie drużyny futbolowej. Tego samego dnia, zaczynają dziać się rzeczy, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić - czyżby ta zwyczajna nastolatka zaczynała wariować? A może istnieje zupełnie inne, niekoniecznie proste i miłe wyjaśnienie... na domiar złego, wieloletni przyjaciel i powiernik Meg, "Robbie", czy może raczej Puk, oświadcza zszokowanej dziewczynie, że nic nie jest takie jak się dotąd wydawało. On nie jest człowiekiem, świat jaki dotychczas znała, nie jest jedyny, a mityczne stwory znane z legend i baśni naprawdę istnieją. Biedak, jest kompletnie obłąkany, czy nie tak?
To jednak nie koniec, chaosu w świecie Meghan. Jej ukochany brat, zaczyna zachowywać się co najmniej dziwnie - pomijając typowe dla czterolatków potwory w szafie i rozmawiające przytulanki, ten rozkoszny chłopczyk, który budzi zachwyt starszych Pań na ulicy, rzuca się na siostrę, niczym jakaś złowieszcza anomalia. Czy to na pewno jej brat? A może potwory, nie są tylko wytworem wyobraźni i dziecinnymi mżonkami? Może one... naprawdę istnieją?

 

I... rozpoczynamy podróż do Nigdynigdy. Nie ma sensu, bym Wam opisywała czym właściwie jest ta kraina. Ona dla każdego przybiera inną postać. Staje się tym, czym chcemy by się stała. I jeśli nie zachęcą Was nadnaturalne, piękne stworzenia wychylające się zza fererii barw i odurzającego kwiatowego zapachu, jeśli nie zachwycą Was trolle dźwigające olbrzymie maczugi i smukłe służące z koźlimi różkami, czy wreszcie ujmujący, ironiczny kot, żywcem wyjęty z dzieł Lewisa Carolla, to... już nie wiem jak dalej zachęcać. Tutaj Autorka, prócz wykreowania nowego, zaskakującego świata, garściami czerpie z tradycji Fantasy i znakomicie zdaje sobie z tego sprawę. Dokonała niesamowitego połączenia, dzieł Szekspira i klasyków Fantasy, tworząc coś nowego, świeżego i zatrważająco perfekcyjnego. Nie spotkaliście Króla Oberona w towarzystwie Kota z Cheshire? W dziele Julii Kagawy, znajdziecie Władcę, ze "Snu Nocy Letniej" pertrakującego z uroczym kotem, wychylającym się zza drzew w "Alicji z Krainy Czarów". Wszyscy bohaterowie, są idealnie dopracowani, znakomicie skonstruowani i złożeni. Główna bohaterka Meghan, nie jest (niebiosom dzięki) kolejną nawiną nastolatką, potykającą się o własne nogi i czerwieniącą przy byle okazji. Autorka wspaniale ukazała zachodzącą w niej przemianę - ze zwykłej dziewczyny, w silną, pewną siebie i władczą księżniczkę elfów. Taką która nie waha się bronić siebie i swoich najbliższych. Taką, która nie boi się zakochać... Mamy tutaj do czynienia z 'amantem' typowym dla młodzieżowej literatury i znów z sytuacją, gdzie mężczyzn jest dwóch, a kobieta jedna, ale na szczęście nie jest to ani żenujące, ani niesmaczne, ani bezsensowne. Poboczna historia miłosna, jest genialnie dopracowana, przyprawiająca o zawrót głowy i dreszcz podniecenia. Pokochałam Asha, niemal tak mocno jak Meghan... a to nie jest zwykłe słodkie uczucie, jak z kart typowych Paranormali. To przepiękna dojrzała i zakazana miłość, między potomkami dwóch zwaśnionych królestw. Jeden pocałunek, może spowodować odnowienie starych konfliktów i wybuch wojny. Czy dla miłości warto zaryzykować? Wszystko? Relacja między bohaterami, prezentuje się wręcz wspaniale. Ash, to ujmujący młody mężczyzna, z lodowym sercem, do którego dostępu zaciekle broni i co mnie niezmiernie cieszy - nie rzuca się od razu w ramiona pięknej dziewczynie, nie wyznaje jej miłości. Owszem, myślałam, że droga Meghan do chłopaka będzie trudniejsza, dłuższa. Mimo wszystko - szczerze podziwiam Autorkę, za stworzenie tak genialnej postaci jak Ash. Wyobraź sobie, że olśniewająco przystojny, ironiczny mężczyzna, o chłodnych oczach prosi Cię o jeden taniec... a potem uprzejmie informuję, że zabije Cię z uśmiechem na ustach. Czujecie ten dreszcz na plecach? Ja czuję...

 

Akcja pędzi szybko, ale nie za szybko. Mamy czas na oswojenie się z krainą Nigdynigdy, bohaterami, na wtopienie się w historię. Julie Kagawa nie szczędzi nam niespodziewanych zwrotów akcji, przyprawiających o wstrzymanie oddechu, a fabuła jest idealnie dopracowana do ostatniej strony. Jeśli chodzi o Nigdynigdy, to... ten świat zadaje kłam opowieściom dla dzieci, gdzie elfy to przesympatyczne stworzenia, syreny tak naprawdę nie chcą naszej krzywdy, a Trolle ochoczo zaprzyjaźniają się z człowiekiem. Kraina zrodzona z wyobraźni i uzupełniana ludzkimi fantazjami. Macie młodsze rodzeństwo, któremu zdarza się mieć wymyślonych przyjaciół? Poproście, by Wam o nich opowiedzieli. I na dziewięćdziesiąt dziewięć procent, możecie być pewni, że Ci przyjaciele to stworzenia z Nigdynigdy... To świat, gdzie obietnica i "dziękuje" może kosztować Cię bardzo wiele... Obietnice czasem trzeba składać. A kiedy spotkasz na drodze kogoś, kto obróci Twoje słowa przeciwko Tobie, obietnicę przeistoczy w istną fantasmagorię i będzie żądał od Ciebie duszy, głosu czy nienarodzonego dziecka... wtedy możesz tylko modlić się o przetrwanie. Nigdynigdy, to niebezpieczny świat. Świat, gdzie śmiertelniczka jest zwykłą przekąską. Świat gdzie nie ma zasad, etyki, szacunku, czy rozterek moralnych. To świat, gdzie piękna syrena zwabi Cię śpiewem w odmęty i zabije bez mrugnięcia okiem, baśniowe stwory zrobią z Ciebie duszoną pieczeń, a złociste elfy zmuszą do tańca przez całą wieczność i jeszcze jeden dzień dłużej...

 

Jedynym problemem, który pojawia się po lekturze "Żelaznego Króla" jest to obezwładniające uczucie pustki i uczucie, że żadna inna książka już nie będzie tak dobra. Chyba pozostaje tylko czekanie na kolejną część... o której myślę z niepokojem. Po spektakularnym początku, Julie Kagawa może zgotować nam niespodziankę i kolejny miszmasz - ja czekam na to z niecierpliwością, bo wiem, że przy jej zdolnościach malowania obrazów słowem i odmieniania rzeczywistości, każda opowieść która wyjdzie spod jej pióra, będzie doskonała.
To książka, która dostarcza nam rozmaitych emocji, od których brakuje nam tchu. Od historii Meg, nie można się oderwać nawet na chwilę. Bo my tam po prostu jesteśmy, razem z nią.

 

Wypada jeszcze wspomnieć, o oprawie graficznej tej książki i serdecznie przeprosić Wydawnictwo Amber, za to,że nie wierzyłam w ich twórcze możliwości i wyśmiewałam okładki wydawanych przez nich pozycji. "Żelazny Król" to dzieło od strony graficznej, wręcz idealne. Okładka jest wprost przepiękna, z niepowtarzalnym klimatem i zwiastunem tajemnicy... warte uwagi, są też prześliczne "zawijasy" (naprawdę nie wiem, jakiego innego określenia użyć!) i nieziemskie kwiaty, pojawiające się w rogach każdej strony. Grzbiet książki, jest w odcieniach błękitu i z pięknie wypisanym tytułem. Słowem, czary. To wszystko sprawia, że "Żelazny Król" jest rozkoszną ucztą nie tylko dla umysłu, ale i dla oczu czytelnika.

 

Wszystkich którzy jeszcze nie czytali powieści Julie, zapraszam do zatopienia się w niezwykłą historię Meg, a ja... idę szukać drzwi do Krainy Nigdynigdy. Mam nadzieję, że ją znajdę. Jeśli znajdę, to z pewnością Wam o niej opowiem.

Beatrice

„Meghan zawsze czuła się obca: w domu, odkąd zaginął jej ojciec, oraz w szkole, gdzie nie ma żadnych przyjaciół, poza Robem. Zna go od zawsze, ale nie wie, że jej wesoły kumpel, nie jest zwykłym chłopakiem...

W dniu jej szesnastych urodzin stanie się coś strasznego. Rob wyjawi jej prawdę, a prawda ta odkryję przed nią świat, którego istnienia nie przeczuwała. I miłość, o jakiej nie śniła. Bo przeznaczeniem Meghan jest rozstrzygnąć losy wojny magicznych królestw elfów i dokonać wyboru między dwoma odwiecznymi wrogami: swoim najlepszym przyjacielem, a mrocznym księciem, który wolałby widzieć ją martwą, niż pozwolić jej dotknąć swego lodowego serca..."

 

Julie Kagawa stworzyła piękną, baśniową powieść, w której zostały zawarte wątki Snu nocy letniej. Alicji w krainie czarów oraz Opowieści z Narnii, a dzięki czemu stworzyła zupełnie nową rasę elfów. W tej powieści te istoty nie są uroczymi, skrzydlatymi stworzonkami, a rasą zrodzoną z ludzkich marzeń. Na przestrzeni wieków ludzie śnili o różnych rzeczach, teraz jednak nadeszła era komputerów, a świat zrodzony z myśli o postępie technologii, może być zabójczy dla świata marzeń wcześniejszych pokoleń...

 

Meghan Chase jest zupełnie prostą dziewczyną, nielubianą i wyśmiewaną przez rówieśników. Mieszka razem z matką, ojczymem oraz najukochańszym czteroletnim braciszkiem, na farmie na totalnym odludziu. Nie ma nawet telefonu komórkowego, co w tym wieku wydaje się być śmieszne, jednak jej ojczym jest zupełnie innego zdania. Ma tylko jednego, ale za to oddanego przyjaciela, Roba, o którym tak naprawdę nic nie wie. Wkrótce jednak otwiera oczy i pozwala mu zaprowadzić siebie do świata zupełnie innego, świata wyobraźni, gdzie będzie musiała pokonać strach, by ocalić najważniejszą dla siebie osobę.

 

Zupełnie nowy świat, jaki otworzyła przed nami Julie Kagawa, wciąga do siebie wszystkie istoty, a książkę czyta się z zapartym tchem. Piękny i tajemniczy krajobraz, oraz różne wyimaginowane istoty, które wprowadza autorka, dodają uroku całemu opowiadaniu oraz wprowadzają nastrój. Każda kraina, przez którą jesteśmy prowadzeni, oddaje inny klimat oraz inne emocje. Również narracja jest prowadzona w sposób lekki i prosty, dzięki czemu książkę czyta się szybko i przyjemnie. O ciągu wydarzeń opowiada nam Maghan, co dodatkowo pomaga nam się wczuć w jej postać i spoglądać inaczej na część wydarzeń. Szczególnie podobało mi się to, że główna bohaterka nie była wyidealizowana, podobnie jak inne postacie ściśle związane fabułą powieści.

 

Ciekawe wydaje się również rozwinięcie niektórych myśli, jak na przykład „przydługa za przysługę", bowiem w świecie magii nie istnieje system pieniężny, a wszystkie magiczne istoty stosują zupełnie inną zasadę, gdzie każde wypowiedziane słowo obietnicy ma niezwykłą moc. Zawarte jest tu również rozważanie nad wadami i zaletami, ponieważ z różnego punktu widzenia są one inaczej odbierane.

 

Książka piękna jest również pod względem graficznym. Piękne wydanie, a okładka zdecydowanie przykuwa wzrok, jak również nawiązuję do treści oraz tytułu. Czcionka jest dosyć duża, co przyspiesza czytanie, a przy każdym rozdziale widzimy ozdobne wzory.

 

Na słowa zakończenia chciałabym jeszcze powiedzieć, że choć nigdy nie interesowałam się światem baśni, to po przeczytaniu tej powieści jestem jego fanką. Ta książka pomogła mi się przenieść w zupełnie inny świat i przy tym odprężyć. W dodatku zachwyciła pięknym klimatem i dreszczykiem, także pochłonęłam ją w całości, a teraz ze zniecierpliwienie oczekuję następnej części.

 

Mogę powiedzieć tylko tyle: Dajcie się sami wciągnąć do magicznego świata, który tworzy się z ludzkiej wyobraźni, a na pewno znajdziecie w nim miejsce również dla siebie.

MirandaKorner

Idziesz przed siebie, choć najchętniej wróciłabyś do domu, ukryła pod kołdrą i nigdy więcej nie wychodziła na światło dzienne. Nie po tym, co się stało. Nie po tym, jak straciłaś ukochaną osobę. Mimo wszystko wiesz, że nie możesz się poddać, nie teraz. Stawiasz krok za krokiem, z każdą chwilą coraz bardziej zdeterminowana, by osiągnąć cel i zniszczyć tego, który odebrał Ci wszystko, co najcenniejsze.

 

Meghan Chase to chyba najbardziej nielubiana i niepopularna osoba na świecie. Jest ciągłym tematem drwin rówieśników, którzy bez oporów stroją sobie z niej żarty. Jedynego sojusznika ma w Robbiem, przyjacielu z dzieciństwa, który był przy niej od, cóż, zawsze. Ku niezadowoleniu nastolatki nawet matce czy ojczymowi zdarza się zapominać o jej istnieniu. Na swoje zbliżające się szesnaste urodziny dziewczyna chce po prostu dostać życzenia i udać się do szkoły jazdy. Jednak jej marzenia zostają brutalnie zniszczone przez sekret dotyczący pochodzenia Meghan. Dzień urodzin odbiega od wyobrażeń nastolatki znacznie bardziej, niż można by to sobie wyobrazić.

 

„Chciałam zasnąć. Chciałam się położyć i zapomnieć o wszystkim, a potem obudzić się w świecie, gdzie nie strzelano do najlepszych przyjaciół i nie porywano młodszych braciszków. Chciałam, żeby to wszystko się skończyło i żeby moje życie wróciło do normalności."

 

Po powrocie ze szkoły zamiast tortu i szesnastu świeczek dziewczyna zastaje prawdziwe pobojowisko. Jej mama trafia do szpitala, młodszy brat Ethan znika i zostaje zastąpiony złowrogim odmieńcem, pochodzącym nie z tego świata – dosłownie. Robbie mówi przyjaciółce prawdę dotyczącą jej rodziny, co wywraca jej świat do góry nogami. Okazuje się bowiem, że Meghan należy do okrutnej i pięknej zarazem krainy Nigdynigdy, którą rządzą elfy, i to bynajmniej nie te przyjazne i wesołe, znane nam z bajek. By ratować brata, dziewczyna musi udać się do zupełnie obcego świata i dopełnić swe przeznaczenie.

 

Nigdynigdy to kraina, w której nie ma czasu lub ogólnie przyjętych zasad. Jego ogromnym plusem jest realność. Nie ma tu poczucia, że coś nie mogłoby się wydarzyć, wręcz przeciwnie. A co z postaciami zamieszkującymi ten równoległy do naszego świat? Są oni groźni, piękni i niebezpieczni. Nikomu nie można ufać, a już zdecydowanie nie należy rzucać słów na wiatr. Nie ma tu miłych istot z opowieści, są tylko żądne krwi i władzy stworzenia, które nie zawahają się przed niczym, by osiągnąć upragniony cel.

 

Pomimo grozy panującej w „Żelaznym królu", wciąż jest tu miejsce na uczucia jak najbardziej pozytywne, takie jak przyjaźń czy miłość. Nie brak też poczucia humoru, stanowi ono istotną część książki. Meghan jako narratorka sprawdza się idealnie, co i rusz rzucając kąśliwe uwagi lub porównując Nigdynigdy do znanej jej rzeczywistości. Smutek, radość, łzy śmiech... to wszystko i jeszcze więcej można znaleźć w opowieści autorstwa Julie Kagawy.

 

„- To nie odmrożenie – wymruczał. – Pojawią się pęcherze, ale nic ci nie będzie. Najwyżej stracisz kilka palców."

 

Bohaterowie występujący w powieści są plastyczni i przekonujący. Niektórzy od razu zdobyli moje serce, do innych byłam w stanie poczuć co najwyżej sympatię, inni zaś niemal z marszu trafili do grona najbardziej nielubianych postaci. Każdy jest inny, ma odrębną osobowość. Czytelnik znajdzie tu zarówno bohatera, którego pokocha, jak i postać wzbudzającą – delikatnie mówiąc – niechęć.

 

Stworzony przez Julie Kagawę świat w każdym calu zachwyca. Jest on złożony i wielowymiarowy, wszystko się ze sobą łączy. Brak tu sytuacji, które zdają się być pozbawionymi jakiejkolwiek logiki. Nigdynigdy to kraina pełna pozorów i magii. Są tu służący pomocą bohaterowie, jednak łatwo też natknąć się na tych podstępnych i dwulicowych. Niektórzy potrzebują czasu, by pokazać swe drugie oblicze, inni już od samego początku ukazują prawdziwą twarz.

 

„Żelazny król" to pozycja pokazująca, że nie wszystko jest takim, jakim się być wydaje. To lektura pełna emocji, poświęcenia i odwagi. To historia o dziewczynie, która pewnego, pozornie zwyczajnego dnia, zostaje wciągnięta w sam środek mrożącej krew w żyłach intrygi, jednakże stara się zrobić wszystko, by nie zawieść najbliższych.

 

Jeżeli chcesz choć na chwilę oderwać się od otaczającej Cię rzeczywistości i przenieść się do świata pełnego groźnego piękna, koniecznie sięgnij po „Żelaznego króla". Ta książka zachwyca. Wszystko w niej jest wspaniałe i grzechem byłoby nie sięgnąć po nią. Julie Kagawa zaurocza czytelnika i sprawia, że woła o więcej. Bo i jak mogłoby być inaczej? Powieści takich jak ta nie ma zbyt wiele. To utwór jedyny w swoim rodzaju. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: