Żniwo Gniewu

Autor: Lucie Di Angeli Ilovan

Okładka wydania

Żniwo Gniewu

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dosiak

Biorąc tę książkę do ręki nie spodziewałam się, że jej treść tak mną wstrząśnie. Piękna okładka i niezbyt obszerny opis fabuły nie zapowiadały ogromnego ładunku emocji zawartego w tej opowieści. Żniwo gniewu to świadectwo wojennego okrucieństwa i heroizmu nie tylko żołnierzy, ale także zwykłych ludzi, o których, na co dzień się nie mówi. Autorka ukazuje niewyobrażalny dramat, dotykający każdego, komu przyszło żyć w tak ciężkich czasach. Powieść nie pozwala na dystansowanie się od treści, ponieważ historia w niej przedstawiona jest niezwykle przejmująca i do bólu prawdziwa. Lucie Di Angeli-Ilovan stworzyła bardzo wartościowe dzieło, oparte na rzeczywistych wydarzeniach z życia jej rodziny. Obok tej książki nie można przejść obojętnie, jestem pewna, że będę o niej pamiętać przez długi czas.

 

Powieść składa się z dwóch przeplatających się płaszczyzn czasowych. Początkowo akcja osadzona zostaje we współczesnych Stanach Zjednoczonych, a bohaterką jest pięćdziesięcioletnia Magdalena, która po śmierci matki, odkrywa wiele rodzinnych sekretów, pilnie strzeżonych przez całe lata. Pod wpływem tych informacji kobieta postanawia napisać książkę o tragicznych doświadczeniach swoich polskich przodków. Wiarygodne spisanie rodzinnej historii umożliwiają liczne pamiętniki i notatki, które przez cale życie pisała matka bohaterki Kaszmira. Części zatytułowane „Książka Magdaleny" przenoszą czytelnika na Kresy, gdzie mieszkają Kaszmira i jej młodsza siostra Maruszka. U progu wojny, w 1939 roku kobiety nie mają pojęcia ile trudnych chwil przed nimi. Wiedzą, że zmieniająca się rzeczywistość zwiastuje problemy i koniec dotychczasowego spokoju, ale nie przeczuwają jak tragiczne doświadczenia szykuje im los.

 

Kaszmira i Maruszka różnią się od siebie pod wieloma względami. Starsza siostra jest silna, energiczna i zdecydowana. Zna tajemnice ziół i przypraw, dzięki czemu potrawy, które przygotowuje zyskują niespotykany, oryginalny smak. Natomiast Maruszka jest bardziej delikatna i krucha, zawsze otoczona siostrzaną opieką. Potrafi pięknie szyć, co częstokroć zapewnia bohaterkom możliwość przetrwania w nowej, nieobliczalnej rzeczywistości. Mimo różnic siostry wspierają się wzajemnie, wiedząc, że tylko w ten sposób zdołają utrzymać się przy życiu. Często okazuje się, że dzielą je nie tylko nabyte umiejętności czy cechy charakteru, ale także tajemnice, która każda z nich posiada.

 

Żniwo gniewu zdecydowanie nie należy do lektur łatwych i relaksujących, w których bohaterowie zwalczają wszelkie problemy, a ich trudy zostają wynagrodzone szczęśliwym zakończeniem. W przypadku tej powieści bardzo niezręcznie jest pisać o happy endzie. Z jedne strony historia kończy się łaskawie dla Kaszmiry i Maruszki, ponieważ obie przetrwają wojnę i dożyją późnej starości. Jednak gdyby spojrzeć na całą sytuację pod zupełnie innym kątem to dostrzec można jak bardzo okaleczeni psychicznie są ludzie tacy, jak bohaterki powieści. Wszystko, czego doświadczyły te kobiety odcisnęło na nich ogromne piętno. Nie można wymazać z pamięci morderstw niewinnych dzieci; wielokrotnych gwałtów kobiet i dziewczynek oraz bezmyślnych aktów wandalizmu, których dopuszczali się żołnierze każdej z walczących stron. Jestem przekonana, że takie doświadczenia zmieniają człowieka na całe życie i nie pozwalają wrócić do normalności. Lucie Di Angeli-Ilovan pokazuje, że nawet kilkadziesiąt lat po wojnie, wydarzenia z przeszłości powracają, siejąc zamęt i burząc kruchy spokój.

 

Podczas czytania wielokrotnie zastanawiałam się jak człowiek może dopuścić do takiego okrutnego zachowania; do zupełnego upadku wszelkich zasad moralnych. Na porządku dziennym były kradzieże i dewastacja opuszczonych domostw oraz wyzysk ubogich, którzy nie mogli zapłacić za jedzenie czy transport. Najbardziej przerażająca była jednak wszechobecna przemoc. Jedno nieopatrzne słowo, jeden niewłaściwy gest i człowiek mógł zostać zabity w każdej chwili nie tylko z rąk wroga, ale także często przez tych, których uważał za swoich sprzymierzeńców. Nie wiadomo, komu można zaufać, a od kogo trzeba trzymać się z daleko; co wolno mówić, a jakie fakty z przeszłości lepiej zataić. Przyszłość była wielką niewiadomą, a zmieniający się co chwilę układ sił wprowadzał dodatkowy chaos i zamęt.

 

W tym morzu nienawiści i bestialstwa czasem pojawiały się także akty litości i bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi. Takie zachowania traktowane były niemal jak cud, niespotykany wyraz łaski, który po raz kolejny może już się nie powtórzyć. Wśród Niemców, Rosjan, Polaków, Ukraińców, Białorusinów czy Żydów zdarzali się zarówno dobrzy, jak i źli ludzie. Dzięki pomocy innych i własnej wytrwałości Kaszmira i Maruszka zdołały przeżyć wojnę. Podziwiam ich odwagę i siłę, ponieważ wielokrotnie znalazły się w bardzo trudnej sytuacji, niemal bez szans na przetrwanie, ale wola życia zawsze okazywała się silniejsza niż poczucie beznadziei.

 

Książka Lucie Di Angeli-Ilovan to rekonstrukcja ówczesnej rzeczywistości i dramatycznych ludzkich przeżyć. Zasługuje na wyróżnienie, ponieważ odniosłam wrażenie, że autorka postarała się o dokładne i rzetelne przedstawienie historii, bez zbędnego patosu i zadęcia. Po przeczytaniu ostatniej strony nie można uciec od emocji, refleksji i wdzięczności za życie w czasach pokoju.

 

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater i wydawnictwa Zysk i S-ka.

Orchisss

Z okładki:
Od kresowych miasteczek i okupacji sowieckiej, przez wsie i napotkanych w lasach partyzantów, po przymusową pracę na folwarku niemieckiego arystokraty i osadnictwo na Ziemiach Odzyskanych – oto historia tułaczki dwóch sióstr, Kaszmiry i Maruszki. Te nieprawdopodobne, ale jakże typowe dla mieszkańców Kresów losy stały się osnową "Żniwa gniewu". To opowieść o kobietach wprzężonych w tryby wojny, o ich sile i woli przetrwania, o oddaniu dla drugiego człowieka i pielęgnowaniu tradycji rodzinnych. O pięknie miłości w podłych czasach, o poświęceniu, gdy nikt nie widział jego sensu, i wreszcie... o wierności.

 

Tak się jakoś złożyło, że ostatnio książki układają mi się tematycznie. Każda kolejna, którą czytam, ma w sobie cząstkę tej poprzedniej. Czytany przeze mnie uprzednio "Klejnot" był o życiu na Kresach i o dwóch silnych, nowoczesnych kobietach. Chwytając do łapki "Żniwo gniewu" spodziewałam się ciekawej historii umiejscowionej w podobnych rejonach z równie silnymi kobietami jako bohaterkami. Po przeczytaniu stwierdzam, że "Żniwo gniewu" przerosło moje oczekiwania. Pod każdym względem. Ta powieść jest po prostu świetna.

 

"Żniwo gniewu" to historia dwóch kobiet - Maruszki i Kaszmiry. Siostry wychowywane w trudnych warunkach - ojciec spędzał większość czasu z kompanami w karczmie, cały ciężar wychowania dziewczynek (i dwóch chłopców) spoczywał na barkach matki, praczki i zielarki. Starsza Kaszmira jest psotnicą, młodsza Maruszka - czytuje żywoty świętych u miejscowego proboszcza. Ponieważ Kaszmira nie garnie się do nauki, matka posyła ją na służbę do rodziny Rosenbaumów. Dziewczyna ucieka stamtąd po pewnym czasie - była molestowana przez "pana". Wyjeżdża do Wilna, gdzie pracuje w restauracji jako kucharka. Poznaje Andrzeja - brutala, damskiego boksera. Po pewnym czasie wraca do rodzinnego Mołodeczna. W tym czasie Maruszka, przekonana o tym, że winna poświęcić swoje życie Bogu i wstąpić do klasztoru, poznaje żołnierza Wojska Polskiego - Zygmunta. Długo opiera się jego zalotom.

 

W przededniu wybuchu II wojny światowej Kaszmira jest żoną Żyda - komunisty (wyjątkowo zapalonego do czerwonych idei, przygotowującego płomienne przedstawienia wychwalające nieomylność myśli komunistycznej), natomiast Maruszka wychodzi za mąż za Zygmunta, który następnego dnia wyrusza na front, gdyż na Polskę napadają wojska III Rzeszy. I tak rozpoczyna się wspólna trudna droga sióstr.

 

Historia sióstr opowiadana jest w formie książki pisanej przez córkę Maruszki - Magdalenę. "Dopisuje" ona historię na podstawie notatek, dzienników matki, wspomagając się również opowieściami, które przekazywała jej matka za życia. Częściowo losy Maruszki i Kaszmiry poznajemy z kart powstającej powieści, przeplatanej korespondencją mailową, którą Magdalena prowadzi ze swoim rodzeństwem - Olą i Markiem. Historia jest opowiadana w miarę chronologicznie, kolejni bohaterowie wprowadzani powoli, dokładnie opisywani. Nie ma chaosu, struktura została dobrze przemyślana. Opowieść jest snuta powoli, bez zbędnego pośpiechu, dużo emocji wyziera ze stron książki. Rzadko zdarza mi się to przy czytaniu, ale - tak! uroniłam łzę ...

 

Losy sióstr - dramatyczne, momentami tak dramatyczne, że nie można uwierzyć, że to spotkało wielu ludzi, naszych pradziadków, dziadków ... Zdumiewająca jest dla mnie siła tych dwóch kobiet, które rzucone w wir wydarzeń, nie poddawały się - razem, konsekwentnie, z ogromną siłą dążyły do celu - spokojnego życia. Obie straciły mężów podczas wojny - Maruszka owdowiała z dwójką dzieci - maleńką Olą i niewiele starszym Markiem. Pracą własnych rąk próbowały przetrwać kolejne zawieruchy - przemarsz wojsk nazistowskich, później radzieckich. Podróżowały przez Polskę, aby dotrzeć do majątku rodzinnego męża Maruszki - Zygmunta. Wiele miesięcy wyczerpującej podróży, aby zastać majątek przejęty przez Rosjan, którzy zamierzali w budynku dawnego pałacyku otworzyć szkołę. Ostatecznie, jak wielu uchodźców ze Wschodu, siostry osiadają na Zachodzie - w Zielonej Górze.

 

Historia jest przepełniona wieloma wątkami, interesującymi tak bardzo, że nie chciałabym za nic psuć Wam przyjemności czytania. Język autorki jest tak ciepły i sugestywny, że trudno uwierzyć, że od 1965 roku nie mieszka ona w Polsce. Każdy wątek, historia kolejnego bohatera to opowieść przyprawiona emocjami, zapachami, doskonałą charakterystyką, fleszami (lub jak to określiła Nina Terentiew w recenzji na okładce: ulotnymi wrażeniami). To sprawia, że książkę pochłania się z ogromną przyjemnością, mimo, że wydarzenia w niej opisane są smutne, dramatyczne. Małgorzata Kalicińska zwróciła z kolei uwagę, że my-współcześni, nadużywamy takich słów jak "dramat", "tragedia" i przeczytanie "Żniwa ..." uświadomiło jej, jak zagubieni potrafimy być w swoim egoizmie i takie historie są dla nas jak kamienie milowe. Dzięki nim odnajdujemy drogę w swoim egocentryzmie i mamy siłę do walki z naszymi problemami i problemikami.

 

Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie w pełni wyrazić swojego entuzjazmu o tej powieści. Polecam przeogromnie - spory kawałek bardzo dobrego pisarstwa, historia z krwi i kości, oparta na wydarzeniach z rodziny autorki. I nie tylko z rodziny autorki, bo wszyscy mieszkający w zachodniej części kraju możemy odnaleźć podobne historie w naszych rodzinach. "Żniwo gniewu" to opowieść, która uświadamia jak wielka siła drzemie w kobietach. To również historia o tym, że nie każdy Niemiec był nazistą, a Rosjanin komunistą. To powieść o wierności, skomplikowanej "polskości" i o siostrzanej miłości. Piękna i wzruszająca. Gorąco polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: