Bohatyr Tom 1 Żelazny Kostur

Autor: Juraj Červenák

Okładka wydania

Bohatyr Tom 1 Żelazny Kostur

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

 

Łędina

"Bohatyr: Żelazny kostur" składa się z wartościowej, oryginalnej, przepełnionej fantastyką i epokowymi postaciami fabuły, przynajmniej na początku, w dalszej części autorowi wyczerpały się pomysły i wszystkie te cechy zostały zastąpione konfliktem dwóch stron, który w ostateczności doprowadził do licznych bitew, zajmujących znaczną część tomu.

 

Słowiański pisarz, Juraj Červenák, łączy fantastykę z zdarzeniami i postaciami historycznymi oraz mitologią słowiańską. Mężczyzna, oprócz pisania książek, jest również krytykiem filmowym.

 

Na stronie pojawiła się jeszcze recenzja innej książki tego twórcy, która nosi tytuł "Czarnoksiężnik: Władca wilków". Zapraszam również do zapoznania się z jej treścią.

 

Syn przedstawiciela wioski, kaleki Ilja z Muromia przez całe życie był wyśmiewany i obrzucany obelgami. Zemsta na jego oprawcach, niekoniecznie upragniona przez poszkodowanego, w końcu padła na wioskę. Najeźdźcy, którzy zaatakowali nagle, w najmniej spodziewanym momencie, byli bezwzględni. Porwali młode dziewczęta, aby oddać je w ofierze smokowi, którego czcili, a pozostałych zabili. Przy życiu pozostał jedynie on, Ilja, gdyż słaby, pokrzywiony nie był dla nich żadnym wrogiem, a jedynie doskonałym pośrednikiem i świadkiem minionych zdarzeń.

 

Następnego dnia, kiedy chłopak układał stos pogrzebowy dla ciał wszystkich ofiar pogromu, drogą nadjechali trzej wędrowcy. Okazało się, że jeden z nich jest w stanie cofnąć przekleństwo względem, którego Ilja został tak pokarany przez los. Odnowiony przez transformację, której ci go poddali, ruszył na ratunek dziewkom oraz swojej jedynej miłości, znajdującej się wśród nich, Dinarze.

 

Zmiany zachodzące w głównym bohaterze, bo Ilja jest nim przez połowę książki, są ogromne. Na początku powieści poznajemy postać kompletnie zagubioną w życiu. Kaleki chłopak, po utracie swojej matki, która jako jedyna widziała w nim wartość, szuka zapomnienia w alkoholu, zaś kiedy nie jest pijany odsypia kaca lub błąka się po lesie starając się o pożywienie. Jego ojciec dawno wygnał go wraz z rodzicielką posądzoną o czary, więc w domu syn nie ma czego szukać. Oczywiście spojrzenie na tego obdartego biedaka zmienia się, gdy wioska staje w sytuacji bez wyjścia. Choć kaleki, jako jedyny ma odwagę dowódcy morderców patrzeć w oczy, co w niczym mu nie pomaga, ale jednak, liczą się chęci. Najwięcej jednak zyskuje, w oczach czytelnika, po ostatecznej przemianie, która nie tylko zmienia jego posturę i witalność, ale również charakter i spojrzenie na świat. Wtedy żegnamy dawnego, wiecznie pijanego, trzymającego się na uboczu biedaka, a witamy prawdziwego herosa. Dinara, najładniejsza dziewczyna z wioski, która potrafiła traktować go z litością, a nie kompletnym obrzydzeniem, jest tą jedyną, którą Ilja kocha nad życie. Ona jednak, jako niewolnica ma swoje problemy, przemiana jaką przejdzie będzie zaskoczeniem nie tylko dla byłej niedojdy, który teraz chce ją za wszelką cenę uratować. Sam czytelnik również nie przewidzi jej przygód i decyzji. I choć przygody tej dwójki śledzi się z zapartym tchem, losy Ilja z Muromia zanikają wśród innych postaci, które po prostu go przyćmiewają, znowu Dinara znika z kart tomu na kilka dobrych rozdziałów.

 

Cała historia odbywa się na terenach słowiańskich, krótko przed chrztem Polski, czyli w około 965 roku. Ludzie są podzieleni, głównie ze względu na różnorodność wiar, które wyznają. Realia tamtego wieku czuje się podczas czytania, a to głównie dlatego, że Juraj Červenák miał śmiałość do pożyczenia kilku postaci z kart historii i wszczepienia ich w swoją fabułę.

 

Twórczość autora nie wyróżnia się zanadto od tego, co zaprezentował w "Władcy wilków". Jego styl jest może ciut lepszy, ale nie zmienia to faktu, że nadal wydaje się być chaotyczny, szczególnie w momentach, kiedy akcja nagle przyspiesza, czyli w tym przypadku są to chwile walk, których nie brakuje w powieści. Ponadto pisarz nie pokazał niczego nowego. Jeżeli chwilę się zastanowić nad tym tomem, a poprzednim, wcześniej wspominanym, to postaci są do siebie bardzo podobne, również powtarza się schemat składania ofiar.

 

Z lupą można doszukiwać się błędów w książce. Powieść została dokładnie poddana korekcie, co wedle opinii coraz większej liczby czytających, zdarza się coraz rzadziej.

 

Pozycja charakteryzuje się bardzo ładnym wydaniem. Co prawda jej okładka nie należy do tych, które zostają stworzone z twardego kartonu, ale posiada ona skrzydełka, nadrabiające jej stabilność.

 

"Bohatyr: Żelazny kostur" - Juraja Červenáka jest prawdopodobnie ostatnią książką tego Pana, po którą sięgam. Pozycja uświadomiła mi, że jego twórczość nie jest dla mnie wystarczająco zadowalająca, abym miała poświęcać dla niej swój czas. Początek fabuły był świetny. Sny głównego bohatera wróżące mu nachodzące próby, wampiry, miłość, porwanie, niewola i zmiana z zera w bohatera, to naprawdę było ciekawe, ale potem autor popełnił potknięcie, którego zaznałam już w jego wcześniejszym pomyśle.

 

Prezentowany egzemplarz jest kierowany do osób, którym podobała się seria "Czarnoksiężnik", a tych pewnie nie zabraknie. Drugą grupą, której można go zaproponować są ci, którzy lubią czytać o prawdziwych historycznych postaciach wplątanych w fikcyjnne afery, a tych może być już troszkę mniej.

Moni_sz

 Na "Żelazny kostur" czekałam od chwili kiedy przeczytałam zapowiedź. W końcu doczekałam się i zagłębiłam się w zupełnie niezany wcześniej świat.

 

Z prozą Cervenaka miałm do czynienia już wcześniej, przy okazji lektury „Władcy wilków" jednak „Żelazny kostur" to nieco inny klimat.

 

Autor serwuje nam nieco inną fantastykę niż ta, z która spotykamy się na co dzień. Wizja Bohatyra, który funkcojnował gdzieś obok nas, wśród naszych południowych sąsiadów to dla mnie coś nowego i w dodatku bardzo pociągającego. Pytanie pozostawało jedno - czy i tym razem autor porwie mnie swoją wizją?

 

Wiem, można to uznać za pytanie retoryczne ponieważ gdy już raz zakocham się w jakimś autorze trudno mi jest podejść sceptycznie do kolejnej książki.

 

Mimo wszystko zaczynając lekturę "Żelaznego kostura" czułam pewne obawy. Bardzo szybko jednak się ich pozbyłam ponieważ pisarz zachwycił mnie już na samym początku sceną z ogniskiem. Tradycyjnie już nie będę rozpisywała się na temat fabuły. Napiszę tylko jedno - scena skaczącego przez ogień kaleki naprawdę chwyciła mnie za serce. Później wszystko już potoczyło się samo i nagle okazało się, że czytam ostatnie kartki książki... Byłam zła i rozczarowana, że wszystko się skończyło i przyjdzie mi czekać na kolejny tom.

 

Z "Żelaznym kosturem" jest trochę tak jak z książkami Cornwella. Bohaterowie nie są idealni, wręcz przeciwnie autor już na samym początku ukazuje nam ich wady czy słabości. Bohatyrzy to przecież najeźdźcy i zdobywcy, którzy chcą sobie podporządkować inny naród. Stąd początkowe rozterki Ilji Muromca, który przez najeźdźców stracił wszystko - ukochaną, rodzinę (jaka była taka była ale zawsze to najbliżsi) oraz wioskę. Nie chcąc jednak być samotnym wilkiem i zdając sobie sprawę z tego, że sam niewiele zdziała wybiera mniejsze zło i dołącza do Kijowian. W wyborze wspierają go słowiańscy bogowie.

 

I o to właśnie chodzi - "nasi" bogowie, nasze klimaty oraz magia. To recepta na naprawdę dobre fantasy. W zasadzie cieszy mnie to, że nie ma tu elfów, krasnoludów i innych mitycznych stworzeń,które kojarzymy z fantasy. Mimo to świat przedstawiony w książce pełen jest magii i genialnie wykreowany. Zdecydowanie można go uznać za mocną stronę książki.

 

Podobnie jest z bohaterami, którzy są przez autora dosłownie dopieszczeni. Cała drużyna bohatyrów to genialne zarysowane postaci, które są tak różne i tak podobne jednocześnie.

 

Ilja - świeżo upieczony bohatyr targany wieloma rozterkami. Jegor - katolik, który kieruje się zasadami swojej religii tylko wtedy kiedy mu to odpowiada. Wołch- czarownik wierny dawnym bogom, czasem dość niepokorny.Wiele można by też napisać o Mikule Sielaninowiczu oraz samym księciu Światogorze, który choć jest najeźdźcą zdobywa sympatię czytelnika.

 

Nie ma co się rozpisywać, bowiem każdy z fanów fantasy sam wyrobi obie opinie na temat nie tylko książki ale i cyklu. Wierzę, że większość z nich przepadnie podczas lektury pierwszego tomu. "Żelazny kostur" bowiem to nie kolejne sztampowe fantasy. Juraj Cervenak zafundował nam wspaniałą przygodę oraz klimaty godne największych mistrzów gatunku.

 

Jedyne zastrzeżenie mam do zakończenia książki. Jak tak można!? Zakończyć w takim momencie! Oj autor zadbał o to żebyśmy skręcali się z ciekawości oczekując na kolejny tom.

 

Polecam wszystkim fanom gatunku i każdemu, kto ceni sobie dobrą książkę.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: