Dziwactwa I Sekrety Władców Polski

Autor: Iwona Kienzler

Okładka wydania

Dziwactwa I Sekrety Władców Polski

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Isadora

"Ujawniać słabostki wielkich ludzi jest obowiązkiem; pokrzepia się przez to tysiące, nie szkodząc nikomu."

 

Trudno nie przyznać racji słowom osiemnastowiecznego niemieckiego satyryka Georga Christopha Lichtenberga; choć w powszechnej świadomości postaci znane z podręczników historii lub z pomnikowych cokołów funkcjonują nieraz jako nadludzie spowici nimbem bohaterstwa, w rzeczywistości najdumniejszy nawet władca czy niezwyciężony wódz był człowiekiem z krwi i kości, któremu nieobce były troski, problemy, słabości i grzeszki zwykłego zjadacza chleba. Miał swoje słodkie tajemnice i wstydliwe sekrety, dziwaczne zwyczaje i oryginalne pasje, jakim oddawał się po wypełnieniu państwowych obowiązków: śmieszne, niezrozumiałe, cudaczne, bulwersujące... Celem tej publikacji nie jest ośmieszenie czy zrzucenie z piedestału któregokolwiek z naszych sławnych i wybitnych władców, lecz odmitologizowanie ich postaci, skrócenie dystansu, jaki dzieli zwykłego człowieka od spoglądającego z wysokości pomnika herosa.

 

Iwona Kienzler bierze pod lupę najrozmaitsze aspekty osobowości i charakteru polskich królów i książąt. Na pierwszy ogień idzie kwestia zdrowia psychicznego naszych władców; co prawda w rodzimej historii ze świecą szukać psychopatów pokroju Kaliguli czy Iwana IV Groźnego, jednak zdarzyło się kilku takich, których kondycja psychiczna budziła spore wątpliwości. O obłęd podejrzewano na przykład Mieszka II czy Bolesława Śmiałego (wśród jego przodków zdarzały się przypadki obłąkania, które mogło stać się przyczyną konfliktu z biskupem Stanisławem); problemy psychiczne wykazywali książęta Bolesław Rogatka (dziwak, zbój i awanturnik skłócony z całą rodziną i skonfliktowany z Kościołem, jeden z biskupów miał zamiar zorganizować przeciwko niemu... krucjatę!) i niespokojny duch Władysław Biały, podejrzewany o cyklofrenię (okresy manii przeplatały się z epizodami depresyjnymi - włóczył się po świecie w poszukiwaniu przygód lub przypominał sobie o swoim pochodzeniu i starał się o królewską koronę bądź szukał spokoju w murach klasztorów), nazwany przez cystersów z Dijon "królem Lancelotem"; skłonności do depresji z całą pewnością mieli Zygmunt III Waza i Zygmunt August, którego choroba dopadła po śmierci żony Barbary Radziwiłłówny.

 

Autorka zagląda również do królewskich i książęcych alków pochylając się nad preferencjami seksualnymi, pożyciem i małżeńskimi problemami władców. Okazuje się, że w naszej historii nie brak białych małżeństw, zaś przyczyny tego stanu rzeczy były rozmaite. Wstrzemięźliwość seksualna mogła być efektem impotencji (o którą podejrzewano Michała Korybuta Wiśniowieckiego), odmiennej orientacji seksualnej (znowu Korybut), choroby (dwa związki Zygmunta Augusta, który poślubił dwie siostry Habsburżanki, obie chore na epilepsję) lub po prostu ślubów czystości, jak to miało miejsce w przypadku Henryka Brodatego i Jadwigi czy Bolesława Wstydliwego i Kingi.
Na drugim końcu skali plasują się erotyczne podboje, skandale obyczajowe i przykłady seksualnego rozpasania, których również nie brak w historii Polski. Wśród hulaków i - za przeproszeniem - dziwkarzy prym wiodą synowie Kazimierza Jagiellończyka: Jan Olbracht i Fryderyk Jagiellończyk, obaj zmarli młodo na syfilis. Najbardziej znani koronowani donżuani to Bolesław Chrobry (który nie dość, że swoje żony traktował instrumentalnie, to w dodatku miał na swoim sumieniu gwałt), gorszyciel i bigamista Kazimierz Wielki, Zygmunt August, który po matce odziedziczył iście południowy temperament, bracia: Władysław IV Waza i Jan Kazimierz, których ofiary miłosnych podbojów nader często należały do fraucymerów żon, czy też August II Mocny, który gustował nie tylko w szlachciankach, ale też w zwykłych dziewczętach z gminu... Bardziej wybredny w doborze kochanek był Stanisław August Poniatowski, prawdziwy koneser rozsmakowany w damskim towarzystwie, który w swoich kobietach cenił tyleż urodę, co inteligencję.
Wśród naszych władców znajdziemy przynajmniej kilku, których można przynajmniej posądzać o skłonności homoseksualne. Należą do nich choćby Władysław Warneńczyk, Henryk Walezy, który dodatkowo miał oddawać się praktykom sadystycznym, czy nieszczęsny Michał Korybut Wiśniowiecki.

 

Iwona Kienzler w swojej książce skupia się także na innych, nie mniej intrygujących aspektach życia polskich królów i książąt. Z niniejszej publikacji dowiemy się tego, jak dla Bolesława III Rozrzutnego skończyło się nadmierne folgowanie sobie przy stole, że Jadwiga Andegaweńska nade wszystko lubiła słodycze, a pasja cukiernicza Stanisława Leszczyńskiego zaowocowała deserami, które do dziś są niezwykle popularne: bezą i magdalenką. Poznamy potrawy charakterystyczne dla kuchni piastowskiej i jagiellońskiej, ulubione dania i napoje naszych władców oraz jadłospisy słynnych obiadów czwartkowych.

 

Najbardziej zaskakującą częścią "Dziwactw i sekretów..." okazał się rozdział związany z zainteresowaniami i pasjami, jakim oddawali się nasi monarchowie w wolnym czasie. Oprócz pożycia intymnego była to kwestia, która niezmiennie fascynowała poddanych i była tematem wielu rozmów i plotek, zaś największe sensacje budziły najprzeróżniejsze dziwactwa. Do takich z pewnością należały oryginalne rozrywki, jak jazda na łyżwach, puszczanie latawców, a nawet... zabawy z synem, które wypominano Zygmuntowi III Wazie czy też daleko posunięta tolerancja religijna Zygmunta Augusta, budząca niemałe zdziwienie nie tylko w kraju, lecz także na europejskich dworach. Inną sprawą jest fakt, że to, co dziś uznajemy za całkiem niewinne, sympatyczne zainteresowania, królewscy poddani uważali za bulwersujące i cudaczne; stąd zamiłowanie Jagiełły do polowań i piękna natury (które notabene zaowocowało pierwszymi przepisami o ochronie przyrody), pasja muzyczna Zygmunta III Wazy, uprawy roślin leczniczych Władysława IV doczekały się miana dziwactw, podczas gdy nadmierne zainteresowanie płcią piękną czy upodobanie do strzelania do bezdomnych psów (August III Wettin) nie tylko nie gorszyły, ale mieściły się w ówczesnych kanonach normalności...
Wielu naszych władców wykazywało iście renesansowe zainteresowania: Zygmunt III Waza pasjonował się architekturą, sztuką i alchemią (na czym ucierpiała Kurza Stopka), Władysław IV miał ogromną słabość do uczonych, korespondował i przyjaźnił się z Heweliuszem, jako jedyny europejski monarcha miał odwagę wstawić się też za Galileuszem, co prawda bezskutecznie, ale jednak. Jan III Sobieski przeszedł do historii nie tylko jako zwycięzca spod Wiednia, lecz również jako zapalony ogrodnik, miłośnik książek i namiętny czytelnik posiadający bibliotekę liczącą ponad siedem tysięcy tomów, zaś Stanisław August Poniatowski dał się poznać jako wykwintny kolekcjoner dzieł sztuki.

 

Iwona Kienzler sporo miejsca poświęca także królewskiej modzie. Dzięki lekturze dowiemy się, której polskiej królowej przypadło zaszczytne miano pierwszej modnisi, a która była autorką prawdziwej modowej rewolucji; przekonamy się też o tym, że już kilkaset lat temu niektórym naszym władcom nie było obce pojęcie "mężczyzna metroseksualny" i że w toaletce takowego koniecznie musiał znaleźć się... młoteczek do zabijania wszy. Dowiemy się, dlaczego Zygmunt August gustował w czarnych strojach i co rozumiał pod pojęciem "kolor alamodowy" oraz perukę którego władcy jeden z biografów określił jako "sen pijanego cukiernika".

 

Autorka kończy swą publikację mocnym akcentem, a mianowicie królewskim zainteresowaniom sprawami nie z tego świata: astrologią, alchemią, horoskopami, przepowiedniami czy siłami nadprzyrodzonymi. Okazuje się, że astrologiczne ciągoty wykazywali już Andegawenowie - Ludwik Węgierski i jego córka Jadwiga, na dworze ostatniego Jagiellona znalazło się miejsce dla czarownic - i mistrza Twardowskiego, który ponoć wywołał dla króla postać ukochanej Barbary Radziwiłłówny, na dworze Stefana Batorego gościł ulubiony mag i alchemik królowej Elżbiety - John Dee, zaś najbardziej znanym koronowanym alchemikiem był z całą pewnością Zygmunt III Waza. Czytelniczą wisienką na torcie niech będą udokumentowane zjawiska paranormalne, jakie miały miejsce na dworze Wazów czy Wettinów.

 

W tym miejscu kończymy fascynującą wędrówkę przez stulecia śladami sekretów i dziwactw naszych władców. Zachęcam Was gorąco do podjęcia wyzwania i odbycia niezwykłej podróży w czasie, która pozwoli Wam w innym świetle ujrzeć długi korowód polskich królów i książąt. Iwona Kienzler postarała się, by była to wędrówka pod każdym względem atrakcyjna: przystępny, swobodny, gawędziarski styl w połączeniu z doskonałym przygotowaniem merytorycznym i ogromną wiedzą historyczną zaowocowały publikacją nieprzeciętną, pasjonującą i zapadającą w pamięć. W książce czytelnik znajdzie nie tylko najciekawsze anegdoty, mniej lub bardziej znane ciekawostki i informacje na temat rozmaitych upodobań i skłonności polskich władców, lecz także - tam, gdzie to konieczne dla lepszego zrozumienia zjawiska - bogato i zajmująco nakreślony kontekst historyczny świadczący o rzetelności opracowania. Nigdy jeszcze losy naszych władców nie były tak nam bliskie, problemy i troski tak znajome, a dziwactwa... tak sympatyczne. Gorąco polecam tę wspaniałą, intrygującą i bynajmniej nie dziwaczną książkę idealnie łączącą rozrywkę na najwyższym poziomie z solidną dawką przystępnie podanej wiedzy.

Scathach

XXI wiek, to czas szeroko rozpowszechnionego voyeuryzmu, który stał się zjawiskiem totalnym i nikogo już nie dziwi. Naturalne zdaje się podglądanie innych, przesadne interesowanie się czyimś życiem prywatnym, zaczytywanie się w pamiętnikach, dziennikach, prasie skupionej na prezentowaniu „dokonań" celebrytów, ale też oglądanie wszelkiego rodzaju realisty show, opartych na niczym czym innym niż podglądanie właśnie. W Internecie największą popularnością cieszą się artykuły i filmiki, będące zapisem intymnych wydarzeń czy bezpośrednim wejściem w czyjś dom. Paparazzi dwoją się i troją, by dostarczyć przeciętnemu zjadaczowi chleba pożądanych newsów, a najlepiej – skandali. Mamy w sobie instynkt voyeura, niczym nieskrępowaną potrzebę natrętnego zaglądania w czyjeś życie i wbrew pozorom, wcale nie jest to zjawisko nowe. Zakorzeniło się w człowieku w tym samym czasie, co ciekawskość i przeszło z nim całą drogę ewolucji. Dziś podglądamy celebrytów i swoich znajomych, kiedyś interesowano się królewskimi rodami.

 

Zainteresowanie tymiż wcale nie zmalało, co wyjaskrawione zostało poprzez ostatnie szaleństwo śledzenia losów księżnej Kate i księcia Williama oraz ich nowo narodzonego dziecka. Jednakże – w Polsce pozostali nam jedynie politycy, których życie prywatne – o dziwo – nie interesuje nas tak samo mocno, co życie prywatne Alicji Bachledy-Curuś.Kiedyś zachodzono w głowę, co robi po godzinach Stanisław August Poniatowski, z kim zadaje się Władysław Warneńczyk, jak wygląda pożycie Jagiełły i Jadwigi. I choć dziś zmieniły się obiekty zainteresowań – nie zmieniły się sfery, które zdają się szczególnie zajmujące dla owych podglądaczy.

 

Iwona Kienzler wchodzi w rolę paparazzo wysłanego w czasy średniowiecza. Książka Dziwactwa i sekrety władców Polski jest ukoronowaniem jej poszukiwań, dotyczących życia psychicznego, seksualnego, orientacji, smaków, gustów i zainteresowań władców zasiadających na tronie naszego państwa. Dzięki swej wnikliwości, Kienzler udaje się ujawnić skandale i ekscesy polskich władców.

 

Jak rasowy voyeur wchodzimy do ich sypialni, badamy kto ślubował białe małżeństwo, kto z kim sypiał, ile miał dzieci z nieprawego łoża, kto był homoseksualistą, kto lubił zadbać o swój wygląd, czyją namiętnością było jedzenie, kto miał depresję, kto dwubiegunówkę, a kto znajdował się na skraju obłędu.

 

Książkę tę – chyba ze względu na umiłowanie podglądania wielu może czytać się doskonale. Podróż, w którą zabiera nas autorka prowadzi na bezdroża i wertepy, skrzętnie pomijane milczeniem na lekcjach historii. O ileż ciekawiej byłoby uczyć się tego trudnego i dla wielu nużącego przedmiotu, gdyby towarzyszyła mu lektura takich książek! Czy sprawa konfliktu biskupa Stanisława z Bolesławem Śmiałym nie nabiera smaczku i dramaturgii, gdy jej źródła szuka się w homoseksualnej orientacji króla Polski, na którą dzisiejszy święty nie mógł przystać? Czy nie chcielibyśmy wiedzieć, który władca miał około trzystu nieślubnych dzieci? Czy nie pragnęlibyśmy współczuć Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, którego serce zostało bezpowrotnie złamane przez niezwykle piękną, ale też – jak się okazuje – wyrachowaną kobietę? Czy nie chcielibyśmy wiedzieć jak bardzo losy naszego kraju zależały od impotencji i ślubowań niektórych mężczyzn zasiadających na jego tronie? Czy w świetle dzisiejszych dokonań naukowych, nie wydaje się zajmujące, kto cierpiał na depresję, kto był agresywny, a kto potulny jak baranek?

 

Fakty można by mnożyć, a na wszystkie odpowiedzi znajdziemy w tej książce, momentami przypominającej brukowiec. Osoby lubującym się w czytaniu czasopism poświęconych plotkom i skandalom – na kartach tej książki odnajdą ich co niemiara, przez co sprawi im ona dużą przyjemność.

 

Książka ma wiele minusów – z całą pewnością nie można jej uważać za poważną lekturę naukową – wśród źródeł, z których czerpała autorka znajdują się bowiem przede wszystkim ksiązki Jasienicy, ale też kronika Galla, którą – o zgrozo! – autorka bierze bardzo dosłownie, a przekonań autora nie poddaje żadnej obróbce, choć od lat wiadomo, jak wyglądało powstawanie tej książki. Wydaje mi się, że tekst ów miał stać się skandalem równym opisywanym – nie stanie się nim. To jedynie kolejna „ciekawostka" na rynku czytelniczym, w której niestety roi się od powtórzeń całych myśli, a nawet zwrotów. Ponadto te wszystkie skandale – od zoofilii poprzez homoseksualizm i impotencję, opierają się na dość słabych przesłankach i marnych źródłach. To raczej snucie domysłów i hipotez, szukanie teorii spisowych, które owszem – są zajmujące – ale niestety jedynie jako ciekawostki, a nie fakty. Nie mogę zbyć milczeniem FATALNEJ korekty, z „wziąść" na czele! Zresztą zapowiedzią takich perełek może być już okładkowy opis, który wolny jest od sztywnych ram interpunkcji, sugerujących, by zdanie kończyć kropką. Wewnątrz książki znaki przestankowe żyją własnym życiem, najczęściej w odpowiednich momentach wypowiedzi nie zaszczycając. Swawole, dziwactwa i skandale w obrębie korekty dzieją się wszelakie. A potocyzmy! Proszę państwa, zwroty „rychło w czas" w książce pretendującej do miana popularnonaukowej? Co to za dziwoląg! Nie zliczę powtórzeń, nie chcę ich liczyć. A skarby w stylu „podwójnej bigamii" to już jedynie wisienki na tym obfitym torcie, który pewnie chętnie spałaszowaliby co niektórzy nasi władcy.

 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: