Chemia Śmierci Simon Beckett

Wybierz opinię:

Książkówka

Z dużą dozą ciekawości zabierałam się za "Chemię śmierci" autorstwa Beckett'a (ponoć wielkiego talentu pisarskiego).
Jednym z pierwszych odczuć jakie mnie dopadło podczas lektury to zgryźliwe porównanie do serialu "Ojciec Mateusz" ;). Maleńkie miasteczko a morderstw jak w Nowym Jorku ;). Tylko zamiast księdza w roli głównego bohatera poznajemy lekarza. Ta uszczypliwa uwaga wcale jednak nie oznacza, że książka jest zła. Przeciwnie...!

 

Szybko przekonałam się, że Beckett nie ma tego talentu "ponoć"...On ma go w 100% i świetnie potrafi się nim posługiwać !
Świetnie skonstruował fabułę nadając jej odpowiedni tok akcji poprzez mocne wejście, kontynuując lekko spuściwszy z tonu by na koniec wprawiać czytelnika w zawrót głowy, ciarki na plecach i przyśpieszone tętno.
Już dawno nie czytałam niczego co przyniosło by na końcu taki zwrot akcji ! Nawet ostatnia strona epilogu była dla mnie dużym zaskoczeniem.

 

I cóż mi zostaje na koniec? Tylko przyłączyć się do fanów tego świeżego talentu i oczekiwać ze słodką niecierpliwością na listonosza doręczającego mi pozornie niewinny pakunek zawierający "Zapisane w kościach". Każdemu kto się zastanawia czy sięgnąć po ten tytuł polecam po stokroć.

Sara

"Chemię Śmierci" autorstwa Simona Beckett'a pożyczyłam od mojej kumpeli, u której wypatrzyłam ją na półce. Ciekawą okładką od razu przyciągnęła mój wzrok. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kryminałami, więc jakie było moje zdziwienie, kiedy przeczytałam ostatnią stronę i stwierdziłam, że książka naprawdę zrobiła na mnie wrażenie; oraz przeczytałam ją w stosunkowo szybkim tempie.
Jest to historia antropologa sądowego - David'a Hunter'a, który przeniósł się z wielkiego zatłoczonego miasta do "dziury", gdzie przyjął posadę miejscowego lekarza. Pewnego dnia docierają do niego tragiczne informacji o brutalnym morderstwie na młodej kobiecie - jego wspomnienia, o których starał się zapomnieć, wracają. Niestety na jednej ofierze się nie kończy...
Od razu to, co przychodzi mi do głowy, kiedy pomyślę o tej książce, to niezmiernie długie opisy i szczegółowe zaznajamianie czytelnika z procesami, jakie przechodzi ciało człowieka tuż po zgonie. Miejscami mnie to strasznie irytowało, ale z czasem zaczęłam dostrzegać to, jak za sprawą wręcz błahej rzeczy, odcisku, zadrapania, różnicy czasu - można tak wiele ustalić i określić pewne stany.
Autor idealnie połączył wątki kryminalne z fantastycznym thrillerem oraz momentami grozy. Zadziwiające, jak to wszystko stworzyło spójną całość - nie odstraszając, a czytelnik nie miał wrażenia, że tego wszystkiego jest tutaj po prostu za dużo. Beckett doprowadza do tego, że czasami z obrzydzeniem możemy popatrzeć na tą powieść, a to za sprawą drastycznych opisów. Świetnie wmontował motyw zwierząt w morderstwa, a w moim wypadku było tak, że wyobraźnia podsuwała mi straszne obrazy (np. pierwsza zbrodnia + skrzydła), które potrafiły przyprawić o dreszcze, jak i o odruchy wymiotne. Miejsce, gdzie cała historia miała miejsce, było dość niepozorne - ot małe miasteczko na uboczu, gdzie wszyscy znają wszystkich.
Głównego bohatera - David'a Hutner'a - można od razu polubić. Wytwarza on wokół siebie taką aurę tajemniczości i niedostępności. Jego, z pozoru nudne życie, przejawia wiele oznak zafascynowania i chęci zagłębienia się w nich. Sama postać - jest to dość wrażliwy mężczyzna, którego jak wyobrażałam sobie, jako przystojnego faceta, który nie zdawał sobie sprawy ze swojej urody. Stopniowo obserwujemy, jak z nieśmiałego człowieka staje się walczącym o bliską osobę "szaleńcem".
Kolejną moją ulubioną postacią jest morderca. Beckett idealnie dobrał charakter do tej postaci - bezlitosnej, bezwzględnej, okrutnej, pragnącej bólu niewinnych kobiet. Autor trzyma nas w niepewności aż do samego końca, co sprawia, że musimy ją przeczytać do końca. Bawi się z nami i zmusza do przemyśleń nad tożsamością zbrodniarza. Sam koniec książki jest niezwykle zaskakujący.
Nigdy nie sięgnęłabym po tą powieść, gdybym wcześniej nie przeczytała tego, co jest napisane na okładce: "Już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść". Mimo iż te słowo są grubo przesadzone, to polecam ją z czystym sumieniem tym, którzy gustują w tego typu gatunkach oraz tym, którzy nigdy nie mieli do czynienia z kryminałami. Ja na pewno sięgnę po drugą część

Keengah

"Śmierć, ów proces alchemii na wspak,
w którym złoto życia ulega rozbiciu na cuchnące składniki wyjściowe"

 

Swojego czasu okrzyknięto tę książkę majstersztykiem a Becketta mistrzem kryminału. Zresztą już sama okładka ostrzega czytelnika, mówiąc, iż jest to powieść wyłącznie dla ludzi o nerwach ze stali. Jakie było więc moje zaskoczenie, gdy przeczytawszy książkę, stwierdziłam, że jest to kryminał jakich świat widział już wiele i jakich ja już wiele w swoim życiu przeczytałam. Całkiem przyjemny w odbiorze, ale niewyróżniający się ani oryginalną fabułą, ani zaskakującymi zwrotami akcji, ani też interesującymi bohaterami. Nie od dziś jednak wiadomo, iż świetny PR i dobra reklama ze zwyczajnej, klasycznej powieści ze średniej półki mogą zrobić arcydzieło. A my się dajemy nabierać.

 

Tajemnicze zabójstwa w małej mieścinie to temat wielu książek kryminalnych a ta jedna nie ujęła go wcale w sposób oryginalny. Dr David Hunter po rodzinnej tragedii przeprowadza się z Londynu do małego miasteczka położonego tam, gdzie diabeł mówi dobranoc i zamieszkałego przez pięciu mieszkańców na krzyż. Uciekając od roli szanowanego i cholernie dobrego antropologa sądowego, rozpoczyna pracę, jako lekarz rodzinny w małej, prywatnej przychodni, będącej własnością starszego i niepełnosprawnego, aczkolwiek cieszącego się szacunkiem mieszkańców, lekarza. Jakiś czas po zadomowieniu się dra Huntera w miasteczku, dochodzi w nim do tajemniczych morderstw młodych kobiet. Doktor David, posiadający ogromną wiedzę z zakresu medycyny sądowej, pomaga policji w śledztwie.

 

Przez większą część książka nie porywa, powiela utarte już schematy, momentami nawet nudzi a wątek przeszłości doktora, o której stara się on usilnie zapomnieć, jest jedynym ciekawym elementem. Książka w ogóle nie jest przerażająca, tak jak nam to wcześniej obiecywali i raczej nie trzyma w napięciu. Może, gdy sięga po nią człowiek, który z historiami kryminalnymi nigdy nie miał do czynienia, może wtedy obietnice wydawcy faktycznie się spełniają. Bo co miało być takie straszne? Szczegółowe opisy wyglądu rozkładającego się ciała, stadiów rozwoju robactwa, które w tym ciele się zagnieździło i towarzyszących temu nieszczególnie przyjemnych zapachów? To chyba ciut za mało.

 

Obok kolejnych znajdowanych trupów i rozwoju śledztwa, mamy również wątek miłosny, który, jak w większości kryminałów, uważam za mało ciekawy i niepotrzebny. Naprawdę często mnie zastanawia, po co autorzy powieści kryminalnych na siłę konstruują wątek miłosny, który koniec końców wychodzi miernie. Czy ludzie sięgający po książki kryminalne naprawdę oczekują romansu?

 

Wynagrodzeniem naszej cierpliwości jest jednak całkiem dobre zakończenie. Jest ono co prawda częściowo przewidywalne, gdyż jedna z osób odpowiedzialnych za zabójstwa śmierdzi czytelnikowi od samego początku, ale postać wspólnika zbrodni i wykreowanie jego ciekawego portretu psychologicznego umniejsza to rozczarowanie.

 

Mimo, że podczas lektury „Chemii śmierci" odrobinę się wynudziłam, to i tak książkę tę polecam. Dlaczego? Głównie z powodu bardzo ciekawych kolejnych części serii. Kontynuacje historii o drze Hunterze są o wiele bardziej emocjonujące i wciągające niż pierwsza część cyklu. A zanim zagłębicie się w kolejne części serii, warto przecież wiedzieć, od czego cała historia się zaczęła.

 

Illumien

Pod wpływem ekstremalnych sytuacji, w jakich jesteśmy egzaminowani przez życie. Nie mamy pełnej kontroli nad swoimi odruchami. Pokazujemy prawdziwe oblicze w momencie, gdy wstrząs, jaki przeżywamy odbiera nam pozę, w której szczelnie izolujemy nasze odczucia.

 

Wyobraźcie sobie twarz załamanego człowieka, który w ułamku sekundy traci ukochaną żonę Alice i córkę Karen. Jego jedynym wyjściem jest ucieczka, bo każda inna możliwość niechybnie doprowadzi go na skraj załamania nerwowego.

 

Główny bohater powieści doktor David Hunter nie mogąc opanować wewnętrznego bólu wyjeżdża, a może raczej ucieka z Londynu, by w małej miejscowości Manham zasklepić swoją jątrzącą się ranę.

 

Realia małego miasteczka skłaniają go do bycia za razem z ludźmi i jak i obok nich. Coraz bardziej opanowany i zdystansowany do otaczającej go rzeczywistości.

 

Odpychamy od siebie świadomość. Tych, którzy nie są w stanie ogarnąć bólu ignoruje. Byłoby tak do tej pory, ale w sytuacji, gdy natrafienia na zmasakrowane ciało. Mierzy się ze swoją przeszłością.

 

Nikt nie lubi outsiderów, ponieważ budzą oni w nas ukryty lęk przed nieznanym.

Nie było powodu by David był lubiany. Szanowany i owszem, jako lekarza, ale mimo to był nietutejszy i do tego skrywał mroczną tajemnicę. Jego przeszłość zapisana była w kościach.
Od kilku lat dość sukcesywnie wybraniał się przed badaniem zwłok, aż do chwili, gdy zaginęła znana pisarka Sally Palmer, która co za pech mieszkała w Manham.
Według Davida nie było zbyt wiele pracy, ponieważ już nie specjalizował się w antropologii sądowej. Odkrycie niezintensyfikowanych zwłok, a potem udowodnienie, że należy one do zaginionej bardzo komplikuje mu życie.
Seryjny morderca nie poprzestanie na jednej ofierze. Na domiar złego potencjalne ofiary nie mają pojęcia o tym, że są naznaczane przez psychopatę, gdy w ich pobliżu znajdują martwego lisa, kaczkę czy zająca.
Pętla na szyi zacieśnia się coraz mocniej, ugniata krtań i nie pozwala złapać oddechu. Policja z śledczym Mackenzie na czele jest bezradna.
David z kolei mam żal, że w sprawie uprowadzonych kobiet tak mało jest pomyślnych wiadomości. Sprawę komplikuje kolejne odkrycia porzuconych ciał.
Ostatnia ofiara jest Jenny to całkiem pogruchocze psychikę Davida. Wszyscy tylko nie ona.

 

Simon Beckett dokładnie zdawał sobie sprawę z tego jak czytelnicy zareagują na wykreowaną przez siebie postacie.

Jego powieść wydobywa z nas najbardziej koszmarne przeczucia, co do intencji mordercy. Sami się przekonacie jak bardzo pomylicie się, co do tego, kto i dlaczego zabija.

 

Tworząc książkę w taki sposób został sowicie ozłocony za swoją pracę, która zaowocowała na bestsellerowym kryminałem. To jeden powód, dla którego jego thrillery są jednym z najlepiej rozpoznawanymi powieściami na świecie.

 

Z jednej strony chcemy się czegoś bać i mieć wrażenie, że włosy stają nam dęba. Z kolei, gdzie tego doświadczyć, jeśli wokół nas panuje nawet, jeśli chwilowy to pokój.

 

Otóż to właściwa dawka adrenaliny zapewni wam nie, kto inny jak Simon Beckett. Do niedawna słyszałem tylko, że napisał dobrą powieść. Jednak stan osłupienia, w jakie wprowadziła mnie jego powieść pod tytułem Chemia śmierci zaskoczyła nawet mnie.

 

Tego typu skrajnych emocji nie serwuje się jak podobnych kryminałach na początku i przed samym wyjaśnienie zagadkowej postaci seryjnego mordercy.

 

Beckett wykorzystując naszą wrodzoną ciekawość podsyca w nas chęć zgłębiania i drobiazgowego rozkładania na czynniki pierwsze modus operandi psychopatycznego degenerata.

 

Autor świetnie wkomponował temat, który sam, w trakcie czytania narzuca skojarzenia z powieścią Trupia Farma Bassa.
Szczegółowe opisy badania zwłok pozwalają nam niemal namacalnie wyczuć słodkawy trupi odór. Nie wspominam o tym nie bez powodu. Chciałbym byście byli przygotowani na najgorsze.

 

Powieść Becketta to bardzo dobra książka, przy której spędzicie godziny na poszukiwaniu pytania, dlaczego morderca wciąż wymyka się sprawiedliwości.

 

Polecam wam tą powieść, bo gdzie kol wiek byście ją czytali od pierwszych chwil fabułą wciągnie was do tego stopnia, ze będziecie mili problem by oderwać się i powrócić do rzeczywistości.

Książki

Fabuła:
Akcja:
Wątki:
Postacie:
Styl:
Klimat:
Okładka:
Polecam:

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Chemia Śmierci

Dodatkowe informacje

  • Autor: Simon Beckett
  • Tytuł Oryginału: The Chemistry Of Death
  • Seria: Dr. David Hunter (Tom 1)
  • Gatunek: Powieści i opowiadania Thriller
  • Język Oryginału: Angielski
  • Liczba Stron: 336
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: II
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 9788324139774
  • Wydawca: Amber
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6

    5/6

    4/6

    6/6

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)