Cisza Becca Fitzpatrick

Wybierz opinię:

Agniecha

Wraz z kolejnym tomem przebojowej i uwielbianej przez nastolatki serii powieści „Szeptem" jesteśmy o krok od wielkiego finału, który zapowiadany jest na rok 2012. Becca Fitzpatrick bez problemu rozkochała masy dziewcząt w niezwykle porywającej historii miłosnej dziewczyny i upadłego anioła. Nora i Patch, w części „Cisza" muszą stanąć przed kolejnymi wyzwaniami, które całkowicie odmienią ich dotychczasowe życie, a być może i uczucie, które ich łączy.

 

Po trzech miesiącach od porwania Nora zostaje wypuszczona z uwięzi. Problem polega na tym, że nie pamięta niczego co wydarzyło się w czasie porwania, a także dwa miesiące wcześniej. Nieoczekiwanie pojawia się w swoim dotychczasowym życiu, które uległo drobnej zmianie- jej matka zaczęła spotykać się z ojcem jej śmiertelnego wroga- Marcie, Hankiem Millarem. Dziewczyna nie jest w stanie się z tym pogodzić, ale każda próba ucieczki przed tym faktem sprowadza na Norę problemy. Ostatecznie na jej drodze staje niejaki Jev, upadły anioł, który stara się ją ochronić przed ścigającymi ją nefilim. Wkrótce dowie się, że ten anioł, niegdyś pod imieniem Patch, był miłością jej życia i stanowili parę. Teraz oboje muszą spróbować udaremnić plan Millara o wywołaniu największej w dziejach wojny między nefilim i archaniołami.

 

Osoby, które zakochały się w miłosnych porywach Nory i Patcha w pierwszym tomie tej serii- „Szeptem", mogą poczuć się lekko zawiedzione tym w czym przyjdzie im się rozczytywać tym razem. Bo emocjonalnych huśtawkach serwowanych w „Crescendo", które obfitowało w rozstania i powroty, „Cisza" zaczyna się zdecydowanie uspokajać. Para znowu jest razem, choć problematyczne jest oczywiście to, że nefilim wymazał dziewczynie pamięć. Co tu dużo mówić, nie zaczyna się to zbyt obiecująco i czytelnik ma wrażenie, że zaraz zgłupieje od tych ciągłych młodzieżowych problemów z emocjami. Jednakże już niedługo pojawia się nadzieja. Zanim to jednak nastąpi będziemy świadkami tego jak Nora próbuje z powrotem odzyskać swoje życie. Na nowo musi się dostosować do otoczenia, które nie zatrzymało się na czas jej porwania. Dziwne jest to, że jak na osobę, która padła ofiarą porwania i była przetrzymywana wbrew własnej woli przez trzy miesiące, nie okazuje większych odchyleń psychicznych. Oczywiście, można o to obwiniać fakt, że przecież nic nie pamięta, ale jednak pewien dyskomfort powinien pozostać. W międzyczasie dziewczyna musi także ogarnąć swoje relacje z matką, bowiem spotyka się ona z ojcem Marcie, który niedawno się rozwiódł. To staje się przyczyną kolejnych dziwnych akcji i dramatycznych sytuacji, w szczególności, gdy dziewczyna przypomni sobie tajemnicę, która jest przez niego skrywana. Niestety, musi się z tym kryć, żeby nie napędzić sobie i swojej matce jeszcze większej biedy. Pomiędzy tymi dramatycznymi wydarzeniami na nowo rozpala się w Norze uczucie do Patcha i odwrotnie. Przyjemnie jest o tym czytać, ale w zasadzie poza tym wszystkim nic większego nie rozgrywa się w tej powieści. Całość uwagi skupia się jedynie na wzbudzaniu seksualnego napięcia pomiędzy bohaterami, a także i u czytelnika. Bohaterowie kochają się, a co za tym idzie dopuszczają się niesamowitych poświęceń względem siebie, a wszystko w trosce o drugą osobę. Jednakże, czy takie wątki mogą być siłą napędową całej historii? Okazuje się, że jednak nie i jest to niezwykle męczące.

 

W „Ciszy" Fitzpatrick próbuje pchnąć na przód miłosną historię śmiertelniczki i upadłego anioła. Jednakże ciężko tutaj mówić o znaczącym postępie, kiedy przez połowę powieści dochodzi się do tego co wydarzyło się w „Crescendo". W pewnym momencie zaczyna to już nudzić, a prawdziwa akcja rozpoczyna się dopiero w połowie książki, może nawet trochę dalej. Ma to też pewien cel, autorka stara się przedstawić trudy odzyskiwania wspomnień, a tym samym pozbawienia bezpieczeństwa. Próbuje tym samym wniknąć w umysł Nory, co jest tutaj ułatwione jako, że to właśnie ona jest tutaj narratorem. Choć narracja trochę ogranicza manewrowanie rzeczywistością, to jednak autorka wychodzi obronną ręką poprzez ponowne wykorzystywanie wspomnień po dotknięciu ran Patcha. Dzięki temu możemy towarzyszyć Norze w jej rozmyślaniach i emocjonalnych dylematach, ale też przenosić się do chwili kiedy została porwana i co się wydarzyło zanim straciła pamięć. Trzeba jej to przyznać, potrafi pisać lekko i nie komplikuje zbytnio fabuły. Momentami, w szczególności przy zakończeniu wprowadza pewne zwroty w akcji, co wzbudza w czytelniku jednoznaczne reakcje. Jednakże nie wzbudza większych emocji, a szkoda.

 

Seria „Szeptem" może pochwalić się jednymi z najpiękniejszych okładek, jakie zdobią współczesne powieści. Autorem zdjęć jest nieustannie James Porto, który zachowuje w swoich pracach pewną tajemniczość. Słynący z prac, na których królują przede wszystkim anioły, okazał się być idealnych twórcą do tej serii. Na okładce „Ciszy" zobaczymy dwójkę bohaterów, w końcu! Uskrzydlony Patch trzymający w ramionach Norę. A wszystko to w mrocznych i spokojnych odcieniach szarości, w bieli i czerni. Nikt nie przejdzie obojętnie obok tej hipnotyzującej pozycji!

 

Bez większych problemów zauważyć można, że seria „Szeptem" zachowuje tendencję spadkową. Żadna z kolejnych nie utrzymuje poziomu chociażby porównywalnego do tego, jaki wyznaczył tom pierwszy. Porywy namiętności zostały zepchnięte na bok, aby na pierwszy plan mogły wyjść rozgrywki aniołów i nefilim. „Cisza" jest dopiero wstępem do tego co będzie miało miejsce w wielkim finale, ale autorce nie udało się idealnie wyważyć wątków romantycznych z dynamiczną akcją. Nie ma tutaj większych porywów ani w jednej ani w drugiej sferze. Szkoda, bo zapowiadało się obiecująco, a co tutaj dużo mówić- w niektórych momentach powieść zwyczajnie nudzi.

Scarlett

Oto i kolejna książka młodzieżowa. Czasem zastanawiam się, po co zapycham sobie głowę takim badziewiem. Może dla tych nielicznych powieści, które wyróżniają się w swojej kategorii? A jakie jest wówczas zdumienie i nieopisana radość, gdy książka młodzieżowa okazała się czymś wartościowym! No cóż, „Cisza" nie wyróżnia się, a i do czytania nie za bardzo się nadaje.

 

„Niewiedza to najgorsza forma upokorzenia i cierpienia."

 

Główna bohaterka Nora zostaje porwana, a następnie po dwóch miesiącach porzucona na cmentarzu. Dziewczynka traci pamięć. Jej ukochany chłopiec Patch ukrywa przed nią swoje istnienie. Wszyscy wokoło ją okłamują, gdyż chcą, by wiodła normalne życie, przeciętnej nastolatki, a ona na złość światu pracowicie zbiera okruchy swojej pamięci i szuka odpowiedzi na pytanie – dlaczego nic nie pamięta?

 

„Aniele- łagodny szept gdzieś w podświadomości. Jesteś moja."

 

Fabuła kręci się wokół odzyskiwania przez Norę pamięci, czyli mamy powtórkę z tego, co już wiemy. Nie upośledziło to fabuły, bo bardziej się jej upośledzić nie da. Naprawdę chciałabym być bardziej konkretna, jednak, jeśli podam przykład to zaspojleruję. Akcji w tym tomie było mało. Powieść składała się z trzech elementów:
1. Nora przywraca sobie pamięć.
2. Nudne, depresyjne myśli Nory o świecie, ludziach, swoim wyglądzie.
3. Opisy miłosnych uniesień.
Jak dla mnie to trochę za mało na dobrą fabułę.

 

Bohaterowie nie istnieją. Tzn.: mogliby nie istnieć i świat przedstawiony w książce ani trochę by nie ucierpiał. Ot paru idiotów na tej książkowej planecie mniej. Nie wyróżniają się niczym specjalnym, nie są wybitnie ciekawi. Powieściowa para – Nora i Patch to jeden z najnudniejszych duetów, o jakim czytałam (a czytałam sporo). Jednak, o ile Patch jest bezbarwny, to gorzej jest z Norą. Ona jest zwyczajnie głupia. Ale to głupia w taki do bólu pospolity sposób. Idealnie określa ją cytat z książki:

 

„Vee nie potrzebowała powodów do robienia głupich rzeczy. To smutne, ale ja na ogół też nie."

 

Ja doprawdy nie wiem, co te autorki mają w paranormal romance młodzieżowych, że tworzą je tak wielostronicowe. Chcą napisać epopeję? Czasem mniej, znaczy więcej. Mniej opisów pocałunków, mniej opisów przyrody, mniej durnowatych przemyśleń. A w zamian za to więcej akcji, więcej wartościowej literatury!

 

Język tekstu jest odrobinę lepszy w porównaniu z poprzednimi częściami. Wciąż nasączony patosem i prosty do bólu, a powieść wydaje się być pisana przez niewyżytą z burzą hormonalną, jednak niewątpliwie zaszedł postęp. Niewielki, bo niewielki, ale zawsze. W tym tempie autorka napisze coś wartościowego i zdatnego do czytania za 30 lat. Poza tym było momentami zabawnie. Może nie jest to chendlerowski humor wysokich lotów, jednak wystarczy, by podnieść nieznacznie ocenę.

 

Naprawdę nie podobają mi się te okładki. Chociaż pasują do treści, są w podobny sposób sztuczne i niedojrzałe. Plusem jest fakt, że szary kolor ładnie prezentuje się na półce.

 

Książka napisana jest na fali powieści paranormal romance. Autorka prawdopodobnie nigdy nie czuła powołania do pisarstwa, ale stwierdziła, młodzież w większości jest głupia i to kupią. Dam jej kilka banałów fabularnych, sporą dawkę wyznań miłosnych i będą zachwyceni. I co? I udało się, a udało się do tego stopnia, że ta kobieta mogła rzucić pracę i rozwijać dalej swoją grafomanię.

 

 

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Cisza

Dodatkowe informacje

  • Autor: Becca Fitzpatrick
  • Tytuł Oryginału: Silence
  • Seria: Szeptem (Tom 3)
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Paweł Łopatka
  • Liczba Stron: 398
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 136 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7515-191-6
  • Wydawca: Otwarte
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    3/6

    -

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)