Cichy Wielbiciel

Autor: Olga Rudnicka

Okładka wydania

Cichy Wielbiciel

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Viconia

Pierwszą książką Olgi Rudnickiej jaką przeczytałam, było „Zacisze 13". Fanką autorki zostałam tak mniej więcej po kilkunastu stronach tej powieści. Od tego czasu pochłonęłam wszystkie jej książki, z niecierpliwością czekając na kolejne. I oto nadszedł ten czas, zobaczyłam w zapowiedziach „Cichego wielbiciela". Po przeczytaniu opisu trochę się zdziwiłam, bo jednak przywykłam do powieści kryminalnych z dużą dawką humoru. A tu czytam, że książka o stalkingu. Trudny temat, więc opis tylko wzmógł moją ciekawość. Zastanawiałam się, jak Rudnicka poradzi sobie z tematem, więc jak tylko dostałam książkę do rąk, zaczęłam czytać. I wsiąknęłam, jak zwykle. Olga Rudnicka jest świetnym dowodem na to, że jeśli ktoś ma ogromny talent, to może pisać o czym mu się zamarzy, a i tak będzie to świetna lektura.

 

Julia Rogacka. Zwyczajna dziewczyna, skończyła studia, pracuje w salonie telefonii komórkowej, wynajmuje mieszkanie z przyjaciółkami, ma narzeczonego. Żyje jak tysiące innych młodych ludzi, więc mogłoby się wydawać, że niczym się nie wyróżnia. Niestety. Sama nie zdaje sobie sprawy, kiedy nastąpił ten moment zwrotny w jej życiu. Kiedy ON ją zauważył i uroił sobie, że coś ich łączy. Julia zaczyna dostawać kwiaty i smsy z wyznaniami i zapewnieniami o szczerej miłości. Początkowo oczywiście nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Nie ułatwia też tego otoczenie, bo przecież to takie romantycznie mieć cichego wielbiciela. Stopniowo sytuacja się pogarsza, głuche telefony rozbrzmiewają bez przerwy o każdej porze dnia i nocy, a smsy świadczą o tym, że owy wielbiciel śledzi Julię i wie o niej wszystko. Początkowo zna tylko numer służbowy i adres do pracy, po jakimś czasie zdobywa adres domowy i numer prywatnej komórki. Wie, gdzie mieszkają jej rodzice, po jakich chodzi sklepach, wie o niej wszystko. A ona o nim nie wie nic. Popada w coraz większą paranoję, nie sypia, boi się wyjść z domu. I co gorsza, wygląda na to, że znikąd nie może otrzymać pomocy.

 

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Naprawdę. Podziwiam sposób w jaki autorka wczuła się w sytuację Julii. Jej uczucia, emocje, zachowania. To wszystko jest tak intensywne, że aż ma się wrażenie, jakby czytało się zapis prawdziwych wydarzeń i prawdziwe wspomnienia. Dodam tutaj, że książka jest zapisem kilkunastu miesięcy z życia Julii, i możemy tu obserwować wszystko po kolei. Od początkowej ekscytacji, przez zniecierpliwienie i chęć pozbycia się natręta, aż docieramy do momentu, kiedy dziewczyna izoluje się od świata. Wybuchy złości, początki depresji i przeważający nad tym wszystkim strach. Lęk przed tym, że on jest tuż za nią. Może to mężczyzna siedzący za nią w tramwaju, albo stojący w kolejce w sklepie. I dobijająca niewiedza, co zrobi następnym razem. Co gorsza, otoczenie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i nie rozumie zachowania Julii, więc zostaje z tym wszystkim praktycznie sama. Na szczęście nie do końca, bo parę osób pójdzie po rozum do głowy. Ale wtedy okaże się, że pozbycie się stalkera nie jest łatwą sprawą, o ile myśli się o sposobach zgodnych z prawem. Na szczęście dzięki wsparciu rodziców i narzeczonego Julia znajdzie w sobie siłę, żeby zawalczyć o siebie i powrót do normalnego życia.

 

Od strony psychologii bohaterów nie ma się do czego przyczepić. Reakcje Julii i jej otoczenia są oddane z najmniejszymi szczegółami, i to dlatego ta powieść jest tak dobra. Ponad to mam też wrażenie, że autorka jest pierwszą osobą, która zechciała zmierzyć się z tematem. I chwała jej za to, bo ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że takie zjawisko jak stalking istnieje. Do niedawna nie zdawało sobie z tego sprawy też polskie prawo. Na szczęście w zeszłym roku zostały wprowadzone odpowiednie regulacje.

 

„Cichy wielbiciel" jest bez wątpienia ważną książką. Ofiarom stalkingu może dać nadzieję i kilka wskazówek jak rozwiązać sytuację. Reszcie może uświadomić istnienie zjawiska. Może akurat jakiś czytelnik dzięki temu kiedyś będzie potrafił rozpoznać pierwsze sygnały stalkingu i zacznie działać od razu, zamiast je bagatelizować. Dodam jeszcze, że na stronie http://stopstalking.pl/ można szukać profesjonalnej pomocy.

 

Książki Olgi Rudnickiej zawsze będę polecać, bo po prostu lubię tworzone przez nią historie. Jeśli zaś chodzi o „Cichego wielbiciela", myślę, że każdy powinien sięgnąć po tę książkę, niezależnie od upodobań literackich, wieku czy płci. W tej książce zawarte jest wszystko, schemat działania i myślenia stalkera i ofiary, a ponad to wskazówki gdzie szukać pomocy i jak sobie radzić z niechcianym adoratorem. Uświadamia nam też jedną ważną rzecz: każdy z nas może stać się ofiarą. Bo codziennie spotykamy setki osób. Większości nawet nie zauważamy. Nie znaczy to jednak, że któraś z nich nie zauważyła nas.

LadyBoleyn

Myślę, że każda kobieta lubi być adorowana. Drobny gest mężczyzn, jakim jest chociażby podarunek w postaci drobnej róży, potrafi wywołać długotrwały uśmiech i spowodować, że dotychczasowe waśnie wydają się być jedynie odległą przeszłością. Tak samo niesamowita wydaje się być postać tajemniczego adoratora, przysyłającego kwiaty, drogie prezenty czy też piszącego listy, w którym wyznaje swoją miłość. Jednak jak długo można czekać aż osoba, która robi i mówi tak wiele w końcu ujawni swoją prawdziwą twarz? Szczególnie jeśli z czasem wiadomości, w których widnieje tyle słów, obiecujących wieczne uczucia i oznakę zaangażowania, nie przynoszą radości, a strach przed mężczyzną, który wydaje się być nieobliczalnym? Bohaterka powieści Olgi Rudnickiej „Cichy wielbiciel" musiała zmierzyć się z mężczyzną, deklarującym, że zrobi dla niej wszystko. Początkowy entuzjazm szybko zamienił się w lęk, bowiem Julia zaczęła dostrzegać, że wszystko czego chce to tylko tego, aby ten człowiek pozostawił ją w spokoju.

 

Julia Rogacka wiedzie zwyczajne życie, pracując jako doradca klienta w salonie jednego z operatorów sieci komórkowych. Udało jej się skończyć studia, praca, jaką wykonuje, przynosi jej satysfakcje oraz posiada wspaniałe przyjaciółki, na których wsparcie może zawsze liczyć. W sprawach sercowych również wszystko idzie po jej myśli – od dawna wiedzie wspólne życiowe plany ze swoim narzeczonym Pawłem, który bardzo kocha dziewczynę, ale większą cześć swojego czasu poświęca pracy, przez co para spotyka się rzadko. Wszystko zmienia się w chwili, kiedy Julia otrzymuje w pracy bukiet kwiatów, jaki został doręczony przez kuriera. Nie ma pojęcia, kto mógłby zdecydować się na taki gest, a Paweł, którego początkowo podejrzewa, stanowczo zaprzecza, żałując zarazem, że nie wpadł na taki pomysł. Dziewczyna cieszy się i jest podekscytowana pojawieniem się wielbiciela, który z czasem zaczyna być coraz bardziej natarczywy, pisząc do niej cały czas, przysyłając kosztowne prezenty i nie pozwalając normalnie funkcjonować. Chwilowa fascynacja nieznajomym przemienia się w strach i niepokój, szczególnie, że mężczyzna nie chce się ujawnić. Julia czuje się osaczona, a każdy, kto zna jej historię jest zdziwiony, nie rozumiejąc, skąd biorą się jej lęki. Narzeczony kobiety staje się natarczywie zazdrosny o konkurenta, a ona sama nie posiada w nikim wsparcia. Zaczyna bać się własnego cienia, bierze ogromne ilości tabletek usypiających oraz nie potrafi na niczym skupić swojej uwagi. Czy można uwolnić się od adoratora, który staje się zarazem katem, jeśli nie wie się, kim jest mężczyzna, jaki wpadł w sidła złej i zaborczej miłości?

 

„Cichy wielbiciel" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Olgi Rudnickiej, która jest autorką powieści kryminalnych, takich „Martwe jezioro" czy „Natalii 5". Przyznam, że tematyka utworu zainteresowała mnie od razu, bowiem dotychczas również nie spotkałam się z pojęciem stalkingu, czyli narzucaniem się swoją obecnością drugiej osobie, śledzenie jej, osaczanie, co z czasem prowadzi do pojawienia się objawów nerwowych u zadręczanej persony. Pani Rudnicka operuje bardzo lekkim i przyjemnym piórem, co sprawia, że książkę można przeczytać niemal jednym tchem i trudno nudzić się, czytając o kolejnych krokach prześladowcy czy też uczuciach niewinnej dziewczyny, nie radzącej sobie z własnymi problemami. Autorka wspaniale przedstawiła problemy głównej bohaterki, uporczywie walczącej o wolność i poczucie bezpieczeństwa, które utraciła wraz z przybyciem mężczyzny, nie mającego w sobie tyle odwagi, aby się ujawnić. Łatwo wciągnąć się do świata Julii, w którym w przeciągu kilku tygodni praktycznie wszystko staje do góry nogami. Początkowe ciepłe słowa, zapewnienia o miłości, zaczynają zamieniać się w wyzwiska, nękania, groźby, z którymi przerażona kobieta nie potrafi dąć sobie rady, przez co ucieka przed samą sobą, jak i swoim oprawcom. Jednak zmiana numeru telefonu czy też pracy w dalszym ciągu niczego nie zmienia, bowiem adorator jest wszędzie, gotowy zrobić dosłownie wszystko, by Julia zwróciła na niego swoją uwagę. „Cichy wielbiciel" to bez wątpienia powieść, która wciąga i niemal cały czas intryguje. Rozwój akcji obserwujemy z perspektywy kilku bohaterów. Emocje głównej bohaterki zostały przedstawione w sposób brawurowy – czytelnik czuje jej strach, obawiając się o jej los. Natomiast na szczególną uwagę zasługuje również postać tytułowego bohatera, którego spojrzenie na przebieg wydarzeń wydaje się być szalone, ale przez to i intrygujące. Wiadomości, jakie otrzymywała Julia od tego człowieka, robiły fenomenalne wrażenie, pozwalając jeszcze bardziej poczuć atmosferę książki.

 

Miłośnicy kryminałów na pewno z nie zawiodą się na książce Olgi Rudnickiej, która posiada wspaniały klimat, wprowadzający czytelnika do zupełnie innego świata. „Cichy wielbiciel" to nieco przerażająca powieść, pokazująca, jak nachalność jednej osoby może przynieść przerażające skutki. W przeciągu paru chwil spokojne życie Julii przeradza się w horror. Wszystko ma swoje granice, a chora miłość w szczególności.

Scathach

Już dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie tyle emocji, co najnowsza powieść Olgi Rudnickiej, jaką jest Cichy wielbiciel.

 

Do tej pory autorka kojarzyła mi się raczej z literaturą o tematyce kryminalnej (Lilith, Natalii 5, Zacisze 13), teraz jej proza osiągnęła również kolejny poziom gatunkowy.

 

Rudnicka nie zrezygnowała jednak ze sporej dozy sensacji, jaką raczy swoich czytelników.

 

Bohaterką jej najnowszej książki jest Julia – zwyczajna dziewczyna, niczym niewyróżniająca się z tłumu, prowadząca ustabilizowane życie – skończyła studia, pracuje, ma wyrozumiałego i dobrze zarabiającego narzeczonego.

 

Gdy pewnego dnia wsiada do przypadkowej taksówki, jej życie oraz życie jej znajomych zaczyna przypominać koszmar. Kilka sekund zaważyło o diametralnej zmianie, która doprowadziła bohaterkę na skraj depresji. Jedna decyzja spowodowała ruinę jej ustabilizowanego życia i stała się zaczątkiem ogromnego cierpienia i trwania w permanentnym poczuciu zagrożenia.

 

Gdy do pracy Julii przychodzi zaadresowany na jej nazwisko ogromny bukiet kwiatów, dziewczyna w pierwszej kolejności podejrzewa o ten szczodry gest swojego narzeczonego. Szybko jednak okazuje się, że to nie on jest darczyńcą. Bohaterka początkowo czuje wielkie podekscytowanie i zaintrygowanie – która bowiem kobieta nie marzy o cichym wielbicielu, zasypującym ukochaną morzem kwiatów?

 

Jej radość szybko jednak znika, gdy kontynuacją podarunków stają się namolne głuche telefony, sms-y z komplementami, a później również z niepokojącym informacjami, świadczącymi o tym, że Julka jest śledzona. Mało tego – cichy wielbiciel zna również każdy ruch jej znajomych, wie, czym dziewczyna się interesuje, co na nią pasuje, czego oczekuje etc.

 

Wielbiciel, który początkowo jawił jej się jako nieśmiały mężczyzna, teraz staje się jej dręczycielem, którego nękania nie kończą się ani na moment. Przejmuje on całkowitą kontrolę nad umysłem bohaterki, która żyjąc w ciągłym strachu, psuje relacje z całym otoczeniem. Gdy do mieszkania dziewczyny przychodzi kolejny prezent, czara goryczy przelewa się. Kobieta czuje, że nigdzie nie jest już bezpieczna. Niestety – dla jej znajomych sytuacja wydaje się niezwykle romantyczna. Tajemniczy nieznajomy, góra prezentów, miłosne wyznania. Jak jednak uporać się ze strachem, gdy nie wie się, z kim ma się do czynienia, podczas gdy ta osoba wie o nas dosłownie wszystko?

 

Zjawisko stalkingu dopiero od niedawna jest w Polsce karalne, wciąż jednak stanowi trudną do udowodnienia formę prześladowania. Akcja książki toczy się jednak wówczas, gdy namolnego adoratora nie czekały jeszcze żadne prawne konsekwencje, a policja miała związane ręce i na każde kolejne zgłoszenie, jak i na zgłaszającego patrzała z pobłażaniem.

 

Jedynymi rzeczami przeszkadzającymi mi w tej publikacji, było niezbyt dobre zakończenie – zbyt szybkie w stosunku do rozwoju całej akcji, niejasne i fragmentaryczne, a także wtrącenia typu „kociaku", które stosował wobec bohaterki jej narzeczony, a które zupełnie nie pasowały do języka całego utworu.

 

Rudnicka w swojej książce doskonale oddaje uczucia napiętnowanej kobiety, ale także stalkera, który widzi siebie jako zakochanego na zabój mężczyznę, chcącego jedynie dobra swojej ukochanej oraz ustawicznego z nią kontaktu.

 

Niewątpliwie pomocnym przy pisaniu tej książki był dla Rudnickiej Adam Straszewicz, psycholog, założyciel strony StopStalking.pl, na której pomoc mogą uzyskać osoby dotknięte opisywanym dręczeniem.

 

Książka ta to nie tylko wnikliwe studium przypadku stalkingu, lecz także przestroga przed zamieszczaniem w Internecie prywatnych informacji oraz zdjęć. Dziś, kiedy niemal każdy jest posiadaczem konta na facebooku, na którym zamieszcza najbardziej intymne wiadomości, o wiele łatwiej paść ofiarą przestępcy, który już nie musi wysilać się, by poznać nasz adres zamieszkania, aktualne miejsce pobytu, zainteresowania, godziny oraz miejsce pracy, zdobyć nasze zdjęcia i in. Sami wystawiamy się na pokaz, nie oczekujmy więc prywatności. Zadbajmy o własne bezpieczeństwo.

 

Gorąco polecam!

 

http://stopstalking.pl/ - jeśli masz podobny problem, co bohaterka powieści Rudnickiej – nie zwlekaj, zajrzyj!

PJK

"Jesteś moją pierwszą myślą po przebudzeniu i ostatnią przed zaśnięciem.
W każdej chwili mam przed oczami Twoją piękną twarz.
W każdej sekundzie dnia słyszę Twój głos.
Każdy szmer sprawia, że odwracam się w nadziei, że to Ty.
Nasze serca biją tylko dla siebie"

 

"Stalking to uporczywe prześladowanie lub nękanie, które może przybierać różne formy, dające się opisać za pomocą przejawów zachowania sprawcy. Do najbardziej spotykanych należą: wysyłanie listów lub SMS-ów, przesyłanie niechcianych prezentów lub kwiatów, uporczywe telefonowanie, śledzenie, odbywanie wizyt w domu lub miejscu pracy, publiczne upokarzanie, niszczenie własności ofiary, groźby, a nawet realna przemoc"

 

Julia to taka dziewczyna z sąsiedztwa. Uśmiechnięta jak słoneczko, śliczna jak księżniczka i szczęśliwa jak pączek w maśle. Wiedzie spokojne życie - pół-dorosłe, pół-studenckie - mieszkając z dwiema kumpelkami w wynajętym mieszkaniu na poznańskim osiedlu Orła Białego, pracując w salonie operatora komórkowego i randkując z Pawłem, swoim księciem z bajki, robiącym olbrzymie pieniądze Gdzieś w Polsce. Sielankę przerywa nic nieznacząca dla Julii przejażdżka, która dla pewnego dżentelmena znaczy jednak wszystko.

 

"Ja Ciebie kocham! Świat się zmienia,
Zakwita szczęściem od tych słów.
i tak jak w pierwszych dniach stworzenia
Przybiera ślubną szatę znów!
A dusza skrzydła znów dostaje,
Już jej nie ściga ziemski żal -
I w elizejskie leci gaje -
I tonie pośród światła fal!
[A. Asnyk, "Ja Ciebie kocham", frag.]

 

Zaczyna się. Najpierw skromnie, z rumieńcem na twarzy i spuszczonym wzrokiem Julia przyjmuje kwiaty od Cichego Wielbiciela. Chichoczą przyjaciółki, chichocze sama Julia. Później wielbiciel posuwa się dalej. Wysyła jednego smsa, drugiego, trzeciego... Głuche telefony wydzwaniają co chwila, a w pewnym momencie Julia nigdzie nie jest bezpieczna. Ciągle śledzona, napastowana wzrokiem nieznanego drapieżnika zmienia się z uśmiechniętej i beztroskiej dziewczyny w spłoszoną ofiarę, a znikąd pomocy. Przecież sama chciała! Flirtowała! Podobało jej się! Julia zdecydowanie przesadza, ot, kilka smsów, to przecież takie urocze i romantyczne...

 

"Tajemniczy wielbiciel nadal pozostawał tajemniczy. Nie był już jednak romantyczny, tylko namolny. Granica między zalecaniem się i naprzykrzaniem jest bardzo subtelna, a on ją przekroczył"

 

Okazuje się, że Julia padła ofiarą stalkera. Zjawisko stalkingu jest częstym motywem w amerykańskich serialach czy filmach, jednak w literaturze jest to rzadkość. A tematu nie powinno się bagatelizować. Dzięki tej powieści dowiemy się, jak to wygląda naprawdę. Tajemniczy wielbiciel Julii nie spocznie, póki ona nie będzie jego...

 

"Wszystkie kobiety lubią sprawdzać, na ile mogą sobie pozwolić. A on nie pozwoli się kontrolować"

 

Książkę czyta się bardzo szybko - to jedna z cech Olgi Rudnickiej, którą zaobserwowałam podczas czytania "Martwego Jeziora". Lekki styl, mnóstwo dialogów - to sprawia, że książkę czyta się zaskakująco łatwo. Autorka wprowadza czytelnika w stan lęku, niepokoi, zmusza do współodczuwania narastającej grozy wraz z bohaterką, między innymi poprzez powtarzające się do znudzenia słowa piosenki Budki Suflera, zwiastującej nadchodzące połączenie: Martwe morze stoi wokół nas i nadziei brak na wiatr...

 

Może to irytować, ale jest to zabieg zamierzony - możemy dzięki temu wyobrazić sobie emocje, które targały bohaterką dzień po dniu. Poza lekkim, łatwym i przyjemnym językiem jest też - paradoksalnie - spora dawna humoru, a prym w tej warstwie fabuły wiedzie matka Julii. Cięty język, świetne poczucie humoru - na pewno z łatwością bym się dogadała z tą kobietą.
Drugim, ogromnym plusem powieści jest sam temat. Temat ważny, nieznany, acz trudny i potrzebny. Jest to niejako manifest uświadamiający czytelników, że ofiarą stalkera może stać się każdy z nas, a także, że stalking jest zdefiniowaną formą przemocy psychicznej, nękania czy prześladowania. Nie jest to jakieś fiu-bździu, tylko poważne wykroczenie, obecnie karalne (od 2011 roku także w Polsce). Każda metoda uświadamiania społeczeństwa jest moim zdaniem słuszna i potrzebna.

 

Minusy? Początek powieści. Mało rozbudowany, zbyt prędkie przeskakiwanie przez błahe tematy, byle tylko jak najszybciej dotrzeć do sedna sprawy. Rozdziały początkowe wydawały mi się luźnymi notatkami autorki, która może i miała w planach ich rozwinięcie, ale ostatecznie pozostawiła je takie, jakie są - chaotyczne i nic nie wnoszące. Później jest znakomita poprawa, więc ten początek wydał mi się urwany z choinki.

 

Kolejnym minusem, choć nie odnośnie samej książki, co historii, są reakcje przyjaciółek Julii a także, niestety, samej zainteresowanej. To, że przyjaciółki w momencie największej próby odwróciły się od dziewczyny jeszcze zrozumiem - one również przeżywały tę sytuację w jakiś sposób, i nie powinno mieć się do nich pretensji, że miały dość. Nie rozumiem tylko tego początkowego zafascynowania prześladowcą, graniczącego wręcz z zazdrością, która - oślepiając kobiety - nie pozwoliła im dostrzec powagi sytuacji. Sama Julia w pewnym momencie zachowała się jak kompletna idiotka, przywodząc mi na myśl bezmyślne antylopy przekraczające rzekę pełną krokodyli na granicy Kenii z Tanzanią.

 

Niemniej jestem naprawdę miło zaskoczona. Olga Rudnicka bardzo się poprawiła od czasu swojego debiutu, bowiem w "Cichym wielbicielu" jest nie tylko ciekawe tło obyczajowe, ale i narastająca groza przemieszana z irytacją, jest też wspaniale zarysowany profil psychologiczny stalkera i efektów, jakie jego "zaloty" wywierają na Julii. To mocna rzecz, powiew świeżości i bardzo oryginalnej fabuły. Nie nazwałabym tego kryminałem, dla mnie to coś z pogranicza dramatu i thrillera, bazującego na wywołaniu lęku, a przy tym - ostrożności. Jest to prawdziwa perła w morzu średnich, nijakich i wtórnych powieści niektórych polskich autorów, ponad którymi Rudnicka teraz zdecydowanie góruje.

 

Ruda Recenzuje

Zaczyna się od tego, że dostajesz wielki bukiet róż, z romantycznym bilecikiem. Ktoś nieśmiało próbuje Ci wyznać swoje uczucia. Kwiaty pięknie prezentują się na Twoim biurku. Koleżanka z pracy po cichu Ci zazdrości. Stopniowo nieznajomy zaczyna wyrażać swoje uczucia w inny sposób. Pojawiają się smsy o głębokiej miłości, telefony, prezenty. Na początku czujesz się zaintrygowana, a nawet podniecona. W końcu cichy wielbiciel to niemałe wyróżnienie dla każdej kobiety. Tylko czy ten tajemniczy mężczyzna nie powinien Cie witać, kiedy odbierasz telefon? W końcu świszczący oddech to nie najlepsza forma okazania uwielbienia. Głuche telefony, podejrzane wiadomości, poczucie krępującej obserwacji. Przestaje brzmieć tak dumnie, nie sądzisz? Już nie ma, z czego się cieszyć i czym chwalić. W tym miejscu zaczyna się Twoja walka, zaskakująco nierówna, zwłaszcza, że nie miałaś szansy poznać swojego przeciwnika.

 

Taki pojedynek musiała stoczyć Julia, główna bohaterka powieści Olgi Rudnickiej. To, co na początku zapowiadało się tak ekscytująco, z czasem zaczęło budzić strach i grozę. Sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli, zaczęła przypominać kiepski film. A może ona nigdy nie była pod kontrolą?

 

Autorka prezentuje nam przejmującą opowieść o lęku, który ciężko zdusić w zarodku. Opowiada o strachu, kiełkującym głęboko w naszym umyśle. O wrażeniu beznadziei, pogłębiającym się każdego dnia. Opisana sytuacja to tylko kilka przykładów z repertuaru stalkera- czyli najzwyklejszego w świecie prześladowcy. Taki człowiek, zupełnie niepostrzeżenie, wdarł się w życie naszej bohaterki, odbierając jej wszystko, na co sobie zapracowała- poczucie godności i bezpieczeństwa, szczęście i pewność siebie. Każdego dnia utwierdzał ją w przekonaniu, że należy do niego i że nie ucieknie, a groźby te przeplatały się często z pięknymi miłosnymi wyznaniami i cytatami z wierszy Asnyka.

 

Rudnicka wspaniale odzwierciedliła uczucia obu stron. Strach, który stopniowo paraliżował Julię, całkowicie utrudniając jej normalne funkcjonowanie. I skrajne emocje popychające Karola do działania. Naprzemiennie wcielamy się w sytuację bezbronnej kobiety i całkowicie zakochanego w niej mężczyzny, z tym, że szybko przekonujemy się, że z tą relacją coś jest nie w porządku. Miłość nie może przecież przypominać flirtu ofiary ze sprawcą.

 

Mam wrażenie, że o stalkingu mówi się coraz więcej i coraz częściej. Mowa przecież o chorobie, dziwnym, niezrozumiałym schorzeniu, które determinuje życie obydwu stron. Autorka w swojej książce przestawiła ten temat bardzo bezpośrednio, przede wszystkim pokazując bezbronność kobiety. Nie mogłam uwierzyć, że tak niewiele osób traktuje jej problemy poważnie. Policja- nie chciała pomóc, narzeczony- uważał, że to jej wina, współlokatorki- bagatelizowały sprawę. Ciężko mi pozbyć się wrażenia, że gdyby ktoś pomógł jej wcześniej, sytuacja nie rozwinęłaby się w taki sposób.

 

Ważnym wątkiem, zajmującym istotne miejsce w tej powieści były metody, którymi posługiwał się prześladowca w celu dotarcia do ofiary. Mam wrażenie, że Karol wzbijał się na wyżyny swojej kreatywności, a pomysły w jego głowie wciąż się mnożyły. Bez wątpienia dużym problemem jest fakt, że w dzisiejszych czasach sami chętnie dzielimy się swoimi danymi, czyniąc je łatwo dostępnymi dla potencjalnego przestępcy.

 

Przyznam szczerze, że na początku podchodziłam do tej pozycji dosyć nieufnie i sceptycznie. Nie do końca przekonywał mnie styl autorki, nie za bardzo polubiłam mało ambitną Julię. Ale z czasem zaczęłam chłonąć kolejne słowa autorki jak gąbka. Ta historia dała mi dużo do myślenia. Sama podchodzę do serwisów typu Facebook ostrożnie, ale wiele osób z mojej listy kontaktowej lubi chwalić się szczegółami dotyczącymi swojego prywatnego życia, traktując to, jako dobrą zabawę. Może to my jesteśmy dla siebie największym zagrożeniem?

 

Rudnicka stworzyła poruszającą i bardzo realistyczną opowieść. Podobał mi się podział, według którego każdy nowy rozdział był kolejnym miesiącem z życia Julii. W ten sposób autorka dodatkowo stopniowała napięcie i wyraziście zaznaczyła rozwój problemu w czasie. A problem ten był naprawdę poważny.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: