Cudowne Dzieci

Autor: Roy Jacobsen

Okładka wydania

Cudowne Dzieci

Dodatkowe informacje

  • Autor: Roy Jacobsen
  • Tytuł Oryginału: Vidunderbarn
  • Seria: Dreszczyk Kulturalny
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Niderlandzki
  • Przekład: Anna Topczewska
  • Liczba Stron: 216
  • Rok Wydania: 2012
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 150 x 220 mm
  • ISBN: 9788362972043
  • Wydawca: DodoEditor
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dosiak

Roy Jacobsen to norweski powieściopisarz o bogatym dorobku literackim. W Polsce nie jest autorem powszechnie znanym, ale mam nadzieję, że to się zmieni za sprawą jego najnowszej książki wydanej w serii „Dreszczyk kulturalny". Akcja „Cudownych dzieci" rozpoczyna się na początku lat 60. XX wieku, gdy w Norwegii wyraźnie daje o sobie znać kryzys ekonomiczny. Finn jest uczniem szkoły podstawowej, razem z matką mieszka na blokowisku w Oslo. Jego życie jest poukładane i proste. Chodzi do szkoły, odrabia lekcje, często rozmawia i żartuje z matką. Jedyną rysą w jego życiu jest postać ojca, którego chłopak nigdy nie poznał. Pewnego dnia w uporządkowany świat chłopca wkracza Linda, jak się okazuje jego młodsza, przyrodnia siostra. Dziewczynka zostaje oddana pod opiekę matki Finna, ale żeby kobieta mogła utrzymać dwoje dzieci musi wynająć pokój lokatorowi. W ten sposób w domu bohaterów pojawia się kolejna osoba – tajemniczy Kristian, najwyraźniej niemający nic przeciwko dołączeniu do rodziny nie tylko jako sublokator. Od tej chwili w życiu Finna wiele się zmienia. Chłopak uczy się odpowiedzialności za własne czyny, za drugiego człowieka i przekonuje się na czym polega rzeczywistość dorosłych, w której naczelne miejsce zajmują przemilczenia i skrywane urazy.

 

Narratorem jest Finn, więc to on siłą rzeczy staje się dla czytelnika najbliższą postacią. Chłopiec odznacza się dużą wrażliwością, wyczuwa kiedy w jego otoczeniu dzieje się coś nowego, nie do końca zrozumiałego, ale niedającego się zignorować. Finn zauważa, że matka jest inna, coś ją męczy i przytłacza. Linda też różni się od dzieci z podwórka. Nie odpowiada na pytania, nie rozumie zwyczajnych pojęć, które dla niej mają wymiar całkowicie abstrakcyjny, nie jest sprawna fizycznie, a ukojenie przynosi jej powtarzanie zwyczajnych czynności. Jednak Linda znajduje miłość w domu Finna i jego matki, bo oboje starają się, żeby dziewczynka odnalazła spokój. Nie wiadomo, co spowodowało, że przyrodnia siostra głównego bohatera zachowuje się w ten sposób, nie dowiedziałam się też, jakie podobieństwo do siebie samej odnalazła w niej matka Finna. Bohaterowie charakteryzowani są przez działanie, autor nie podaje gotowych wyjaśnień. Można jedynie snuć domysły, co zapewne nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Jednak w przypadku tej powieści niepodważalne wytłumaczenia nie są potrzebne. Odbiorca zostaje postawiony na równi z Finnem – domyśla się, że dzieje się coś niepokojącego, kolekcjonuje ukradkowe spojrzenia Kristiana, dostrzega słabość malującą się na twarzy matki i niepewność Lindy. Okazuje się, że mimika i gesty są w stanie wyrazić więcej niż nawet najskrupulatniej przygotowana mowa.

 

Nie da się krótko i jednoznacznie stwierdzić o czym jest książka Roya Jacobsena. Powieść ma charakter gawędy o codziennym życiu zwykłych ludzi i zaskakujących wydarzeniach, pojawiających się w nim od czasu do czasu. Żadnego dramatyzmu, tragicznych losów opisanych na kilkunastu stronach czy płomiennych deklaracji. Ot, szara egzystencja w czasach, które dawno odeszły w niepamięć. Jednak w „Cudownych dzieciach" jest coś, co nie pozwala przejść nad tą historią do porządku dziennego. Nie do końca potrafię stwierdzić, co tak zajmującego znalazło się w tej książce, ale wiem na pewno, że nie jest to obyczajówka jakich wiele na rynku. Może chodzi o niewymuszony styl, sprawiający, że książka pochłania i absorbuje na wiele godzin. Może o postać głównego bohatera, łączącą w sobie dziecięcą niewinność ze świadomością dorosłego, który zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy muszą się zmienić i nie będą to zmiany na lepsze. A może to klimat opisanych czasów, atmosfera rzeczywistości, w której luksusem było posiadanie telewizora i picie lemoniady w dzień powszedni. Myślę, że nie ma sensu szukać jednego wyjątkowego elementu, ponieważ to wszystko razem składa się na nieprzeciętność dzieła, poruszającego drażliwy i trudny temat w naturalny, zwyczajny sposób.

 

Powieść Jacobsena przywodzi mi na myśl dzieła Majgull Axelsson, koncentrujące się na bohaterach skrzywdzonych przez bliskich, zesłanych przez urzędników do zakładów i domów opieki, zapomnianych i wymazanych ze społecznej pamięci, po to by swoim wyglądem nie psuć obrazu czystej, cywilizowanej nacji. Jacobsen pisze zupełnie inaczej niż Axelsson, ale w pewien sposób opowiada o tym samym. Jego bohaterowie borykają się z szeregiem emocjonalnych problemów nabytych w dzieciństwie i obecnych przez całe późniejsze życie. Ich odmienne zachowanie, inne spojrzenie na otoczenie czy posiadanie swojego własnego świata, do którego inni ludzie nie mają wstępu traktowano jak niebezpieczną zarazę, a w najlepszym razie dziwactwo, które trzeba naprawić, naprostować i wykorzenić z człowieka, by uczynić go „normalnym". Uczucia nie mają znaczenia. Nawet, jeśli krzywdzone dziecko znajdzie kochającą rodzinę i zwyczajny dom to i tak trzeba je odebrać, bo opiekun nie spełnia wzorca, nie jest modelowym człowiekiem, ma za sobą trudne przeżycia i nie opływa w luksusu. A miłość i oddanie? To się nie liczy. Jacobsen nie nakazuje swoim bohaterom rozdrapywania ran, nie przedstawia analiz ich zachowania, nie moralizuje. On po prostu opisuje. Od czytelnika zależy, co wyniesie z tej historii i jaki przekaz do niego dotrze. W tej książce wnioski nie pojawiają się wprost – są przemycone między wierszami i ukryte za banalnymi czynnościami wykonywanymi przez bohaterów.

 

„Cudowne dzieci" to książka, którą określiłabym jako życiową. Autentyczni wydają się bohaterowie, przerażająco realistyczne wrażenie wywołują także opisane wydarzenia. Jedyne, co mi się w powieści Jacobsena nie podobało to zakończenie. Jest płytkie, jakby napisane na szybko, zbyt miałkie jak na treści zawarte wcześniej. Mimo tego jednego mankamentu wystawiam książce wysoką ocenę, bo zdecydowanie ma w sobie coś odróżniającego ją od innych i przykuwającego uwagę. Roy Jacobsen postarał się, żeby w prostych słowach opowiedzieć poruszającą historię, unikając przy tym banału i przesady.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: