Cienie Na Księżycu Zoë Marriott

Wybierz opinię:

LadyBoleyn

„Do zemsty potrzebne są dwa groby: jeden dla Twojego wroga, drugi dla Ciebie" – mówi cytat, który niewątpliwie jest bardzo życiowy. Nieraz można zauważyć, że zemsta prowadzi do kompromitacji i zniszczenia osoby, która nas skrzywdziła, lecz również chęć odegrania się na innym człowieku powoduje, że my również tracimy cząstkę siebie. Wiecznie dążenie do ukarania ludzi, którzy przyczynili się do naszego złego stanu, z czasem może zamienic się w szaleństwo, sprawiając, że to nie złe persony cierpią, a właśnie my, potrafiąc ranić sobie samego. Niewątpliwie, literatura szczególnie pokazała, że mszczą się jedynie osoby słabe, które nie potrafią pogodzić się z niesprawiedliwością tego świata, nie dopuszczając do siebie myśli, że prędzej czy później ich krzywdziciele zostaną ukarani. Główna bohaterka książki „Cienie na Księżycu" autorstwa Zoe Marriott przeżyła wiele niemiłych wydarzeń, doprowadzając samą siebie do trwałego nieszczęścia, tylko dlatego, że poszukiwała ukojenia i usprawiedliwienia w zemście.

 

Suzume wiedzie spokojne życie, mając przy sobie ukochanego ojca, matkę i kuzynkę, Aimi, którą traktuje jak siostrę. Wszystko jednak zmienia się diametralnie, kiedy do domu dziewczyny nagle pewnego dnia wtargnęli żołnierze, którzy najpierw oskarżyli tatę Suzume o zdradę kraju, a następnie – zamordowali go z zimną krwią. Wojsko ma za zadanie zabić wszystkich bliskich Daisuke Hoshima-san, dlatego też gdy tylko dostrzegają dzieci, obserwujące egzekucje – ruszają za nimi, pragnąc pozbawić ich egzystencji. Aimi zostaje trafioną strzałą, natomiast Suzume cudem udaje się uciec. Młodociana ukrywa się w rezydencji swoich rodziców, dzięki pomocy starego służącego, Youty, który postanawia zaopiekować się dziewczyną, chroniąc ją przed armią cesarską. Podczas kilku dni spędzonych w towarzystwie Youty, Suzume dowiaduje się, że posiada ogromny dar, jaki przyczynił się do jej ocalenia. Małoletnią szybko odnajduje matka w towarzystwie przyjaciela jej zmarłego ojca. Kobieta zabiera córkę do posiadłości Terayama, gdzie obydwie mogą ukryć się przed karą, jaką zostały obarczone przez państwo, oraz rozpocząć życie na nowo. Okazuje się, że matkę Suzume i Terayama łączy nie tylko przyjaźń, a również i miłość, co przyczynia się do rychłego małżeństwa tych dwojga, dla których, nie ukrywając, śmierć Daisuke stała się możliwością spędzenia wszystkich dni razem. Młoda Japonka bardzo przeżywa odejście swoich bliskich, nie potrafiąc poradzić sobie z tym, że nie mogła im pomóc, oraz zarazem odkrywa w sobie nowe magiczne talenty, jakie tworzą przed nią nową drogę. Jednak, gdy dziewczyna dowiaduje się, że to właśnie głównie dzięki interwencji Terayama, jej ojciec został niewinnie oskarżony i skazany za zdradę, postanawia się zemścić. Aby przeżyć musi porzucić swoje imię, ukrywając się przed drugim mężem jej matki, który zrobi wszystko, by pozbyć się Daisuke. Nastolatka zaczyna ukrywać się w kuchni pałacu ojczyma, pracując jako pomywaczka, a następnie zaczyna koczownicze życie na ulicach nieznanego miasta, dostając się do więzienia... Tam właśnie poznaje osobę, która pomaga jej rozwinąć jej zdolności oraz zapewnia jej normalny byt. Suzume postanawia zdobyć względy Księżycowego Księcia, aby pomścić śmierć ojca i zemścić się na Teraymie. Lecz na horyzoncie pojawia się miłość, która sprawia, że dziewczyna jest coraz bardziej rozdarta pomiędzy zmarłymi a żywymi... Suzume nie ma pojęcia, czy nienawidzi na tyle, aby odrzucić magię prawdziwych uczuć...

 

Przyznam, że lubię książki, poruszające tematy powiązane z odmienną kulturą chińską czy też japońską, dlatego też z miłą chęcią sięgnęłam po „Cienie na Księżycu" autorstwa Zoe Marriott, mając nadzieję, że pisarka odda klimat Kraju Kwitnącej Wiśni. I w tej kwestii zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, bowiem pani Marriott wspaniale przedstawia wszelkie aspekty życia Japończyków, doskonale opisując różnobarwne kimona czy też picie herbaty, co powoduje, że czytelnik czuje się tak, jakby udał się w podróż do odległych zakątków ziemi. Pomimo, że książka ma blisko 450 stron czyta się ją niemalże jednym tchem. Ukazana historia jest wręcz fascynująca, co sprawia, że ciężko odsunąć się od tej lektury, w której nie brakuje niespodziewanych zwrotów akcji. Sama główna bohaterka swoje imię zmieniała trzykrotnie, co niewątpliwie jest dobrym przykładem na to, że Ci, którzy obserwują poczynania Suzume, nie mają choćby małej szansy na zaznanie smaku nudy. Zoe Marriott posiada lekki i przyjemny styl i interesujące pomysły. Widać, że należycie przygotowała się do tworzenia tego utworu, skupiając ogromną uwagę na wszystkich wydarzeniach, przygotowując przemyślaną fabułę oraz zaznajamiając się z kulturą opisywanego przez siebie kraju. Jednakże niestety odniosłam wrażenie, że pisarka zbyt mało czasu poświęciła na przemyślenie postaci głównej bohaterki, która niestety wydaje się być nieco płytką postacią. Jej zachowanie, cięcie się w celu uśmierzenia bólu i niekiedy opóźnione odruchy ludzkie, typu wyrzuty sumienia czy też zastanowienie się nad tym, co też ona robi, potrafią doprowadzić do irytacji. Suzume niewątpliwie miała ciężkie życie – śmierć ukochanego ojca, zdrada matki, tułaczka po obcych domach, chęć zemszczenia się na ojczymie... Dziewczyna cały czas próbuje odnaleźć samą siebie w tym wszystkim, nie do końca wiedząc, jaką drogą powinna podążać. Dodatkowo musi spełnić się w nowej sytuacji – jest tkaczką cieni, potrafi stworzyć iluzję, co też nieraz ratuje jej skórę, bowiem dzięki tej zdolności potrafi stać się niewidzialna bądź też zasłonić swoje rany. Tutaj również autorka wykazała się kreatywnością, pokazując niezwykłe zdolności nastolatki. Jednak pomimo wszystko, nadal brakuje mi wyraźniejszego charakteru Suzume, jak i też osób jej towarzyszących. Każdej z nich brakuje większej głębi, nie wykazują się różnym uosobieniem, niekiedy trudno zrozumieć ich irracjonalne zachowanie. Na szczęście dialogi trzymają poziom, tak samo jak opisy przemyśleń i działań przedstawionych literackich Japończyków, dzięki czemu łatwo można wyobrazić sobie opisywane zdarzenia. Wątek miłosny nieco kuleje i można byłoby go znacznie bardziej rozwinąć, bowiem Suzume nie potrafi określić swoich uczuć i odwzajemnić tego, co czuje do niej jej cudzoziemski przyjaciel. Jej wnętrze zostało zajęte całkowicie przez zemstę na wrogach ojca, co zabiło w niej ostatnie pozytywnie emocje. Chorobliwa chęć zemszczenia się prowadzi do stopniowego zniszczenia jej egzystencji i problemów, jakie nie pozwalają jej normalnie funkcjonować. Rozmowy pomiędzy Suzume a jej ukochanym Otieno potrafią oczarować i pokazać piękny świat w wymiarach serca. Zakończenie „Cieni na Księżycu" zaskakuje i przyznam, że całkowicie nie spodziewałam się takich obrotów akcji.

 

Książka autorstwa Zoe Marriott posiada w sobie wiele uroku i niewątpliwie potrafi wzbudzić w czytelniku długotrwałe zainteresowanie. Niestety, przez postać głównej bohaterki, która irytuje swoim zachowaniem, odbiór tego utworu może być różny. Jednak trzeba przyznać, że pisarka posiada wiele imponujących pomysłów i wspaniały styl, które są głównymi atutami „Cieni na Księżycu". Mam mieszane uczucia odnośnie tej powieści, lecz nie żałuję, że ją przeczytałam.

Amelia Grey

 

Zastanawialiście się kiedyś, jak ważne jest dla Was to co posiadacie? Nie drogi telefon, modne ciuchy czy inne materialne dobra. Myśleliście kiedyś ile znaczy dla Was dom, rodzina i sama przynależność do jakiegoś miejsca? Z pewnością dla każdego z nas są to jedne z najważniejszych rzeczy. Dzięki nim czujemy, że jesteśmy coś warci, wiemy, że jest miejsce i ludzie, do których zawsze możemy wrócić i zawsze poczujemy tam, z nimi, że jesteśmy coś warci. A co by było, gdyby nas tego pozbawiono w jednej chwili? Jakbyśmy się czuli? Czego byśmy w tedy pragnęli?

 

Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Suzume. Jednego dnia wiodła szczęśliwe życie wraz z rodzicami i kuzynką, którą traktowała jak siostrę, a następnego jej ojca oskarżono o zdradę i zabito. W tragedii zginęła także jej kuzynka. Dziewczyna musi zamieszkać w domu ojczyma i udawać, że wszystko jest, jak należy. Pewnego dnia zdaje sobie sprawę, że to nowy mąż matki stoi za tą tragiczną zbrodnią. Nie pozostaje jej nic innego, jak tylko ucieczka. Od tej chwili każda chwila jej życia będzie przyporządkowana tylko jednej rzeczy – zemście.

 

W świecie podporządkowanym kulturze amerykańskiej, gdzie większość filmów, restauracji, a także i książek sprowadza się do zachodnich wzorców, miła jest jakaś odmiana. Z wielką chęcią więc, będąc w bibliotece sięgnęłam po „Cienie na księżycu". Umieszczenie akcji w średniowiecznej Japonii było dla mnie okazją do przeczytania czegoś, co zapoznałoby mnie nieco bliżej z kulturą tego pięknego kraju. Kiedy po dłuższym czasie oczekiwania, w końcu po nią sięgnęłam, zakochałam się w opowiadanej historii już od pierwszych stron.

 

Albo nawet i wcześniej. Już sama okładka przyciąga na tyle, że obok książki nie możemy przejść obojętnie. Niby nic w niej niezwykłego, ale oczy dziewczyny mają w sobie „to coś". Hipnotyzują nas i przyzywają do zagłębienia się w opowieść o Suzume. W środku jest równie dobrze. Jak już wspomniałam umieszczenie akcji w średniowiecznej Japonii było genialnym pomysłem. Chciałam czytać dalej choćby ze względu na możliwość dłuższego przebywania (tak, wiem że nie naprawdę) w tym miejscu. Czytając poznajemy wiele warstw społecznych tego kraju w tamtych czasach – bogate rodziny, żebracy, gejsze. Z pewnością wiecie, że książka obyczajowa to nie jest. Historia skupia się wokół magicznych zdolności bohaterki. Nie było to jednak rzucanie zaklęć i parzenie magicznych wywarów. Co to, to nie. Autorka zaserwowała nam coś zdecydowanie innego, tajemniczego i wciągającego. Mowa tu o tkaniu iluzji. Z pewności można było to zepsuć i uczynić nudnym, jak kolejne odcinki „Mody na sukces". Tak się jednak nie stało. Autorka opisała wszystko w sposób tak ciekawy, że banał stał się mistrzostwem.

 

Historia podzielona jest na trzy, następujące po sobie wraz z transformacjami głównej bohaterki części. Sprawiało to, że akcja biegła zdecydowanie szybciej, niżbym chciała. Oddałabym bowiem wszystko, żeby spędzić nieco więcej czasu w tym magicznym świecie. Pani ZoeMarriot pisze w sposób tak magnetyzujący, że nie sposób się oderwać. Nie czułam się ani w jednej chwili przytłaczana przez opisy rzeczywistości, a nawet więcej, byłam na nie tak łakoma, jak dziecko na watę cukrową. Widać, że autorka włożyła w książkę wiele pracy i za to właśnie należy bić jej brawa. Na końcu znaleźć możemy słowniczek japońskich wyrazów użytych w książce – rzecz jak najbardziej trafiona i przydatna.

 

Fabuła toczy się wokół głównej postaci – Suzume . Mam w stosunku do niej mieszane uczucia. Poznajemy ją w dniu czternastych urodzin, a następnie czytamy o wszystkich okropieństwach, jakie musiała znieść. Ale czy to tak do końca usprawiedliwia jej czyny? A może należy to zrzucić na młody wiek? No ale przecież, dziewczyna potem dorosła. To może na inną kulturę i to, że ludzie w średniowiecznej Japonii mogli się zachowywać inaczej niż my teraz? To wszystko prawda, lecz nie zmienia to faktu, że czyny Suzume mnie niewyobrażalnie irytowały. Wszystko to mogę zrozumieć, a jakże. Jednak jej głupota, chęć zemsty, samo wypieranie się szczęścia sprawiało, że najchętniej wykupiłabym jej pakiet sesji u psychologa. Bogu dzięki, że na koniec się zmieniła i zrozumiała swe błędy. Dzięki temu odzyskała choć trochę szacunku w moich oczach. W „Cieniach na księżycu" poznajemy też wiele innych, malowniczych bohaterów. Wszyscy są naprawdę bardzo dobrze wykreowani. Każdego z nich autorka dopracowała, jak tylko się da i sprawiła, że zapadną w mojej pamięci na bardzo długi czas.

 

„Cienie na księżycu" to zdecydowanie nie opowiastka na nudny wieczór. To prawda, że czyta się ją bardzo dobrze, jednak ta książka to zdecydowanie więcej. Porusza pewne problemy i szuka odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Po jej przeczytaniu z pewnością dowiemy się, czym jest prawdziwe piękno, przypomnimy sobie o wartościach, jakie powinny być w naszym życiu najważniejsze, a przede wszystkim dotrze do nas, czym jest prawdziwe szczęście. Pani Zoe Marriott stworzyła historię, która zajmie w mojej pamięci miejsce szczególne. Długo zastanawiam, co w niej jest takiego niezwykłego, co sprawiło, że książka aż tak mi się podobała. Z pewnością wszystkie te rzeczy, które opisałam miały na to wpływ. Pozostaje jeszcze jeden magiczny czynnik, który każe mi z całego serca polecić Wam tę książkę. Nie traćcie żadnej więc żadnej okazji, żeby się z nią zapoznać i dajcie się oczarować, jak ja klimatowi średniowiecznej Japonii!

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Cienie Na Księżycu

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)