Cieszę Się Twoim Szczęściem Lucinda Rosenfeld

Wybierz opinię:

Sil

Jak to bywa między kobietami

 

Chwila wytchnienia, lekka lektura, odpoczynek dla spracowanego mózgu. Do tego typu lektur z góry zaliczyłam książkę „Cieszę się Twoim szczęściem" autorstwa Lucindy Rosenfeld. Zostawiłam ją sobie na spokojny wieczór, licząc, że połknę ją w całości w ekspresowym tempie. I połknęłam. W całości. Ekspresowo. Tyle, że nie było tak lekko jak się tego spodziewałam.

 

Rozpoczęłam lekturę i... zaraz na wstępie natknęłam się na dość bliski mi temat. Stosunkowo młode, bezdzietne małżeństwo i ich nieustające próby powiększenia rodziny. To coraz częściej spotykany problem, a stosunkowo rzadko poruszany jest w literaturze. Przynajmniej w tej, po którą zazwyczaj sięgam. Przystąpiłam więc do czytania z jeszcze większą chęcią. Czy słusznie? Przekonacie się poniżej.

 

Wendy i Adam są od kilku lat małżeństwem i, jak wspomniałam już wcześniej, pragną dziecka. Ich próby do tej pory spełzły na niczym. Rozpoczęła się niewątpliwa pogoń za tym marzeniem i ucieczka przed pędzącym nieubłaganie czasem. Bo z każdym rokiem, ba, z każdym miesiącem, organizm Wendy starzeje się i zmniejszają się jej szanse na zajście w ciążę. Obliczanie długości cyklu, wyliczanie dni płodnych, ustalanie momentu owulacji, badanie temperatury i ... wiele innych, dużo bardziej intymnych szczegółów, na stałe wpisały się w życie opisywanej pary. Przychodzi czas zwątpienia, a do tego... życie najlepszej przyjaciółki Wendy, pięknej kobiety, dotychczas układające się niezupełnie pomyślnie, zaczyna rozkwitać. Daphne zrywa z traktującym ją jak śmiecia żonatym mężczyzną i niemal natychmiast poznaje miłość swojego życia. Dobrze zarabiający, przystojny i wysportowany prokurator, świata niewidzący poza nową dziewczyną, która szybko zostaje jego narzeczoną, a następnie żoną. Na tym jednak nie kończą się zmiany, które dotykają Daphne, bo... dziewczyna zaczyna pomyślnie spełniać marzenia, które dotychczas były domeną Wandy. Czy przyjaźń dziewczyn przetrwa te wszystkie zawirowania? Czy Wandy będzie w stanie zaakceptować nową Daphne? I czy Daphne będzie jeszcze chciała mieć coś wspólnego z Wandy? Jak ułoży się ich przyszłość? Czy da się wyzbyć zazdrości? Czy przyjaźń między kobietami może trwać całe życie i czy nic, nawet największa burza, nie jest w stanie jej zniszczyć? O tym musicie się już przekonać sami, a jedyną możliwością, by to uczynić, jest sięgnięcie po powieść Lucindy Rosenfeld zatytułowanej „Cieszę się Twoim szczęściem".

 

Mnie książka się spodobała. Napisana została jasnym i przystępnym językiem, a opisane wydarzenia mogą dotknąć niemal każdego. Tym łatwiej jest więc utożsamić się z którymś z bohaterów. Ja tak właśnie uczyniłam i zapewne dlatego udało mi się tak szybko wspomnianą książkę przeczytać. Choć i bez tej „bliskości" pochłonęłabym tę powieść ekspresowo. Autorka w łatwy i przyjemny sposób przekazuje życiowe prawdy, którymi kierować powinni się wszyscy. Lektura godna uwagi. Polecam przede wszystkim kobietom. Czasem nie doceniamy tego, co mamy. Czasem przepuszczamy szczęście na przejściu dla pieszych, bo nie wierzymy, że może iść do nas. Polecam.

Viconia

Tak się zastanawiam, co skusiło mnie żeby sięgnąć po „Cieszę się twoim szczęściem". I po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że chyba gdzieś przeczytałam pozytywną recenzję, która sprawiła, że zaciekawiła mnie ta pozycja. Tym bardziej, że jej tematyka jest bliska każdej kobiecie, w końcu na temat babskiej przyjaźni można powiedzieć i napisać naprawdę dużo.

 

Głównymi bohaterkami powieści są dwie przyjaciółki jeszcze z czasów studenckich, Wendy i Daphne. Po piętnastu latach, kiedy dopada je dorosłość, na ich przyjaźni zaczynają pojawiać się pierwsze rysy.

 

Wendy jest redaktorką w niszowej gazecie, a prywatnie żoną i ma nadzieję, że niedługo także matką. Chwilowo tylko ona utrzymuje swoją dwuosobową rodzinę, ponieważ jej mąż zapragnął napisać scenariusz i w tym celu porzucił pracę. Do tego mimo usilnych starań Wendy nie może zajść w ciążę, co tylko potęguje jej frustrację.

 

Daphne zawsze może na Wendy liczyć przy kolejnych problemach sercowych, a te występują dosyć często ze względu na jej związek z żonatym mężczyzną. Kolejne zawirowania, telefony w środku nocy i stany depresyjne, Wendy to wszystko znosi bardzo dzielnie i pomaga jak tylko może.

 

Jednak życie lubi zaskakiwać. Los się odmienia i oto Daphne zakochuje się w bogatym prokuratorze, planuje ślub i zachodzi w ciążę. Generalnie wreszcie może powiedzieć, że jest naprawdę szczęśliwa. Wendy za to coraz gorzej dogaduje się z mężem, coraz bardziej drażnią ją problemy finansowe a kolejny miesiąc z negatywnym wynikiem na teście ciążowym dobija ostatecznie.

 

I tu właśnie pojawia się miejsce dla tytułowego zdania „Cieszę się Twoim szczęściem". Na ile jest ono prawdziwe w ustach Wendy? Jak to możliwe, że nagle jej przyjaciółka ma w życiu lepiej niż ona? Tak nie może być! Dlatego Wendy nie przepuści żadnej okazji, żeby wbić szpilę przyjaciółce i to tak, żeby jak najbardziej zabolało. Jest zdolna nawet do tego, żeby wygłosić najbardziej chamskie przemówienie weselne świata. Czegóż to się nie robi z zawiści.

 

Jeśli o mnie chodzi, to zachowanie Wendy było niepojęte. Ja wiem, że kobiety są zazdrosne, wredne i zawistne. Ale wobec najlepszej przyjaciółki? Tego pojąć nie mogę. Ja swoją przyjaciółkę poznałam na studiach, razem przeszłyśmy etap studenckiej beztroski, pierwsze poszukiwania pracy, mniejszych lub większych problemów w związkach. To było już jakiś czas temu. Teraz, nadal razem, bawimy się w dorosłość, życie każdej z nas poszło w inną stronę, ale nadal jesteśmy tak samo ze sobą zżyte. I jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby czegoś jej zazdrościć, albo po cichu życzyć, żeby gdzieś tam się potknęła, bo jeszcze będzie miała lepiej niż ja. I to samo tyczy się jej osoby. Nigdy nie doświadczyłam z jej strony jakichś negatywnych zachowań. I teraz nie wiem czy to my jesteśmy dziwne, czy reszta świata. Bo podobno zdanie „Cieszę się Twoim szczęściem" to jedno z najczęściej wypowiadanych kłamstw. Tego ja nie mogę pojąć i ciężko mi w to uwierzyć. Nie wątpię, że zdarzają się toksyczne przyjaźnie, gdzie ta teoria ma zastosowanie, ale raczej nie jest to tak nagminne ;) Przynajmniej taką mam nadzieję ;)

 

Z powodów wymienionych powyżej Wendy drażniła mnie częściej niż ustawa przewiduje, nie potrafiłam jej za żadne skarby zrozumieć, toteż ciężko było mi się z nią utożsamić, czy chociaż obdarzyć odrobiną sympatii. Daphne z kolei ciężko było poznać, ponieważ to z perspektywy Wendy patrzymy na tę relację.

 

Plusem jest to, że mimo wszystko jakieś refleksje przemyca. Skłania do zastanowienia się po co ciągle rozglądamy się za czymś, co nie jest nam potrzebne. Jak mało znaczący jest lepszy samochód/mieszkanie/ciuchy/gadżety w momencie, kiedy wokół siebie widzimy kochającego mężczyznę, rodziców, rodzeństwo i przyjaciół.

 

Generalnie książkę oceniam jako niezłą, bez wątpienia sprawdzi się jako lekka lektura na wakacje. Nie jest bardzo wymagająca, za to napisana lekko i dosyć przyjemnie się ją czyta.

 

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Cieszę Się Twoim Szczęściem

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)