Chłopiec W Pasiastej Piżamie

Autor: John Boyne

Okładka wydania

Chłopiec W Pasiastej Piżamie

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Książkówka

To było wczoraj. Właśnie czytałam książkę, gdy gdzieś w tle usłyszałam szmer. Początkowo go zignorowałam myśląc, że to pewnie wiatr, który niespostrzeżenie wpadł do mojego pokoju przez okno i zaznaczył swoją obecność. Jednak po chwili, ze stanu skupienia znów wyrwał mnie hałas. Zamknęłam książkę, uniosłam głowę i spojrzałam na wprost siebie. Choć na ułamek sekundy z wrażenia zabrakło mi tchu to jednak nie byłam przestraszona faktem, że w moim pokoju na fotelu siedzi młody chłopiec.

 

Cześć, jestem Bruno – powiedział. Po chwili delikatnej konsternacji również się przywitałam i grzecznie zapytałam młodzieńca, czemu zawdzięczam tę niespodziewaną i bardzo oryginalną wizytę. Odpowiedział mi:
Zawsze, gdy ktoś rozpoczyna lekturę MOJEJ historii, widzę to w myślach niczym w szklanej kuli i śpieszę do tej osoby by przekazać ją osobiście, bowiem żadne słowo pisane nie odda tego jak to przeżywałem. Jesteś gotowa mnie wysłuchać?
Bez chwili wahania odparłam, że tak.

 

Miałem wtedy 9 lat. W tej chwili mój umysł jest o kilka lat starszy, choć wizualnie wciąż wyglądam na małego chłopca. Mimo, że od tamtych wydarzeń minął już jakiś czas to pamiętam je doskonale. Nic nie zatrze w mojej pamięci tego dnia, gdy w naszym domu panowało ogromne poruszenie, wywołane tą szczególną wizytą – na kolacji mój ojciec spodziewał się gościć Furię*. Cóż to był za dziwny człowiek! Niby taka ważna persona, a kompletnie bez ogłady i dobrych manier! Jeszcze ten jego śmieszny wąsik...Zupełnie jakby się niedokładnie ogolił...

 

W każdym bądź razie wieczór ten zaważył na przyszłości naszej rodziny. Niedługo potem opuściliśmy tak bliski nam Berlin – nie bez moich licznych protestów i wyrazów niezadowolenia, które na nic się jednak zdały. Naszym nowym miejscem zamieszkania i pracy dla ojca było Po-świecie*. W całym swoim krótkim życiu nie widziałem równie okropnego miejsca jak to! Nie dość, że nikogo tam nie znałem to wszędzie można było natknąć się na żołnierzy, a w sąsiedztwie naszego domu istniał jakiś inny świat. Cała masa ludzi, którzy od rana do wieczora chodzili po dworze, ubrani tylko w pasiaste piżamy. Widok ten bardzo mnie zszokował i nasuwał wiele pytań, z którymi udałem się do ojca. Ten zbył mnie krótko odpowiadając, że to nie są ludzie...Szybko przekonałem się, że ojciec kłamał, że tam byli ludzie tacy jak on i ja tylko trochę jakby...smutniejsi, bledsi no i wszyscy tak samo ubrani w te śmieszne piżamy. A jak się tego dowiedziałem? Pewnego dnia poznałem przyjaciela zza drucianej siatki. Bardzo się ze sobą zżyliśmy, a ja po niedługim czasie już wiedziałem, że to najlepszy przyjaciel, jakiego kiedykolwiek miałem...

 

I co dalej? Zapytałam. Bruno spojrzał mi głęboko w oczy z wyrazem, jakiego nigdy u nikogo do tej pory nie widziałam, przeszył mnie spojrzeniem na wskroś, zaciskając przy tym mocno wargi. Już zaczynał mówić dalej, gdy ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika.

 

Historia „Chłopca w pasiastej piżamie" jest fikcją jak sen, ale tak samo jak sen może odzwierciedlać wydarzenia z jawy, tak wymysł literacki może się opierać na fundamentach prawdziwych zdarzeń sprzed lat. Podziwiam autora za odwagę – na pewno nie każdy byłby w stanie podjąć się ryzyka stworzenia takiej powieści. Mimo, że nie jest ona wolna od wad, bo w wielu miejscach brak jej realizmu, to jest piękną i poruszającą lekturą o przyjaźni i tragizmie nie tyle ofiar nazizmu, co samych jego wykonawców. Wszak okres II Wojny Światowej to czas cierpienia także dla katów, choć nam Polakom, często ciężko o tym mówić wprost. Może już przyszła na to pora?

 

* zaczerpnięte z książki

Michał Lipka

CHŁOPCY PO DWÓCH STRONACH OGRODZENIA Z KOLCZASTEGO DRUTU

 

Dla mnie przygoda z „Chłopcem w pasiastej piżamie” zaczęła się od jego filmowej adaptacji, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Żałuję więc, że najpierw nie przeczytałem powieści, ominął mnie w niej bowiem ten element zaskoczenia, który tak bardzo przemówił do mnie w kinowej adaptacji. Ale nie ominęło jedno – bardzo emocjonalna przygoda z opowieścią, która pozostaje w pamięci na długo po tym, jak odłożyło się już książkę na półkę.

 

Dziewięcioletni Bruno mieszka wraz z rodzicami w willi w Berlinie. Jak każde dziecko ma plany, marzenia, sekrety i niezachwianą pewność, że jego życie się nie zmieni, a już na pewno nie na gorsze, pomimo, że trwa druga wojna światowa. Ale pewnego dnia matka oznajmia mu, że w związku z pracą ojca, o której chłopiec nie ma najmniejszego pojęcia, muszą się przeprowadzić i to w bardzo odległe miejsce. Bruno musi zostawić w Berlinie przyjaciół, ulubione miejsca i wszystko, co składało się na jego codzienność i zamieszkać w o wiele mniejszym domu na zupełnym odludziu. Tu czeka go pierwszy prawdziwy kontakt z wojennym okrucieństwem, choć będący aktem nieświadomym. W okolicy znajduje się bowiem obóz koncentracyjny, a w nim żyje Szmul, syn żydowskiego zegarmistrza. Spotkanie obu chłopców staje się brzemienne w skutki. Połączeni przyjaźnią, staną się sobie równi na poziomie, którego nikt nigdy by nie podejrzewał...

 

„Chłopiec w pasiastej piżamie” ukazuje wojnę oczami dziecka, a właściwie dzieci, ale nie z tej perspektywy, z którą wojna nam się kojarzy. Nie ma tu frontu, nie ma walk, wielkich wojskowych planów, spektakularnych ucieczek ani misji. Są dwaj chłopcy i to, czego doświadczyli. Pierwszy z nich, Bruno, nie ma najmniejszego pojęcia o tym, co właściwie się dzieje. Nie wie, że ojciec jest niemieckim oficerem, a nawet gdyby wiedział, nie miałby pojęcia co to właściwie znaczy. Konflikt zbrojny nie dotknął go, chłopiec żyje pod kloszem, ale do czasu. Szmul nie miał tyle szczęścia, stracił wszystko włącznie z bliskimi, może nie do końca wszystko rozumie, nie mniej wie, co dzieje się dookoła niego, choć jako dziecko nigdy nie powinien musieć tego wiedzieć. Ich wzajemne relacje mają miejsce na granicy. Rozdzieleni ogrodzeniem z drutu kolczastego, tak bardzo podobni i tak różni zarazem, wciąż trwają w tlącej się w ich niewinności. I to ona, w połączeniu z beztroską naiwnością, porusza najbardziej. Tragedia wisi w powietrzu, a my obserwujemy jej nieuchronność, chociaż nie chcemy by się wydarzyła.

 

Emocje w tej książce są tym większe, że całość została napisana dość prostym językiem, z perspektywy dziecięcego bohatera. Nie myślcie jednak, że jest to ten typ prostoty i lekkości, której doświadczamy w pozycjach młodzieżowych, bo powieść Johna Boyne’a jest znakomita i pełna pod względem literackim. Autor nie potrzebuje wielkich słów, ani ciężkości, nie chce epatować mrokiem i brudem, pokazuje nam jasną stronę życia w obliczu koszmaru, która tym bardziej trafia do naszego serca. Bo my, w odróżnieniu od bohaterów, wiemy dobrze, co się wokół nich dzieje i o co toczy się ta gra. Dlatego lektura „Chłopca w pasiastej piżamie” jest takim emocjonalnym przeżyciem. Czymś pięknym w swoim okrucieństwie i przypomnieniem do czego jesteśmy zdolni, jeśli przestaniemy dostrzegać to, co ważne. Otrzeźwienie przychodzi zawsze, ale czasem jest już na nie za późno. Polecam gorąco tę lekturę.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: