Cień

Autor: Cody McFadyen

Okładka wydania

Cień

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Natula

Smoky Barrett jest jedną z najlepszych agentek w historii Biura Federalnego, dlatego zajmuje się tropieniem najgorszych z najgorszych. Pół roku temu, jeden ze ściganych przez nią psychopatów włamał się do jej domu, w brutalny sposób zabił jej męża i kilkuletnią córkę, a ją zgwałcił i torturował. Cudem udało się jej przeżyć i zabić swojego oprawcę. Po miesiącach leczenia Smoky próbuje wrócić do pracy, ale jej śladem podąża kolejna bestia, która planuje zniszczyć tych, kogo ona kocha. Oby sprawić jej jeszcze większy ból, informuje ją, jaką śmiercią ten ktoś zginie.

 

„Cień" jest debiutancką powieścią, zarazem początkiem serii opowiadającej o pracy Smoky Barrett („Dewiant",„Maska śmierci"), autorstwa Cody Mcfadyen'a, miłośnika kawy i książek. Prace tego pisarza zostały uznane za najmocniejsze, najbardziej brutalne thrillery ostatnich lat. Nie dziwi mnie to, ponieważ nie przypominam sobie, żeby któraś z przeczytanych przeze mnie książek, zawierała tak ekstremalne opisy zbrodni. Sceny gore przeważają w tej powieści, autor nie bawi się w sentymenty, co to, to nie. Dosadnymi obrazami wali czytelnika obuchem w łeb, tworzy „czarny charakter" (bardzo, bardzo delikatne określenie), który jest złem wcielonym, i dla którego zadawanie bólu: gwałcenie, miażdżenie kości, patroszenie - jest radością z wypełniania chorej misji. Wszystko to zmusza do ciągłego napięcia i przerażenia. Jednak to nie wszystko, potworne opisy są tylko jednym z mocnych elementów tej powieści. Drugi, to świetne tło psychologiczne, które potęguje wszystkie wstrętne, straszliwe zdarzenia. Poza tym, nic nie działa tak skutecznie na psychikę, jak drażnienie wrażliwości, poprzez przekraczanie pewnej granicy czyli łamaniu tabu, naruszaniu tego, co dla nas ludzi jest świętością. Te psychologiczne zagrywki często wywołują bunt oraz łzy wzruszenia i wzburzenia.

 

Dlatego teraz - trochę - będę się pastwić nad tą książką.

 

Po pierwsze. Oszałamiająca ilość wyrazistych scen hardcore, przyprawia o zawrót głowy, a co za dużo, to niezdrowo. Rozumiem, że miało to na celu wywołanie silnych emocji, ale przejaskrawienie było przyczyną tego, że opowieść, straciła w moich oczach, na wiarygodności.

 

Po drugie, kliku scenom brakowało logiki.

 

Po trzecie, zbyt szybko trafiłam na właściwego podejrzanego. Autor za dużo podpowiedział, tożsamość mordercy była zbyt oczywista, ale może to ja, mając w pamięci poprzednie jego powieści, przedwcześnie rozgryzłam kto jest kim.

 

Po lekturze tej książki mam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony, dostałam to co chciałam, czyli mocną, przyprawiającą o mdłości historię, pełną dantejskich scen, ale z drugiej strony, czuje się zamanipulowana, a nie jest to miłe uczucie. W przypadku „Dewianta" i „Maski śmierci" nie miałam takich odczuć, ale może te kilka lat temu, kiedy mniej analitycznie podchodziłam do książek, odbierałam je całkiem inaczej, nie wiem co o tym myśleć... W każdy razie „Cień" jest diabelnie ostrą lekturą, przeznaczoną dla czytelników o silnej psychice, mocnym żołądku i stalowych nerwach, proszę mi wierzyć, nie żartuję.

PJK

TYLKO DLA DOROSŁYCH

 

"On nie jest wyłącznie zły. On gwałci dobro, gwałci je na śmierć. Muzyka i śmierć, bebechy i krzyki, przerażenie. Świat drży, a on stanowi jego epicentrum, wspinając się coraz szybciej, zbliża się do szczytu i pozwala na to, by chwila ta nadeszła - ta chwila, gdy wszystko eksploduje w oślepiającym blasku, w którym wszelki rozsądek i wszystko, co ludzkie, znika"

 

Jestem zafascynowana nie tylko prozą McFadyena, literackim językiem, pięknymi, rozbudowanymi zdaniami zdradzającymi skrupulatne starania, by nieomal każde zdanie było perfekcyjne, ale także samą historią, która jest tak pieczołowicie i drobiazgowo skonstruowana, że przepadłam z kretesem. "Cień" stanowi dla mnie ideał psychothrillera. Ma w sobie wszystko, czego szukam, i jeszcze więcej.

 

Jest granica, którą większość autorów thrillerów boi się przekroczyć. Cody McFadyen odniósł sukces właśnie dlatego, że ją przekroczył.
[z opisu wydawcy]

 

Smoky Barrett to agentka FBI, którą poznajemy podczas bardzo trudnego dla niej momentu - momentu, kiedy kobieta musi zdecydować między powrotem do pracy a strzeleniem sobie w łeb. Otóż pół roku przed wydarzeniami z powieści Smoky stanęła twarzą w twarz z sadystycznym seryjnym mordercą, którego pokonała tuż po tym, jak straciła przez niego ukochanego męża i małą córeczkę. Trauma, rozpacz, nieustające koszmary senne i oszpecona bliznami twarz w połączeniu z mijającym czasem, który nie jest łaskawy wbrew powiedzeniu "czas leczy rany" doprowadzają Smoky do ostateczności. Albo się złamie i pozwoli, by kolejną ofiarą nieżyjącego już mordercy była ona sama, popełniająca jego morderstwo swoimi własnymi rękami, albo weźmie się w garść i powróci do pracy.

 

"Nawet bohater nie może zawsze wygrywać"

 

Ten wątek psychologiczny, ukazujący horror przez który dzień po dniu muszą przejść agenci różnych służb, jest tu przedstawiony tak realistycznie, tak wstrząsająco, że wreszcie naprawdę rozumiem traumę wywołaną przez te swoiste zawody. W wielu powieściach spotykam złamanych policjantów, którzy wciąż śnią o miejscach zbrodni i walczą z brzydotą, makabrą i feerią grozy, którą napotykają na co dzień - a którą ja poznaję tylko z bezpiecznej przystani, w której czytam - własnego domu. Jednak jeszcze żaden autor w ten sposób nie przekazał uczuć, wypełniających tych najlepszych z najlepszych, ukazując mrok i trudności, z którymi muszą się zmierzać pracownicy służb bezpieczeństwa.

 

"Nie jest ważne, dlaczego pies gryzie (...). Potwory stają się moimi cieniami, mam wrażenie, że słyszę ich chichot za plecami"

 

Smoky wraca do gry. Zamordowano jej przyjaciółkę w niezwykle sadystyczny sposób, i to na oczach jej córeczki, która - nim ciało zostało odkryte - była przywiązana do martwej matki przez trzy dni. Morderca pozostawił po sobie list dla agentki Barrett, przez co wciągnął ją na powrót w wir pracy, od której tak uparcie uciekała przez ostatnie pół roku. Teraz rozpocznie się gra, gra między złamaną psychicznie agentką a wynaturzonym, bezdusznym samozwańczym potomkiem Kuby Rozpruwacza.

 

"Zabójcy, których tropię (...) to stworzenia, które się masturbują, pożerając ludzkie ciała. Które jęczą w ekstazie, kiedy ocierają się o mózgi i kał. Ich dusze nie wędrują, one pełzają i się czołgają"

 

Czasami, by wyrwać się z dna, potrzebny jest mocny cios, i takim ciosem jest następna sprawa Smoky.

 

"Choćbyśmy nawet bardzo chcieli się złamać, w gruncie rzeczy można nas tylko zgiąć"

 

Nie chcę Wam zepsuć lektury, zdradzając fabułę, ale ostrzegam, że "Cień" McFadyena to mroczna opowieść, która nie da Wam spać. Niepokojące zwroty akcji, genialnie zarysowane postaci i śmiałe opisy to recepta na wielkość. Dla mnie osobiście "Cień" wskakuje na podium i nie poprzestanę na tej części serii. Jedyna wada to czas teraźniejszy narracji i prowadzenie jej w pierwszej osobie. Jednak jest tak wiele retrospekcji, że właściwie nie tyle ten zabieg nie przeszkadza, co pomaga w nadążaniu z licznymi odnogami fabuły. Polecam czytelnikom lubujących się w niepokojących, ostrych psychothrillerach, doceniających literacką wartość języka, mających stalowe nerwy i równie mocny żołądek.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: