Błękit Szafiru Kerstin Gier

Wybierz opinię:

Sihhinne

Pierwsza część ,,Trylogii Czasu", ,,Czerwień Rubinu" jest międzynarodowym bestsellerem, wspaniale napisaną i wciągającą powieścią. Teraz nadszedł czas na wyczekiwanie 12 października, dnia premiery ,,Błękitu Szafiru". Ale dzięki uprzejmości Pani Edyty z wydawnictwa Egmont, miałam szansę przeczytać ją w wersji przed premierowej. Byłam ciekawa, czy książka podoła moim oczekiwaniom. Podołała!

 

Błękit Szafiru to już drugi tom Trylogii czasu. Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności Hrabiemu de Saint Germain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę... Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość... Trylogia czasu cię pochłonie. Czerwień Rubinu jest już dostępna. Błękit Szafiru trzymasz w dłoni. Zieleń Szmaragdu pojawi się niebawem...

 

,,Czerwień Rubinu" sprawiła, że chciałam zagłębić się w temat podróżowania w czasie. Jest to tak fantastyczna powieść, że trzeba ją przeczytać. Co mogę powiedzieć o drugiej części trylogii? Nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń. Nie spodziewałam się takiego natłoku informacji, który czynił książkę jeszcze bardziej interesującą. Nie spodziewałam się, że wciągnie mnie tak, że przez nią zarwę noc. Nie spodziewałam się także tego, że tak zawzięcie będę przeszukiwać różne portale, oczekując na premierę następnej części. Niestety, trzeba czekać do wiosny 2012 roku.

 

Książka ta wnosi wiele do całej historii, choć nadal wiele rzeczy jest niewyjaśnionych. Mam nadzieję, że autorka zaprezentuje wszystko w następnej części. Akcja jest jeszcze bardziej wartka niż w poprzedniej części, nie pozwalając zatrzymać się myślom w jednym miejscu. Momentami musiałam zrobić, ku mojemu niezadowoleniu, przerwy, by przetrawić informacje. Nie jest to książka przy której można się spokojnie zrelaksować. Wymaga ona analiz. Wielu analiz.

 

Zanim zabrałam się do tej recenzji, musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu i pisaniu, ponieważ cały czas przeżywałam koniec książki i niepewność, co do przyszłych wydarzeń. To świadczy właśnie o genialności kunsztu pisarskiego Kerstin Gier, która potrafi wciągnąć do świata stworzonego jak mało nikt. Spodobał mi się nowy stosunek Gideona do Gwen. Bardziej niż spodobał, zachwycił mnie. Sprawiło to, ze jeszcze bardziej go polubiłam. Tak samo Gwen, która w tak krótkim czasie wydoroślała. Leslie jak zawsze mnie rozbawiła. Autorka wprowadziła nowego bohatera, Xemeriusa, demona gargulca, który pałętał się za Gwen i służył jako jej pomocą.

 

Książka mnie zachwyciła, tak jak i poprzednia część. Nie mogę przestać o niej myśleć, a także nie mogę się doczekać jej premiery, by dostać w swoje łapki cudną książkę wraz z przepiękną okładką. Jest na co czekać, uważam, że książka miło was zaskoczy, i będziecie tak jak ja, chcieli przeczytać następną, jak i ostatnią część trylogii. Samą serię uwielbiam, i książce stawiam 6/6, choć wolałabym 100/6:). Jeszcze raz dziękuję za możliwość przeczytania. Naprawdę warto czekać na premierę!

 

Książkę (a raczej kartki) otrzymałam dzięki uprzejmości Pani Edyty z wydawnictwa Egmont. Dziękuję serdecznie!:)

MirandaKorner

Dla żyjącego obecnie człowieka czasy takie jak wiek osiemnasty lub dziewiętnasty zawsze pozostaną swego rodzaju zagadką, nie wspominając już o średniowieczu czy starożytności. Co prawda posiadamy wiele informacji dotyczących dawnych lat, jednak nigdy nie dowiemy się wszystkiego. Niektóre fakty zostają zniekształcone, inne zaś – zupełnie zapomniane. Pewne wiadomości już na zawsze pozostaną w swej epoce, nigdy nie ujrzane przez światło dzienne. Chyba, że... istniałaby możliwość podróży w czasie. Co, jeśli można byłoby zobaczyć, jak naprawdę wyglądała przeszłość? Czy nie jest to kusząca perspektywa?

 

Gwendolyn Sheperd jeszcze parę dni temu była zwyczajną nastolatką, z zamiłowaniem do filmów i słabością do śpiewu. Jedna chwila zmieniła całe jej życie: kiedy nieoczekiwanie cofnęła się w czasie. Początkowo wszyscy sądzili, że to niemożliwe; osobą z genem umożliwiającym podróże w czasoprzestrzeni miała być Charlotta, kuzynka Gwen. Okazało się jednak, że utrzymywana przez wiele lat data narodzin Gwenny była fałszywa, a dziewczyna – zamiast całe życie szkolić się do czekającej ją misji – żyła w błogiej nieświadomości.

 

Teraz Gwendolyn i Gideon przygotowywani są do osiemnastowiecznego soiree, podczas którego mają spotkać się z przerażającym hrabią de Saint German i lordem Alastairem. Dziewczyna nie ma ani chwili odpoczynku od wyczerpujących lekcji etykiety i manier z mistrzem Giordano i kuzynką, która wciąż próbuje ją upokorzyć. W nielicznych przerwach od męczących zajęć Gwen spotyka się z nieżyjącym już dziadkiem, korzystając przy tym z genu podróży w czasie. Mogłoby się wydawać, że codzienność nastolatki jest już wystarczająco skomplikowana i pogmatwana, jednak gdy na scenę wkracza pewien zarozumiały, a zarazem niezwykle miły chłopak – a wraz z nim szybsze bicie serca – wszystko miesza się jeszcze bardziej.

 

„Nic nie zatrzyma miłości: ni rygle, ni bramy.
Przez wszystko przejdzie.
Początku nie ma, od zawsze bije skrzydłami
i na wieki biła będzie." – Mathias Claudius

 

Postaci występujące w „Błękicie szafiru" są różnorodne i bardzo plastyczne. Wyobrażenie ich sobie nie sprawia najmniejszego problemu, podczas lektury same wręcz pojawiają się przed oczami. Nieważne, czy mowa tu o działającej na nerwy Charlotcie czy wzbudzającej sympatię Leslie. Główna bohaterka, Gwendolyn, to dziewczyna, którą niesamowicie łatwo polubić. Posiada ona zarówno zalety, jak i wady; nie jest jedną z tych papierowych postaci, które są nieustraszone i bez skazy. Najbardziej polubiłam gargulca-demona, Xemeriusa. Gdy tylko się pojawiał, nie mogłam się nie uśmiechnąć. To zdecydowanie najbardziej pozytywna postać, z jaką miałam do czynienia w ostatnim czasie.

 

Do zdecydowanych atutów powieści należy poczucie humoru. Co pewien czas wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Niemal na każdej ze stron pojawia się zabawny akcent, dzięki któremu lektura książki staje się jeszcze milszym przeżyciem.

 

Akcja dzieje się szybko i nie daje ani chwili wytchnienia. Pojawia się całe mnóstwo sekretów i z biegiem czasu nie wiadomo, komu można ufać, kto jest pozytywnym charakterem, a kto – wręcz przeciwnie. Następuje wiele nieoczekiwanych zwrotów w fabule, które całkowicie zmieniają postać rzeczy i sprawiają, że czytelnik sam już nie wie, co myśleć.

 

Jest to utwór, od którego nie sposób się oderwać. Chociaż próbowałam czytać go jak najwolniej, by jak najpóźniej rozstać się z wykreowanym przez Kerstin Gier światem, nie dałam rady i zupełnie przepadłam. Po kilku godzinach z żalem opuściłam Londyn oraz mieszkających tam podróżników w czasie. W „Błękicie szafiru" znalazłam tylko jedną wadę: zdecydowanie zbyt szybko się kończy. Jeżeli tylko bym mogła, chętnie zostałabym z książkowymi bohaterami na dłużej. Na kolejną część czekam niemal jak na szpilkach, zwłaszcza po wprawiającym w dezorientację zakończeniu, o którym będę myśleć jeszcze przez długi czas.

 

Pełna zagadek, zabawna, inna – taka właśnie jest Trylogia Czasu. Czytanie jej to naprawdę wspaniałe doświadczenie. Dwie pierwsze części praktycznie od razu znalazły się wśród moich ulubionych powieści. Jak będzie z tomem wieńczącym historię Gwen, dowiem się już – bądź też dopiero – wiosną przyszłego roku.

 

Czy zachęcam do zapoznania się z serią spod pióra Kerstin Gier? Jak najbardziej! Jest to przeżycie, którego absolutnie nie można ominąć. Zapewniam, że kto raz uda się do tego niemożliwego do opisania świata, nie będzie chciał go opuścić.

 

Jesteś gotów, by odbyć najbardziej szaloną podróż w czasie w historii? Jesteś przygotowany na to, co zastaniesz w przeszłości? Czas uruchomić chronograf... Przygoda dopiero się rozpoczyna!

Natkawes

Po przeczytaniu pierwszej części „Trylogii czasu" miałam ochotę na kolejną część. Niestety premiera „Błękitu Szafiru" jest przewidziana dopiero na październik. Na szczęście dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont, miałam możliwość przeczytania książki już teraz. Jestem zachwycona drugą częścią i stwierdzam, że naprawdę warto na nią czekać.

 

Gideon i Gwendolyn uciekając przed niebezpieczeństwem, znaleźli schronienie w kościelnym konfesjonale. Tam niespodziewanie zaczęli się całować, nie dostrzegając nawet kiedy wrócili do XXI wieku. Namiętny pocałunek przerywa gargulec, którego widzi tylko Gwendolyn dzięki swoim zdolnościom widzenia duchów. Dziewczyna stara się, aby były demon nie spostrzegł się, że go słyszy. Jednak nie udaje się. Gargulec nie odpuszcza i chce towarzyszyć Gwendolyn. Xemerius, bo tak ma na imię, może przydać się w dziewczynie w śledzeniu różnych osób. Podróżnicy w czasie muszą zrelacjonować Strażnikom z kwatery głównej przebieg wykonania misji. Czy to Margaret Tilney powiedziała Lucy i Paulowi o ich przybyciu? Podejrzenia padają także na Gwen, która mogła im opowiedzieć o tej wizycie. Kto jest tak naprawdę przestępcą? Co łączy dziewczynę z Gideonem? „Błękit Szafiru" to powieść o miłości, niebezpieczeństwie i podróżach w czasie.

 

„Nic nie zatrzyma miłości: ni rygle, ni bramy.
Przez wszystko przejdzie.
Początku nie ma, od zawsze bije skrzydłami
i na wieki biła będzie".
Matthias Claudius

 

Byłam zauroczona pierwszą częścią. Bałam się, że kolejna nie podoła moim oczekiwaniom. Jednak autorka trzyma poziom. Książka jest wspaniale napisana. Ciężko przestać ją czytać. Do ostatniej strony trzyma w napięciu. Czytając nie czuć znużenia, jedynie zaciekawienie. Nieustannie się coś dzieje, dzięki temu występują elementy zaskoczenia i zwroty akcji. Podoba mi się wprowadzenie nowego bohatera, którym jest Xemerius. Początkowo miałam o nim mylne wrażenie. Z czasem okazało się jaki jest naprawdę. Autorka opisała historię Gwendolyn w taki sposób, że przeżywa się wraz z nią każdą sytuację. W tej części poznajemy bliżej Lucy i Paula. Odkrywamy tajemnice hrabiego de Saint Germain.

 

„Kruk, na skrzydłach z rubinu niesiony,
Między światami brzmi umarłych muzyka
Siły jeszcze nie poznał i nie zna też ceny.
Moc głowę podnosi i krąg się zamyka."

 

Gorąco polecam „Błękit Szafiru", gdyż jest to według mnie najlepsza książka, którą przeczytałam w ostatnim czasie. Warto zwrócić uwagę na tę trylogię, ponieważ sprawia, że przenosimy się w czasie wraz z bohaterami. Barwne opisy miejsc i wydarzeń pobudzają naszą wyobraźnię. Z niecierpliwością czekam na ostatnią już część „Zieleń Szmaragdu".

Leanne

Opis Wydawcy:
Błękit Szafiru to już drugi tom Trylogii czasu. Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności Hrabiemu de Saint Germain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę... Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość... Trylogia czasu cię pochłonie. Czerwień Rubinu jest już dostępna. Błękit Szafiru trzymasz w dłoni. Zieleń Szmaragdu pojawi się niebawem...

 

"Blask Szafiru jasny olśniewa".

 

"Spotkajmy się z czasem, skoro nas szuka".

 

Poznaliśmy już Dwunasty kamień z kręgu - przepiękny, skrzący się czerwienią Rubin. Tym Rubinem jest szesnastoletnia Gwendolyn Shepherd. Wczoraj zwyczajna uczennica liceum, dziś jedna z najważniejszych podróżniczka w czasie. Teraz przyszedł czas na zanurzenie się w olśniewającym blasku Szafiru. Bo może, to właśnie nim jesteś. Tylko jeszcze o tym nie wiesz.

 

Po wspaniałej, cudownej i absolutnie fenomenalnej "Czerwieni Rubinu" już wiedziałam, że wszystko co wyjdzie spod pióra uznanej pisarki Kerstin Gier, będzie należało do moich ulubionych lektur. Pomimo całego mojego uwielbienia dla tej Autorki, byłam pełna sprzeczności i obaw; nierzadko przecież po genialnej pierwszej części, następuje coś co można nazwać jedną wielką nudą, a potem już tylko czytelnicze samobójstwo, nieprawdaż? W tym wypadku niepokój podsycały też średnio pochlebne opinie, dotyczące tej części Trylogii. Smutne i gnębiące cytaty z poszczególnych recenzji przewijały się złowieszczo w mojej głowie przez równą godzinę - dopóki nie zostawiłam wszystkiego i nie rzuciłam się, w dosłownym tego słowa znaczeniu na "Błękit Szafiru". A kiedy skończyłam, pomimo mojego wielkiego szacunku do innych recenzentów, miałam szczerą ochotę ryknąć 'Co, u licha? Gdzie Wy, tępacy widzicie spadek formy?!' i okrasić ów wyraz oburzenia paroma ładnymi przekleństwami. "Błękit Szafiru" w niczym nie ustępuje znakomitej części pierwszej. Ba! Ośmielę się nawet stwierdzić, że pod wieloma względami ją przewyższa. A teraz, wyobraźmy sobie, że druga część jest jeszcze lepsza od wychwalanej pod niebiosa pierwszej. Książka Pani Gier to fenomen. Jutro może być dziesięć innych wspaniałych i chwalonych powieści. Ale ta na zawsze uplasuje się przed nimi.

 

Gwen powraca z tajemniczej misji osadzonej w początkach XX wieku, usiłując na powrót stać się normalną dziewczyną. Tylko czy cokolwiek może być normalne, skoro zagadka niewyjaśnionej kradzieży chronografu nadal nie zbliża się do wyjaśnienia, Gwendolyn przygotowuje się do swojej pierwszej elapsji, a ponadto przeżywa nie do końca typową i szczęśliwą nastoletnią miłość, która na domiar złego wybrała sobie drugiego podróżnika w czasie, nie pytając nawet o zdanie? Gwendolyn Shepherd, to Dwunasta z Kręgu. Rubin, który Krąg zamyka. A kiedy jest się Rubinem, to... sprawy stają się jeszcze bardziej skomplikowane.

 

Rzeczą którą wręcz ubóstwiam w książkach Kerstin Gier, jest jej niesamowity język i jej niezwykła zdolność do malowania i urzeczywistniania obrazów słowem. Autorka Trylogii Czasu wykreowała piękną i perfekcyjnie dopracowaną wizję świata jaki znam, a zarazem tak niezwykłego, bo dokonała czynu nadzwyczaj trudnego - doskonale splotła świat znany każdemu przeciętnemu Czytelnikowi ze światem magii, demonów i podróży w czasie w jakim zmuszeni są żyć jej bohaterowie. Pani Gier, posługuje się pięknym, dowcipnym, czasem tryskającym ironią językiem, który sprawia, że każde zdanie chcę się czytać kilka razy. A gdy to uczynimy, chcemy to jedno zdanie czytać znowu. Osobiście starałam się czytać tę niezwykłą powieść jak najdłużej, by móc w pełni rozkoszować się każdym słowem i rozmachem z jakim Autorka stworzyła tę historię. Kerstin dała także popis swoim obłędnym zdolnościom w tej dziedzinie; stworzone przez nią dialogi są absolutnie fantastyczne, a podczas ich czytania niejednokrotnie na mojej twarzy wykwitał nieprzyzwoicie szeroki uśmiech, czy spływały po niej gorące łzy. Te kilka prostych słów, zdań potrafiło zmienić diametralnie nie tylko życie bohaterów, ale także i moje.

 

Do osadzenia historii w realiach minionych stuleci potrzeba ogromnej wiedzy historycznej i na pierwszy rzut oka widać, że Autorka ją posiada, bo wszystko co działo się czy to w XX czy w XIX wieku było idealnie dopracowane i spokojnie mogące uchodzić za realne. Książkę charakteryzowała sugestywność, bowiem momentami zatracałam się w świecie podróżników, razem z nimi rozmawiałam z Hrabią de Saint Germain czy innymi znakomitymi tworami z przeszłości. W "Błękicie Szafiru" uwiódł mnie właśnie ten niesamowity i niezapomniany wiktoriański klimat, który w przecudowny sposób dawało się odczuć na własnej skórze. Po skończeniu lektury, żałowałam, że w przeciwieństwie do Gwen nie dane mi było znaleźć się na XIX wiecznym wystawnym balu, czy przemknąć uliczkami Londynu za czasów panowania Królowej Wiktorii.

 

"Błękit Szafiru" w dalszym ciągu bardzo ciężko przypisać jednemu gatunkowi literackiemu, bowiem łączy w sobie cechy zarówno popularnej konwencji Paranormalnej, jak i dobrego kryminału przyprawionego w dodatku nutą thrilleru i klasycznego romansu. To powieść jedyna w swoim rodzaju, której chyba nigdy nie da się uchwycić w jednoznaczne ramy gatunkowe.

 

Wątek miłosny książki, w dalszym ciągu uroczo dopełnia fabułę i nie staje się tematem przewodnim, jednakże w tej części widać, że Autorka poświęciła mu nieporównanie więcej czasu. Stał się jeszcze wspanialej zarysowany i jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe przyprawiający o zawrót głowy każdego, nawet najbardziej wymagającego w kwestii literackich romansów Czytelnika. Autorka wprowadza do historii nowych, intrygujących bohaterów dzięki którym opisane wydarzenia zyskują zupełnie inny smak, a każdy, najdrobniejszy nawet incydent okazuje się mieć szalenie istotne znaczenie dla przebiegu akcji. Główna bohaterka w dalszym ciągu zachwyca i na każdym kroku udowadnia swoją niezależność i wolę walki. Jej burzliwy związek z drugim czasowym podróżnikiem, olśniewająco przystojnym, aroganckim i złośliwym Gideonem pełny jest namiętności, napięć i burzliwych emocji, a tym samym zauroczył i pochłonął bez reszty. Młody De Villiers zdecydowanie różni się od innych Paranormalnych, czy nawet patrząc dalej - literackich amantów. Nie jest jednoznacznie zarysowany, a pełen tajemnic i sprzecznych uczuć, zupełnie prawdziwych, niebiosom dzięki nie kreowanych na podniosłe i arcytajemnicze a po prostu będące takie jakimi opisała je Pani Gier. Niestety zrobiła ona paskudną rzecz, której nie mogę jej wybaczyć a do czego z tego co zdążyłam zauważyć, ma tendencję - zakończyła książkę w najmniej oczekiwanym i szokującym momencie. Na domiar złego, niemal żadne tajemnice i zagadki nie doczekały się rozwiązania - wręcz przeciwnie, jest ich o wiele więcej, czego jednym plusem jest fakt, że wszystkie są niezwykle zgrabnie połączone i nie fundują Czytelnikowi wrażeń rodem z brazylijskiej telenoweli. To wszystko sprawia, że moja oczekiwanie na kolejną część jest jeszcze bardziej emocjonalne i rozpaczliwe.

 

Gorąco zachęcam do zanurzenia się w tą przemyślaną i już od pierwszych stronic uwodzącą nas swoim szafirowym klimatem, powieść i odpłynięcie w minione lata wraz z niezwykłymi bohaterami. A podobno nie można przenosić się w czasie... sięgnijcie więc po "Błękit Szafiru" i sprawdźcie, czy i dla Was czas przestanie mieć znaczenie.

Tala

„Błękit szafiru" to drugi tom bestsellerowej „Trylogii czasu", niemieckiej autorki – Kerstin Gier. Dzięki tej książce poznajemy dalsze przygody dwójki młodych podróżników w czasie – Gwendolyn i Gideona; których mieliśmy okazje poznać w „Czerwieni rubinu".
Historia rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym zostawiliśmy ją w poprzednim tomie. Nasi bohaterowie wracają z powrotem do XXI wieku, gdzie zaskakuje ich demon pod postacią gargulca, niestety widzi go i słyszy jedynie Gwen, więc nie może wytłumaczyć Gideonowi, dlaczego go odepchnęła od siebie. Natomiast Xemerius zorientowawszy się, że Gwendolyn może go widzieć i słyszeć, przyczepił się do niej i zmusił, aby się do niego odezwała. Początkowo dziewczynie nie pasowała ciągła obecność gargulca, ale gdy przystał na warunki przez nią postawione, to dała się przekonać do tego pomysły, tym bardziej, że demon mógł się okazać pomocny w dotarciu do ukrytych miejsc. Jest to szczególnie pomocne gdy rozpoczyna się własne potajemne śledztwo, bowiem nasza bohaterka ma coraz więcej podejrzeć co do uczciwości hrabiego de Saint Germaina. Gwen nie jest do końca przekonana czy Lucy i Paul rzeczywiście dopuścili się zdrady.

 

Gdyby to było mało, to dziewczynie dochodzą także kłopoty z Gideonem. Gwen doskonale zdaje sobie sprawę, że jest w nim bezgranicznie zakochana, ale nie może go rozgryźć i dojść do ładu z jego uczuciami względem niej. Gideon potrafi w jednej chwili ją całować, aby w następnej odepchnąć ją i traktować jak zdrajczynię. Jak skończy się ta historia? Przekonajcie się sami.

 

Książka jest napisana tak samo doskonale jak jej poprzedniczka, tutaj również czytelnik zatraca gdzieś świadomość umykania stron i gdy czyta się ostatnie zdanie, to zastanawiamy się, jakim cudem to tak szybko minęło? Ja chce jeszcze raz! Również fakt, w jakim momencie autorka zakończyła powieść, tylko podsyca głód i ciekawość dalszych losów naszych młodych bohaterów. Ja sama z niecierpliwością będę czekała na premierę ostatniego już tomu "Trylogii czas" - "Zieleni szmaragdu".

 

Co do akcji i fabuły to można je w sumie określić tylko jednym słowem "świetne". Akcja ma miarowe i raczej spokojne tempo, chociaż nie brakuje momentów, w których czytelnikowi mogą wystąpić rumieńce na twarzy z powodu zdenerwowania i podwyższonego poziomu ciekawości o ich finał. Natomiast w fabule tajemnica goni tajemnicę, a wszystko to zapętla się i przeplata ze sobą w jeszcze większej ilości niż w "Czerwieni rubinu". Po prostu przy tej książce nie można się nudzić.

 

O bohaterach pisałam już w recenzji poprzedniego tomu, dlatego nie będę do tego wracała. Dodam tylko, że po "Błękicie szafiry" mam mieszane uczucia co do Gideona, ponieważ zaczynam go nawet lubić, chociaż parę, „ale" względem niego na pewno by się znalazło. Cieszy mnie także, że pomimo "stanu zakochania", Gwendolyn nie przestała być zadziorna. Jak dla mnie jest to spory plus, ponieważ zazwyczaj w tym momencie niektóre bohaterki zamieniały się w bezwolne marionetki w rękach swych ukochanych. Autorka wprowadziła także kilka nowych postaci, ale w tej części nie dowiemy się, jaka rola przypadnie im w udziale w całej tej historii. Mam na myśli młodszego brata Gideona - Raphaela oraz Xemeriusa. Jak to się mówi "poczekamy, zobaczymy".

 

Kolejnym atutem powieści jest jej niesamowita okładka. Oglądając pierwszy raz "Czerwień rubinu" myślałam, że lepszej oprawy graficy już nie dają rady stworzyć. Jednak, gdy zobaczyłam okładki do kolejnych dwóch części trylogii, to musze powiedzieć, że zabrakło mi słów. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jednak można. Okładka "Błękitu szafiru" jest niesamowita, przyciąga wzrok i od razu hipnotyzuje do tego stopnia, że raczej nie da się opuścić księgarni bez niej. Dlatego wielki ukłon dla grafików z wydawnictwa Egmont Polska, naprawdę doskonale się spisali.

 

Podsumowując, jeżeli "Czerwień rubinu" można było zaliczyć do grona książek ulubionych i razem tych, do których jeszcze nie raz się powróci, to z tą częścią jest identycznie, a może nawet i bardziej. Polecam każdemu.

Cinnamon

I tak oto w miesiąc po moim pierwszym spotkaniu z Trylogią Czasu udało mi się zdobyć jej drugi tom. Jak w przypadku pierwszego, tak i w drugim okładka oczarowała mnie swoim pięknem, ale czy można jej ufać? Czy zawartość książki okazała się zadowalająca? Co tym razem swoim fanom zaserwowała Kerstin Gier i jaki los zgotowała swoim bohaterom?

 

„Błękit szafiru" podejmuje przerwany w „Czerwieni rubinu" wątek pierwszej przygody Gwendolyn z podróżą w czasie i sprawnie rozwija koleje jej losu. Gwen jest pełna niepewności: nie dość, że nikt nie chce wtajemniczyć ją w sekrety loży Kręgu Wewnętrznego, to nie wie, kto tak naprawdę jest jej wrogiem. Czy aby na pewno to kuzynka Lucy i Paul, którzy szesnaście lat temu skradli pierwszy chronograf, są tymi złymi? Czy to czasem hrabia de Saint Germain, założyciel Strażników, który w poprzedniej części groził Gwen, nie powinien być jej wrogiem? I jeszcze Gideon – przystojny i arogancki podróżnik w czasie, którego bohaterka darzy cieplejszym uczuciem... Jego zachowanie jest podejrzane, ale rozkochane serce dziewczyny traci czujność, kiedy on zaczyna nią manipulować. Spotkanie w przeszłości z dziadkiem Lucasem także nie daje jednoznacznych odpowiedzi na pytania, które nękają dziewczynę. Jest wprost przeciwnie – te mnożą się jak grzyby po deszczu, a pomocy znikąd. Czyżby Rubinowi groziło śmiertelne niebezpieczeństwo?

 

Nikomu już nie wolno ufać...

 

Drugi tom Trylogii Czasu wciąga tak samo, jak pierwszy, skrzy się humorem, ale sama akcja gdzieś się zawieruszyła i przez niewiele ponad 360 stron śledziliśmy tylko kwitnący romans pomiędzy Gwendolyn a Gideonem oraz lekcje XVIII-wiecznej ogłady, którym musiała poddać się bohaterka w celu przygotowania na ważny bal w przeszłości. Żadna sprawa nie została chociaż w niewielkim zalążku rozwikłana, przybyło tylko mnóstwo nowych pytań, a także – jak w poprzedniej części – wątek w najciekawszym momencie zostaje nagle przerwany, by niejako zmusić czytelnika do sięgnięcia po trzecią, ostatnią część Trylogii. To jest niehumanitarne zagranie ze strony autorki!

 

Muszę z przykrością przyznać, że „Błękit szafiru" trochę obniżył potencjał historii. Nie było zaskakujących momentów wbijających w fotel, zmagania bohaterki z dyganiem też nie były fascynujące, ale powieść nadrabia dobrym poczuciem humoru i wciągliwością. Mam jednak nadzieję, że „Zieleń szmaragdu" wzbije się wyżej niż dwie poprzednie części razem wzięte i nadrobi wszelkie braki

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Błękit Szafiru

Dodatkowe informacje

  • Autor: Kerstin Gier
  • Tytuł Oryginału: Saphirblau: Liebe Geht Durch Alle Zeiten
  • Seria: Trylogia Czasu (Tom 2)
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Niemiecki
  • Przekład: Agata Janiszewska
  • Liczba Stron: 364
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140x210 mm
  • ISBN: 978-83-237-7822-6
  • Wydawca: Egmont
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6

    6/6

    6/6

    6/6

    6/6

    4/6

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)