Błękitnokrwiści Melissa De La Cruz

Wybierz opinię:

Agniecha

Współcześni twórcy literatury bardzo upodobali sobie tematykę wampirów w swoich powieściach. Znana z cyklu powieści „Au Pair" amerykańska autorka powieści dla młodzieży i dorosłych, a także dziennikarka- Melissa de la Cruz, także postanowiła pójść w kierunku tej popularnej tematyki i w 2006 roku rozpoczęła swój mrożący krew w żyłach cykl „Błękitnokrwiści". Ten sam tytuł nosi tom otwierający całą serię, w którym to pokazuje z zupełnie innej strony społeczeństwo wampirów, nawiązując przy okazji do jednej z największych tajemnic Stanów Zjednoczonych.

 

Bohaterami powieści są młodzi ludzie z elitarnego liceum Duchesne znajdującej się na Manhattanie. Prowadzą oni beztroskie życie przejmując się jedynie bieżącymi sprawami i posiadając problemy takie jak każdy inny nastolatek mieszkający w modnym mieście, czyli którą wspaniałą kreację założyć kolejnego dnia, czy też do którego modnego klubu wybrać się wieczorem z przyjaciółmi. Schuyler zdecydowanie wyróżnia się na tle tych nastolatków, gdyż ze swoją urodą i stylem odbiega od całej reszty, co nie przysparza jej przyjaciół. Życie wszystkich zmienia się, kiedy po jednej z imprez ginie młoda uczennica Duchesne. Przerażenie sięga zenitu, gdy Schuyler dowiaduje się, że dziewczyna została pozbawiona całej krwi. Wkrótce mała grupka dowie się, że jest nowym wcieleniem czterystu Błękitnokrwistych wampirów, którzy przed kilkoma wiekami przybyli do Nowego Świata, aby rozpocząć nowe życie. Teraz okazuje się, że zagrożenie sprzed setek lat powraca i żaden z wampirów znów nie jest już bezpieczny.

 

Stworzenie elitarnych wampirów przyniosło Melissie de la Cruz ogromny sukces. Młodzi ludzie zaciekawieni nowego spojrzenia na znaną i wielokrotnie maglowaną tematykę sięgają po kolejne tomy serii „Błękitnokrwiści". Ostatecznie tematyka ta nadal pozostaje interesująca, w szczególności, że po raz pierwszy wampiry umieszczono niżej w łańcuchu pokarmowym, niż dotychczas. Wszystko sprowadza się do wydarzeń XVII wieku kiedy to z powierzchni Ziemi zniknęli mieszkańcy miasteczka Roanoke, pozostawiając po sobie jedynie słowo Croatan. Jest to jedna z największych tajemnic Ameryki i stała się już inspiracją dla kilku twórców, w tym także dla scenarzystów serialu „Supernatural", gdzie w jednym z odcinków poruszano ten temat. Dokładnie wokół tej samej historii swoją powieść zbudowała de la Cruz z tą różnicą, że sprawę zniknięcia mieszkańców przypisuje wampirom. Część wydarzeń z tamtego okresu autorka przedstawia za pomocą kart z dziennika niejakiej Catherine Carver. Wspomnienia dawnych lat przeplatają współczesną opowieść o bogatych i beztroskich nastolatkach, którzy nie mają zbyt wielu problemów. Jak się później okazuje bohaterowie, na których autorka zwraca uwagę w powieści są Błękitnokrwistymi, czyli kolejnym wcieleniem wampirów o błękitnej krwi. Jednakże wkrótce zaczynają się problemy, coś zaczyna polować na najmłodsze wampiry, które jeszcze nie przeszły pełnej przemiany, ktoś ich wysusza do ostatniej krwi jednocześnie pozbawiając ich życia, a także wspomnień już na zawsze. Wtedy beztroskie życie Schuyler, Bliss, Mimi, Jacka, Dylana i Olivera staje na głowie, w szczególności, gdy poznają prawdę o sobie na jednym z zebrań Komitetu. Ale niestety, w żaden sposób wydarzenia te nie budzą w czytelniku grozy. Powieść być może interesuje, jeżeli kogoś interesują takie bajki o pięknych i bogatych. Nie mniej ogólny zarys fabularny jest całkiem nie najgorszy i należy liczyć na to, że wraz z kolejnymi powieściami wydarzenia będą się rozwijać. Póki co jest dość mdło, chociaż momentami tętno przyspiesza.

 

Autorka pisze powieść w trzeciej osobie. Nie utożsamia się z żadnym z bohaterów, tym samym nie dając takiej możliwości czytelnikowi. Sprawnie jednak przeskakuje z jednej bohaterki na inną, co z początku może zbijać z tropu, kto jest tak naprawdę postacią kluczową. Jednakże wraz z rozwikłaniem tajemnicy staje się to bardziej przejrzyste. De la Cruz nie skąpi czytelnikowi opisów. Przez to łatwo wprowadza go w tą całą otoczkę, w której żyją młodzi bohaterowie powieści. Momentami są one jednakże irytujące, bo ileż można czytać o tym jaki Manhattan jest piękny, staje się to nużące i czytelnik szybko przewija oczami po tych opisach. Pisze prostym językiem łatwo docierającym do odbiorcy przez to czytanie „Błękitnokrwistych" staje się w zasadzie przyjemnością do ogarnięcia w jeden dzień.

 

Cały cykl w Polsce postanowił wydać Jaguar. Specjaliści od oprawy i grafiki bardzo się postarali. Jednakże okładka bardziej odpycha niż zachęca do lektury, chociaż oczy patrzące z niej są bardzo przenikliwe. Nie mniej idealnie oddaje to o czym może być powieść. Dalej wydaje się, że jest jedynie lepiej. Zastosowana czcionka jest przyjemna dla oka. Rozdziały są dość krótkie i zaczynają się od nowej kartki, co zdecydowanie przyspiesza czytanie, ale jest też pewien minus, a mianowicie przepiękna róża u dołu każdej zapisanej strony. Róża sama w sobie jest cudna, chociaż niewiele ma wspólnego z fabułą powieści, ale, niestety, bardzo rozprasza.

 

„Błękitnokrwiści" to powieść raczej przeciętna. Niczym w zasadzie nie wyróżnia się na tle innych powieści o podobnej tematyce, poza ulokowaniem fabuły w elitarnym świecie. Niestety, jako powieść dla młodzieży pozostaje taka jak inne powieści. Nie mamy ciekawych zwrotów, dialogi także specjalnie nie zachwycają. Niby coś zaczyna się tutaj dziać, ale jest to jeszcze za mało, aby powieść mogła stać się przebojem w moim mniemaniu. Jednakże z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy, gdyż historia ma całkiem spory potencjał.

Sara

Książkę Melissy de la Crus miałam w planach już od dawna. Później jakoś o niej zapomniała, aż pewnego dnia dostrzegłam ją na allegro, gdzie była wystawiona do licytacji wraz z "Nieśmiertelnym" G. Shields. Po kilku dniach wygrałam licytację i w tydzień miała obie u siebie na biurku.

 

Wampirów... nie ma wśród nas, nie łudźmy się. Tych, w których żyłach dosłownie płynie błękitna krew, nie należy szukać na jakiejś prowincji, w cieniu, kryjących się w mrokach nocy. Oni żyją w świetle - świetle jupiterów i fleszy, błyszcząc w najwyższych kręgach towarzyskich Nowego Jorku! Takie właśnie życie prowadzą szkolni koledzy piętnastoletniej Schuyler Van Alen, uczennicy elitarnego liceum Duchesne. Jej samej nie interesuje to w najmniejszym stopniu, nie tylko dlatego, że Van Alenowie są biedakami wśród krezusów. Schuyler nie bawi dzielenie życia między butiki, pokazy mody i snobistyczne nocne kluby. Woli spędzać czas ze swoimi oddanymi przyjaciółmi, Oliverem i Dylanem, niż wkupywać się w łaski "szkolnej królowej", Mimi Force. Jednak, jak nietrudno się domyślić, już niedługo jej życie gwałtownie się zmieni: ona także nie jest "zwykłym człowiekiem", ale jedną z tych, których skomplikowana historia sięga tysięcy lat wstecz.

 

Czytałam przeróżne opinie na temat tej powieści - niektóre wręcz absurdalne, ale niektóre były bardzo wnikliwe, czasami aż za bardzo. Książka jest bardzo chaotyczna, w pewnych momentach naprawdę nie można się połapać o czym się czytać, i którego bohatera to dotyczy. Autorka nie skupiła się na jednym wątku, tylko popłynęła z prądem tworząc kolejną wampirzą historię, która zupełnie odbiega od mojego ulubionego wyobrażenia o tych krwiopijcach. Mamy tutaj podział na błękitnokrwistych, czerwonokrwistych (zwykli ludzie) oraz srebronokrwistych. Wampiry nigdy nie tyją, chociaż dużo jedzą, piją oczywiście krew, niektórzy mają lekkie uczulenie na światło słoneczne, nie upijają się, posiadają swoje psy oraz jest ich niewielu - taki elitarna grupa tylko dla wybranych.

 

Jakoś za bardzo nie przywiązałam się do tych postaci. Mogę o nich powiedzieć tylko tyle - jak wyglądają, gdzie mieszkają i jak się ubierają, gdzie przynależą oraz wymienić paru członków ich rodzin. Cóż, pani Melissa chyba aż za bardzo skupiła się na opisywaniu ciuchów oraz wystroju wnętrz, że zapomniała o charakterach bohaterów i o tym, że to oni są podstawą tej książki. Ich życie szkole również typowe - przegrani oraz ci, którzy "urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą".

 

Strasznie wkurzył mnie fakt, że kiedy po niezmiernie nudnych wstępnie (ok. siedemdziesiąt stron) zaczynało się wreszcie coś dziać i akcja w końcu nabierała tempa, książka się skończyła. Na szczęście (albo i nie) wydawnictwo jaguar planuje niedługo premierę drugiej części - "Maskarada". Tak szczerze, to nie za bardzo mnie do niej ciągnie, ale chce się dowiedzieć więcej na temat rodziców Schuyler.

 

Muszę tutaj pogratulować ludziom od marketingu - o książce naprawdę było słychać. Sama okładka jest wręcz hipnotyzująca, a w środku - przepięknie przyozdobiony papier. Mimo, iż kupiłam ją za niezbyt dużą kwotę to nie dałabym za niej 34,90 zł - mam się wrażenie, że płacisz za samą oprawę, a nie za zawartość, która nie jest w końcu aż taka dobra. Podsumowując, jeśli lubicie wampiry i niezbyt ambitne powieści, takie na jeden wieczór to polecam, ale mnie ona niezbyt zachwyciła...

Natula

Obecnie książki o wampirach irytują lub zachwycają. Należę do tych osobników którzy lubią przekonać się na własnej skórze jak smakują kolejne wydania historii, mających zazwyczaj taki sam początek i koniec. „Błękitnokrwiści" to książka która niespecjalnie mnie kusiła, a znajdujące się na okładce zdanie „Jeszcze nigdy w historii wampiry nie były tak modne" sprawiało, że bardziej chciało mi się śmiać niż bać – wampiry modne?, jakoś nie wyobrażałam sobie słynnego Drakuli w garniturze od Armaniego.

 

Mellisa De La Cruz jest amerykańską autorką powieści dla dorosłych i młodzieży. Stworzyła cykle powieściowe Au Pair i wspomnianych Błękitnokrwistych. Współpracuje ze znanymi czasopismami min. Glamur i Cosmopolitan, obecnie mieszka w tętniącym życiem i kolorami Hollywood. Być może na powstania pierwszego tomu powieści miało wpływ Miasto Aniołów, modne magazyny, a może topowa modna na wymuskane wampiry.

 

W pierwszym tomie historii o błękitnokrwistych, poznajemy piętnastoletnią Schuyler, uczennicę elitarnej szkoły Duchesne. Uczniowie liceum to bogate dzieciaki, których rodzice zajmują eksponowane stanowiska. Młodzież bawi się w snobistyczych klubach, ubiera się u znanych projektantów, a wakacje spędza na nartach w Aspen lub w słonecznym Palm Beach. Jednak Schuyler jest inna, nie interesują ją modne gadżety i imprezy w towarzystwie martini i dymku tytoniowego, czas spędza ze swoimi przyjaciółmi Oliverem oraz Dylanem, z daleka trzyma się od zepsutych bogatych dzieciaków. Kiedy zostaje zamordowana nastoletnia Aggie, wszystko ulega zmianie. Schuyler dowiaduje się jest błękitnokrwistą, zmarła dziewczyna była wampirzycą, a na młode wampiry poluje mityczna istota.

 

Nie ma idealnych książek, w każdej znajdziemy coś co nie trafi w nasz gust lub po prostu drażni jak brzęczący komar. „ Błękitnokrwiści" nie są wyjątkiem. Przeszkadzały mi opisy bohaterów, ich ubiór przedstawiany był z niepotrzebną starannością, cytuję „ostatecznie zdecydowała się na seksowny ale niekonwencjonalny cygański styl z kamizelka z opadającymi ramiączkami od Marni, kusą dżinsową minispódniczką Earnest Sewn oraz błyszczącym, kaszmirowym szalem Ricka Owensa"- litości. Od nadmiaru projektantów i szpanerskich kolekcji może rozboleć głowa rozumiem, że miało to na celu przedstawienie vipowskiego środowiska, jednak ta szczegółowość była zbyteczna. Pod tym względem ta książka, to wampirze Beverly Hills 90210.

 

Na szczęście w powieści znalazło się więcej plusów niż minusów. Brawo dla autorki za umieszczenie w faule autentycznych miejsc, akcja rozgrywa się na prawdziwych ulicach Nowego Yorku, przyjemnie jest czytać o Metropolitan Museum czy też spacerować z bohaterką po Dziesiątej Alei. Cruz pozwoliła sobie na małe odstępstwa od rzeczywistości, jednak nie przeszkadzają one w czytaniu. Opisy budowli i bulwarów są zachwycające i powodują, że chłoniemy atmosferę miasta, które nigdy nie śpi. Duży plus za inną koncepcję wampirów, w tej książce nie spotkamy krwiopijcy starego jak świat, unikającego słońca i czosnku. Błękitnokrwiści żyją cyklami, a z krwią przekazywana jest pamięć danego osobnika, równie interesująca jest historia powstania tych tajemniczych form życia o ile można tak określić kogoś kogo nie można zabić.

 

Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie w akcje zapisków z pamiętnika zagadkowej postaci ukrywającej się pod inicjałami CC. Notatki pochodzą z XVII wieku i są równie interesujące jak współcześnie opowiadana historia. Nie wiem czy to zasługa pracy dziennikarskiej ale styl pisarki jest prosty, a język powieści łatwy w odbiorze, autorka skupia się na meritum sprawy i nie rozwodzi się nad pobocznymi tematami. Fabuła książki jest zaskakująca i bardzo tajemnicza.

 

Na pochwałe zasługuje opracowanie graficzne, okładka wprowadza w mistyczny nastrój a przyozdobione rysunkiem róż strony, stwarzają gotycki lekko mroczny nastrój.

 

Powieść „Błękitnokrwiści" miło się czytało, książka zaskoczyła mnie swoja formą, przyjemnie było oderwać się od stałego schematu stworzeń nocy. Chętnie przeczytam kolejne tomy.

 

Myślę, że cykl ten może znaleźć grono fanów poszukujących czegoś innego niż oklepany model złego i okrutnego wampira – jednak ostrzegam, w książce nic nie jest takie jakim się wydaje.

Amy392

Trumna, ziemia z grobu, lochy i zamek w Karpatach?
Nigdy w życiu!

 

Bo te wampiry nie mają najmniejszego zamiaru żyć w ukryciu. To elita elit. Sama śmietanka towarzysko Nowego Jorku.
Są młodzi, piękni, modni, obrzydliwie bogaci i ... nieśmiertelni?
No, może niekoniecznie.

 

Schuyler Van Alen to piętnastolatka, ucząca się w ekskluzywnej szkole Duchesne. Ją i jej najbliższych przyjaciół nie kręcą snobistyczne imprezy, ekskluzywne pokazy mody i zakupowe maratony po najdroższych butikach w mieście. chociaż większość uczniów ich szkoły spędza tak cały swój wolny czas. Wszystko się jednak zmienia, gdy zostaje zamordowana Aggie Carondolet, jedna z młodych Błękitnokrwistych.
Kto, lub co jest wystarczająco groźne, by zabić nieśmiertelnego?

 

O książce tej dowiedziałam się w dość nietypowy sposób. Prawie rok temu oglądałam pewną telewizję śniadaniową. jednym z tematów, poruszanych tamtego dnia była moda na wampiry. Na stole, przy którym rozmawiali zaproszeni goście, leżały różne wampirze powieści. Oprócz czterech części "Zmierzchu", które już wtedy znałam, była tam też książka "Błękitnokrwiści". Spisałam więc tytuł i postanowiłam ją kupić. No i nie żałuję, bo było warto.

 

Powieść tę, reklamują jako coś więcej niż kolejną książkę o wampirach i myślę, że ten, kto to powiedział, miał rację.

 

Dla mnie "Błękitnokrwiści", to coś co mogłoby powstać, gdyby do jednego worka wrzucić "Plotkarę" autorstwa Cecily von Ziegesar, i różne opowieści o wampirach a potem mocno potrząsnąć. Ponieważ jest tam dużo mody i towarzyskich skandali, ale także mnóstwo mrocznych przygód i tajemniczych zdarzeń.

 

Przekonajcie się jak żyją wampiry w blasku fleszy. Możecie też się przekonać, jak autorka w dziwaczny, sprytny i pokrętny sposób połączyła w jednej powieści wampiry i anioły.

 

Myślę, że wam się spodoba, bo mnie się bardzo podobało, więc oczywiście polecam!

Alex9

Wampiry to przebój ostatnich kilka lat, wcześniej także cieszyły się popularnością, jednakże dopiero teraz są obecnie prawie wszędzie, czasem nawet otwierając lodówkę można spodziewać się ich pojawienia. Wydaje się, że wszystko co możliwe w tym temacie już powiedziano, napisano, sfilmowano, itd., a a nawet skopiowano wiele razy. Po co więc sięgać po raz kolejny po temat tak wyeksploatowany? Może by przedstawić własny pomysł na krwiopijcze istoty, gdzie zamiast koloru czerwonego jest błękitny i nie tylko ta różnica odróżnia tę historię od innych.

 

Potomkowie pierwszych przybyszów, którzy przybyli do Ameryki Północnej, są dla Stanów Zjednoczonych tym kim dla Europejczyków książęta, księżne i arystokracja. Wielkie fortuny, popularność, bycie na świeczniku, to codzienność większości rodzin uczniów ekskluzywnej nowojorskiej szkoły. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie mały szczegół, większość z nich to wampiry. Przez stulecia do perfekcji została przez te istoty opanowana sztuka kamuflażu, w końcu na pierwszy, a nawet drugi rzut oka, nie różnią się od reszty ludzkości - lubią luksus, słońce, sławę i prestiż. No może są ładniejsi, wyżsi i nadwaga im nie grozi oraz co najważniejsze - nieśmiertelność, a raczej odradzanie się co jakiś czas. Jako dzieci są nieświadomi swojej prawdziwej natury, dopiero wraz z wiekiem dojrzewania zachodzą w nich zmiany, a raczej wraca pamięć o przeszłych egzystencjach. Wspomnienia są przekazywane dzięki krwi, to ona jest nośnikiem wiecznego życia i gwarancją powrotu, gdy jej zabraknie nadchodzi śmierć.

 

Schuyler jest zwyczajną uczennicą, może nie do końca, bo w tłumie nastolatków wyróżnia się stylem ubierania i co ważniejsze sposobem bycia i charakterem. Dziewczyna przygląda szkolnemu otoczeniu, pozostając na uboczu, lecz wbrew pozorom nie ginie w tłumie, jako outsiderka wraz z przyjaciółmi obserwuje to co ma miejsce wokół niej, a wiele dzieje się. Śmierć dziewczyny, uczącej się w tej samej szkole budzi niepokój szczególnie u rodziców, co wydaje się zrozumiałe, ale inicjuje cały łańcuch wydarzeń, mających swe źródła u samego zarania powstania wampirzej rasy. Okazuje się, że zagrożenie czai się blisko i jest niedoceniane przez większość, jedynie nieliczni widzą niebezpieczeństwo, jednak ich głos od dawna bywa pomijany lub wręcz ignorowany. Trudno spojrzeć niewygodnej prawdzie w oczy oraz tym, którzy zapowiadają powrót odwiecznego wroga, łatwiej jest żyć złudzeniami i odsuwać niewygodną prawdę od siebie. Babka Shuyler nie zapomniała tragedii sprzed prawie czterystu lat i wcześniejszych starć z odwiecznym przeciwnikiem, jednak jej czas się dopełnił - teraz czas na wnuczkę i walkę w imię tego co było i dopiero ma być, istotę stojącą pomiędzy dwoma gatunkami ... A w tle zdrajca bądź zdrajczyni oraz nieprzyjaciel wyprzedzający o krok swoje ofiary.

 

"Błękitnokrwiści" opierają się na wampirach, a raczej są punktem wyjścia dla historii, wydającej się początkowo skrzyżowaniem serialu "Plotkara" z tematem krwią słynącym, ale to zaledwie wstęp, bo autorka bardzo ciekawie zaprezentowała swój pomysł w wydawałoby się wyeksploatowanym motywie. Jej bohaterowie w pierwszym momencie wydają się być stereotypowi - bogata i zblazowana młodzież, zdystansowana outsiderka, do tego, w ramach uzupełnienia - skrywane pilnie sekrety oraz pogmatwane koneksje rodzinne. Jednak to tylko pozory, bo pod nimi kryje się ciekawa intryga z zaskakującymi postaciami i wątkami oraz Nowym Jorkiem w tle. "Błękitnokrwiści" to pierwszy tom serii, odkrywający zarys fabuły, lecz równocześnie stawiający wiele pytań, na które odpowiedzi nie zawsze są jednoznaczne i od razu udzielane. Zakończenie jest zarazem wstępem do kolejnej części, gdzie akcja wydaje się jeszcze przyśpieszać.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Błękitnokrwiści

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)