Boy 7 Miriam Mous

Wybierz opinię:

Natula

Miriam Mous jest holenderską pisarką tworzącą książki dla dzieci i młodzieży, podobno na szczególną uwagę zasługują pisane przez nią thrillery, których pełna napięcia akcja zaskakuje i unieruchamia czytelnika na kilka godzin w świecie pełnym ekscytujących zdarzeń.

 

Nie mogłam pozostać obojętna na tego typu rekomendacje i kiedy tylko nadarzyła się okazja przeczytania thrillera dla młodzieży o intrygującym tytule „Boy 7" skorzystałam z niej i nie żałuję, bo powieść ta jest zgrabną i pełną napięcia historią piętnastoletniego chłopca, który odzyskuje przytomność na bezludziu i z przerażeniem uświadamia sobie, że nic nie pamięta: nie wie jak się nazywa i skąd pochodzi, nie ma wspomnień, ani nie zna celu swojej podróży. Na szczęście na tym upalnym pustkowi odnajduje - najprawdopodobniej - swój plecak, a w nim oprócz niezbędnych rzeczy, odkrywa zdjęcie szarego budynku, rachunek z Pizza Hut, rulonik banknotów i telefon komórkowy z nagraną przez siebie wiadomością: Cokolwiek się stanie, pod żadnym pozorem nie dzwoń na policję. Jak można się domyślać w umyśle chłopca, który zaczyna nazywać siebie Boy Seven (pseudonim powstały z nazwy naszytej na metce plecaka) rodzi się mnóstwo pytań, Boy wie że musi działać, cudem udaje mu się zatrzymać srebrzyste auto prowadzone przez sympatyczną Larę, tylko czy Larze można zaufać? , pytanie, czy komukolwiek można zaufać?.

 

Historia Boya od samego początku wciąga, scenariusz utraty pamięci jest niesamowicie przerażający, być może dlatego dużo mocniej odczuwamy zagubienie nastolatka, jego rozpacz i samotność, a być może jest to zasługa stylu pisania Mous, charakterystycznego dla powieści młodzieżowej, oszczędnego, ale bardzo empatycznego. W każdym razie poddajemy się zawrotnej akcji, która w bardzo realistyczny sposób zmierza do celu jakim jest poznanie źródła, które spowodowało utratę wspomnień u Boya 7.

 

W powieści występuje narracja pierwszoosobowa, samo przez się, zdecydowanie bardziej zżywamy się z bohaterem, w jego przekazie jest wiele emocjonalnych rozterek, ale jak się okazuje nie brakuje też kryminalnych wyskoków czy widowiskowych scen. Książka nie jest zbyt obszerna i w sumie to jej ogromy atut, bo na 240 stronach wydarzenia skondensowały się tworząc pełną napięcia atmosferę, Boy rozpaczliwie poszukuje swoich wspomnień, pragnie wrócić do swojej rodziny i żyć jak miliony nastolatków na całym świecie, w tempie ekspresowym czytelnik zostaje wciągnięty w ekscytujący wyścig z czasem.
Warto podkreślić, że w powieści poruszane są aktualne nowinki z dziedziny nowoczesnej technologi, i tutaj plus dla autorki za dobrze przygotowaną stronę merytoryczną, w tekście odnajdziemy wiele interesujących szczegółów technicznych oraz bardzo prawdopodobny, makabryczny scenariusz przyszłości, kiedy to maszyny biorą udział w tworzeniu człowieka. Może nie brzmi to szczególnie oryginalnie, ale temat jest współczesny i co ważniejsze, porusza istotne zagadnienia.

 

„Boy 7" to bardzo dobry thriller młodzieżowy i tak go należy traktować, gdyż istnieją obawy, iż dorośli czytelnicy mogliby poczuć niedosyt informacji, lub stwierdzić, że jak na powieść tego gatunku rozwiązanie zagadki idzie zbyt sprawnie, oczywiście nie bez komplikacji, ale jednak bardzo płynnie i celnie. Nie zawsze też zachwycają portrety psychologiczne bohaterów, w sumie tylko Boy Seven jest postacią pieczołowicie skonstruowaną przez co wypada bardzo autentycznie, pozostała obsada stanowi uzupełnienie historii, ich życiorysy są jakby w domyśle, coś o nich wiemy, ale nie do końca, pozostają niedomówienia i znaki zapytania. Jak najbardziej takie potraktowanie tematu może się podobać, ja nie miałam z tym żadnego problemu, ponieważ fabuła ewidentnie skupia się na zagubionym, bystrym nastolatku, który walczy o odzyskanie własnej tożsamości, ten motyw przoduje, zaś wszystko inne jest otoczeniem służącym do podkreślenia konfrontacji Boya z okrutną rzeczywistością.

 

Bardzo polecam tę interesująca i trzymającą w napięciu powieść, gwarantuję, że nie będziecie rozczarowani lekturą.

Amelia Grey

Bohaterem powieści holenderskiej pisarki Mirjam Mous jest 15 - letni chłopak, który pewnego dnia dokonuje przerażającego odkrycia. Budząc się na spalonej słońcem łące zdaje sobie sprawę, że nie pamięta, kim jest, jak się nazywa, w jaki sposób znalazł się w tym miejscu ani dokąd zmierza. Utrata pamięci dezorientuje go, wywołuje łzy gniewu i bezradności; na szczęście chłopak znajduje leżący w trawie swój - jak przypuszcza - plecak, a w nim kilka osobistych rzeczy oraz tajemnicze zdjęcie szarego budynku, zwitek banknotów, rachunek z Pizza Hut oraz telefon komórkowy z nagraną przez siebie wiadomością: "cokolwiek się stanie, pod żadnym pozorem nie dzwoń na policję".

 

Zagubienie nastolatka sięga zenitu; udaje mu się jednak zatrzymać przejeżdżający samochód, zaś jego kierowca, Lara, zabiera go do pensjonatu, który prowadzi wraz z babcią. Chłopak, który zaczyna nazywać siebie Boy Seven (od oznaczeń na metkach wszytych w ubranie), na potrzeby swoich gospodyń wymyśla naprędce historyjkę, która ma uśpić ich podejrzenia. Krok po kroku Boy odkrywa kolejne fragmenty tajemnicy skrywającej jego przeszłość. Ku swemu przerażeniu stwierdza, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo, a prawda okazuje się tyleż koszmarna, co nieprawdopodobna...

 

"Boy 7" jest sprawie skonstruowanym thrillerem, który trzyma w napięciu od pierwszej strony. Z pewnością spora w tym zasługa niezbyt rozbudowanej fabuły koncentrującej się właściwie tylko na jednym wątku - perypetii głównego bohatera próbującego odzyskać własną tożsamość, pamięć i rozwiązać zagadkę projektu badawczego, którego stał się ofiarą. Siłą rzeczy fabuła nie jest zbyt zawiła i wyrafinowana, choć nie brak w niej zaskakujących zwrotów akcji, sporej dawki napięcia i niepokojącej atmosfery niepewności, zagubienia i bezradności doskonale współgrającej z uczuciami bohatera. Akcja jest dynamiczna, wartka i płynna, choć czasem pojawia się wrażenie, że wszystko rozgrywa się zbyt szybko i gładko - owszem, bohaterowi niełatwo jest dotrzeć do prawdy, komplikacje się mnożą, jednak ich charakter nie pozbawia czytelnika pewności co do sposobu rozwiązania zagadki. Fabuła jest maksymalnie skondensowana, zbudowana z samych konkretów - nie uświadczycie tu przydługich opisów, niepotrzebnych dłużyzn ani innych tego typu zapychaczy, co jest jednocześnie zaletą, jak i wadą powieści; skrótowość, rzeczowość i skoncentrowanie się tylko na postaci głównego bohatera kosztem postaci drugoplanowych spłaszcza fabułę, pozbawia ją wielu potencjalnie interesujących elementów i wywołuje wrażenie niedopracowania charakterologicznego postaci. Skupienie się na historii zagubionego, cierpiącego na amnezję nastolatka, wejście w jego wewnętrzny świat być może jest celowym zabiegiem, jednak sprawia, że pozostałe postaci stają się nieciekawe, jednowymiarowe, płaskie, choć zapowiadają się dość interesująco; wielka szkoda, że autorka nie zdecydowała się poświęcić im więcej uwagi.

 

Atutem powieści z całą pewnością jest styl Mirjam Mous - od razu widać, że narracja prowadzona jest w sposób charakterystyczny dla nastolatka; jej zaletą jest to, że pozbawiona jest sztucznego luzu, za to pełna naturalności i empatii umożliwiającej wczucie się w sytuację bohatera, jego zagubienie, rozpacz, nieufność i niepokój. Kolejnym plusem jest bardzo pomysłowe wplecenie w fabułę zagadnień związanych z etyką medyczną i nowoczesnymi technologiami układającymi się w przerażającą wizję przyszłości, która brzmi tyleż realistycznie, co niepokojąco.

 

Podsumowując: "Boy 7" to niezbyt skomplikowany, ale intrygujący thriller młodzieżowy, który u wyrobionego czytelnika kryminałów może budzić uczucie niedosytu ze względu na pewną pobieżność i liczne niedomówienia - być może zamierzone, ale stanowiące istotny mankament lektury. Z pewnością jednak godny uwagi jest wnikliwy portret psychologiczny bohatera desperacko walczącego o odzyskanie samego siebie oraz niepokojąca wizja przyszłości a'la Wielki Brat. Serdecznie polecam!

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams.

Palanee

Kontrola społeczeństwa, ograniczanie swobód obywatelskich, a także brak własnej woli to tematy, które ostatnio są mocno eksploatowane w literaturze młodzieżowej. Odnosi się wrażenie, że pisarze pełnią rolę przewodników, którzy chcą uświadomić młodych ludzi, że brak zainteresowania i poddanie się woli rządzącym, może doprowadzić do upadku wszystkich wartości, o które kiedyś walczono i przelewano za nie krew. Podobny temat poruszyła holenderska pisarka Mirjam Mous w nowej książce „Boy 7".

 

Budzisz się obolały. Nic nie pamiętasz, a jedyne co czujesz to ból skręconej kostki. Rozglądasz się, lecz łąka, na której się znalazłeś, jest ci nieznana. Wyciągasz telefon z kieszeni i odsłuchujesz wiadomość „Cokolwiek się stanie, pod żadnym pozorem nie dzwoń na policję". Wiadomość nagrałeś sam. Nic nie wiesz, a w twojej głowie pojawiają się kolejne pytania. Na całe szczęście, na drodze pojawia się samochód. Kierowcą jest młoda dziewczyna Lara, która postanawia pomóc zagubionemu nastolatkowi. Czy jednak pomoc ofiarowana przez Larę jest bezinteresowna?

 

Mirjam Mous wrzuca nas od razu w wir akcji. Od samego początku próbujemy rozwiązać zagadkę: dlaczego główny bohater nic nie pamięta? Podążamy za nikłymi śladami, drobnymi wskazówkami i razem z Boy'em próbujemy poznać jego tożsamość. Fabuła rozkręca się z każdą stroną, by na sam koniec doprowadzić nas... do banalnego zakończenia. Niestety, „Boy 7" pod względem rozwiązania zagadki, a także zakończenia całej niewyjaśnionej sprawy, nie wybił się poza ogólnie przyjęty schemat. Być może narzuca to gatunek. Być może warto wierzyć w takie, a nie inne zakończenia. Jednak „Boy 7" trącił w tym przypadku sztucznością. Zbyt łatwym rozwiązaniem. Zbyt oczywistym.

 

Holenderska pisarka robiła wszystko, by utrzymać czytelnika przy książce. I to jej się udało. Zarówno język jak i poprowadzona akcja nie pozwalają oderwać się od kolejnych stron. „Boy 7" został napisany bardzo przystępnie i naturalnie. Młodzi czytelnicy bez kłopotu pochłoną książkę nie zastanawiając się nad znaczeniem długich zdań czy trudnych zwrotów. W mgnieniu oka docieramy do końca. Jednak nie ma róży bez kolca. I tak, w tym przypadku, denerwujące były zdania zakończone wykrzyknikiem. Miałam wrażenie, że bohater wciąż wykrzykuje, nieważne czy z podniecenia, olśnienia czy strachu. Jego krzyk rozrywał mój umysł, wprawiał membranę w drżenie. Przeszkadza to niemiłosiernie, gdyż nie pozwala skupić się na treści, a całą uwagę pochłaniają brzęczące zdania.

 

W „Boy 7" pojawiło się również kilka nielogicznych scen. Nie chcę spoilerować, więc pokuszę się jedynie o kilka lakonicznych zdań. Autorka niekonsekwentnie trzyma się wcześniej ustalonych faktów, dopasowując je do fabuły. Szczególnie, że dotyczy to dość ważnych elementów akcji jak i wytłumaczenia utraty pamięci przez chłopca. Przez to, jak i również poprzez jedną, mało prawdopodobną scenę, musiałam obniżyć ocenę. Mimo że jest to książka młodzieżowa, nie można wkraczać na najprostsze ścieżki, które zeszłyby się z konceptem autora. Mirjam Mous wykorzystała swój talent do tworzenia dynamicznej, wartkiej akcji, tak że te niedociągnięcia znikną pod zasłoną fabuły. Czytelnik skupi się przede wszystkim na bohaterze, który wręcz z rozpaczą, nie mogąc ufać nikomu, próbuje najpierw poznać swoją tożsamość, a później ujawnić prawdę.

 

Książka, mimo że szybka w czytaniu, porusza kilka istotnych kwestii dla młodego człowieka. Nie są to tylko nieludzkie eksperymenty, ale przede wszystkim ograniczanie wolności myśli jak i czynu. Jeśli nic nie pamiętamy, tracimy swoją tożsamość, przynależność, ale również stajemy się marionetkami w rękach osób dużo potężniejszych. Autorka skupiła się na pokazaniu, czym grozi poddanie się i niemożność podejmowania własnych decyzji.

 

Czy polecam? Tak – ale przede wszystkim nastolatkom. Ciekawa, trzymająca w napięciu, nie pozwalająca się oderwać niemal do samego końca. Czytamy i zagłębiamy się w świat wykreowany przez holenderską pisarkę, nawet jeśli po drodze spotkamy kilka zgrzytów.

Isadora

Są takie książki, które same w sobie mało nas ciekawią. Nie to, że promocja jest zbyt mała, bo czasem jest aż za dużo, ani to, że okładka jakoś nie zachwyca. Wszystko jest ok, ale po prostu średnio nas do niej ciągnie. Potem jednak znajdziemy gdzieś recenzję tej książki, przeczytamy jedynie za sprawą losu, bo wcześniej książka nas w ogóle do siebie nie ciągnęła, nawet do swoich recenzji. Z każdym zdaniem potem jesteśmy coraz bardziej przekonani, że ta pozycja jednak ma coś w sobie i byliśmy zwyczajnie głupi nie dając jej wcześniej szansy. Rozpoczynają się wtedy wielkie poszukiwania danej lektury, aż w końcu ją znajdujemy i ukontentowani delektujemy się czytaniem. Tak było ze mną i z ,,Boy'em 7".

 

Jego autorką jest 50-letnia Mirjam Mous. Urodziła się w Made w Holandii i zanim zajęła się pisarstwem na poważnie, pracowała jako nauczycielka w szkole specjalnej. Pisze książki dla dzieci i młodzieży i jest szczególnie znana z trzymających w napięciu thrillerów.

 

W ,,Boy 7 " poznajemy kilkunastoletniego chłopaka, który budzi się pewnego dnia na odludnej łące i zdaje sobie sprawę, że nic nie pamięta. Znajduje obok siebie plecak, a w nim same dziwne przedmioty - woda, piżama, bielizna, pasta i szczotka do zębów, czapka, pieniądze, zdjęcie szarego budynku, rachunek z Pizza Hut, kluczyk i telefon, a na nim dziwna wiadomość, nagrana przez niego samego: ,,Cokolwiek się stanie, pod żadnym pozorem nie dzwoń na policję". Chłopak będzie musiał rozpocząć poszukiwania swej tożsamości i zmierzyć się z wrogiem, aby ocalić siebie i przyjaciół.

 

Pierwszą rzeczą, która w ,,Boy 7" tak się podoba jest niepewność zaserwowana nam już w pierwszym rozdziale. Chłopak budzi się na odludziu, nic o sobie nie wie, a jedyna pewna wiadomość głosi, aby nie dzwonić na policję - jedyne źródło bezpieczeństwa, które większości z nas przyszłoby na myśl w takiej sytuacji. Strach wypełnia nas już od pierwszej strony. Później rozpoczynamy razem z Boy'em 7 poszukiwania, bo rzeczy, które znalazł, muszę przecież dokądś prowadzić. Wraz z zakończeniem pierwszej części, sytuacja się zmienia. Nie ma już powodów do emocjonowania się czy strachu. Książka nie staje się klapą, jednak ten początkowy entuzjazm nieco zanika. ,,Boy 7" staje się fajną, ciekawą, momentami bardziej wciągającą i wywołującą poruszenie książką dla młodzieży. Sytuacja chłopców w Szarym Budynku była interesująca, to fakt, jednak została nam zaserwowana od razu. Z tego powodu nie mieliśmy powodów na rozmyślanie i tę kochaną niepewność, bo wszystko było nam przedstawione w jednym miejscy. Wystarczyło tylko odwrócić stronę. Dużo lepiej byłoby trzymać się części pierwszej i stopniowo odkrywać fakty.

 

Kolejną rzeczą, do której pragnę się przyczepić, jest umieszczenie akcji w Stanach. Autorka jest Holenderką, więc miałam nadzieję, że akcja zostanie umieszczona właśnie w Holandii, przez co będę mogła się nieco oderwać od wszechobecnych Stanów Zjednoczonych w literaturze. Myślę, że autorka chciała zrobić z ,,Boy-a 7" książkę bardziej światową, a niestety przez to jej powieść tylko straciła. Pozostaje jeszcze długość, albo i jej brak. Książka ma zaledwie ponad 200 stron. Mimo tych mankamentów, czytało się ją dobrze, więc te dokładnie 247 strony, to dla mnie absolutnie za mało. Gdyby dodać choć 100, czyż nie byłoby zdecydowanie lepiej?

 

Wspomniałam, że książkę się świetnie czytało. To absolutna prawa. Mimo zaserwowania nam rozwiązania zbyt szybko, mimo umieszczenia akcji w Stanach, mimo zbyt małej liczby stron ,,Boy 7" mnie wciągnął. Pierwsza część zmroziła krew w moich żyłach, a później mimo ostudzenia entuzjazmu również było bardzo dobrze. Każde wydarzenie śledziłam z miłą chęcią, ani razu nie miałam ochoty odłożyć książkę na półkę, ani wyśmiać autorkę. ,,Boy 7" bowiem świetnie spełnia rolę thriller-u dla młodzieży i gdy tylko nie pokładamy w nim zbyt wielu nadziei, może naprawdę być zachwycającą lekturą. Mirjam Mous świetnie kreuje świat przedstawiony i mimo, że do wywoływania w czytelniku dreszczyku emocji od pierwszej strony do ostatniej jeszcze nieco brakuje, to naprawdę czyta się świetnie.

 

Do bohaterów również nie można się przyczepić. Byli wykreowani dobrze, ale nie bardzo dobrze. Mieli to, co potrzeba, ale bez dodatkowych biegów. Z nikim się nie zżyłam, tak na dobrą sprawę, ale nikogo też nie znienawidziłam. Nie było nikogo niepotrzebnego, jedynie Ci, bez których akcja by się nie obyła. Wszystko pod tym względem było tu ok. Co do tytułowego Boy-a to wolałabym, żeby był nieco starszy. Tak chociaż z rok albo dwa. Nie dlatego, że potrzebny był tu silny, męski charakter, ale przeszkoda w postaci: ,,Nie mam prawa jazdy, nie umiem prowadzić. No i jak ja teraz dojadę na miejsce?" była ciut żenująca. A skoro akcja była już w tych Stanach, to autorka mogła zaserwować tak w ramach dobrego serca prawo jazdy swojemu bohaterowi. Ogólnie Boy 7 to bardzo mądry chłopak. Czasem aż za mądry. Każda zagadka była przez niego rozwiązana w zawrotnym tempie. Trochę więcej potknięć, owocowałoby większą liczbą stron, a ja byłabym szczęśliwa, co nie miara.

 

,,Boy 7" jest dobrą książką na jeden wieczór. Czyta się ją w zawrotnym tempie, a ciekawość kolejnej strony nie pozwala odłożyć książki na bok. Akcja nie jest w stu procentach taka, jakbym chciała. Pojawiają się niedoskonałości i rzeczy, które czasem mogą bawić. Mimo to, cieszę się, że w końcu ją przeczytałam i poznałam tę historię. Było warto, bo spędziłam bardzo miło czas. Na początku zaznałam niepewności, a potem dostałam dobrą, ciekawą książkę. Myślę, że lektura spodoba się młodzieży, bo to do nich jest głównie skierowana. Starsi może nie będą w pełni zachwyceni, ale książka powinna być dla nich świetnym czytadłem na nudny wieczór. Także zachęcam do sięgnięcia!

 

 

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Boy 7

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)