Babskie Gadanie Izabela Pietrzyk

Wybierz opinię:

Lena173

"Co złego to ja"

 

Izabela Pietrzyk jest autorką, która na co dzień zamieszkuje stolicę województwa zachodniopomorskiego. Z wykształcenia jest on filologiem i w związku z tym wykłada język rosyjski na Uniwersytecie Szczecińskim. W swoim życiu pisarka publikowała już teksty naukowe z zakresu językoznawstwa, jednak omawiana w dniu dzisiejszym książka jest pierwszą powieścią, która została wydana na polskim rynku wydawniczym.

 

"Babskie gadanie" opowiada swoim czytelnikom historię kobiety, która jak większość osób w jej wieku posiada swój bagaż życiowy. Po rozwodzie z mężem zajmuje się ona wychowaniem córki, spotkaniami ze znajomymi, a także pracą. Pewnego dnia w życiu głównej bohaterki pojawia się tajemniczy mężczyzna. Znajomość rozpoczyna się od na pozór niewinnych smsów, a z czasem przeradza w coś dużo poważniejszego. Niespodziewanie okazuje się również, że to właśnie on był policjantem, który jakiś czas wcześniej o mało co nie wypisał jej mandatu. Kobieta jest skłonna walczyć o swoje szczęście, jednak jej wybranek w dalszym ciągu nie ma odwagi powiedzieć o niej swojej pełnoprawnej żonie. Izabela zaczyna zastanawiać się, czy powinna aż tak bardzo angażować się w związek z Cezarym skoro w taki, a nie inny sposób podchodzi do planów, które mogłyby się ziścić w przyszłości.

 

Omawiana w dniu dzisiejszym pozycja literacka jest typowym czytadłem, które ma za zadanie umilić czas swoim czytelnikom. Muszę przyznać, że napisana przez Izabelę Pietrzyk książka nadaje się do tego idealnie. Nie wymaga ona bowiem od swoich odbiorców nadmiernego wytężania umysłu i w zasadzie ciągle krąży ona wokół dylematów sercowych głównej bohaterki. Po przeczytaniu tej powieści utwierdzam się również w przekonaniu, iż wielu kwestii można było w niej w ogóle nie rozwijać. Nie wnosiły one do całości utworu niczego istotnego, a wręcz wywoływały we mnie niewielkie ataki senności, które zdarzają mi się stosunkowo rzadko. Dużym plusem "Babskiego gadania" było za to umiejscowienie akcji w Szczecinie, który jest mi nie najgorzej znany i w którym spędzam stosunkowo dużo czasu. Dosyć fajny element całej układanki stanowiły także koleżanki Izy, które wspierały swoją przyjaciółkę i gdy tylko były w stanie, to udzielały jej swoich cennych rad. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak wyglądałaby ta powieść bez ich obecności w niej.

 

Podczas zagłębiania się w powieści Izabeli Pietrzyk zastanawiałam się przez moment, czy aby na pewno nie jest ona pozycją autobiograficzną. Główna bohaterka - podobnie zresztą jak i jej twórca - jest kobieta po czterdziestce, która posiada dorosłą córkę, mieszka w Szczecinie, a także wykłada język rosyjski na tamtejszym Uniwersytecie. Niby to o niczym nie świadczy, jednak miałam już kilkuminutowy temat do przemyśleń.

 

"Babskie gadanie" chciałabym polecić miłośnikom niezobowiązującej lektury. Powinniście odnaleźć w niej wszystko to czego oczekujecie od tego typu literatury i z pewnością nie zawiedziecie się. Zwolennikom ambitniejszych pozycji radzę dwa razy zastanowić się zanim sięgniecie po książkę Izabeli Pietrzyk. Co prawda jest ona napisana całkiem przyjemnym stylem, jednak momentami miałam wrażenie, iż nie dam rady doczytać jej do samiuśkiego końca. Niektóre fragmenty książki wydawały mi się być nieco naiwne i mało realne do wypowiedzenia. Być może jestem zbyt młoda by zrozumieć tok rozumowania kobiet, które mogłyby być moimi matkami. Tak czy inaczej pozostawiały one wiele do życzenia. Mimo wszystko może ona stanowić wdzięczny czasoumilacz, który nie raz i nie dwa poprawi humor nie jednej z czytających go kobiet.

Orchisss

Z okładki:
Czterdziestokilkuletnia Iza wikła się w romans z żonatym mężczyzną. Decyzja na pierwszy rzut oka nie wydaje się być odpowiedzialna, ale ... Czarek jest fajny, przystojny, a jego małżeństwo to fikcja. Bohaterka, pierwszy raz w życiu, postanawia walczyć o swoje. Tyle, że wybranek nie wykazuje się nadmierną odwagą w sprawie poinformowania żony o zmianie w swoim życiu ...

 

Izę wspierają koleżanki, z którymi odnowiła znajomość po latach. Wśród nich są: projektantka mody, utrzymanka budżetówki, dziennikarka, redaktorka radiowa, przedszkolanka, żona marynarza oraz humanistka, która robi karierę w ... banku.

 

O tym, że wielokrotnie przepraszałam za uprzedzenia dotyczące literatury tak zwanej kobiecej, przypominać raczej nie muszę. Nie należy ona do moich ulubionych, ale zdarzają się takie chwile, kiedy ze sporym entuzjazmem sięgam po tego typu książki. Żeby odpocząć, zrelaksować się, pośmiać ... Powodów może być wiele. Po opisie z okładki "Babskiego gadania" spodziewałam się ckliwej historii - moje oczekiwania podsyca dodatkowy slogan umieszczony pod tytułem: "Fajnie jest mieć prawdziwą miłość i prawdziwe brylanty, ale czy warto dla nich być tą trzecią?". Niejednokrotnie też podkreślałam, że niemal zawsze daje książkom szansę do końca. Co prawda nie zdarzyło mi się zaskoczyć w ostatnim rozdziale na tyle, żeby z oceny "ajj niefajna" przejść do "to jest objawienie!", ale dzisiaj po raz pierwszy mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że książkom należy dawać szansę. Ale o tym za chwilę...

 

O czym historia? O romansie, a i owszem. Tanim do bólu. Z żonatym facetem, z wymykaniem się na ukradzione rodzinie minuty. Z niespokojnymi telefonami. Z czekaniem. Z całą tandetną romansową oprawką (tandetną - w ujęciu serialowo-romansowym, bez urazy dla nikogo!). To część tej historii. A druga część - to właśnie owo, tytułowe, babskie gadanie. Przyjaciółki, jeszcze z czasów liceum, gdy się nie widzą, to do siebie piszą. I to piszą całkiem fajnie. Są okrutne w swoich osądach i przytykach (okrutne w bardzo pozytywnym rozumieniu rzecz jasna). Dzielą się ze sobą wszystkimi wzlotami, upadkami, radościami i smutkami - wszystkim tym, co współczesnej babce życie przynosi. Gościnnie, w ich występach na forum internetowym, bierze udział kolega - Jacek.

 

Najbardziej zabawne fragmenty to oczywiście dyskusje "Dziewczynek". Wielowątkowe dyskusje, bezskładne, zabawne, prowadzone z iście babską swadą - to zdecydowanie mocna część tej powieści. Na swoje nieszczęście książkę zaczęłam czytać w pociągu, także jestem przekonana, że pasażerki z mojego przedziału po trzygodzinnej wspólnej podróży są pewne, że co jak co, ale ja normalna nie jestem. Parskałam, kwiczałam, tłumiłam śmiech. Czuć, oj czuć, że pani Izabela to humanistka z krwi i kości. Bardzo, ale to bardzo fajny język - lekki, przyjemny, garściami czerpane zabawne powiedzonka, powstałe w oparciu o nasze cudowne, polskie tło.

 

Wątek romansowy być musiał. Czemu? Odpowiedź w epilogu. Jak napisałam wcześniej - toporny był niestety, ale ... i tu uwaga o doczytywaniu książek do końca ... dajcie tej książce szansę. Przy wiedzy, którą mieć będziecie po przeczytaniu CAŁEJ książki - wszystko stanie się dla Was jasne. Mnie, w czytelniczym ujęciu, fakt ten ukontentował.

 

Bardzo ujęły mnie psie fragmenty w "Babskim gadaniu". Jestem zdeklarowaną dog-person, psy uwielbiam, a im większy i mniej poradny (jak ten, którego dumną właścicielką jestem) tym bardziej kudłacza kocham. Nasza główna bohaterka, Iza, w posiadaniu wielkiego i tchórzliwego (zestaw fobii ten sam: petardy, odkurzacz) owczarka jest i czuć w każdym słowie opisu, że futrzaka Sambą zwanego kocha. I mam szczerą nadzieję, że Samba nie jest wytworem wyobraźni autorki.

 

Podsumowując - przy nastawieniu na babską, plażowo-letnią literaturę - nie zawiedziecie się. Ani odkrywcza, ani porywająca, ale daje pozytywnego kopa i bawi. A to cenna właściwość literatury. Rzadko zdarza mi się śmiać przy książce, a w przypadku tej "momentów" miałam sporo. I oby każda z nas miała takie "Dziewczynki" przy boku.

Nathalien

OPIS: Czterdziestokilkuletnia Iza wikła się w romans z żonatym mężczyzną. Decyzja na pierwszy rzut oka nie wydaje się odpowiedzialna, ale... Grzegorz jest fajny, przystojny, a jego małżeństwo to fikcja. Bohaterka – pierwszy raz w życiu – postanawia walczyć o swoje. Tyle że wybranek nie wykazuje się nadmierną odwagą w sprawie poinformowania małżonki o swojej nowej partnerce... Izę wspierają koleżanki, z którymi odnowiła znajomość po latach. Wśród nich są: projektantka mody – singielka wbrew własnej woli, redaktorka radiowa, przedszkolanka, niepracująca żona marynarza oraz kobieta-cudak – humanistka, która robi karierę w... banku. Co w sprawach sercowych niezawodne przyjaciółki doradzą nie zawsze roztropnej Izie?

 

Izabela Pietrzyk (ur. 1966) – mieszka w Szczecinie. Jest filologiem, wykłada język rosyjski na Uniwersytecie Szczecińskim. Publikowała teksty naukowe z zakresu językoznawstwa. „Babskie gadanie" to jej pierwsza powieść. Ma dorosłą córkę, jak mówi: ładną po ojcu i mądrą po matce. Jej motto brzmi: Dziękuję Ci, Boże, że stworzyłeś mnie kobietą.

 

Tyle tytułem wstępu, a teraz ja dam czadu. Ta powieść zaczyna się jak większość babskich czytadeł: jest Ona i jest On, przypadkowe spotkanie, zauroczenie, miłość. Ona, jak to w babskich czytadłach zazwyczaj bywa, jest rozwódką i ma osiemnastoletnia córkę (jakżeby inaczej), On, o zgrozo, do wolnych nie należy, o czym, łaskawca, zapomina jej na początku powiedzieć (a w domu żona i dwoje dzieci). Ona po rozwodzie ma chłopowstręt, On ma ogromną ochotę na nią. Poznają się przypadkowo (a może i nie), On ją potem odnajduje w Internecie i zaczyna do niej pisać jako Anioł Stróż. Spotykają się w realu i natychmiast, rzecz jasna, zakochują się w sobie. No, Harlequin jak się patrzy. Aż tu nagle On przyznaje, że jest żonaty. I sru, wszystko się wali, bo Ona jest w totalnym szoku. On, oczywiście, obiecuje, że odejdzie od żony, z którą już go nic nie łączy prócz dzieci (tylko nie teraz jeszcze, bo żona taka wrażliwa, biedulka), a Ona mu wierzy (głupia!). I czeka, czeka, czeka..., ale jakoś doczekać się nie może.

 

Główna bohaterka to czterdziestopięcioletnia Izabela Nowak, która mieszka w Szczecinie, uczy języka rosyjskiego na miejscowym Uniwersytecie, ma córkę w klasie maturalnej, psa o wdzięcznym imieniu Samba i przyjaciółki z liceum "Dziewczynkami" zwane. Jej życie to praca, dom, spacery z psem i spotkania z przyjaciółkami (a także ich długie i niezwykle zabawne rozmowy na forum). Do czasu, kiedy na jej drodze staje pewien czaruś, o przepraszam, Czaruś, Czarek, Cezary znaczy się. I wtedy wszystko staje na głowie, a Iza zostaje tą trzecią.

 

Ale myli się ten, kto myśli, że "Babskie gadanie" to typowe romansidło, bo typowe nie jest, nie jest też romansidłem. Bo romans jest tu jakby na doczepkę, bo nie miłość jest tu najważniejsza, tylko wyjątkowa przyjaźń, której można tym dziewczynom naprawdę pozazdrościć. "Dziewczynki" są wyjątkowe, takie psiapsiółki od serca, na dobre i na złe (na złe chyba nawet bardziej). Jeśli któraś z nich ma problem to wystarczy, że napisze kilka słów na forum lub wyśle im krótkiego smsa, a natychmiast pojawiają sie u niej w komplecie z misją ratunkową. No, kto nie chciałby mieć takich przyjaciółek ręka do góry? Szczególnie, że wszystkie są zwariowane, przezabawne, a do tego szczere aż do bólu i niezawodne. Iza je ma, na szczęście.

 

"Babskie gadanie" to debiut i to debiut bardzo udany. Idealny na długie jesienne wieczory, na chandrę, na kilkugodzinną podróż, w autobusie, w tramwaju, w gigantycznej kolejce do lekarza. Czytasz i zaśmiewasz się w głos z kapitalnych rozmów "Dziewczynek", z ich powiedzonek, anegdot, żarcików.

 

"Kilka osób popatrzyło w naszą stronę. Ziuta była jak czynny wulkan: wyrzucała z siebie słowa i emocje z taką energią, że można by nią było oświetlić połowę Szczecina. Ona i jej mąż Kazimierz, któremu nadała przydomek Atrakcyjny, należeli do braci rycerskiej i co roku brali udział w przeróżnych bitwach, z Grunwaldem na czele. Może to od średniowiecznych klimatów język Ziuty nabrał specyficznego kolorytu? Starałam się do niego dopasować.
- Słuchaj, dzieweczko...
Była jedyną osobą, która potrafiła mi przerwać.
- Słuchaj, dzieweczko, ona nie słucha, nie dość, że dziwka, to jeszcze głucha. Pamiętasz?
Jasne, że pamiętałam. W odległych czasach licealnych był to specyficzny rodzaj naszej twórczości literackiej".

 

"Babskie gadanie" to czytadło lekkie i bardzo przyjemne, ale jeśli ktoś próbowałby doszukać się w nim jakiegokolwiek głębszego przesłania, to próżny trud.

 

Ta powieść zaczyna się jak większość babskich powieści, ale kończy się dość nietypowo. I ma epilog, z którego dowiadujemy się dlaczego wątek romansowy w "Babskim gadaniu" być musiał. A dlaczego musiał? Doczytajcie do końca, to się dowiecie.

 

Plusy tej powieści to humor, humor i jeszcze raz humor ("Byłam już pewna, że nic mnie w tym czasopiśmie nie zdziwi, ale kiedy w rubryce „Nowe trendy" poinstruowano mnie, jak mam podłączyć wibrator do iPoda, jęknęłam"), fabuła i zakończenie. Napisana została barwnym językiem pełnym cytatów z filmów, książek oraz znanych powiedzonek i rymów własnych. "Dziewczynki" wymiatają, a fragment z instruktorem jazdy - bezcenny!

 

Minusy - książka jest zdecydowanie za gruba (prawie 600 stron!), więc nieporęczna (a przecież to idealna powieść na podróż i do autobusu).

 

Chwilami nieco przegadana, ale na to można przymknąć oko.

 

Podsumowując, powiem krótko - "O Maurycy" - dawno tak świetnie się nie bawiłam. Polecam ją każdemu, kto chce odpocząć, zrelaksować się i pośmiać.

 

Książki

Fabuła:
Akcja:
Wątki:
Postacie:
Styl:
Klimat:
Okładka:
Polecam:

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Babskie Gadanie

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)