Bahama Yellow

Autor: Marta Magaczewska

Okładka wydania

Bahama Yellow

Dodatkowe informacje

  • Autor: Marta Magaczewska
  • Tytuł Oryginału: Bahama Yellow
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 224
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 120 x 195 mm
  • ISBN: 9788362247127
  • Wydawca: JanKa
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Pruszków
  • Ocena:

    3/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Fonin

Bycie człowiekiem niesie ze sobą odpowiedzialność za swoje czyny. W końcu jesteśmy stworzeniami myślącymi i możemy przeanalizować wszystkie za i przeciw, a następnie podjąć decyzję dobrą lub złą. Co jeśli jednak na szali leży ludzkie życie? Czy mamy prawo dla większych wartości wystawić na zniszczenie niewinna ofiarę? W czym jesteśmy lepsi od zwierząt, kiedy czasami zachowujemy się dużo gorzej niż one?

 

„Bahama yellow" Marty Magaczewskiej opowiada o losach mieszkańców tajemniczego zakładu DOPC. Nie jest dokładnie powiedziane czym się on zajmuje, ale nie trudno zgadnąć, że jest to szpital psychiatryczny. Zostaje popełnione w nim morderstwo. Każdy może być winny. Nad Zakładem wisi groźba jego zamknięcia. Bohaterowie postanawiają odnaleźć zabójcę i oddać go władzom by uniknąć najgorszego.

 

Z budynku niewątpliwie pełnego ludzi poznajemy tylko garstkę bohaterów o niezwykłych imionach. Koffel to nie umiejący się wysłowić, poczciwy pijaczek. Wycofał się z życia, próbuje je przetrwać będąc w stanie ciągłego upojenia alkoholowego. Zajc to starszy duchowny, który widzi w kobietach doskonałe dzieło Boga. Tabiołka jest głównodowodzącą tego całego kramu jakim jest Zakład. Ma opresje na punkcie własnego dziecka i rozpaczliwie próbuje zajść w ciążę. Lala to jej nieudany eksperyment, adoptowała dziewczynę lecz nie obdarzyła uczuciami. Pracuje ona w Zakładzie jako sprzątaczka i we wszystkim widzi prawdziwa matkę, której niestety nie pamięta.
Następny jest Lelech i jego dążenie do poznania ludzkiej duży za pomocą sekcji zwłok. Możliwość rozcięcia klatki piersiowej, wyjęcia serca i zbadania go pod mikroskopem jest dla niego niczym raj na ziemi. I jeszcze Kauk... Sadystyczny były wojskowy. Uciekając przed karą za swoje zbrodnie wojenne schronił się w Zakładzie, gdzie urządza bitwy pająków.

 

Na koniec zostawiłam sobie jak mi się wydaje najbardziej ciekawą osobowość. Skomroch to mężczyzna jakich mało. Czuły, troskliwy, delikatny. Kocha zwierzęta i doskonale umie się z nimi dogadać. Pragnie miłości kobiety lecz one jakby go nie rozumieją. Zamiast podziwiać i wychwalać go za odwagę, kiedy rzuca się za dzieckiem, które wypadło z pociągu, uznają go za ekscentryka i dziwaka. Łaknie uwagi i akceptacji. To sprawia, że do nikogo się nie odzywa. Zawsze milczy, porozumiewa się jedynie gestami i sporadycznie pisaniem na kartce. Polubiłam go bardzo i z drżeniem serca obserwowałam rozwój kolejnych wydarzeń.

 

Cała akcja utworu dzieje się jakby w koszmarnym śnie. Mamy stary zniszczony budynek, pełen kurzu i pająków (one odgrywają tu niemal równą role z bohaterami). W pobliżu znajduje się cmentarz. Uciekając z Zakładu mamy dwie możliwości. Albo udać się w stronę drapieżnej pustyni, albo do miasta, które otacza wieczny smog, równie niebezpiecznego jak ogromne połacie pisaku.

 

Bohaterowie stają przed niezwykle ważnym wyborem. Nie potrafią odkryć kto jest prawdziwym mordercą, ale winnego trzeba znaleźć przed przybyciem władz. Piekielny upał, zapach śmierci roznoszący się po korytarzach, cele i motywacje postaci, negatywnie wpływają na zdrowy osąd.
I czy dziwić może w tej sytuacji, że za wyborem stać będzie urażona duma wzgardzonej kobiety?

 

Trzecioosobowa narracja wprowadza nas w surrealistyczny świat, w którym nie ma miejsca na sprawiedliwość. Racja ogółu jest tu ważniejsza niż rzetelna prawda. Czytając „Bahama yellow" zastanawiałam się dlaczego ta książka nie znajduje się jeszcze w kanonie lektur książek. Może nie dlatego, że jest jakaś strasznie wybitna, lecz na równi z np. „Ferdydurkę" czy „Procesem" oderwana od rzeczywistości. Niestety nie przepadam za takimi utworami.

 

Okładka prezentuje się średnio. Na pewno nie zachęca czytelnika, ale może ma na celu selekcje ich tak, alby po książkę sięgnęli tylko ci odpowiednio uduchowieni (do których ja chyba nie należę). Książkę na pewno polecam osobom lubiącym klimaty z lekka abstrakcyjne, nadrealistyczne. Przesłanie powieści dla każdego może wyglądać inaczej. Więc odczytywanie utworu pozostawiam, każdemu potencjalnemu czytelnikowi.

Wiktoria

„Nie do końca był pewien, kim jest. To znaczy wydawało mu się dziwne, że ten, co leży, i ten, co to myśli, to jeden i ten sam człowiek. Czuł się tak, jakby ktoś go tylko grał, a on jakby tylko oglądał jedno z wcieleń siebie."

 

Są takie książki, które skłaniają czytelnika co chwilę do refleksji: nad sobą, swoim życiem... „Bahama yellow" do nich należy, jednocześnie nie jest lekką, łatwą lekturą na jeden wieczór mimo swojej objętości. Ale wiecie co? W tym przypadku jest to zdecydowanie atut. Pragnęłam być zmiażdżona przez tą książkę do samego końca. Udało się.

 

Bohaterowie mieszkają w tajemniczym zakładzie DOPC - najbardziej prawdopodobną opcją jest to, że pełni funkcję szpitala psychiatrycznego. Zostaje popełnione morderstwo, każdy mógł to zrobić! Bohaterowie podejmują decyzję o znalezieniu zabójcy... Nie będzie to za łatwe, tym bardziej że mają ograniczony czas.

 

„[...] Chroniło go prawo: musiał być poprawny w miejscu pracy, lecz nikomu nie wolno było przeszkodzić mu w tym, co robił z samym sobą poza nią.
- Myślę, że ludzie chętnie przyjęli to prawo – mawiał Koffel, po czym dodawał: - To jedno z tych, które nie zmuszają do obowiązku, lecz z niego zwalniają, jeśli wiecie co mam na myśli. To wolność, kochani. Każdy sobie i dla siebie. Wolność. Dlatego tu jestem."

 

Kolejnym z atutów są oryginalne imiona bohaterów. Koffel, Lelech, Tabiołka, Zajc... O dziwo, są łatwiejsze do zapamiętania niż Baśka, Kaśka czy Tomek. Dodatkowo każdy jest inny – mamy spory wybór, z kim się utożsamiać. Osobiście najbardziej polubiłam Skomrocha, chociaż każdy ma w sobie „to coś".

 

„Wdziewał cudze twarze, nakładał na usta cudze uśmiechy, a ciało układał tak, by nie odstawało od innych. Przypominał w tym rycerza, co zbroi się do bitwy, nie po to jednak, by zrobić komuś krzywdę, ale po to, by nie zrobili krzywdy jemu. [...] By nie widzieli w nim tego, co widział w sobie on: niepokojącej, ośmieszającej wrażliwości. O nie! Nie chciał przejść przez życie z piętnem odmieńca."

 

Co ciekawe, bardziej interesowała mnie historia bohaterów, ich przemyślenia niż samo rozwiązanie zagadki. Czy to źle? Nie chcę się nad tym zastanawiać – liczy się to, że jest to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Miałam po niej kaca książkowego – w dobrym sensie. „Bahama yellow" to intrygująca, tajemnicza powieść po którą powinni sięgnąć wszyscy. Pójdę nawet dalej – moim skromnym zdaniem powinna znaleźć się w spisie lektur szkolnych.

 

„Szedł na dach zawsze wtedy, gdy musiał pomyśleć. Tam zmieniała się perspektywa, oddalały szczegóły i łatwiej było formułować ogólne wnioski. Świat widziany z wysoka wydawał się bardziej logiczny. Choć może dlatego, że był tam sam. Bez wszystkich tych wiecznie kręcących się ludzi. Przy ludziach nie dało się myśleć."

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: