Biała Jak Mleko, Czerwona Jak Krew Alessandro D'Avenia

Wybierz opinię:

Natula

Życie jest pełne kolorów, poczynając od czasu, który zmienia się w rytm odcieni mijających pór roku, po każdą myśl, każde uczucie, któremu jesteśmy w stanie przypisać idealnie pasującą mu barwę.
„Biała jak mleko, czerwona jak krew" pulsuje mocą dwóch skrajny kolorów, tak bardzo różniących się, a jednoczenie tak doskonale do siebie pasujących. Opisywana historia to emocje i jeszcze raz emocje. Każde zdanie brzmi jak rytm naszego wnętrza, czytanie jest proste, bo uczucia nie potrzebują skomplikowanych słów.

 

Alessandro D'Avenia, jest odkryciem włoskiej literatury. Pracuje jako nauczyciel w liceum w San Carlo w Mediolanie, inspirację czerpie z kontaktów z młodzieżą i z życia, bo jak twierdzi: „Życie ma zawsze najlepszy copyright, jest autorem niezliczonych scenariuszy w których występujemy jako postacie otwarte na miłość i zdolne do kochania". Nie sposób nie zgodzić się z autorem – życie ze swoją nieprzewidywalnością, pisze zaskakujące historie, a dzięki talentowi ludzi, którzy potrafią przelać emocje na papier dostajemy wyjątkowe książki, takie jak „Biała jak mleko, czerwona jak krew"

 

Tak oto, dane nam jest poznać szesnastoletniego Leo, chłopak ma lekko niepokorną duszę, bywa bezczelny, ale jest też odważny. Otaczający świat i wszelkie emocja opisuje kolorami. Błękit to kolor przyjaźni, jest jak niebo i woda, jak oczy czarnowłosej Silvi, przyjaciółki, która zawsze zrozumie i wysłucha, nie oczekując nic w zamian. Biel to kolor który nie ma granic. Leo nie znosi bieli, bo biel to cisza, jest niczym. Czerwień to miłość, jest jak krew, marzenia...miłość to śliczna ognistoruda Beatrice, w zieleni jej oczu Leo odnajduje spokój. Kolory przenikają się, tworząc oryginale mozaiki, często powodują zamęt w życiu chłopaka, jednak będą towarzyszyć mu przez cały okres dojrzewania oraz w chwilach poznawania życiowych tajemnic.

 

Jak być sprawiedliwym dla książki i jakimi słowami opisać jej magię? Powieść określana jest jako współczesne Love Story, nie bez powodu – opowiada o aspektach które są szczególnie bliskie sercu, o tajemnicy miłości. Z tym że miłość rzadko kiedy nie boli, a w przypadku kiedy okrutny los nie wykazuje krzty zrozumienia i współczucia, rzucając kłody pod nogi, można tylko płakać i prosić...o cud. Narratorem jest Leo, porwę się na stwierdzenie, że ta książka to pamiętnik. Młodzieniec pozwala nam wkroczyć w swój świat, pełen chaosu i rozterek. Obserwujemy Leo, mamy okazje poznać jego codzienność i sytuacje które powodują jak chłopak powoli zmienia się, dojrzewa, analizuje.

 

Podoba mi się jak autor ukazuje świat współczesnej młodzieży, podkreślając rolę osób, które nie zrażając się przeciwnościami, tłumaczą i uczą życia. Wydaje się że nastolatki otoczone technicznymi nowinkami, opętane internetem i uzależnione od telefonów komórkowych z szybkim słownikiem T9, nie mają żadnych wartości, ani grama szacunku do innych ludzi, a tak niewiele trzeba żeby na życie spojrzeć innymi oczami, wystarczy mądry nauczyciel taki jak choćby książkowy belfer o niewdzięcznej ksywce „Naiwniak".

 

Książka zawiera w sobie piękne zwroty, głębokie myśli i niestety tutaj troszkę zgrzyta. Nie do końca pewne kwestie wypowiadane przez Leo pasują do mentalności szesnastolatka, autentyczniej brzmiałyby w ustach profesora filozofii niż u dorastającego chłopca. Oczywiście ten poślizg nie ma większego znaczenia w odbiorze książki, dlatego że czytając, skupiamy się na emocjach, które kumulują się w nas żeby wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie, bo historia Leo, nie jest łatwa, porusza takie tematy jak: wiara, cierpienie, strata, śmierć, zagubienie.

 

„Biała jak mleko, czerwona jak krew" to książka intrygująca, zawierająca w sobie refleksje na temat życia, ukazuje też siłę i słabości tkwiące w młodym człowieku. Powieść czyta się jednym tchem, jest napisana prostym językiem, bez zbędnego patosu, pomimo że opowiada historię szesnastolatka to zawiera w sobie uniwersalne prawdy. Polecam ją każdemu czytelnikowi, ta powieść nie ma limitu wieku.

Dm1994

"Ale miłość to co innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew."

 

Alessandro D'Avenia -jest debiutantem na scenie literatury zarówno włoskiej, jak i europejskiej. Po wydaniu swojej pierwszej powieści "Biała jak mleko, czerwona jak krew" został okrzyknięty objawieniem włoskiej literatury. Pracuje jako nauczyciel w liceum w San Carlo w Mediolanie. Praca ta jest jego inspiracją, a kontakty z uczniami, jak sam twierdzi pozwalają mu spojrzeć na życie z innej perspektywy.

 

''Nienawiść szybka jak ogień, gdy pochłania papier czy słomę, nienawiść, która niszczy wszystko, czego dotyka, a im więcej uda jej się zniszczyć, tym jaśniej płonie.[...] Sposób na życie. Niszczyć, by przetrwać". Biel - kolor, który kojarzymy z dobrem, światłością, niewinnością, czystością, ale też z nicością i pustką. Egipcjanie zaś uważali ten kolor za symbol nieszczęścia, nieurodzaju i śmierci.

 

Czerwień - barwa, która utożsamiana jest z pewnością siebie, odwagą, indywidualnością i co najważniejsze miłością. W Japonii kolor czerwony jest symbolem i atrybutem bohaterstwa.

 

Czy istnieje więc możliwość, aby te dwie często kojarzone przez nas jako kontrastujące barwy, mogły się połączyć i zjednoczyć w jednej osobie?

 

"- Leo, słowo ''kochać'' jest czasownikiem, nie rzeczownikiem; nie odnosi się do konkretnej, raz na zawsze określonej rzeczy, ale ulega zmianom, rozwija się lub kurczy, podnosi lub zapada, wynurza na powierzchnię lub kryje pod nią jak podziemne rzeki, które jednak nigdy nie przerywają swego biegu do morza. Miejscami pozostawiają ziemię suchą, ale choć niewidoczne, płyną niestrudzenie pod ziemią, by co jakiś czas wypływać na powierzchnię, użyźniając ziemię."

 

"Istnieją dwie kategorie ludzi, którzy mogą nas zranić: ci, którzy nas nienawidzą, oraz ci, którzy nas kochają..."

 

Leo to zwyczajny nastolatek przytłoczony nadmiarem szkolnych obowiązków, szukający swojego miejsca w świecie. Należy jednak podkreślić, że bohater ten niedawno się po raz pierwszy zakochał. Tą pierwszą wybranką jego serca, którą potajemnie adoruje jest przepiękna, rudowłosa siedemnastolatka - Beatrice. Chłopak mimo potężnej miłości, jaką darzy ognistowłosą piękność, boi się ujawnić swoje uczucia, tak więc pisze smsy, których nigdy nie zamierza do niej wysłać. Z czasem postanawia jednak poprosić swoją przyjaciółkę - Silvię, by zdobyła dla niego numer telefonu ukochanej. Dziewczyna jednak, wbrew pozorom wcale nie pali się do przyjacielskiej pomocy...

 

"Ponieważ gdy w grę wchodzi miłość, ludzie czasem zachowują się po prostu głupio. popełniają błędy, ale to znaczy, że się starają. Należy się martwić raczej, gdy ten, o kim myślisz, że cię kocha, nie rani cię, bo to oznacza, że przestał się starać albo że tobie już na nim nie zależy."

 

Błękit - odcień kojarzony z niebem, przyjaźnią, wiernością, trwałością i czułością.

 

Silvia jest najlepszą przyjaciółką Leo. Bohaterowie rozumieją się wręcz bez słów, zawsze służą sobie pomocą, ufają sobie i uwielbiają spędzać ze sobą czas. Jednak, gdy główny bohater zwierza się swojej przyjaciółce z miłości do Beatrice nie wywołuje to u niej wybuchu szczęścia, ba wręcz sprawia, że nastolatka jest w stanie dopuścić się czynów, które mogą zranić jej bratnią duszę.

 

"Łatwo się pomylić, czasem wydaje nam się, że miłość przechodzi kryzys, a to tylko naturalny etap rozwoju uczucia. To jest podobnie jak z Księżycem - widać tylko jego wycinki różnych rozmiarów, choć Księżyc jest zawsze taki sam, z jego kraterami i górami. Należy poczekać, aż Słońce oświetli jego ciemne obszary... Potrzeba czasu."

 

Lektura tej książki pochłonęła mnie do reszty. Podczas czytania, jak i później moje zmysły były nadzwyczajnie wyczulone na wszystkie barwy, jakie mnie otaczały i na które zwróciłam specjalną uwagę. Bo czy na co dzień potrafimy odbierać świat i życie, jako paletę najróżniejszych barw? Czy określamy ludzi mianem odpowiadających ich charakterom kolorów?

 

Alessandro D'Avenia stworzył coś, czego już dawno nie czytałam. To coś jest niezwykłym połączeniem romansu, dramatu, powieści obyczajowej, książki o charakterze refleksyjnej i lektury odzwierciedlającej dzisiejszą rzeczywistość. "Biała jak mleko, czerwona jak krew" jest powieścią nadzwyczaj wyjątkową, gdyż nie dość, że napisana została pięknym językiem w niesamowitym stylu i w związku z tym w całości jest jedną wielką kopalnią pięknych złotych myśli, czego przedsmak widać w tych kilku zdaniach, które tu cytuję; to jeszcze jest zarówno lekturą, która wzrusza, uczy i wzbudza do refleksji.

 

Jeszcze do dzisiaj książkę tę kwalifikowałam, jako jedyną w swoim rodzaju, bez żadnej skazy. Jednak dziś zauważyłam, że z jednym z motywów, już się gdzieś spotkałam. Mam na myśli motyw miłości między lekko gburowatym nastolatkiem, a chorą na białaczkę licealistą, który pojawił się w powieści Nicholasa Sparks'a - "Szkoła uczuć". Mimo wszystko jednak uznaję to za niewielką rysę na tym wypolerowanym dziele, gdyż być może autor nigdy nawet nie zetknął się z książką amerykańskiego pisarza.

 

Podsumowując. "Biała jak mleko, czerwona jak krew" jest jedną z najlepszych i najbardziej magicznych pozycji na obecnym rynku i po prostu każdy, nie zależnie od wieku powinien zatopić się w jej niesamowity świat. Gorąco polecam

 

"Życie się nie myli, jeżeli serce ma odwagę je zaakceptować..."

 

"Zdarza się, że czujemy się jak najwięksi biedacy, nie wiedząc o tym, że życie właśnie wykrawa dla nas skrawki w najróżniejszych kolorach i jak matka, za cenę nieprzespanych nocy, szyje dla nas najpiękniejsze ubranie."

Madmad35

„Dzisiaj zacznę pisać. Muszę utrwalić wszystko, co przeżyłem, by nigdy tego nie zapomnieć. Nie wiem, czy mi się uda, ale przynajmniej raz chciałbym się do czegoś porządnie przyłożyć. Będę pisał ołówkiem... Nie, lepiej długopisem z czerwonym wkładem. Czerwonym jak krew, czerwonym jak miłość – nie ma odpowiedniejszego tuszu do zapisywania białych kart życia. Warto pamiętać tylko to, co zapisane krwią. Krew nie popełnia błędów, więc nikt nie będzie nanosił poprawek. Biel tych stron nie robi już na mnie wrażenia; zawdzięczam to Beatrice, tej, która była biała jak mleko i czerwona jak krew." S.304

 

Są powieści, które na długo pozostają w pamięci. Są takie książki, które zmuszają nas do przemyśleń. „Biała jak mleko czerwona jak krew" do tego typu książek należy.

 

Bohaterem powieści i zarazem jej narratorem jest Leo. Zwykły, zbuntowany 16-nastolatek. Uczęszcza do trzeciej klasy liceum, uwielbia grać w piłkę nożną, słuchać muzyki i spędzać czas z przyjaciółmi. Wraz z kolegami bierze udział w międzyklasowych rozgrywkach sportowych. Ich zespół nazywa się Piraci. Po szkole spotyka się ze znajomymi na przystanku pod szkołą. Jego najbliższą przyjaciółką jest Silvia. Ma psa – jamnika o imieniu Terminator. Leo przechodzi typową dla swojego wieku huśtawkę hormonalną, bunt nastolatka. Anty nastawiony do nauczycieli i szkoły, zbuntowany przeciwko dorosłym.

 

„Podzieliłem się dzisiaj moimi problemami z Terminatorem. Tak, bo przekonałem się wielokrotnie, że o ważnych sprawach nie warto rozmawiać z dorosłymi. Najczęściej nawet nie słuchają ale kwitują: „Nie myśl o tym, zobaczysz, że to wkrótce minie bez śladu". Nie rozumieją, że jeżeli zwracam się do nich z jakimś problemem, robię to dlatego, że problem nie mija. Od dorosłych można się też spodziewać serii stwierdzeń rozpoczynających się od słowa „kiedyś": „Kiedyś to zrozumiesz" albo „Kiedyś będziesz miał własne dzieci i wtedy..." albo „Kiedyś, jak będziesz pracował...". ...s.55

 

Najważniejszą jednak zmianą w jego życiu jest pierwsza miłość. Gdy po raz pierwszy zobaczył piękną rudowłosą Beatrice wiedział, że będzie jego urzeczywistnieniem marzeń. Nie ma jednak tyle odwagi by podejść do dziewczyny i wyznać jej swoje uczucia. Z pomocą przychodzi mu przyjaciółka, która zdobywa dla niego jej numer telefonu komórkowego. Jednak miłość jego życia nie odpowiada na smsy, dlaczego? Chłopak nie czuje się z tym dobrze, opuszcza się w nauce, zaczyna wagarować. Pewnego dnia Beatrice nie pojawia się w szkole. Okazuje się, że jest w szpitalu. Stwierdzono u niej białaczkę. Leo postanawia oddać dla niej krew, by ratować jej życie. Dla niej zrobiłby wszystko. Pisze do niej list, w którym wyznaje jej swoje uczucia i opowiada o swoim poświęceniu. Gdy jedzie na swoim skuterze oddać jej list, wpada pod samochód. Wypadek jest na tyle poważny, że na dwa miesiące musi zostać w szpitalu. W tym samym szpitalu, leży Beatrice. Kolejna chemioterapia nie przynosi zamierzonego rezultatu. Dziewczyna jest słaba, straciła włosy i radość życia. Leo postanawia skorzystać z okazji i tym razem oddać jej list osobiście. Czy mu się uda? Czy spełni swoje marzenie o wspólnym życiu z Beatrice?

 

„Biała jak mleko czerwona jak krew" to wspaniała książka, pełna pięknych słów na temat miłości, życia, marzeń i oddania drugiej osobie.
„Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami.
Miłość jest czerwona jak krew" s. 105

 

Autor wspaniale przekazuje nam uczucia młodego chłopaka. Jego cierpienie i uniesienie na skrzydłach miłości. Wspaniale nakreśla nam też postać chorej na białaczkę dziewczyny. Jej nastawienie do życia i przygotowanie się na opuszczenie najbliższych. Zmagania Beatrice z chorobą i to jak pomocna jest wówczas rozmowa z drugą osobą. Podziwiam młodą dziewczynę, za jej nastawienie do zbliżającej się śmierci. Dla mnie jest to w tej chwili nie do pomyślenia, a co dopiero, gdy ma się naście lat i całe życie przed sobą.

 

Poznajemy też znaczenie przyjaźni. Silvia wspiera we wszystkich poczynaniach Leo. Pomaga mu zbliżyć się do Beatrice, pomaga napisać mu list do niej. Wkrótce przekonamy się, że nie jest to tylko przyjaźń. Ale Leo, zaślepionego miłością do umierającej rudowłosej piękności, nie widzi tego. Widzi to jednak sama Beatrice.

 

„-Kiedy mówisz o Silvii, oczy błyszczą ci jak gwiazdy. Beatrice często mówi niesamowite rzeczy z prostotą dziecka, które prosi o ciasteczko. Milczę i czuję się jak ktoś, kogo potraktowano niesprawiedliwie i kto nic nie może zrobić, by się bronić. Ja nie mogę pokochać Silvii, mogę kochać tylko Beatrice, i to właśnie od niej słyszę, że błyszczą mi oczy, gdy opowiadam o Silvii" s.252

 

Książka pozwala nam zrozumieć, jak ważny jest wybór, drugiej połówki. Osoby z którą chcemy spędzić resztę swojego życia. Jak ważne jest oddanie drugiej osobie, bycie z nią nie tylko w tych dobrych chwilach. Bo jeśli kogoś kochamy naprawdę to jesteśmy z nim zawsze w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe.

 

„Jeżeli masz kogoś, kto cię kocha także wtedy, gdy jest z tobą niewesoło, kogoś, kto znosi twój niemiły zapach, to znak, że dobrze zainwestowałeś w życiu. Tylko ten, kto lubi twój zapach, kocha cię naprawdę i może ci dać siłę i pogodę ducha. Nie ma lepszego sposobu na cierpienia, które spotykają nas w życiu" s.111

 

Książkę serdecznie polecam. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie. I choć początkowo Leo denerwował mnie swoim podejście do życia (moje zachowanie typowe dla dorosłej osoby) po przeczytaniu książki doszłam do wniosku, że to fantastyczny facet, wrażliwy i pełen pozytywnych uczuć dla innych. Warto pamiętać, że:
„Życie idzie zawsze do przodu, czy tego chcesz, czy nie, muzyka gra, a ty możesz najwyżej przyciszyć ją lub pogłośnić. I musisz do niej tańczyć najlepiej, jak potrafisz" s. 183

Kolmanka

"Miłość istnieje nie po to by dać nam szczęście, ale po to byśmy mogli sprawdzić jak silna jest nasza odporność na ból"

 

Na początku bardzo bałam się, że książka będzie przypominała mi słynny wyciskacz łez - "Szkołę uczuć". Jednak, kiedy dobrnęłam do końca powieści byłam pozytywnie zaskoczona i zauroczona stylem pisarza i historią o miłości, czasem niełatwej do ogarnięcia rozumem.

 

Leo jest specyficznym nastolatkiem. Ma w sobie niezwykłą wrażliwość. Dzielni się z czytelnikami swoim życiem, uczuciami do pięknej Beatrice - której skóra jest biała jak mleko, a miłość do niej czerwona niczym krew. Chłopak przyjaźni się z Sylvią. To właśnie jej powierza swoje sekrety i obawy, uczy się do egzaminów, spędza wolny czas. To ona dopinguje go podczas meczów piłki nożnej, pielęgnuje gdy jest chory i pociesza, kiedy doskwiera mu samotność. Ją kojarzy z kolorem niebieskim - spokojem, równowagą i porządkiem.

 

Nastolatek ma chyba małą obsesję na punkcie Beatrice. Jest piękna, ma ognistorude, długie włosy, delikatny uśmiech i czarujące dołeczki w policzkach. Okładka idealnie oddaje jej postać. Tak właśnie ją sobie wyobrażałam. Sama zainteresowana jednak nie podejrzewa o uczuciu jakim została obdarzona przez Lea. Ba, chyba nie do końca wie o jego istnieniu. Życie chłopaka legło w gruzach, kiedy dowidział się, że obiekt jego uczuć ma białaczkę. Jest załamany, zaniedbuje szkołę i wszystko traci sens. Decyduje się oddać dziewczynie swoją krew, pisze jej listy miłosne, ulega poważnemu wypadkowi, obserwuje jak dziewczyna powoli przegrywa z chorobą - traci ogniste włosy, skóra staje się cienka jak papier, a jej oczy stają się smutne i zapadnięte . Za sprawą Sylvi, odwiedza ją w jej domu i stają się sobie bliżsi. Nie dopuszcza do świadomości myśli, że Beatrice może umrzeć. Jednak chwile spędzone z Beatrice, uzmysławiają mu, że.... no właśnie, nie powiem, przeczytajcie sami:)

 

Piękna, cudowna i niebanalna powieść. Napisana w inteligentny sposób, dająca do myślenia, wzruszająca. Relacje Leo-Sylvia-Beatrice są jednocześnie bardzo zawiłe i proste. Widzimy jak o fanatyczne i głębokie uczucie do Beatrice zmienia się za jej pomocą, jak Leo dojrzewa emocjonalnie, jak zaczyna widzieć niewidzialne. Do głosu dochodzą emocje i uczucia o jakie siebie nie podejrzewał. Bardzo wzruszył mnie fragment wiersza zamieszczony w książce. Znalazłam całość:

 

"Stop all the clocks, cut off the telephone,

 

Prevent the dog from barking with a juicy bone,
Silence the pianos and with muffled drum
Bring out the coffin, let the mourners come.

 

Let aeroplanes circle moaning overhead
Scribbling on the sky the message He Is Dead,
Put crepe bows round the white necks of the public doves,
Let the traffic policemen wear black cotton gloves.

 

He was my North, my South, my East and West,
My working week and my Sunday rest,
My noon, my midnight, my talk, my song;
I thought that love would last for ever: I was wrong.

 

The stars are not wanted now: put out every one;
Pack up the moon and dismantle the sun;
Pour away the ocean and sweep up the wood.
For nothing now can ever come to any good."

 

W. H. Auden

Tala

Życie bywa okrutne, ale co nas nie zabije to nas wzmocni

 

Alessandro D'Avenia z zawodu jest nauczycielem w liceum w San Carlo w Mediolanie. Został okrzyknięty objawieniem włoskiej literatury, a jego debiutancka powieść nosi tytuł „Biała jak mleko, czerwona jak krew".

 

Głównym bohaterem jest Leo, odważny i w pewnych sytuacjach, dosyć bezczelny szesnastolatek, który cały świat postrzega i poznaje po przez pryzmat kolorów. Nie chodzi tu o patrzenie na wszystko po przez różowe okulary, po prostu chłopak przypisał do każdej emocji, uczucia, czy też zjawiska naturalnego, odpowiedni kolor, który według niego doskonale odzwierciedla ich istotę.

 

Mamy na przykład biel, która kojarzy się ze smutkiem, nicością lub też samotnością. Z tego właśnie powodu Leo nienawidzi tego koloru, który wysysa szczęście ze świata i ludzi. Natomiast kolorem, który pozwala mu się wyciszyć jest błękit, kojarzący się z wodą, niebem i... przyjaźnią. Błękitem jest także najlepsza przyjaciółka Silvia, często rozumieją się bez słów, a dziewczyna jest zawsze przy nim gdy potrzebuje się komuś wygadać.

 

Ulubionym kolorem głównego bohatera jest czerwień, która określa, huragan pasję, miłość oraz ... Beatrice, pierwszą miłość Lea. Niestety jest to skryta miłość, ponieważ chłopak nie może się zebrać na odwagę aby jej powiedzieć o swoim uczuciu. Jest to miłość, która sprawia, że świat wydaje się jeszcze bardziej kolorowy. Takie uczucie jest szalone, wszechogarniające i pozostaje niezapomniane do końca życia.

 

Jednak wszystko w życiu Leo zaczyna się „walić", gdy dowiaduje się on, że jego ukochana Beatrice jest chora na białaczkę, a przeszczep szpiku nie przynosi pożądanych rezultatów.

 

Książka jest formą pamiętnika spisywanego przez głównego bohatera, jednak nie ma tu podziału na rozdziały, czy też określonej ramy czasowej. Mamy tu także do czynienia z narracja pierwszoosobową, a Leo bardzo często przeskakuje od jednej myśli lub wydarzenia do kolejnego. Właśnie z tych dwóch powodów, wszystko może się wydawać raczej chaotyczne. Jednak gdy wczytamy się dalej w książkę to od razu zauważymy sens tak prowadzonej fabuły, która nawiasem mówiąc jest doskonale skonstruowana pomimo jej prostoty. Autor w taki sposób chciał zaznaczyć i pokazać czytelnikom emocje i rozterki targające młodym człowiekiem w okresie dorastania oraz w przezywaniu, bądźmy szczerzy, bardzo egzystencjonalnych problemów. Bowiem główny bohater został postawiony w obliczu naprawdę ciężkiej sytuacji jaką jest choroba i walka o życie najbliższej sercu osoby. Autor powoli wprowadzał w życie Leo osoby, które pomagały mu w trudnych chwilach, a z czasem nawet ich rola ulegała zmianie.

 

Jeżeli chodzi o akcję to jest ona prowadzona raczej miarowo, więc nie nastawiajcie się na żadne wielkie zrywy, gdzie na policzkach pojawiają się wypieki. Ma ona raczej skłaniać do zadumy, wyciszenia i głębszych przemyśleń, niż do szybszego bicia serca. Jednak nie znaczy to, że akcja nie wciąga czytelnika, bowiem nawet nie poczujecie kiedy dacie się porwać jej spokojnemu nurtowi i będziecie płakać i śmiać się razem z głównym bohaterem.

 

No właśnie, przechodząc do bohaterów powieści. Jak dla mnie są oni przedstawieni w bardzo realny i wiarygodny sposób. Pan D'Avenia doskonale opisuje i przybliża czytelnikom ich charaktery, myśli i marzenia, a przecież wszystko to odkrywamy „czytając pomiędzy wierszami". Jeżeli chodzi o Leo, to nie sposób nie polubić tego chłopaka, który przeżywa swoje wzloty i upadki, czasem tak dotkliwe, że dorosłemu czytelnikowi trudno by było się pozbierać, praktycznie na naszych oczach. Samo to, iż wzbudza w nas instynkty opiekuńcze i chęć pocieszania, określa jak doskonale autor przybliżył nam jego postać.

 

Podsumowując, Alessandro D'Avenia wyzwala w swoich czytelnikach refleksje na tematy, dla większości z nas, dość abstrakcyjne, bo czy ktokolwiek z nas zastanawiał się jakby zareagował na wieść o śmiertelnej chorobie bliskiej nam osoby? Jakie uczucia by nami wtedy targały? Czy poradzilibyśmy sobie z ta sytuacją tak dobrze jak szesnastoletni chłopak? To tylko parę przykładowych pytań nasuwających się w czasie czytania. Jednak pomimo tego, książka pozostaje bardzo ciepłą i warta poznania lekturą, obok której nie da się przejść obojętnie. „Biała jak mleko, czerwona jak krew" zapada w pamięć na bardzo długo i na pewno jeszcze nie raz będzie się do niej wracać.

 

Polecam każdemu, bez względu na wiek czy też preferowany rodzaj literatury.

Izuś

Tyle dobrego się o książce naczytałam, że nie było takiej możliwości, aby chociaż z ciekawości po nią nie sięgnąć.
Wydawca reklamuje książkę jako współczesne Love Story, tymczasem ja zaczynając czytać książkę nie miałam takiego wrażenia.

 

Na początku "Biała jak mleko, czerwona jak krew" sprawiała wrażenie nieco infantylnej opowiastki o życiu typowego szesnastolatka. Dopiero po odłożeniu książki na półkę, zdałam sobie sprawę, że jest to nie tylko książka o miłości, ale także opowieść o szukaniu swojej drogi, o cierpieniu i odkrywaniu swoich marzeń.
W tej niesamowitej książce, cierpienie przeplata się z odkrywaniem siebie i dorastaniem...

 

Leo, tak jak wspominałam to szesnastolatek. Jego życie obraca się wokół szkoły i treningów piłki nożnej. Leo ma także przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć: Silvię, oraz przyjaciela Nika.
Niedawno nasz główny bohater zakochał się w pięknej ognistorudej dziewczynie Beatrice. Wszystko może i podsumowalibyśmy happy end'em, gdyby nie fakt, że Beatrice jest chora na białaczkę.
Leo nie może pogodzić się z faktem, że miłość jego życia umiera. Ma pretensje do Boga, że odbiera mu ukochaną. W tych trudnych dla niego chwilach wspiera go Silvia. Pociesza go dobrym słowem, pomaga w nauce i odwiedza z nim chorą koleżankę. W życiu Lea, dużą rolę odegra także nauczyciel historii zwany Naiwniakiem. Główny bohater, na naszych oczach z nastolatka, przemieni się w mężczyznę, który nie tylko walczy o swoje marzenia, ale także poznaje smak prawdziwej miłości, poświęcenia i cierpienia.

 

Książka jest NIESAMOWITA! I nie chodzi mi tutaj bynajmniej o akcję książki czy pomysł. Pomysł jest przewałkowany już siedem milionów razy przez innych autorów. Książka obfituje w przepiękne i bardzo mądre myśli, które starałam się sobie zaznaczać... Podam Wam kilka, które dały mi wiele do myślenia:

 

"Wolę poczekać na tego, który zapragnie odkrywać mnie powoli, krok po kroku, tak jak to się robi z marzeniami"
Czy właśnie nie na tym polega miłość? Na odkrywaniu siebie?

 

"Ofiarowanie komuś własnego cierpienia jest dowodem zaufania"

 

"Miłość ma to do siebie, że potrafi znaleźć miejsce dla dwojga nawet tam, gdzie miejsca ledwo starcza dla jednego"

 

I na koniec fragment pamiętnika Beatrice, przy którym rzewnie płakałam:

 

"Drogi Boże, dzisiaj zamiast mnie pisze Leo, ponieważ ja nie mam dość sił. Ale chociaż czuję się bardzo słaba, chcę Ci powiedzieć, że nie boję się, bo wiem, że weźmiesz mnie w swoje ramiona i utulisz jak nowo narodzone dziecko. Lekarstwa mnie nie uzdrowiły, ale jestem szczęśliwa. Jestem szczęśliwa, bo mam z Tobą pewną wspólną tajemnicę, dzięki niej mogę na Ciebie patrzeć, mogę Cię dotknąć... Dobry Boże, w Twoich ramionach nie boję się śmierci"

 

Mam nadzieję, że chociaż trochę Was zachęciłam. Książka rzeczywiście przedstawia Love story, ale warto po nią sięgnąć chociażby po to, aby potem docenić to co się ma i gruntownie się przewartościować.
Polecam.

Cinnamon

„(...) marzenie (...) musi zawierać cząstkę tajemnicy, coś, co trzeba dopiero odkryć." [s.58]

 

Marzenia są nieodzownym elementem naszej egzystencji. Marzymy o sukcesach w pracy, w szkole, o lepszym jutrze, o niezapomnianych wyprawach, o miłości... Właśnie – miłość. Co o niej wiemy? Każdy marzy o tym, żeby kochać i być kochanym, ale nie zawsze potrafimy dokonać właściwego wyboru, nieraz nie zauważając tej osoby, która jest nam przeznaczona.

 

Nasze życie jest pełne kolorów. Każda chwila mieni się innym kolorem tęczy, określając naszą osobowość, stan ducha i pragnień. Biel jest czysta i niewinna, powinna skłaniać do działania, czerwień to krew, energia i żywiołowość, błękit to kolor nieba, artystów i twórców, a czerń to żałoba, tęsknota za miłością...

 

Takie właśnie jest życie Leonarda – pełne kolorów, na które zwraca szczególną uwagę. Czerwień to jego ulubiony kolor, który utożsamia z pewną piękną ognistorudą dziewczyną, Beatrice. Leo jest gotowy przezwyciężyć dla niej niechęć wobec bieli, byleby tylko dostrzegła, że darzy ją głębszym uczuciem. Natomiast błękitem jest Silvia – bliska przyjaciółka, której Leo może powierzyć wszelkie tajemnice i zmartwienia zawsze uzyskując od niej radę i dobre słowo.

 

Leo jest zwyczajnym nastolatkiem. Jest pewny siebie, uwielbia grać w piłkę nożną wraz ze swoim przyjacielem Niko, gra na elektrycznej gitarze, jest uzależniony od wyścigów na skuterze, no i nie jest wybitnym uczniem... Ostatni fakt z jego życia nie przeszkadza mu być trochę bezczelnym w stosunku do nauczycieli, jednak pewnego dnia los stawia na jego drodze godnego przeciwnika w postaci młodego nauczyciela filozofii, nazywanego przez chłopaka Naiwniakiem. Postać ta odgrywa kluczową rolę w powieści, ponieważ to dzięki niemu Leo odkrywa znaczenie marzeń i dąży do ich spełnienia.

 

Największym marzeniem Lea jest zwrócenie na siebie uwagi pięknej Beatrice, lecz los co jakiś czas rzuca chłopakowi kłody pod nogi. Pewnego dnia szkołę, do której uczęszcza Leo, obiega wieść, że Beatrice choruje na białaczkę... Wobec takiego obrotu sprawy bohater musi nauczyć się łączyć dwa według niego nie pasujące kolory: znienawidzoną biel i ukochaną czerwień.

 

„Biała jak mleko, czerwona jak krew" jest debiutancką powieścią włoskiego pisarza i nauczyciela. Błyskawicznie stała się bestsellerem i została okrzyknięta współczesnym Love Story. W czym tkwi sukces powieści? Myślę, że to dzięki temu, że w książce kryje się mnóstwo ciekawych, życiowych cytatów – nic, tylko zasiąść do lektury z ołówkiem i zaznaczać co ciekawsze fragmenty! Ale co poza tym? Cóż, powieść jest rzeczywiście dobra, ukazuje pierwszą, romantyczną miłość młodych ludzi, ale także trudne wybory i przeciwności losu. Wierność, poświęcenie i czułość, jaką emanuje Leo wobec Beatrice są naprawdę piękne. Jedyne, co mnie trochę irytowało, to przewidywalność akcji i naiwność bohatera. Jednak czego spodziewałam się po szesnastoletnim młodzieńcu? I tak w porównaniu z innymi nastolatkami jest dojrzały, jak na swój wiek.

 

Książkę polecam wszystkim, którzy poszukują swoich marzeń i pragną romantycznej miłości.

Madlen

Co widzisz patrząc na świat, który Cię otacza? Czy dostrzegasz różnorodność barw? Drzewa, kwiaty, niebo, słońce, wszystko to ma swój wyjątkowy i niepowtarzalny kolor, ale czy udaje Ci się to dostrzec i docenić?

 

Leo, a właściwie Leonardo to zwyczajny szesnastolatek, dla którego szkoła jest przymusem, nauczyciele są głupi i naiwni, a rodzice nie mają bladego pojęcia o życiu. Jazda na skuterze, piłka nożna z kolegami i podrywanie dziewcząt to jego żywioły. Ale czy to kogokolwiek dziwi? Każdy z nas był przecież nastolatkiem i mniej lub bardziej pamięta jak się wtedy zachowywał. Jest jednak coś, co wyróżnia Leo z tłumu zwyczajnych nastolatków, chłopak każdą rzecz postrzega poprzez kolory. Czerwień to kolor pożądany, to marzenia, to pasja, to radość i oczywiście miłość, ta pierwsza niewinna do rudowłosej Beatrice. Są jednak dni, kiedy nic nie jest czerwone, a świat Leo przysłania biel. Biel to nic dobrego, to smutek, nuda, rozpacz, to niebezpieczne białe myśli, na które jest tylko jedno lekarstwo – Sylvia. Błękit jej przyjaznych oczu jest w stanie uspokoić Leo na tyle, że biel odchodzi w zapomnienie. Kolorowy świat Leo przenika się tworząc wybuchową mieszankę, w której przeważa czerwień miłości, ale biel nie śpi czyhając i ujawniając się w najmniej spodziewanym momencie.

 

Alessandro D'Avenia w swojej debiutanckiej powieści przedstawił nam z pozoru prozaiczną historię, pierwsza miłość, perypetie z nią związane, pragnienia, rozczarowania, wszystkiego po trochu. Jednak historia ma drugie dno i porusza bardzo ważne kwestie. Choroba Beatrice to zło czyhające za zakrętem, nigdy nie wiesz co może Cię spotkać, nie masz pewności jaka będzie Twoja przyszłość, nie wiesz ile czasu zostało Ci jeszcze na tym świecie. Czytając przemyślenia i spostrzeżenia Leo zaczynasz się zastanawiać, bo Autor przez osobę bohatera zmusza Cię do refleksji nad życiem, nad samym sobą.

 

„Biała jak mleko, czerwona jak krew" na długo zapadnie mi w pamięć. Dlaczego? Bo jest magiczna, wyjątkowa, subtelna w swej wymowie, dojrzała i po prostu bardzo życiowa. Więc jeśli masz ochotę spojrzeć na świat inaczej niż do tej pory przeczytaj tę książkę, a gwarantuję Ci otworzysz szerzej oczy dostrzegając magię kolorów.

 

A na koniec cytat z okładki, który urzeka mnie za każdym razem kiedy na niego zerkam:
„Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew."

Agniecha

Miłość to niezwykły stan naszych emocji, w zasadzie każdy poddaje się im bez większych problemów i oporów. Miłość to nie tylko romantyczne uniesienia, ale też i prawdziwe cierpienie. Czy jednak ktoś z nas pamięta jeszcze pierwszą miłość, pierwsze zauroczenie drugą osobą? Czy pamiętamy z jaką siłą kochaliśmy, gdy byliśmy nastolatkami? Alessandro D'Avenia, z zawodu nauczyciel, zatrząsł włoskim rynkiem wydawniczym tworząc powieść „Biała jak mleko czerwona jak krew". Uznano je za współczesną melodramatyczną historię romantyczną dla nastolatków, raz jeszcze pokazując potęgę miłości.

 

Leo postrzega świat za pomocą barw. Biel stanowi dla niego unicestwienie nicości, a jej odwrotnością jest pełna namiętności czerwień. Czerwień odzwierciedlająca miłość, czerwień będąca symbolem Beatrice. Leo zakochuje się w niej bez pamięci, zakochuje się w jej rudych, niemalże czerwonych pięknych włosach. Beatrice staje się dla niego marzeniem, które chce zrealizować choć nie ma na to odwagi. Jednakże wkrótce dowiaduje się, że jego ukochana jest chora na białaczkę i nawet oddana przez niego krew może nie pomóc jej powrócić do zdrowia i swoich krwistoczerwonych włosów. Z początku przerażony wiadomością nastolatek nie ma zamiaru się poddać i towarzyszy jej dając szczęście każdego pojedynczego dnia.

 

Fabuła powieści przyjmuje dość niecodzienną formę. Nie tylko autor prowadzi narrację pierwszoosobową, ale można odnieść wrażenie, że stanowi zapis osobistych przemyśleń na temat wydarzeń w życiu Leo. Przemawia za tym zdecydowanie słownictwo, sformułowania, które używane mogą być przy tworzeniu swoistych pamiętników. Autor nie marnuje swoich słów, a jednocześnie sprawnie posługuje się młodzieżowym slangiem, nawiązując również do postaci i dzieł uwielbianych przez współczesną młodzież. W sposób niezwykle prosty, przystający na zwyczajnego nastolatka mającego problemy z tworzeniem dłuższych tekstów bez popełniania większych błędów, zakreśla wspaniałą historię miłosną, do której przyrównywać można choćby te tworzone przez Nicholasa Sparksa, czy też innych literatów. Choć treść jest prosta to brakuje w niej banalności. Z punktu widzenia nastolatka autor prowadzi nas przez najróżniejsze etapy wsparcia i pogodzenia się z utratą najbliższej osoby. Dzięki temu udaje mu się wykreować bardzo osobliwe postacie. Postacie, którym zaczniemy współczuć i wraz z nimi odczuwać ból. Wiąże czytelnika z bohaterami powieści, bez skrupułów wyciskając z nich łzy, kiedy sytuacja nas do tego zmusza.

 

„Biała jak mleko czerwona jak krew" to nie jest całkiem zwyczajna historia miłosna. Choć na pierwszy plan wysuwa się ten wątek to jednak nie jest on jedynym. Miłość Leo do Beatrice jest całkowicie niewinna i, niestety, niespełniona. Charakteryzuje się delikatnością i nieporadnym romantyzmem. Urzekająca i niezwykle przejmująca, zdeterminowana przez zewnętrzne przeszkody, choćby nawet śmiertelna choroba. Lektura ta to również droga przez prawdziwą mękę, jaką jest obserwowanie ukochanej osoby, z której uchodzi życie. Autor stara się pomóc czytelnikowi zrozumieć młodego, zbuntowanego chłopca, któremu cały świat wali się na głowę, gdy dowiaduje się o chorobie Beatrice. Z początku przerażony, w efekcie zdaje sobie sprawę z tego co powinien zrobić. Przychodzi mu to z łatwością, bowiem tym właśnie jest miłość. Dopóki Leo nie poznał Beatrice był niczym biała, niezapisana do tej pory kartka. Jednakże kiedy stanęła na jego drodze ona, uosobienie piękna i dobroci jego życie nabiera czerwonej barwy. Gdzieś pomiędzy jego rozterkami dotyczącymi Beatrice pojawia się ta druga, Silvia, która zawsze jest przy nim, jego najwierniejsza przyjaciółka, która stara się pomóc Leo. Stanowi uosobienie nadziei, nowego życia, które tutaj przybiera kolor niebieski, niczym kolor jej oczu przypominający morskie tonie. W przypadku cięższej choroby zawsze przychodzi do zachwiania wiary. Zaczynamy wątpić w istnienie Boga jego obwiniając za niedolę, która spotyka nas, a przede wszystkim osobę schorowaną, osobę nam bliską. Autor i tego nie pominął w swojej rozprawie na temat śmierci, jako, że jest to jeden z kroków radzenia sobie z rychłą śmiercią. Nawet w tym wypadku nie hamuje się w niczym. Daje upust swoim wątpliwością, które wsadza w usta młodego chłopca. Dzięki temu wszystkie dylematy, wszystkie rozmyślania nastoletniego bohatera zyskują na autentyczności.

 

Powieść została ozdobiona stonowaną okładką z bardzo enigmatyczną fotografią rudowłosej dziewczyny. Bije z niej delikatność, spokój i naturalność. Bez trudu można utożsamiać ją z Beatrice, obiektem westchnień bohatera fabuły tego tytułu. Choć nie jest to z pewnością oprawa, która może bardziej zachęcać do lektury, to jednak prostota i ciepło bijące od frontu przybliży do niej ludzi wrażliwych na ukryte piękno.

 

Kiedy sięgałam po tą pozycję, nie spodziewałam się tak uczuciowej i subtelnej lektury. „Biała jak mleko czerwona jak krew" nie tylko przyjemnie się czyta ze względu na swoją prostotę w wypowiedziach, ale też przekazuje sobą pewne wartości. Pokazuje piękno i niewinność pierwszej miłości, prowadzi czytelnika przez etapy godzenia się ze śmiercią i dzielnie trzyma go za rękę, czego uosobieniem są konkretne postaci na wybranych etapach fabuły. Niczym Silvia ociera łzy spływające po policzku, gdy rozczytujemy się w bólu Leonarda. Choć często buntujemy się jak Leo, to jak Beatrice napełnia nas spokojem i zrozumieniem. Przede wszystkim jednak zmusza do refleksji i pomaga powrócić pamięcią do naszych nastoletnich zauroczeń.

Varia

Muszę przyznać, że po tę książkę sięgnęłam wbrew rozsądkowi i wszelkim naturalnym odruchom. „Historia pierwszej miłości. Współczesne Love Story"? Nigdy w życiu, nie dziękuję! Do czasu... Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam spróbować.

 

Poznajemy tu chłopaka imieniem Leo oraz rudowłosy obiekt jego nieustannych westchnień, czyli Beatrice. Leo to szkolny zawadiaka. Uwielbia prowokować nauczycieli, a na boisku piłkarskim jest nieustannym królem strzelców. Mimo to w miłości brakuje mu odwagi, aby zrobić ten pierwszy krok. Obserwuje on Beatrice głównie z końca korytarza, za to wieczorami anonimowo pisze do niej romantyczne smsy. Wszystko zmienia się w obliczu choroby, kiedy to platoniczne uczucie uskrzydla naszego bohatera i sprawia, że staje się zdolny do największych wyrzeczeń.

 

Z początku niesamowicie spodobał mi się gawędziarski styl autora. Ton w jakim Leo opowiada o swoim życiu, uczuciach do dziewczyny, a nawet stosunku wobec szkoły to absolutny majstersztyk. Ta lekkość, niewymuszony humor. Niestety im bliżej końca byłam, tym bardziej robiło mi się słabo od nadmiaru wyznań i wzniosłych refleksji. Po co aż tyle tego i dlaczego tak dosłownie?

 

Muszę przyznać, iż w dalszym ciągu nie nadaję się do czytania takich książek, bo tym co wspominam stąd najmilej jest Naiwniak – nauczyciel ze szkoły Lea. Cała reszta to romantyczne uniesienie przybrane w religią przypowieści o miłości. Potencjał jest, ale bez szału. Ot taki Coelho dla nastolatków.

Agnes Recenzentka

Pierwsze co mnie zaskoczyło, to delikatność. Niesamowita miękkość tej historii. Przez cały czas miałam wrażenie, że to kobieca ręka nakreśliła tę powieść. A jednak nie. 36-letni teraz Alessandro wykazał się niesamowitym wyczuciem i zmysłowością. W swojej książce poruszył bardzo ważne aspekty każdego ludzkiego życia – przyjaźń, miłość, szukanie własnej drogi...

 

Pod względem technicznym, książka świeci przykładem. Papier ma przyjemny, ciemno mleczny kolor, czcionka nie jest zbita i łatwo się ją czyta. Język również jest przyjazny dla odbiorcy. Całość nie jest ciasno sklejona, więc nawet jeśli książkę mocno się rozłoży, nie będzie śladów na grzbiecie i okładce. Pamiętnik – tak bym nazwała tę książkę. Dziennik, z którego czytelnik dowiaduje się o wewnętrznych odczuciach głównego bohatera, jednocześnie postrzegając – jak na ironię – to, czego sam Leo nie widzi. To dość ciekawy zabieg, bo jak można być kimś tak wrażliwym i równocześnie opisywać coś, czego na dobrą sprawę się nie dostrzega?

 

Zwykle nie interesują mnie książki tego typu, ale ta jedna mnie przyciągnęła. Kolejny szczęśliwy traf, choć z góry wiem, że to nie jest książka dla każdego. Trzeba mieć na nią dzień. Czasem potrafi uspokoić i bardzo wyciszyć, a czasem rozzłościć. Lecz nie treścią, a bohaterami. Beatrice ma siedemnaście lat i choruje na białaczkę. Leo, młodszy od niej chłopak z tej samej szkoły, jest po uszy zakochany w dziewczynie, ale nieśmiałość nie pozwala mu się do niej zbliżyć. Co jakiś czas wysyła sygnały, ale są one zbyt słabe, by mogły w pewien sposób zostać zauważone. Nastolatek postrzega przestrzeń wokół siebie inaczej, niż jego znajomi. Patrzy na świat barwami. Muzyka, dzięki której odcina się od świata, emanuje paletą kolorów, tak plastycznie opisanych, że aż samemu można je zobaczyć. Jego miłość ma kolor czerwieni, przyjaźń błękitu... Znienawidzonym kolorem jest biel. Wydawać by się mogło, że na tym miejscu powinna stać czerń, ale nie dla Leo. To w bieli widzi pustkę, ból, rozczarowanie i nicość. Barwa bezpłciowa, twór, którego nie powinno się nazywać barwą – tak myśli o bieli. Chłopak przypisuje kolory również uczuciom. Jak można było się spodziewać, bieli boi się najbardziej. Ucieka przed nią, unika jej... To ona go paraliżuje, gdy stopniowo się skrada, by wkrótce otoczyć go nicością. Jedyną tarczą jest Beatrice. Leo nie interesuje, że dziewczyna jest od niego starsza. Liczą się tylko uczucia, a wiadomo, że jeśli chodzi o miłość, wiek nie gra roli.

 

Najlepszą przyjaciółką Leo jest Silvia. Wzór idealnego przyjaciela. Jak widać, czasem przyjaźń damsko-męska okazuje się być prawdziwsza, niż wszystkie pozostałe. Dziewczyna jest wrażliwa i patrzy na świat szeroko otwartymi oczami. To jedna z tych postaci, przy których serce się kraje. Oto cały problem – Silvia jest zakochana w Leo, a Leo kocha Beatrice. Czy Silvia jest zazdrosna? Nie. Cieszy się szczęściem Leo i próbuje mu pomóc. Za wszelką cenę chce, by jej przyjaciel był naprawdę szczęśliwy u boku Beatrice, więc rozmawia z nim, daje rady, wspiera... Zauważa, że chłopakowi błyszczą oczy za każdym razem, gdy wspomina o swoim obiekcie pożądania, więc dlaczego miałaby wchodzić komuś w drogę? Dziewczyna rezygnuje z własnego szczęścia tylko po to, by inni mogli być szczęśliwi. Tylko czytelnik dostrzega, co naprawdę czuje nastolatka, która jest idealną przyjaciółką... Do pewnego czasu.

 

Raczej trudno jest wczuć się w postaci opisywane w książce, ale za to można świetnie poczuć to co one. Dlatego łatwo można się śmiać i płakać. To zupełnie tak, jakby czytelnik patrzył na coś, co dzieje się obok niego. Był obserwatorem i niemym uczestnikiem. To piękne i za razem bolesne. Jednak historia ma w końcu swój koniec i, jak to bywa w romansidłach, ten koniec jest dobry. Wiadomo – „i żyli długo i szczęśliwie"... Ale nie tak, jak miało być. Nie tak, jak chciał tego Leo i po przejściach, których nie powinno się przechodzić. Miłość jest cierpliwa. Miłość dla Leo miała odcień bieli i czerwieni, zatem była połączeniem dwóch barw, które rozciągały się na krańcach przepaści. Biel – znienawidzony, pusty kolor i czerwień – ukochana barwa, pełna uczuć i zmysłowości. Te dwa odcienie zmieszały się ze sobą dając mieszankę wybuchową, która znacząco wpłynęła na dzieło Alessanda D'Avenio.

 

Mimo wszystko jest to lekka opowieść, którą można przeczytać w jeden z upalnych letnich wieczorów. Delikatna i pełna emocji historia chłopaka, którego pierwsza miłość okazała się być piękna i bolesna w tym samym czasie. To nie jest zwykły romans. Opowiedziana historia zmusza do refleksji nad wieloma osobami, uczuciami i przedmiotami. Tytuł, na pozór bezpłciowy i dziwny, okazuje się nieść wysoką wartość, jaką jest poznanie prawdy o sobie i swoich emocjach, które często kierują człowieka w przeciwną stronę, niż sam sobie ją wyznaczył, kierując się tylko rozumem.

 

Polecam!

Bezimienna

Są takie książki, które zachwycają okładką, ponieważ daje ona zapowiedź niesamowitej historii. Jednak jest takie przysłowie, które zapewne wszyscy znają i nie muszę go nawet przytaczać jednak... Nie oceniajcie książki po okładce! A po tytule można? W końcu to on skłonił mnie do sięgnięcia po „Białą jak mleko, czerwoną jak krew". Połączenie tych dwóch barw jakoś mnie zaczarowało. Chciałam poznać bohaterkę, która zyskała sobie taki opis.

 

Autorem tej powieści jest Alessando D'Avenia, o którym wcześniej w ogóle nie słyszałam. I nie ma co się dziwić, to jego pierwsze dzieło wydane w Polsce i liczę na to, że nieostatnie. Rzadko kiedy sięgam po włoską literaturę i muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona. Coś mi się wydaje, że powinnam zwracać większą uwagę na książki włoskich autorów. Z tego co zauważyłam są one dość specyficzne.

 

Wracając do „Białej jak mleko, czerwonej jak krew", książka opowiada historię o chłopaka o imieniu Leo. Jest zwykłym szesnastolatkiem z grzywą długich włosów i typowym dla nastolatka podejściem do życia. Czas wolny spędza ze swoim kumplem Niko na boisku, jeździ na skuterze, kłóci się z rodziną, buntuje. Jednak Leo zakochał się. Czy to sztuczna opowieść o pierwszej miłości młodziaków? Nie. Beatrice, piękność z chmarą ognistorudych włosów to obiekt westchnień Lea. Nie widzi poza nią świata, a nie miał nawet szansy zamienienia z nią kilku słów. Pewnego dnia dowiaduje się od swojej przyjaciółki Silvii, że jego ukochana jest poważnie chora. Chłopak pogrąża się w smutku, z którego wyciąga go przekonanie, że miłość może wygrać ze wszystkimi przeciwnościami losu. Pomoc Beatrice jest dla niego tak ważna, że staje się ślepy na innych i na to co posiada.

 

„Współczesne Love Story" to raczej złe określenie. Oprócz głównego wątku miłosnego można tu znaleźć wiele życiowych porad, których każdy powinien się trzymać. Leo to młody, ale inteligentny chłopak, który powoli odnajduję to co najważniejsze w istnieniu człowieka. Opisy jego uczuć sprawiają, że możemy się do niego zbliżyć i spróbować go zrozumieć. Książka pisana jest w formie pamiętnika, gdzie Leo jest narratorem. Sprawia to, że lepiej odczuwamy sytuację w jakiej znajduje się chłopak.

 

Książkę czyta się łatwo, jest pisana potocznym językiem, a jej lektura zajęła mi dwa wieczory. Nie był to czas stracony, ponieważ Alessando D'Avenia nauczył mnie poprzez nią wiele rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Postacie są dobrze wykreowana, chociaż wydaję się dość wyblakłe. Nie są na tyle wyraziste by zapadały w pamięć, jedynie Leo jako główny bohater może liczyć na wyróżnienie. Jego charakter jest specyficzny. Chłopak widzi wszystko poprzez pryzmat kolorów. Przyjaźń – niebieski jak Silvia. Miłość – czerwony jak Beatrice. Smutek – biały jak złe myśli. Byłam ciekawa w jaki sposób Leo dotarł do takich spostrzeżeń i to dlatego książka mnie tak wciągnęła. Po kilku stronach nie mogłam się od niej oderwać i co chwilę zaskakiwała mnie czymś nowym. Raz powodowała u mnie uśmiech, a raz łzy. Nagłe zwroty akcji pojawiały się wtedy, kiedy czytelnik się ich nie spodziewał. Mimo wszystko Alessandro nie zaskoczył nas zakończeniem, nie wiem, czy tylko ja miałam takie nieszczęście i po połowie lektury po prostu wiedziała jak to się zakończy, czy może autor tak kiepsko ukrył swoje zamiary.

 

„Biała jak mleko, czerwona jak krew" to nie byle jaka powieść dla nastolatków, wydaje mi się, że osoba dorosła, także pozwoli wciągnąć się lekturze. Liczę na to, że zachęciłam do sięgnięcia po tę książkę. Naprawdę warto, a i czas nie będzie stracony.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Biała Jak Mleko, Czerwona Jak Krew

Dodatkowe informacje

  • Autor: Alessandro D'Avenia
  • Tytuł Oryginału: Bianca Come Il Latte, Rossa Come Il Sangue
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Włoski
  • Przekład: Anna Pawłowska
  • Liczba Stron: 312
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 9788324016532
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    5.5/6

    6/6

    5.5/6

    6/6

    6/6

    5/6

    5/6

    5/6

    6/6

    4/6

    4,5/6

    4/6

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)