Pretty Little Liars Tom 10 Bezlitosne

Autor: Sara Shepard

Okładka wydania

Pretty Little Liars Tom 10 Bezlitosne

Dodatkowe informacje

  • Autor: Sara Shepard
  • Tytuł Oryginału: Ruthless Pretty Little Liars
  • Seria: Pretty Little Liars
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Mateusz Borowski
  • Liczba Stron: 360
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 9788375152234
  • Wydawca: Otwarte
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    4.5/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Viconia

„Winnych nawiedza zawsze podejrzenie".
W. Szekspir, Król Henryk VI. Część trzecia

 

Dziewczyny nadal prześladują wspomnienia tego, co zrobiły podczas przerwy wiosennej, którą spędziły na Jamajce. Może byłoby im łatwiej, gdyby nie media trąbiące o Tabicie, oraz fakt, że A. nie daje im zapomnieć o żadnym z ich grzechów. Do tych największych zmartwieć, dochodzą jeszcze ich prywatne problemy, więc jak zwykle nasze bohaterki nie mają lekko. Po raz kolejny odkryją, że szansę na wygranie z wrogiem mają tylko wtedy, kiedy trzymają się razem i są ze sobą szczere. Tyle, że wyjawianie swoich mrocznych sekretów nie jest wcale takie łatwe. Jak tym razem dziewczyny poradzą sobie z intrygami uknutymi przez A.? Przekonajcie się sami.

 

Z niesłabnącym zainteresowaniem śledzę tę serię i nadal uważam ją za niesamowicie uzależniającą. Chociaż przyznam, że w tej części autorka za bardzo skupiła się na życiu uczuciowym bohaterek i to mnie trochę wynudziło. Jasne, czytam o nastolatkach, tam muszą być mniejsze czy większe miłostki. I do tej pory mi to nie przeszkadzało, bo były tylko tłem. W tej części wyłażą nam coraz częściej na pierwszy plan, mi się to nie spodobało, ale kwestia gustu. Ktoś inny może w ogóle nie zwrócić na to uwagi.

 

Na szczęście A. miesza w życiu dziewczyn tak jak zwykle, a może i bardziej, dlatego zrównoważyło mi to trochę te historie miłosne. Po jakimś czasie robi się naprawdę niebezpiecznie, dlatego w miarę czytania emocje są coraz większe.

 

Aria nadal musi męczyć się z Klaudią, a niezdrowe relacje między nimi doprowadzają do rozpadu jej związku z Noelem. Jednak na scenie niespodziewanie pojawia się Ezra, więc po pięciu minutach rozpaczy po rozstaniu, Aria może znowu oddać komuś swoje serce. Do tego zmaga się z jakąś tajemniczą sprawą, która miała miejsce podczas jej pobytu na Islandii.

 

Spencer jak zwykle stawia ambicje ponad wszystko. Po tym jak kilka razy porządnie zawaliła, musi stawać na głowie, żeby dostać się na wymarzoną uczelnię. A jak można się spodziewać, żeby to osiągnąć jest w stanie zrobić wszystko. Niestety, sięga po niezbyt mądre rozwiązanie, po czym w akcie paniki pogrąża swoją nową koleżankę ze szkoły letniej. Oj, nieładnie, wyrzuty sumienia nie dają jej spokoju, ale przecież nie może wyznać prawdy nikomu, poza przyjaciółkami. Rola Lady Makbet w szkolnym przedstawieniu wydaje się dla niej idealna w tej sytuacji, wczucie się w nią nie stanowi dla niej większego problemu.

 

Hanna o dziwo nie była w tej części osobą najbardziej działającą mi na nerwy. Co prawda po raz kolejny okazała się naiwna do potęgi, ale cóż. Wdawanie się w romans z synem największego politycznego przeciwnika jej ojca nie jest najlepszym pomysłem. I Hanna bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę, dlatego pokątnie odgrywa z nowym ukochanym Romea i Julię, a potem próbuje zagłuszyć wyrzuty sumienia pomagając ojcu przy kampanii wyborczej.

 

Najbardziej denerwującą postacią zostaje tym razem Emily. O matko, jakże to jest naiwne i łatwowierne dziewczę. No ja nie wiem jak po tym wszystkim co przeszły ona może nadal tak ślepo wierzyć wszystkim dookoła, tylko dlatego, że smutno im z oczu patrzy. O, zgrozo! Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie jej trochę zmądrzeć!

 

Jak widać bohaterki PLL niezmiennie potrafią we mnie wywołać duże emocje, czyli jest dobrze! Dodatkowo z każdą kolejną częścią obserwujemy rozwój emocjonalny dziewczyn, i z tym też jest coraz lepiej. Jak by nie było, każda musi dźwigać ciężar swoich grzechów, co powoli wpędza każdą z nich w paranoję. I słusznie, bo A. czuwa i nigdy nie wiadomo, kiedy zapragnie wyciągnąć mroczne sprawki dziewczyn na światło dzienne.

 

Oczywiście trzeba czytać je ze świadomością, że to jednak powieść dla nastolatek. I ta świadomość w pełni wystarcza, żeby każdą kolejną część czytać z wielkim zainteresowaniem i niesłabnącym napięciem. Widać, że po tylu tomach autorka ma nadal sporo świetnych pomysłów i na całe szczęście wykorzystanie ich jest ciągle na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że pozostanie tak do samego końca serii, bo póki co PLL zaliczam do jednej z moich ulubionych i nie chciałabym, żeby to się zmieniło. Jeśli ktoś czytał poprzednie części, sięgnijcie i po tą, bo nadal warto! Jeśli ktoś nie czytał, to czym prędzej nadrabiajcie zaległości!

Medium

Po jakże rewelacyjnej części ósmej i niezbyt udanej części dziewiątej nadszedł czas na klasycznie klasyczną część dziesiąta. „Bezlitosne", czyli kolejna pozycja z serii „Pretty Little Liars", którą większość zna z telewizji, ja sama zaczęłam czytać tę serię dopiero po tym jak obejrzałam pierwszy sezon serialu. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że serial całkowicie odbiega od tego, z czym możemy zapoznać się w książce. Ale wracając do tematu, jako, że jest to pierwsza moja recenzja tej serii na blogu to obejmę ogólniki dotyczące całej serii. W gruncie rzeczy chciałam Wam powiedzieć, co nie, co o okładkach. Jestem wdzięczna polskiemu wydawcy za to, że poszedł w ślady okładek amerykańskich. Całkowicie mi się nie podobają i wyglądają jak dla dziesięciolatek. Natomiast polskie okładki podobają mi się bardzo. Pojedyncze przedmioty na czystym białym tle, logo, autor i tytuł, więcej do szczęścia nie było mi trzeba. Na okładce części dziesiątej możemy zobaczyć kieliszek wypełniony czerwonym czymś, może to krew a może sok truskawkowy, kto wie.

 

Jeżeli ktoś nie czytał poprzednich części, czyta resztę moich wypocin na własną odpowiedzialność. Emily, Aria, Hanna i Spencer dowiedziały się o tym, że dziewczyna, którą zabiły to nie Ali, która tak naprawdę nie była Ali, z którą nasze bohaterki się przyjaźniły, bo tamta to była jej siostra bliźniaczka, która była niespełna rozumu, żeby to zrozumieć trzeba przeczytać wszystkie części. Tabita, bo tak naprawdę miała na imię zabita dziewczyna, prześladuje nasze kłamczuchy, co krok(a raczej jej wspomnienie, no, bo w końcu nie żyje, a ludzie twierdzą, że to wszystko wina alkoholu). Nasze bohaterki cały czas są w obawie, że A. mimo, iż teoretycznie nie żyje znowu napisze do nich wiadomość. I jak to bywa w książkach ich obawy się spełniają. Co tym razem naszykowało dla nich A. przekonacie się czytając książkę.

 

O okładce już wspominałam, bardzo mi się podoba, co do wydawania książki nic się nie zmieniło, ten sam papier, ta sama czcionka. Autorka nie zrezygnowała z narracji trzecioosobowej, ukazując w kolejnych rozdziałach poczynania poszczególnych bohaterek. Jednakże z części na część wydaje mi się, że one wszystkie głupieją, same wchodzą tam gdzie nie powinny, zaczynają brać narkotyki, albo obmacują się nie tam gdzie powinny i to z zupełnie im nieznanymi ludźmi. Moją ulubioną postacią nadal pozostaje Spencer, ale to może dla tego, że uwielbiam jej rolę w serialu. W tej części zapunktowała dla mnie Aria, nie wiem sama, dlaczego, ale jakoś bardziej zaczynam ją lubić. Co nie znaczy, że nie jest tak samo głupsza jak inne kłamczuchy. Kilka nowych postaci pojawiło się w tej części, jedną polubiłam inne jakoś nie przypadły mi do gustu. Ale wracając do całej treści. Shepard, mimo iż niezbyt umiejętnie kreuje umysły bohaterek, umie zbudować napięcie, w niektórych momentach, szczególnie na koniec z niecierpliwością pochłaniałam tekst. Swoją droga zastanawiam się jak to jest z tym A. zawsze obecne, jest tam gdzie trzeba, troszeczkę to dla mnie dziwne.

 

Całość troszeczkę odrealniona, pełna dziwnych poczynań bohaterek, śmiechów blondi na każdym zakręcie, oczywiście tam gdzie kłamczuchy robią coś, czego robić nie powinny, zaskakujący bohaterowie, zwarty, ciekawy koniec to wszystko nakłada się na to, że książka jest nawet warta przeczytania, jeżeli mamy zamiar kontynuować daną serię. Polecam moment, w którym Spencer stara przygotować się do roli, jej schizy są dla mnie natchnieniem.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: