Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Kochanek Królowej Roju

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Kochanek Królowej Roju | Autor: Piotr Wojciechowski

Wybierz opinię:

Bnioff

  „Miał na sobie żółtą pidżamę.” Tak zaczyna swoją ostatnią książkę prozatorską Piotr Wojciechowski. Zaczyna od żółci, żółtymi elementami przeplata opowieści pomieszczone w zbiorze opowiadań zatytułowanych „Kochanek królowej roju”, siłą rzeczy nawiązując w ten sposób do swojego znakomitego debiutu sprzed dekad wydanego pod osobliwym tytułem „Kamienne pszczoły”. Po raz kolejny też udowadnia, że jest twórcą osobnym, wyjątkowym i bez wątpliwości wybitnym. Tytuł najnowszej książki Wojciechowskiego kojarzyć się może także z duńskim filmem kostiumowym “Kochanek królowej”, melodramatem przypominającym głośny romans duńskiej królowej z wpływowym politykiem. U Wojciechowskiego na znajdziemy reprezentantów wyższych sfer, chyba, że za tokowe uznamy intelektualną śmietankę warszawskiej inteligencji. Śmietankę, która nie rości sobie jednak praw do jakichś szczególnych przywilejów, która nie buduje sztucznych barier między sobą o młodym nieokrzesanym pokoleniem. Wręcz przeciwnie, bohaterowie pomieszczonych w tym tomie opowieści funkcjonują w zadziwiającej symbiozie i choć wiele jest sytuacji, w których pokoleniowa przepaść, różnice w podejściu do zasad funkcjonowania w społeczności bliskie są tarciom czy nawet zdają się dążyć do otwartych konfliktów, ostatecznie udaje się zachować osobliwy porządek.

 

“Kochanek królowej roju” ma podtytuł “drugi zbiór opowiadań warszawskich”, ale są one ze sobą tak nierozerwalnie połączone, jakby pozlepiane pszczelim woskiem i to nie tylko przewijającymi się w nich postaciami, że z powodzeniem można potraktować je jako powieść. Faktycznie podzieloną na osobne epizody, które niczym puzzle tworzą razem obraz warszawskiej Sadyby, dzielnicy kojarzonej bardziej ze stateczną inteligencją, która wspominając dawne aktywność zajmuje się na co dzień pielęgnacją przydomowego ogródka i herbatkami ze znajomymi. Tę rutynę burzą studenci, którzy pojawiają się niczym ożywczy huragan w życiu postaci, które jak się okazuje wciąż jeszcze mają wiele do zaoferowania nie tylko sobie wzajem. A trzeba przyznać, że postaci potrafi Wojciechowski kreować znakomite. Są tak barwne, a jednocześnie tak mocno zanurzone w rzeczywistości, że trudno wyrzucić je z głowy nawet po odłożeniu książki po skończonej lekturze. Ewidentnie ma autor słuch i potrafi fotografować podpatrzone przez siebie wycinki prawdziwego życia. Potrafi je także podać w taki sposób, że nie wątki niemal fikcyjne czy wręcz baśniowe tak silnie współgrają z opisami rzeczywistości, że razem tworzą wyjątkowo spójną i szalenie wciągającą opowieść. Opowieść, która przecież w tym wszystkim jest najważniejsza, której wszystko jest podporządkowane, bo o opowieść, opowiadanie przecież w literaturze chodzi.

 

Proza, którą zaserwował nam właśnie Wojciechowski jest na wskroś współczesna, aż dziw, że jego debiut literacki, którym były wspomniane wyżej “Kamienne pszczoły”, przypadł na rok 1967. Warto przy tym wspomnieć, że jest Autor laureatem m.in. Nagrody literackiej Fundacji im. Kościelskich (1978) czy Nagrody Polskiego PEN Clubu (1993). W „Kochanku Królowej Roju. Drugim zbiorze opowiadań warszawskich” kontynuuje Piotr Wojciechowski wędrówkę przez stolicę z bohaterami „Przebierańców i przechodniów” (Nagroda Literacka m. st. Warszawy 2020), tradycyjnie rozkładając przed czytelnikiem szeroki wachlarz ludzkich emocji i zachowań. Autentycznych, barwnych, wielowymiarowych.

 

Trudno jest znaleźć w naszej współczesnej literaturze twórcę tak specyficznego i momentami wyrafinowanego, a jednocześnie potrafiącego podać opowiadaną historię w sposób tak lekki, że nawet w rękach niewprawnego czytelnika może twórczo rezonować i dać ogrom czytelniczej satysfakcji. Jeden z krytyków bardzo celnie zauważył, że “jest to proza będąca klasą samą w sobie, wzbudzającą skojarzenia z warszawskimi „małymi formami prozą” Marka Nowakowskiego, gdzie Warszawa jest czymś w rodzaju magicznego kłębowiska indywiduów na pograniczu cudowności ludzkiego księstwa i menażerii ludzkiej fauny”. Słowem, wstyd po nią nie sięgnąć.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial