Akademia Wampirów Tom 1 Akademia Wampirów

Autor: Richelle Mead

Okładka wydania

Akademia Wampirów Tom 1 Akademia Wampirów

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sara

To nie jest moje pierwsze styknięcie z tą amerykańską pisarką - Richelle Mead. Pisałam jakiś czas temu opinię na temat jej innej serii, a raczej pierwszej części o tytule "Melancholia Sukuba". Można powiedzieć, że jestem małą fanką twórczości tej znanej na niemal całym zachodzie autorki, której pióro uwielbiam, a jej książki - w dobie niezbyt dobrych powieści o wampirach, wilkołakach - są naprawdę świetne.

 

"Akademia wampirów" to pierwszy tom o mrocznym świecie akademii imienia świętego Władimira. Do tej pory w Polsce zostały wydane jeszcze dwie kolejne części - "W szponach mrozu" oraz "Pocałunek cienia", które mam zamiar zakupić. O ile mi wiadomo w Stanach Zjednoczonych do księgarni trafiło ich sześć, więc jeszcze trochę sobie poczekamy, zanim będziemy mogli zanurzyć się w kontynuacjach tej historii.

 

Jest to opowieść w dużej mierze o dwóch dziewczynach - dampirce Rose oraz morojce Lissie. Obie są przyjaciółkami, ale wiąże je coś więcej, ponieważ ta pierwsza czuje nieodparty urok ochrony tej drugiej. W szkole, a raczej wielkiej akademii, gdzie uczyły się znakomite wampiry, ciemnowłosa poznaje tajniki walki oraz przede wszystkim kontroli swojego temperamentu. Nie byłaby to jedna z książek naszych czasów (tego typu oczywiście), gdyby zabrakło przepięknego młodego mężczyzny - tutaj o imieniu Dymitr.

 

Moim zdaniem jest to w dużym stopniu książka o przyjaźni, o poświęceniu w imię czyjegoś dobra. Bardzo podoba mi się sposób dobierania postaci przez panią Mead. Ma ona niesamowity dar przykuwania czytelnika do fotela, łóżka, kanapy, krzesła i niepozwala oderwać się ani na chwilę. Tak jak w przypadku opowieści o Georginie bohaterzy są nietuzinkowi, nienudni, odrobinę działający na nerwy - ale kto nie jest? Zwłaszcza, że "Akademia wampirów" jest pisana z punktu widzenia Rose, a jak niektórzy myślę wiedzą, łatwo jest zrazić się do głównej postaci przez "wnikanie" do jej głowy (wiem po swoim przykładzie).

 

Książkę czyta się szybko dzięki przyjemnemu językowi oraz ciekawej fabule. Mimo iż niezbyt podoba mi się ten cały pomysł z dampirami oraz morojami, to nie raziło mnie to aż tak, jak na początku mi się wydawało. Z czasem przywykłam i było to dla mnie zupełnie normalne. W tej pozycji można znaleźć oczywiście wiele aspektów, które są powtarzane w "stu milionach" innych powieści, ale moim skromnym zdaniem, jest to jedna z tych lepszych, które zapadają w pamięć - może nie na zawsze, ale jakaś cząstka zostaje:)

 

Gdybym miała porównać obie serie, to bez wątpienia wybrałabym "Melancholię Sukuba" jest ona mi znacznie bardziej bliska i taka dopracowana, dojrzalsza, bardziej wymagająca - jeśli w ogóle można tak powiedzieć. Ale mimo to ta książka również jest bardzo dobra i warta przeczytania. Mimo, iż będziecie czuli ogromny niedosyt po pierwszej części - jest to lekkie (mam nadzieję) wprowadzenie - to polecam wszystkim tym, którym tego typu historie się jeszcze nie znudziły:)

 

Jeśli ktoś lubi, tak jak ja, czytać różne fakty i ciekawostki z życia pisarzy oraz mieć "blisko" autorów książek, to polecam stronę internetową, czy też pamiętnik Richelle Mead. Można tam obejrzeć naprawdę wiele interesujących zdjęć, a jeśli ktoś zna w jakimś stopniu angielski również poczytać:)

MirandaKorner

W Polsce ukazały się już cztery tomy tego cyklu, a ja dopiero co przeczytałam pierwszy. Dlaczego? Po prostu nie byłam do końca przekonana, czy "Akademia wampirów" przypadnie mi do gustu. Trochę bałam się powielania schematów, ale - zachęcona mnóstwem pozytywnych opinii - pewnego dnia skusiłam się na zakup tejże książki. Czy było warto? Jak najbardziej.

 

Arystoteles powiedział: "Przyjaciele - jedna dusza w dwóch ciałach". W przypadku Rose i Lissy, głównych bohaterek powieści autorstwa Richelle Mead, to zdanie nabiera większego sensu. Są one połączone niezwykłą więzią, niezwykle rzadką w społeczności wampirów. Rose odbiera wszystkie emocje Lissy, a czasem może nawet wejść do głowy swojej najlepszej przyjaciółki. Dziewczyny są w stanie zrobić dla siebie wszystko i dokonać ogromnego poświęcenia. Nawet, jeśli jedna jest w stanie zagrożenia życia, myśli o tej drugiej. Przyjaźń Rose i Lissy jest naprawdę wspaniała i godna naśladowania.

 

Oczywiście nie mogło zabraknąć też wątku miłosnego, który bardzo urozmaica akcję utworu. Dymitr Bielikow ma w sobie coś, co przyprawia o szybsze bicie serca. Naprawdę chciałam, by jemu i Rose wszystko się udało; niestety jednak różnica wieku i fakt, że on jest mentorem, a ona uczennicą, jest sporą przeszkodą. Wierzę jednak, że koniec końców będą razem - przecież nie może być inaczej!

 

Bardzo lubię, gdy główna bohaterka jest niezależna i samodzielna. Taką postacią jest Rose - wybuchowy temperament, cięty język i odwaga to trzy słowa, które najlepiej ją opisują. Od razu poczułam do niej wielką sympatię i często nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu, gdy używała swojego niewyparzonego języka.

 

Jedynym minusem, który widzę w tej opowieści, to przedstawienie dampirów. Ich służba morojom skojarzyła mi się trochę z niewolniczą pracą - nie mogą założyć rodziny, mieć dzieci z przedstawicielami swojego gatunku... Muszą oddać się wyznaczonej przed wieloma latami roli, którą jest chronienie wampirów czystej krwi. Moim zdaniem dampiry powinny mieć wybór. Wydało mi się to bardzo niesprawiedliwe, takie zakładanie z góry, co ktoś będzie robił w przyszłości. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach ta sytuacja się zmieni.

 

To historia, od której niesamowicie ciężko się oderwać. Zagłębiłam się w lekturze wieczorem i gdybym jakimś cudem nie zmusiła się od odłożenia tej książki na półkę, czytałabym do późnej nocy. Zanim się spostrzegłam, przekręcałam już ostatnią stronę. Bardzo chciałabym w najbliższym czasie przeczytać drugą część serii zapoczątkowanej przez "Akademię wampirów". Jestem ogromnie ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów. Richelle Mead nie zaspokoiła mojej ciekawości, wręcz przeciwnie - rozbudziła ją do granic możliwości, tak, że mam ochotę na więcej i więcej...

 

Myślę, że warto przeczytać tę opowieść. Wnosi ona pewien powiew świeżości do książek o tej tematyce, a ja mogę śmiało stwierdzić, że to jedna z najlepszych powieści o wampirach, jaką kiedykolwiek czytałam. Czy jesteście gotowi, by przenieść się do świata pełnego intryg i niebezpieczeństw, a także mrocznych tajemnic i sekretów? Jeśli tak, nie wahajcie się ani chwili dłużej - sięgnijcie po tę książkę. Zapewniam Was, że spędzony przy niej czas nie będzie czasem straconym.

Sihhinne

,,Akademia Wampirów" autorstwa Richelle Mead jest jedną z najpopularniejszych serii o wampirach obok ,,Pamiętników Wampirów" i ,,Zmierzchu". Jest bardzo polecana co spowodowało, że wypożyczyłam ją z biblioteki i wzięłam się za czytanie.

 

W szkole imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi – moroje – uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce – dampiry – szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę? Już wkrótce kolejne tomy opowiadające o tajemnicach akademii wampirów!

 

Zawsze wydawało mi się, że pół wampiry to dhampiry, a nie dampiry (trochę śmiesznie to brzmi), no ale dobrze, nie będę o to się czepiać. Autorka przedstawia wampiry w innym świetle- piją krew od ludzi, ale nie mogą ich zabić, ponieważ stają się strzygami. Dampiry są strażnikami morojów (dziwne, co to znaczy po Polsku?), tzn. mają ich chronić przed niebezpieczeństwem. Właśnie kimś takim jest Rose dla swojej przyjaciółki Lissie. Uważam to za absurdalne, ponieważ dampiry są służącymi morojów, inaczej ująć się tego nie da. Bynajmniej, dlaczego jak wampir zabije to staje się zły? Sam pomysł mi się w ogóle nie podoba, a jeszcze bardziej wpływa na to fakt, że nienawidzę wampirów i nigdy ich nie polubię. Moroje uczą się w Akademii dla wampirów, co mnie zdenerwowało, bo takie akademie obrzydził mi ,,Dom Nocy".

 

Narracja jest prowadzona przez Rose. Książka jest pisana spójnie, choć momentami na siłę. Zachowania co po niektórych są wymuszone, sztuczne, żałosne. Porównanie do ,,Zmierzchu" jest wciśnięte bez zupełnego sensu, bo ,,Zmierzch" z ,,Akademią Wampirów" ma tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem. Inaczej nie da się tego ująć.

 

Rose jest arogancka, silna, wybuchowa. Flitruje z chłopakami, czasem pije. Ale jest bardzo oddana swojej przyjaciółce. Jest miłą i sympatyczną postacią, choć jej zachowanie w stosunku do Dymitra mnie denerwowało. Raz nie mogła by się trafić dziewczyna, która w obecności chłopaka, w którym się zakochała, nie wymięka? Bynajmniej Dymitr jest najciekawszą postacią z całej książki. Udaje górę lodową, ma długie ciemne włosy, jest silny, przystojny, no i oczywiście kocha Rose. Aj, szykuje się ciekawy wątek miłosny. Lissie od początku mnie irytowała. Taka fajtłapa. Wampir sam powinien się bronić, a co!

 

Podsumowując, ,,Akademia Wampirów" jest następną książką o wampirach, która nie zostanie na długo w mojej pamięci. Sądzę, że przypadnie do gustu fanom Vampire Knight, Pamiętników Wampirów lub Zmierzchu. Ja niedługo biorę się za następną część, ale z czystej ciekawości, co tym razem zrobią. Ocenę wystawiam niską-4/6, ponieważ więcej dać nie mogę. Czytałam o wiele lepsze książki.

Violy

Ostatnimi czasy wzięło mnie na sentymenty i postanowiłam wrócić do książek już przeze mnie przeczytanych, które zapadły w mojej pamięci. Pierwsza pozycja, która nasunęła mi się od razu na myśl to właśnie "Akademia wampirów". Mimo iż czytałam ją ponad rok temu, pozostały miłe wspomnienia, które teraz odżyły ;).

 

Do szkoły imienia św. Władimira zostały sprowadzone po ucieczce księżniczka Lisa i jej przyjaciółka oraz strażniczka Rose. W szkole uczą się mojore, czyli wampiry czystej krwi, oraz dampiry, mieszańce, których zadaniem będzie chronić tych pierwszych. Jednak nigdzie już nie jest bezpiecznie. Odrzucenie to nie jedna z rzeczy, które mogą spotkać młode przyjaciółki w szkole pełnej intryg i osób marzących o władzy i pieniądzach...

 

Co intryguje? Z pewnością istnienie podziału na lepszych i gorszych. W realiach współczesnego świata jest to normalne, jednak wydaje się trochę dziwne w odniesieniu do świata, w którym istnieją wampiry. Walczą one ramie w ramię, bronią, oddają życie za drugiego, a jednak są gorsi. Mojory kojarzyły mi się nieodzownie z niewolnikami. Nie mogli tworzyć rodzin, kochać. Byli pomiatani przez niektóre dampiry, gdyż nie mieli czystej krwi, jednak według mnie pełnili rolę dużo ważniejszą od dampirów. Do swojej pracy wkładali całe serce, odrzucali uczucia, nie zważali na waście rodzinnie i nie dążyli do władzy. Byli nieskazitelni sami w sobie.

 

Dlaczego właśnie "Akademia wampirów"? Richelle Mead nie powiela schematów, tworzy nowy, indywidualny nurt, który jak mam nadzieję nie zostanie skopiowany przez innego autora bądź porzucony gdzieś w drodze do sławy przez pisarkę. Literatka powołała do życia niezwykłą, niezachwianą przyjaźń, a także miłość taką, jaką czytelnicy najbardziej kochają: tajemniczą, intrygującą, ognistą, a zarazem zakazaną.

 

Co nas rozkochuje? O miłości w utworze już wspominałam, jednak nie byłabym sobą gdybym nie pociągnęła tego wątku. To co zaistniało między Rose a Dymitrem zaliczam do tych chwil, dla których warto czytać książki. W każdej scenie, w której uczestniczą razem rytm mojego serca przyspiesza, a ręce zaczynają drżeć i pragnę jedynie więcej, więcej i więcej.

 

Bohater bohaterowi nie równy. Kto zasługuje na miano tego/tej jedynego/jedynej, dla którego/ej utwór czyta się z przyjemnością? Obok Dymitra (no tak, walory płci brzydkiej) to Rose. Dziewczyna ta jest idealną kandydatką na wierną przyjaciółkę każdego. Lojalna, bezinteresowna, gotowa ofiarować wszystko za bezpieczeństwo kogoś innego, odważna, pełna charyzmy. Czytając jednak książkę z jej punktu widzenia możemy się dowiedzieć, że wewnątrz jest krucha i wrażliwa, a także, że wiele się wycierpiała.

 

Pobudza, rozpala, inspiruje. Mimo iż niektórzy zapewne powiedzą, iż to zwykła powiastka, zapewniam że tak nie jest. Wiele przy niej się na płakałam i muszę powiedzieć, że kiedy ją zaczynasz musisz zabezpieczyć się kilkoma paczkami chusteczek higienicznych, bo z pewnością będą ci potrzebne! Utwór wywoływał u mnie niebywałe uczucia, nie tylko w sytuacjach, jakie zaszły między Dymitrem a Rose, ale także z powodu Lisy i jej chłopaka.

 

Według mnie "Akademia wampirów" to jedna z najlepszych książek o wampirach jaką udało mi się do tej pory przeczytać, a przewinęło się ich kilkanaście. Utwór czyta się niezwykle szybko i przyjemnie, autorka potrafi człowieka zaskoczyć, to z pewnością trzeba jej przyznać. Śmiało mogę powiedzieć, że należę do fanów tej serii i już nie mogę się doczekać kiedy dopadnę w swoje ręce drugi tom- "W szponach mrozu".

Heyday

Tylko najlepszy przyjaciel może ocalić ci życie. Zwłaszcza, jeśli twój wróg jest nieśmiertelny... Akademia wampirów to cykl powieściowy, który pokochały już miliony czytelników. Często jest porównywany ze "Zmierzchem" Stephanie Meyer. W szkole imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi – moroje – uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce – dampiry – szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?

 

Często myślę, że wampiry już dawno powinny się wszystkim przejeść, jednak, kiedy widzę, jaką popularność zdobywają niektóre serie, to już sama nie wiem, co myśleć. Jedną z serii, na którą natknął się na pewno każdy fan romansów paranormalnych jest Akademia Wampirów. Strasznie interesował mnie ten cykl i bardzo się cieszyłam, kiedy mogłam ją już przeczytać.

 

Nienawidzę, kiedy ktoś porównuje jakąkolwiek książkę do „Zmierzchu". Nie podobała mi się ona w ogóle. Nie rozumiem, co jest podobnego w tych dwóch powieściach. „Akademia Wampirów" opowiada o przyjaźni, poświęceniu, a saga Stephanie Meyer o niczym.

 

Skończmy jednak porównywanie i przejdźmy do meritum recenzji. Dalej jestem zauroczona światem stworzonym przez Richelle Mead. Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła. Pokochałam bohaterów „Akademii Wampirów" i razem z nimi przeżywałam wszystkie ich przygody.

 

Trudno znaleźć w zwykłej młodzieżowej fantastyce bohaterów, którzy tak niesamowicie oddziałują na wyobraźnię. Najbardziej polubiłam Rose – główną postać i narratorkę w jednym. Jest ona osobą, która mimo wielu plotek, dalej pozostaje sobą i nie pozwala sobie na słabość. Mam z nią coś wspólnego, przynajmniej pod względem charakteru. Bardzo łatwo się z nią utożsamiłam, dlatego wszystko, co ona przeżywała, ja odczuwałam dwa razy mocniej.

 

Kolejną osobą, która zawładnęła moją duszą jest Dymitr. Jest on mentorem i nauczycielem Rose. Między nimi już od samego początku coś się dzieje, jednak obie strony starają się to zignorować. Oboje mają kiedyś być strażnikami Liss, dlatego nie mogą sobie pozwolić na uczucie. Ta historia bardzo mnie poruszyła. To był zresztą mój ulubiony wątek w książce.

 

„Akademia Wampirów" to rzeczywiście niesamowicie wciągająca powieść. Po jej lekturze nie dziwię się, czemu tyle osób mi ją polecało. Może nie jest to arcydzieło i nie została napisana na wysokim poziomie, jednak naprawdę wyróżnia się w tłumie i przyciąga uwagę.

 

Ta książka ma jeden zasadniczy minus. Jest za krótka i przez to wszystko dzieje się w niej za szybko. W sumie możemy ją uznać za swoiste wprowadzenie do reszty serii, która – na szczęście – w Polsce została już wydana w całości. Naprawdę trudno wyrwać się z Akademii i wrócić do codzienności. Tę powieść zaczęłam czytać przed szkołą i przez wszystkie lekcje myślałam o tym, co będzie dalej.

 

„Akademię Wampirów" czyta się świetnie, za sprawą bardzo lekkiego i zwinnego pióra pani Richelle Mead, która ma wprawę w pisaniu romansów paranormalnych. Jest to dość znana autorka, która naprawdę zasługuje na wiele wyróżnień i nagród, które otrzymała.

 

Zazwyczaj stronię się od takich książek, jednak nie tym razem. Cieszę się, że postanowiłam zaznajomić się z tą serią i wiem, że szybko do niej powrócę.

 

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, jednak na pewno nie ostatnie. Pisarka ma prawdziwy talent i świetnie go wykorzystuje. Mam nadzieję, że kolejne części Akademii Wampirów będą jeszcze lepsze.

 

Reasumując, książka jest naprawdę dobra, może nie rewelacyjna, ale historia, która została w niej przedstawiona bardzo mi się spodobała i dlatego stawiam jej tak wysoką ocenę – może trochę subiektywną, ale sądzę, że na nią zasługuje.

Złośnica

W trakcie czytania zrobiło mi się ogólnie rzecz biorąc przykro. Nagle poczułam się strasznie stara...Mam oto w rękach dzieło bardzo popularne, oceniane na różnych portalach tak wysoko jak niejeden noblista, czytam, czytam i mi żal, że nie bardzo mi zależy na tym, o czym czytam. W krzyżu mnie gdzieś łupnęło, korzonki zabolały, co mi tam po lekturze dla "młodych dorosłych"?
Bohaterkami są siedemnastoletnie Rose i Lissa, w chwili gdy je poznajemy zostają złapane i umieszczone z powrotem w tytułowej Akademii, z której dwa lata wcześniej udało im się uciec. Niby normalne nastolatki w tym wieku, ale jednak nie do końca - oto Lissa jest wampirem, członkiem rodziny królewskiej, zaś Rose jest dampirem, czyli w połowie człowiekiem, w połowie wampirem. Jako dampir, Rose jest szkolona na opiekunkę Lissy, opieka nad nią ma być celem w jej życiu, co przychodzi jej bardzo łatwo, ponieważ dziewczęta są bardzo zaprzyjaźnione, a nawet więcej, łączy je specjalna więź. Dzięki tej więzi Rose wyczuwa emocje Lissy i momentami jest w stanie wejść w jej umysł. Oczywiście Lissa znajduje się w niebezpieczeństwie, z którego może ją ocalić tylko Rose. Oczywiście nie byłoby damy w opałach bez rycerza w lśniącej zbroi i każda z bohaterek ma swojego pancernego, Lissa Christiana, zaś Rose Dymitra.

 

Moje ogólne wrażenie po lekturze jest podobne do tego jak czuje się osoba, która źle się bawi na imprezie na którą ją nikt nie zapraszał. Przyznaję, że książka ma potencjał i mogła być całkiem sprawną fantastyką, ale zamiast tego czytałam licealnego harlekina z wampirami w roli głównej. Główna bohaterka mnie przeraża. Zresztą jej wyzwoleni rówieśnicy także. Imprezy na których leje się alkohol, przypadkowy seks...Nie chcę wyjść na hipokrytkę, też miałam siedemnaście lat, zdarzało mi się pójść na jakąś zakrapianą imprezę, ale moją ulubioną lekturą w owym czasie (i teraz też zresztą) była "Jeżycjada" Musierowicz i raczej stamtąd czerpałam wzorce, wcale nie uważam, że jakoś źle na tym wyszłam.

 

Problemy bohaterek są dla mnie niezrozumiałe, zresztą nie byłam osamotniona, bo one też nie były bardziej zorientowane. Jakoś to wszystko było strasznie chaotyczne, za to widać było kogo autorka darzy największym sentymentem. Przy opisach Dymitra, którego "oczy były tak ciemne, że miałam ochotę w nich zanurkować", autorka unosi się na fali, przepraszam, na chmurze romantycznej miłości rodem z małych różowych książeczek: "Wpatrywałam się w niego, poddając się ogarniającej fali ciepła, jakby płonął w nim ogień." Albo: "Przełknęłam ślinę i zmusiłam się, by nie patrzeć na jego usta. Zastanawiałam się, jak smakują jego pocałunki. To było ekscytujące, ale zarazem budziło lęk. Idiotyczne. Całowałam się z wieloma chłopakami i nigdy tego nie roztrząsałam.(...) A jednak widok Dymitra nachylającego się nade mną, widok jego warg sprawił, że zakręciło mi się w głowie." A jednak, trafiłam na lekturę, w świetle której "Zmierzch" staje się epopeją. Książkę przeczytałam na własne życzenie, "jak tak chwalą to zobaczę o co ten hałas" i nawet dobrnęłam do końca, fakt. Ale absolutnie nie zamierzam sięgać po następne tomy, nie mam zamiaru recenzji kończyć spolegliwym "mnie się nie podobało, ale rozumiem, że innym może", bo nie rozumiem i już.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: