Anioł Cliff McNish

Wybierz opinię:

Agnesja

Z pewnością każdy z nas ma jakiś postawiony cel, który stara się osiągnąć mimo przeciwności losu. Wyobraź sobie, że masz właśnie takie ogromne marzenie, ale jego spełnienie okazuje się być największym przekleństwem, od którego nie możesz zbiec. Wraz z nim, spada na Ciebie odpowiedzialność, a jej niepodjęcie może śmiertelnie zniszczyć Twoją duszę... „Anioł" to powieść Cliffa McNish'a, nieznanego dotąd na polskim rynku autora. Przystępując do lektury, spodziewałam się kolejnego przeciętnego paranormalu, a fakt, iż główna bohaterka ma zaledwie czternaście lat, jeszcze bardziej mnie zniechęcił. Postanowiłam jednak dać książce szansę. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

 

Freya Harrison, jako ośmiolatka, marzyła o zobaczeniu anioła. Marzenie iści się zakłócając dotychczasowe spokojne życie dziewczyny. Jeden wieczór, jeden przybysz nie z tego świata, jedno magiczne zdanie pozostające w umyśle Freyi na wiele lat. Dziewczyna oczekuje kolejnej wizyty anioła, ale upływ czasu doprowadza ją do szaleństwa i wskutek tego ląduje w szpitalu, gdzie bez przerwy odwiedzana jest przez psychologów oraz terapeutów. Lekarze tracą nadzieję lecz wsparcie ojca pomaga wrócić Freyi do normalnego życia. Czternastoletnia dziewczyna zapomina o aniele wmawiając sobie, że był to jedynie wytwór dziecięcej wyobraźni. Chodzi do szkoły, zadaje się z najbardziej wpływowymi rówieśnicami, żyje normalnie – tak jak każda inna nastolatka. Przez sześć lat nie odwiedził jej żaden anioł. Wszystko nabiera innego obrotu, gdy pewnego dnia widzi upiornego czarnopiórego Mestraala, który przybywa do dziewczyny w określonym celu. Freyi przyjdzie zmierzyć się ze swoją prawdziwą naturą i zdaje się, że znów pozostanie odtrącona przez rówieśników. Poznaje jednak Stephenie, nielubianą dziewczynę obsesyjnie interesującą się aniołami. Jedna dziwaczna osoba może dobrać się z równie dziwną, a oby dwie będzie wiązała śmiertelna tajemnica...

 

O pobycie ośmioletniej Freyi w szpitalu dowiadujemy się z nieujawniającego większych szczegółów prologu. Przez resztę stron powieści śledzimy już losy czternastoletniej dziewczyny, która bardzo rzadko wspomina o dawnym życiu. Przez te sześć lat udało jej się powrócić do normalności dzięki wsparciu ojca, zmiany wizerunku i posunięciu w niepamięć odwiedzin anioła. Jednak przybywa kolejna pozaziemska istota, która pokazuje Freyi jej prawdziwą naturę. W tej kwestii autor nie popisał się oryginalnym pomysłem, natomiast sam sposób, w jaki przedstawił anioły jest bardzo interesujący. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, powiem tylko, iż nie są to wieczne żyjące istoty strzegące człowieka przed wszelkim złem. Tak wyidealizowali je ludzie, ja jak jest naprawdę; przekonajcie się sami przy lekturze „Anioła".

 

Fabuła jest bardzo prosta i łatwa do zrozumienia. Występuje kilka nieścisłości i niedociągnięć, ale jest ich naprawdę mało. Gdyby autor wprowadził parę poprawek, pomysł mógłby być w pełni wykorzystany, ale należy wziąć pod uwagę to, iż żadna książka nie jest pod tym względem idealna. Akcja płynie powoli lecz właśnie na tym polega urok „Anioła". To taka spokojna ale zarazem wciągająca opowieść napisana lekkim i przystępnym językiem. Czyta się ją bardzo łatwo i przyjemnie, nie jest to zbyt ambitna lektura, ale nie należy również do tych banalnych.

 

Historię poznajemy dzięki trzecioosobowemu narratorowi, który ma wgląd na sytuacje bohaterów bez względu na to, czy znajduje się tam główna bohaterka czy też nie. Dzięki temu możemy skupić się na drugoplanowych postaciach, które ubarwiają powieść. Ich wyrazistość oraz realizm są zdecydowanie plusem „Anioła". Freyę polubiłam za pewność siebie, odwagę i dojrzałość. Zdarzyło jej się pod wpływem emocji wypowiedzieć słowa, których później żałowała, ale w końcu każdy ma prawo popełnić takie błędy. Absolutnie nie przeszkadzał mi jej wiek, po prostu była normalną nastolatką. Może nie tak normalną biorąc pod uwagę jej nadzwyczajny dar... Ważną postacią w książce jest również Stephenie Rice, dziwaczka fascynująca się aniołami. Od początku coś ją przyciąga do Freyi i wkrótce dziewczęta mogą dzielić się nawzajem sowimi sekretami. Stephenie nie zdobyła mojej sympatii, irytowało mnie jej zaangażowanie, niecierpliwość i to, że nie potrafiła rozmawiać o niczym innym jak tylko o aniołach, przez co zostawała wiele razy wyśmiewana przez rówieśników. Jedynie Freya potrafiła zrozumieć dziewczynę i na odwrót. Nie podobały mi się dialogi prowadzone między przyjaciółkami. Możemy zauważyć liczne zdania typu „nie mogę cię stracić", „zawsze będę z tobą", „będę zawsze iść przed tobą i za tobą" i tym podobne. Przyjaźń chyba nie wymaga aż takich wyznań, brzmiały one bardzo dziwnie i śmiesznie.

 

Nie zaliczyłabym dzieła Cliffa MnNisha do gatunku paranormal romance, ponieważ nie znajdziemy tu ani jednego wątku romantycznego. Fakt, miłość jest motywem przewodnim, ale nie taka między chłopakiem, a dziewczyną, ale okazywana drugiemu człowiekowi. Miłość, poświęcenie, pomoc – to buduje strukturę fabuły i jednocześnie czyni ją nietuzinkową, bowiem tak rzadko w powieściach fantastycznych zwraca się uwagę na te wartości. Lektura przypomina o tym, że powinniśmy czerpać radość i satysfakcję z pomocy innym, bez względu na to ile może nas to kosztować...

 

„Anioł" to bardzo ciekawa i przyjemna lektura. Odrywa czytelnika od teraźniejszości zapewniając kilka godzin dobrej rozrywki. Nie ma tutaj żadnych mrocznych sekretów, pikantnych scen, licznych tajemnic - jest to spokojna powieść w sam raz przed spaniem. Z tego względu z pewnością najbardziej spodoba się młodszej młodzieży, aczkolwiek starsi również się nie zawiodą. Szkoda, że autor nie zaplanował kontynuacji, ale w końcu na polskim rynku jest teraz mnóstwo tzw. tasiemców i można to zaliczyć do plusów „Anioła". Serdecznie polecam!

Leanne

Opis Wydawcy:
Od razu pokochała jego skrzydła: giętkie pióra, ich koniuszki tak delikatne jak poblask zachodu słońca. Freya wpatrywała się w nie, czując, jak ogarnia ją tęsknota za niezmierzonymi przestrzeniami. A kiedy wyciągnęła rękę i ich dotknęła, miała wrażenie, że zanurza palce w samym świetle.

 

Freya widzi anioły. Ten niezwykły dar staje się prawdziwym przekleństwem dziewczyny, bo nikt nie chce uwierzyć w jej wizje. Osamotniona i wyszydzana, zamyka się w sobie. Nie pomagają pobyty w specjalistycznych klinikach ani rozmowy z terapeutami. W końcu wsparcie ojca sprawia, że Freya wraca do normalnego życia.

 

Niedługo później czternastolatkę znów odwiedzają przybysze nie z tego świata. Złowieszczy czarnopióry Mestraal budzi we Freyi przerażenie... ale i współczucie.

 

Czy zwykła śmiertelniczka może uratować anioła?

 

"Człowiek pocieszający anioła"

 

Nie widzisz nic. Nic, prócz wszechobecnej ciemności. Słyszysz jedynie trzepot skrzydeł. Widzisz cienie tańczące na ścianie. I chciałbyś wierzyć, że za moment z mroku wyłoni się spowity najjaśniejszym światłem, łagodny i dobry anioł o śnieżnobiałych skrzydłach. A co, jeśli jego skrzydła będą czarne?

 

Czy anioły istnieją? Od wieków ludzkość szuka odpowiedzi na to pytanie. Dla jednych są to ludzcy Stróże, służący naszemu społeczeństwu i chroniący nas od wszelkiego zła. Inni mieszają to jeszcze z religijną definicją. I tak powstaje mit o aniołach. O dobrych i złych. Tych ze skrzydłami białymi jak śnieg i tych ze skrzydłami czarnymi jak najciemniejsza noc. Zastanawialiście się kiedyś, jak to by było widzieć je ? A czy kiedykolwiek rozważaliście, jak byłoby je pocieszać i co by było, gdyby ta rola przypadła akurat Wam?...

 

Konwencja paranormal romance opanowała światowy rynek literacki i wydawać by się mogło, że Autorzy, zwłaszcza amerykańscy, wyczerpali już pulę świeżych i zaskakujących pomysłów którymi mogliby nas uraczyć. I tak jest w istocie - "Anioł", debiutancka powieść autorstwa Cliffa McNisha nie wnosi do literatury absolutnie niczego nowego. Jest uosobieniem schematyczności w literaturze młodzieżowej, a Autor - mam nadzieję świadomie, zaczerpnął całą gamę pomysłów i wzorców z konwencji paranormalnej. Przeszliśmy zatem przez etap wampirów, wilkołaków, wróżek, elfów, a nawet smoków i wszelkiego rodzaju mutantów. W tej plejadzie dziwactw nie brak oczywiście aniołów, które z początku były świeżym i oryginalnym wątkiem, wnoszącym coś nowego do tradycji paranormalnej, a teraz są już tylko kolejnym nudnym, schematycznym tworem o którym większość osób czytać nie chce. I rzeczywiście - po co czytać po raz setny historię o nieziemskiej miłości śmiertelniczki i anioła, w przerobionej przez kilkunastu pisarzy wersji? "Anioł" miał być kolejną mdłą historią o romansie nastolatki i jakiegoś skrzydlatego stwora - w tym przypadku moje przerażenie było jeszcze większe, bo ów anioł urodą raczej nie grzeszył, a główna bohaterka miała... czternaście lat! Kiedy więc usłyszałam te straszne informacje w mojej głowie pojawił się wielki, migający na czerwono napis 'PEDOFILIA' a pod nim ostrzeżenie 'trzymaj się od tego z daleka'. Ja jednak nie lubię wykazywać się zdrowym rozsądkiem i po dzieło Pana McNisha sięgnęłam.

 

O czternastoletniej Freyi wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jest normalną nastolatką. Co prawda mogłaby nią być, gdyby wykluczyć masę owianych tajemnicą zdarzeń z przeszłości, spotkania z najprawdziwszym aniołem, a w konsekwencji kilka ładnych lat pobytu w zakładach psychiatrycznych i intensywnej terapii. Poza tym, jest zupełnie zwyczajną dziewczyną - spotyka się ze znajomymi, maluje, kłóci z rodzeństwem i umawia na randki. Na wyrwanie jej z obłędu nie było szans, a Freya zawdzięcza to właściwie szczęśliwemu przypadkowi. Stara się teraz żyć normalnie i zapomnieć o koszmarach przeszłości. Tylko, czy będzie to możliwe skoro na swojej drodze coraz częściej napotyka złowieszczego Meestrala, który niechybnie chce jej coś powiedzieć, ale... nie może?

 

Pierwszą rzeczą którą muszę uczciwie zaznaczyć, jest fakt, że "Anioł" nie jest nawet w najmniejszym stopniu romansem. Nie uświadczymy tu żadnych pocałunków, romantycznych wyznań miłości ani nawet zauroczenia. To przede wszystkim opowieść o przyjaźni, akceptacji i nadziei. Dla mnie to był twór, zahaczający w zasadzie o powieść typowo młodzieżową, w której anioły były jedynie ładną wisienką na torcie. Krwistoczerwoną, słodką i piękną, ale maleńką. Już po paru stronach okazało się, że gorący romans raczej nie leży w zamyśle Autora, mogłam więc odetchnąć głęboko i kontynuować lekturę. Narracja z perspektywy osoby wszechwiedzącej to moim zdaniem ogromny minus tej książki, gdyż nie pozwala Czytelnikowi wejrzeć w emocje głównej bohaterki i jej świat na granicy, który dzieli z aniołami. Plusem - i to bardzo dużym, jest za to akcja, bo w jej prowadzeniu i odtwarzaniu spójnego efektu domina, Autor okazał się prawdziwym mistrzem. Nie jest to książka w której pędzi ona w szaleńczym tempie, ale nie nudzi nawet przez chwilę i właśnie dzięki temu oderwanie się od powieści choćby na sekundę, jest niemal niemożliwe.

 

Niesamowicie uwiódł mnie w tej książce klimat, bardzo specyficzny i charakterystyczny, a przy tym naprawdę piękny. Pomimo wielu, naprawdę wielu niedociągnięć, klimat i niezapomniana magia nadrabia i ratuje to dzieło przed upadkiem. Historia jest niezwykle sugestywnie opisana, od pierwszych stron uwodząca Czytelnika. Budowania napięcia, tworzenia klimatu i malowania obrazów słowem, niejeden mistrz literatury mógłby się od Cliffa McNisha nauczyć.

 

Bohaterowie niestety nie reprezentowali sobą niczego nazbyt interesującego - począwszy od samej Freyi, skończywszy na trzeciorzędnych bohaterach posiadających w książce jednolinijkowe wystąpienia. Główna bohaterka z początku niezmiernie mnie irytowała - jej impulsywność i irracjonalność momentami kłóciła się z tą drugą stroną jej osobowości, czyli szarą i potulną myszką, co dawało naprawdę trudną do zniesienia mieszankę. Mimo tego, dziewczyna miała chwile które przysporzyły jej mojej sympatii i nawet, biorąc pod uwagę jej całokształt - daje się lubić. Męscy amanci - bo i tutaj się pojawili, a jakże (aczkolwiek wychodzi tutaj kwestia mojego osobistego nazewnictwa, bo w wizji Autora raczej nimi nie byli) zwłaszcza aniołowie byli całkiem nieźle skrojeni i plastyczni. Oczywiście tradycyjne starcie dobra ze złem i tej powieści nie ominęło, bowiem występują w niej dwaj bracia - Aniołowie. Jeden dobry, uczciwy i kochający, drugi z sercem przeżartym złem, które - jak się potem zawsze okazuje, nie jest tak do końca przeżarte, a ów delikwent jest jednak zdolny do wyższych uczuć. Tego schematu nie dało się niestety uniknąć, ale na szczęście z wykonaniem Autor poradził sobie w sposób całkiem zadowalający. Co dziwne, prócz tej dwójki mamy tutaj także amanta rasy ludzkiej który w zasadzie jest jedyną osobą zainteresowaną w bardziej romantyczny sposób Freyą, bo z pewnością nie są to aniołowie których rola sprowadza się w zasadzie do... niczego, przynajmniej w moim odczuciu. Byli jednak motywem przewodnim książki, więc niestety musieli się tu i ówdzie pojawiać. Natomiast osobą która sprawiała, że miałam ochotę wymierzyć solidny cios tej pozycji i sprawdzić jak daleko poleci była Stephanie - nowa uczennica w szkole do której uczęszcza Freya, usilnie starająca się o jej względy i głęboko wierząca w anioły dziwaczka. Była tak patetyczna i irytująca, że szczerze podziwiałam Freyę, która nie wymierzyła dziewczynie sprawiedliwości i nie dała jej w gębę, krótko mówiąc. Dla mnie to była najzwyklejsza w świecie wariatka i niestety nie wariatka w pozytywny, groteskowy sposób wzbudzająca sympatię otoczenia, a taka wariatka od której każdy ucieka jak najdalej.

 

"Aniołowi" można także zarzucić brak logiki i autentyczności, na szczęście nie przez cały czas. Książka była dobrze zaplanowana, przemyślana i ostatecznie wykonana również nie najgorzej, aczkolwiek zdarzały się chwile w których zdolność logicznego myślenia zanikała - zarówno u Autora, jak i u stworzonych przez niego bohaterów.

 

Pomimo tych wad, "Anioł" jest naprawdę sympatyczną i dobrze skrojoną historią, od której ponadto nie można się oderwać i która wciąga już od pierwszej strony, trzymając w napięciu aż do ostatniej. Nie jest książką wzbudzającą wielkie emocji, ba! Prawdopodobnie nie wzbudzi nawet wypieków na policzkach. Sądzę jednak, że warto poświęcić na nią jeden jesienny, szary wieczór. Nie tylko dlatego, że jest kawałkiem całkiem dobrej literatury, ale przede wszystkim dlatego, że pozwala uwierzyć w wiele rzeczy o których nawet nam się nie śniło. Pozwala wierzyć i łudzi nas, że istnieje na świecie postać taka jak anioł i to ten dobry rodzaj złudzenia. Pozwala wierzyć, że w ciemnym pokoju, w samym środku nocy nie jesteśmy zupełnie sami. I wierzcie mi - po tej lekturze zwątpicie we wszystko co jak sądzicie, wiecie na temat aniołów.

 

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater, za co serdecznie dziękuję.

Gosiarella

"Freya Harrison zawsze chciała być aniołem"

 

Te słowa rozpoczynają książkę "Anioł" Cliff McNish opowiadającą o dziewczynie, która w wieku ośmiu lat po raz pierwszy spotkała anioła. To spotkanie nie przyniosło raczej nic dobrego, gdyż dziewczynka była zafascynowana skrzydlatą postacią do tego stopnia, że spędziła wiele lat w szpitalu psychiatrycznym. Lekarze, którzy się nią opiekowali stracili nadzieję na jej powrót do zdrowia, jednak ona cudem powróciła. Poznajemy ją na nowo, gdy jako czternastoletnia dziewczyna próbuję zaaklimatyzować się w nowej szkole. Zaprzyjaźnia się z grupką popularnych dziewczyn pod przewodnictwem Amy i jednocześnie walczy z nawrotem choroby, gdyż zdarza jej się jeszcze widywać anioły. Tym razem nie jest to piękny anioł, jak z obrazka, lecz oszpecony czarny Anioł - Mestraal. W dodatku w jej szkole zjawia się nowa dziewczyna. Stephani przez to, że nie miała nigdy dużego kontaktu z rówieśnikami, w oka mgnieniu staje się obiektem żartów nowych kolegów, a zwłaszcza Amy. Na domiar złego dziewczyna jest aż do przesady miłośniczką aniołów i swoją pasjom nęka Freye.

 

Pierwszą ważną rzeczą, na którą muszę zwrócić uwagę są beznadziejni bohaterowie i to zarówno Ci pierwszo, jak i drugoplanowi. Główną bohaterką oczywiście jest Freya, która nie ma w sobie żadnej cechy, którą mogłaby wzbudzić we mnie sympatię. Zachowuję się często tchórzliwie, egoistycznie i irracjonalnie. Jednak to nie ona jest najgorsza! Stephani jest chyba najbardziej irytującą postacią literacką z jaką miałam do czynienia. Przez znaczną cześć książki zachowuję się, jak chora umysłowo; płacze, wybiega ze szkoły nawołując anioła, aby jej pomógł, odprawia rytuały, a przy tym dramatyzuje nieustannie. W sumie chyba jedyną postaciom, które da się zdzierżyć jest Luke. On przynajmniej martwi się o chorego ojca, pomaga siostrze nie popadać w skrajność oraz stara się ochronić młodszego kolegę przed pobiciem.

 

Plusem "Anioła" jest łatwość czytania. Przeczytałam książkę w jeden wieczór. Może i nie była to dla mnie przyjemna lektura, jednak przynajmniej szybka. Styl właściwie też całkiem nie zły, oprócz dialogów, które sprawiały, że skóra mi cierpła. Były tak niesamowicie patetyczna i łzawe. Przytoczę wam cytat liściku, który Stephani napisała do Freyi to może zrozumiecie co mam na myśli:

 

"Będę przy Tobie trwać, Freyo Harrison. Krocz śmiało, bo ja będę iść przed Tobą. Podążam za Tobą i widzę każdy Twój krok. Jeśli się potkniesz, podniosę Cię. Nie pozwolę Cię skrzywdzić. Kiedy inni Cię zawiodą, ja będę na Ciebie czekać. Anioły sięgają w mrok. Rękami i skrzydłami obejmują Twoje serce."

 

Dobrze skoro poruszyłam już wszystko co mnie drażniło w książce to najwyższy czas przejść do zalet. Przede wszystkim muszę przyznać, że autor poruszył tu wiele bardzo istotnych problemów. Odbieram motyw przewodni "Anioła" jako naukę miłości do bliźniego. Książka pokazuje nam, jak często bywamy wobec siebie okrutni i obojętni oraz jak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. W książce spotykamy się ze znęcaniem zarówno psychicznym, jak i fizycznym, a ofiarami i oprawcami są tu zarówno chłopcy, jak i dziewczyny.

 

Czas na najważniejsze pytanie: polecam, czy nie polecam? I tu pojawia się problem, bo muszę być z wami szczera, więc postaram się to ująć najuczciwiej, jak potrafię. Książka absolutnie mi się nie podobała. Uwielbiam książki o tematyce anielskiej i przez to spodziewałam się czegoś dobrego. Z drugiej jednak strony nie jestem prawidłowym odbiorą tej książki. Ona jest skierowana do młodszych czytelników, więc to właśnie im polecam, a wszystkim pełnoletnim odradza. Wyjątek stanowią również miłośnicy tematyki anielskiej, którzy z pewnością nie przegapią tej pozycji.

 

"- Nie wstydzę się swojej wiary w anioły. - Spróbowała jeszcze raz wysokim łamiącym się głosem, rozpaczliwie usiłując zebrać myśli. - Anioły występują we wszystkich religijnych pismach; nie tylko w Biblii, także w tekstach islamu, buddyzmu, wszystkich wielkich religii. Ich opisy znajdują się w hebrajskich apokryfach i pseudoepigrafach. Są tak piękne, że przyprawiają o ból serca."

Ciarolka

Cliff McNish to autor znany z powieści adresowanych dla młodzieży. Dziś chciałabym przedstawić pozycję, która nadaje się dla osób w każdym wieku.

 

Freya to czternastolatka, która widzi anioły. Przysparza jej to wielu kłopotów, ponieważ uważana jest za wariatkę i trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie przez wiele lat jest leczona. Poznajemy ją w momencie gdy koszmar z przeszłości jest już tylko wspomnieniem. Nastolatka od pół roku normalnie żyje wśród rówieśników. Prawie już zapomniała o wydarzeniu sprzed kilku lat, gdy w nocy odwiedził ją najprawdziwszy anioł i miała okazję nawet dotknąć jego cudownych skrzydeł. Dziewczynka ma przyjaciółki, które bardzo lubi, dostała się do szkolnej elity i jest wśród tych najlepszych. Niestety musi się bezwzględnie podporządkować prowodyrce, która nie znosi sprzeciwu, a w razie jakiegokolwiek głosu odmowy może zmienić czyjeś życie w piekło.

 

W szkole pojawia się nowa uczennica Stephenie. Ma paskudny płaszcz, jest zaniedbana i szalona. Nikt jej nie lubi, nie akceptuje, nie rozmawia z nią. Wszyscy tylko wyzywają od czubków i śmieją się, gdyż dziewczyna otwarcie mówi, że anioły istnieją. Na lekcji popada w jakiś amok i pełna uczuć, jakby przeżywała jakieś objawienie, opowiada o naszych opiekunach, czym nie zaskarbia sobie zrozumienia. Jedyną osoba, która jest jej przychylna to Freya, do której koszmar z przeszłości powraca ze zdwojoną siłą, stara się pomóc dziewczynie, gdy "przewodnicząca" jej grupy tego nie widzi. Czy jej działania odniosą skutek?

 

"Nowa wszystko słyszała; spuściła oczy. Freya chciała do niej podejść, lecz znów się powstrzymała. Gdyby to zrobiła, jej z trudem wypracowana pozycja towarzyska natychmiast ległaby w gruzach. Znów stałaby się szkolną ofiarą losu, dziwadłem. Nie mogła do tego wrócić, zbyt wiele włożyła wysiłku w to, żeby się wyrwać."

 

Freya nie może też zapomnieć o tym, jak sama jeszcze nie tak dawno się zachowywała. Znowu zaczyna popadać w obłęd, ponieważ coraz częściej zaczyna widzieć anioła. I to nie byle jakiego anioła. Całego czarnego, z obrzydliwą twarzą, którą przybrał, składającą się z twarzy ludzi cierpiących, chorych i brzydkich. Dziewczyna boi się, że znowu zwariowała, ale tym razem wszystko dzieje się naprawdę. Jak potoczą się losy dziewcząt? Czy obie trafią na całe życie do wariatkowa? A może razem z aniołami udadzą się do nieba? A może...? Przekonajcie się sami.

 

Freya to spokojna, przyjaźnie nastawiona do innych nastolatka. Dźwiga ciężki bagaż przeżyć, dlatego łatwiej jest jej zrozumieć innych. Sama nie do końca akceptuje siebie, ale stara się żyć jak najnormalniej i zdobyć stu procentową akceptację innych. Choć cały czas miałam nieodparte wrażenie, że wszystko związane z aniołami i jej przeżyciami dzieje się tylko w jej głowie. Ciągle czułam, że to nawrót choroby i za chwilę okaże się, że znowu jest chora i musi udać się na leczenie.

 

Za to Stephenie jest totalnie nakręcona na anioły. Ma w domu obraz Nadiela, swego anioła stróża. Posiada również karty i czyta sobie afirmacje, które ją uspokajają i dodają pewności siebie. Wierzy, że musi przekazać znajomym w szkole wszystko co wie na temat aniołów i wtedy może jej zaufają i zrozumieją ją. Na jej sposób bycia wpływa na pewno fakt, iż rodzice przez prawie całe jej życie trzymali ją pod kloszem. Uczyła się w domu, od małego liliputka nie miała kontaktu z innymi dziećmi i to wpłynęło na jej osobowość, na jej spostrzeganie rzeczywistości. Jeżeli chodzi o moją opinię na jej temat, to mimo wielu szczerych chęci nie polubiłam jej i już chyba tego nie zmienię. Imponowała mi jednak jej odwaga i to, że walczyła o swoje racje i przekonania. W obecnym świecie część ludzi powinna się tego nauczyć, a nie ślepo podążać za czyimiś wymysłami.

 

"Stephenie zdawała sobie sprawę, że nie ma powodu złościć się na rodziców. Nie rozumieli świata. Starali się chronić przed nim córkę, trzymali ją przy sobie i rzadko pozostawiali bez kontroli. Kilkoro dzieci z którymi pozwalali jej się spotykać, pochodziło z rodzin wyznających te same zasady."

 

Warte zauważenia jest również to, że anioły przedstawione są tu troszkę inaczej niż postrzegane są w naszym świecie. Czynią dobro, poświęcają się dla ludzi, mają wielkie skrzydła i potrafią latać, ale to jedyne podobieństwa. W świecie tej powieści ukazane są w niezwykle oryginalny sposób.

 

- Anioły oddałyby wszystko, by móc się zbliżyć do swoich podopiecznych tak bardzo, jak możecie to zrobić tylko wy, ludzie. Nie jest to nam dane. Pocieszamy was, interweniujemy w drobnych sprawach, ale pomyśl tylko, jak wiele mógłby zdziałać anioł, gdyby był śmiertelny! Macie nad nami przewagę, możecie się kontaktować bez przeszkód natury fizycznej, rozmawiać ze sobą twarzą w twarz, dotykać się, być z drugim człowiekiem, tak jak należy.

 

"Anioł" to nie jest kolejny paranormal romance; nie ma tu miłości, pożądania czy wampirów. To powieść o życiu z elementem fantastycznym. Na główny plan wysuwają się problemy Freyi, jej ojca, brata i Stephenie. Nie jest to może pozycja szczególnie wybitna; czyta się ją szybko i przyjemnie. To odskocznia od horrorów czy fantasy. Dlatego, jeśli chcecie na chwilę "odskoczyć", to polecam Wam tę książkę.

 

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Anioł

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)