Arida

Autor: Agnieszka Geschlecht

Okładka wydania

Arida


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Panna_Indyviduum

Debiuty, ach te debiuty. Kiedyś to było coś, takie zabłyśnięcie w świecie literackim czy muzycznym. Całymi dniami, miesiącami i latami człowiek szlifował swój talent, pracował nad swoim dziełem, niemalże wykrwawiał się dopieszczając je do tego stopnia, że w jego oczach stawało się idealne. Oczywiście, potem okazywało się, że nie dla wszystkim książka czy piosenka były którymś z kolei cudem świata, ale jednak zadebiutowało się i człowiek miał się, czym poszczycić. Jak jest teraz? Teraz nie trzeba już chodzić od drzwi do drzwi ze swoją pracą i przekonywać pięćdziesiątego z rzędu człowieka, który „się na tym zna”, aby choć raczył zerknąć na to, co pisałeś lub komponowałeś latami. Teraz można odpalić komputer, napisać prolog lub pierwszy rozdział powieści, (jeśli chodzi o literaturę) i opublikować go na prywatnym blogu tworząc w tym wypadku powieść w odcinkach lub po prostu popracować nad całą powieścią i wydać ją w formie e-booka, bo to takie modne i światowe. Nie bardzo obchodzi cię to, czy jest tam wszystko ładnie stylistycznie, gramatycznie czy interpunkcyjnie, ważne, że jest wydane, że ludzie płacą za to jakieś grosze i spirala się nakręca. A gdzie te czasy, kiedy człowiek nosił ze sobą rękopis, czy maszynopis swojej książki i pukał do tego czy innego wydawnictwa? Umarły, chociaż może nie do końca.

 

Lubię czytać debiuty. Wnoszą one (czasami) coś zupełnie nowego, coś ciekawego i intrygującego, a że teraz powieści debiutantów są oprawione w naprawdę piękne okładki, więc nic dziwnego, że z przyjemnością i ciekawością po nie sięgam. Właśnie z powodu pięknej okładki sięgnęłam po debiut Agnieszki Geschlecht o uroczym tytule „Arida”. I po raz kolejny sprawdziło się porzekadło: „nie oceniaj książki po okładce”.

 

Bohaterką powieści Geschlecht jest młoda, utalentowana, śliczna i nad wyraz tępa nastolatka o dziwacznym imieniu Arida. Dziewczątko ma wszystko, czego młodziutka, nastoletnia duszyczka może zapragnąć: uroczą buźkę, talent muzyczny, świetny głos, oddaną przyjaciółkę, kochającą rodzinę, rzesze fanów i inne cuda na kiju wiszące niczym zabawki na kiczowatym straganie podczas odpustu. Jako, że bycie popularną gwiazdeczką muzyki pop jest niesamowicie stresujące i niezwykle męczące Arida wraz ze swoją przyjaciółką Kingą, która, o losie, zakochała się i to ze wzajemnością w koledze ze szkoły, siostrzyczką i jej narzeczonym wyjeżdża na polską wieś do babci, aby tam spędzić spokojny, wolny od tras koncertowych, dziennikarzy i reporterów miesiączek letnich wakacji.

 

Cisza – jest, spokój – obecny, upał pachnący świeżo skoszoną trawą – też jest, a jednak czegoś dziewczynie brakuje. Czego? Popatrzmy: Kinga – zakochana, Karolina (siostra głównej bohaterki) zakochana, Daniel (narzeczony Karoliny) – zakochany. Wszyscy z bliskich nastolatki niemalże kąpią się w miłosnej, letniej zupce na polskiej wsi tylko nie biedna Arida. Sfrustrowana, zadufana w sobie pannica nawet się nie spodziewa, że owej miłosnej zupce jest miejsce także dla niej.

Bez zbędnych wstępów napiszę prosto z mostu – książeczka autorstwa Agnieszki Geschlecht to dno, o które uderzyłam z niesamowitym hukiem rozbijając sobie przy tym głowę i wydając z siebie serię nieartykułowanych dźwięków.

 

Jak można napisać coś tak płytkiego i bezsensownego?!

 

Fabuła jest nudna i przewidywalna do bólu, nie mówiąc już o bohaterach, którzy są płascy jak świeżo wyheblowane deski i przy tym tak bezpłciowi, jak co najmniej ślimak winniczek. Mam nadzieję, że ślimaczki mi wybaczą owe porównanie. Po kilku stronach tej mikropowieści, a raczej opowiadania, które powinno zostać w zeszycie czy pliku w komputerze autorki stwierdziłam, że czytam o ludziach, którzy nie dość, że nie posiadają charakteru to jeszcze gadają jak potrzaskani, bez większego ładu i składu. Chyba w całym moim życiu nie spotkałam się z tak koszmarnie nudnymi, niedopracowanymi bohaterami jak w tej powieści.

 

Kolejny minus? A proszę uprzejmie.

 

Są to opisy, a raczej ich próby, które pachną twórczością dzieciaczków z podstawówki. Wieczne powtórzenia, infantylne opisy równie dziecinnych sytuacji, trywialne dialogi typu: tęsknię za nim. Za kim? Za moim chłopakiem. Masz chłopaka? Mhm. Aha – mogą zamęczyć żywcem czytelnika zmuszając go, albo do ciśnięcia książką w kąt, albo do bardziej wyszukanych aktów desperacji, chociażby do wybebeszenia książki i odtańczenia na jej papierowych flaczkach pokrytych tekstem tańca nienawiści do powieści kuszących ładną okładką i rozczarowujących treścią.

 

„Arida” rozczarowuje dosłownie wszystkim: od fabuły, której właściwie nie posiada, po niewidzialnych bohaterów, którzy posiadają włosy, oczy i usta w różnych rozmiarach oraz odcieniach różu. Nie polecam tej mikropowieści nikomu. Wierzcie mi, strata czasu.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Wstąp do klubu Kulturalnych. Karta otwiera drzwi do świata stworzonego przez Ciebie. Dodawaj książki, komiksy, gry, filmy do swojej przechowywalni wspomnień kulturalnych. Przy każdym darze kulturalnym znajdziesz wstążki, dzięki którym będziesz mógł dodawać je do swojej magicznej kolekcji. Daj się poznać z tej lepszej strony.