Arida Agnieszka Geschlecht

Wybierz opinię:

Panna_Indyviduum

Debiuty, ach te debiuty. Kiedyś to było coś, takie zabłyśnięcie w świecie literackim czy muzycznym. Całymi dniami, miesiącami i latami człowiek szlifował swój talent, pracował nad swoim dziełem, niemalże wykrwawiał się dopieszczając je do tego stopnia, że w jego oczach stawało się idealne. Oczywiście, potem okazywało się, że nie dla wszystkim książka czy piosenka były którymś z kolei cudem świata, ale jednak zadebiutowało się i człowiek miał się, czym poszczycić. Jak jest teraz? Teraz nie trzeba już chodzić od drzwi do drzwi ze swoją pracą i przekonywać pięćdziesiątego z rzędu człowieka, który „się na tym zna”, aby choć raczył zerknąć na to, co pisałeś lub komponowałeś latami. Teraz można odpalić komputer, napisać prolog lub pierwszy rozdział powieści, (jeśli chodzi o literaturę) i opublikować go na prywatnym blogu tworząc w tym wypadku powieść w odcinkach lub po prostu popracować nad całą powieścią i wydać ją w formie e-booka, bo to takie modne i światowe. Nie bardzo obchodzi cię to, czy jest tam wszystko ładnie stylistycznie, gramatycznie czy interpunkcyjnie, ważne, że jest wydane, że ludzie płacą za to jakieś grosze i spirala się nakręca. A gdzie te czasy, kiedy człowiek nosił ze sobą rękopis, czy maszynopis swojej książki i pukał do tego czy innego wydawnictwa? Umarły, chociaż może nie do końca.

 

Lubię czytać debiuty. Wnoszą one (czasami) coś zupełnie nowego, coś ciekawego i intrygującego, a że teraz powieści debiutantów są oprawione w naprawdę piękne okładki, więc nic dziwnego, że z przyjemnością i ciekawością po nie sięgam. Właśnie z powodu pięknej okładki sięgnęłam po debiut Agnieszki Geschlecht o uroczym tytule „Arida”. I po raz kolejny sprawdziło się porzekadło: „nie oceniaj książki po okładce”.

 

Bohaterką powieści Geschlecht jest młoda, utalentowana, śliczna i nad wyraz tępa nastolatka o dziwacznym imieniu Arida. Dziewczątko ma wszystko, czego młodziutka, nastoletnia duszyczka może zapragnąć: uroczą buźkę, talent muzyczny, świetny głos, oddaną przyjaciółkę, kochającą rodzinę, rzesze fanów i inne cuda na kiju wiszące niczym zabawki na kiczowatym straganie podczas odpustu. Jako, że bycie popularną gwiazdeczką muzyki pop jest niesamowicie stresujące i niezwykle męczące Arida wraz ze swoją przyjaciółką Kingą, która, o losie, zakochała się i to ze wzajemnością w koledze ze szkoły, siostrzyczką i jej narzeczonym wyjeżdża na polską wieś do babci, aby tam spędzić spokojny, wolny od tras koncertowych, dziennikarzy i reporterów miesiączek letnich wakacji.

 

Cisza – jest, spokój – obecny, upał pachnący świeżo skoszoną trawą – też jest, a jednak czegoś dziewczynie brakuje. Czego? Popatrzmy: Kinga – zakochana, Karolina (siostra głównej bohaterki) zakochana, Daniel (narzeczony Karoliny) – zakochany. Wszyscy z bliskich nastolatki niemalże kąpią się w miłosnej, letniej zupce na polskiej wsi tylko nie biedna Arida. Sfrustrowana, zadufana w sobie pannica nawet się nie spodziewa, że owej miłosnej zupce jest miejsce także dla niej.

Bez zbędnych wstępów napiszę prosto z mostu – książeczka autorstwa Agnieszki Geschlecht to dno, o które uderzyłam z niesamowitym hukiem rozbijając sobie przy tym głowę i wydając z siebie serię nieartykułowanych dźwięków.

 

Jak można napisać coś tak płytkiego i bezsensownego?!

 

Fabuła jest nudna i przewidywalna do bólu, nie mówiąc już o bohaterach, którzy są płascy jak świeżo wyheblowane deski i przy tym tak bezpłciowi, jak co najmniej ślimak winniczek. Mam nadzieję, że ślimaczki mi wybaczą owe porównanie. Po kilku stronach tej mikropowieści, a raczej opowiadania, które powinno zostać w zeszycie czy pliku w komputerze autorki stwierdziłam, że czytam o ludziach, którzy nie dość, że nie posiadają charakteru to jeszcze gadają jak potrzaskani, bez większego ładu i składu. Chyba w całym moim życiu nie spotkałam się z tak koszmarnie nudnymi, niedopracowanymi bohaterami jak w tej powieści.

 

Kolejny minus? A proszę uprzejmie.

 

Są to opisy, a raczej ich próby, które pachną twórczością dzieciaczków z podstawówki. Wieczne powtórzenia, infantylne opisy równie dziecinnych sytuacji, trywialne dialogi typu: tęsknię za nim. Za kim? Za moim chłopakiem. Masz chłopaka? Mhm. Aha – mogą zamęczyć żywcem czytelnika zmuszając go, albo do ciśnięcia książką w kąt, albo do bardziej wyszukanych aktów desperacji, chociażby do wybebeszenia książki i odtańczenia na jej papierowych flaczkach pokrytych tekstem tańca nienawiści do powieści kuszących ładną okładką i rozczarowujących treścią.

 

„Arida” rozczarowuje dosłownie wszystkim: od fabuły, której właściwie nie posiada, po niewidzialnych bohaterów, którzy posiadają włosy, oczy i usta w różnych rozmiarach oraz odcieniach różu. Nie polecam tej mikropowieści nikomu. Wierzcie mi, strata czasu.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Arida

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)