Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Kryzys Narracji I Inne Eseje

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Kryzys Narracji I Inne Eseje | Autor: Byung Chul Han

Wybierz opinię:

chcę zamieszkać w bibliotece

  „Kryzys narracji i inne eseje” to kolejna już dostępna dla polskich czytelników książka Byung-Chul Hana, znanego filozofa, którego chyba dotychczas najgłośniejsze „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje” odbiło się szerokim echem i sprowokowało wiele dyskusji.

 

Muszę przyznać, że od chwili, kiedy przeczytałam opis, bardzo chciałam poznać tę książkę, miałam też co do niej ogromne nadzieje. I faktycznie, eseje były wciągające, ale niestety, nie z tego powodu, na który liczyłam. Nie sądziłam, że – mimo tego, na co się zapowiadało – z tak wieloma tezami autora nie będę mogła się zgodzić; mało tego, wręcz sprawią, że zrodzi się we mnie bunt (a może to właśnie było zamiarem Byung-Chul Hana?). To, w jaki sposób napisany jest zbiór pozostawia dużo do życzenia, co negatywnie mnie zaskoczyło, zważywszy na to, że autor jest profesorem na uniwersytecie i powinien umieć przekazać swoje myśli w sposób spójny i przystępny.

 

Eseje podzielone są na trzy części, z których każda dotyczy jakiegoś rodzaju kryzysu. I tak rozpoczynamy od kryzysu demokracji, przez wspólnotowość, aż po tytułową narrację. Z początku książka mnie wciągnęła, zapowiadała się naprawdę dobrze. Aż do momentu, w którym napotkałam na stwierdzenie, będące zaprzeczeniem słów Hana z kilku stron wcześniej. Sprzeczność dość fundamentalnych założeń podważyła wiarygodność autora w moich oczach i kazała patrzeć na to, co pisze z większą ostrożnością.

 

Dużym minusem według mnie jest to, że filozof używa pojęć i koncepcji bez tłumaczenia, co według niego kryje się za nimi. Tym samym uniemożliwia czytelnikom zweryfikowanie poprawności wywodu. Było mi trudno odnaleźć tutaj spójność i logikę, co w konsekwencji spowodowało, że nie dawałam wiary autorowi, że wie, o czym pisze. Zrodziła się we mnie wątpliwość, czy jest to po prostu przelanie na papier tego, co mu się wydaje, co pasuje pod tezę, zwłaszcza, że pojawia się sporo oczywistości, wręcz banałów. W jednym z esejów zamieszczono odniesienie do początków demokracji, które – jak wynika ze słów filozofa – zdominowane były przez książkę, propagującą idee oświeceniowe i przybliżającą je szerszemu gronu odbiorców. Nie ryzykowałabym jednak stwierdzenia, że u początków demokracji, czyli w starożytności, prym w popularyzacji i kształtowaniu myśli ludzkiej wiodła książka, a raczej przekazy oralne i wizualne. Byung-Chul Han prezentuje swoje myśli w formie podawczej. Jest to raczej wykład skierowany do biernego odbiorcy, gdzie brak jest miejsca na czytelnika, lub raczej odbiorca jest tu potrzebny do pełnienia roli podrzędnej, roli widza. Momentami odnosi się wrażenie, że eseje są raczej strumieniem świadomości autora ignorującego i zobojętniałego na czytelników. To poczucie wyższości, jakie bije z tekstu, w połączeniu z brakiem staranności w utrzymaniu spójności wywodu, spowodowało, że odbieram tekst jako dość przypadkowy i wywołało u mnie duży niesmak.

 

Konsekwencją nietłumaczenia pojęć jest chociażby esej, w którym Byung-Chul Han próbuje dość ostro wejść w polemikę z Michaelem Hardtem i Antonio Negrim, podważając ich teorię rzeszy i Imperium, w której użyli nieaktualnych według niego pojęć klasy i walki między klasami. Autor stwierdza, że rzesza obejmuje wszystkich uczestników systemu kapitalistycznego, przez co tworzy jedyną klasę, której poszczególne jednostki same siebie wyzyskują. Zatem nie ma, według niego, nierówności polegającej na tym, że jedni wyzyskują innych, nikt tutaj nie dzierży władzy. Nie mogę pojąć tego fikołka myślowego, w którym miliarderzy mieliby wyzyskiwać samych siebie – zdaje się, że jednak są oni beneficjentami systemu kapitalistycznego, który tworzą i podtrzymują. Jak miałby wyglądać ten wyzysk w wykonaniu najbogatszych? Na czym miałby polegać? Jeśli nawet mieliby się samowyzyskiwać, to czy profity płynące z bycia wielkim graczem (i wielkim wygranym) systemu nie stanowią o różnicach pomiędzy bogaczami a biedakami, czyli tymi, którzy na to bogactwo pracują? Niestety, odpowiedzi nie dostajemy, pozostaje nam przełknąć to suche stwierdzenie, które być może byłoby zrozumiałe, gdyby filozof wyjaśnił wpierw, z jakiego punktu wychodzi, jak on rozumie przedstawiane kwestie. Nie jestem w stanie przyjąć bez sprzeciwu takich prób usprawiedliwiania biednych multimilionerów.

 

Nie jestem również przekonana, czy osoba wykształcona w kierunku filozofii – nawet z tytułem profesorskim – powinna czuć się utytułowana do głoszenia opinii szkodliwych, niesprawdzonych, a wręcz po prostu dalekich od stanu wiedzy i medycyny, na co pozwolił sobie Byung-Chul Han, pisząc w jednym ze swoich esejów, że „depresja jest przede wszystkim chorobą narcystyczną”. Uważam, że takie stwierdzenia w XXI wieku zwyczajnie nie powinny pojawiać się w tekstach akademików i przechodzić bez echa.

 

Na szczęście były też fragmenty, z którymi się zgadzam. Na pewno książka dała mi do myślenia. Uważam, że mimo wszystko warto ją przeczytać, a być może inni czytelnicy odnajdą w tym zbiorze coś, czego dla mnie w nim zabrakło.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial