Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Okruchy

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Okruchy | Autor: Stanisław Beniowski

Wybierz opinię:

chcę zamieszkać w bibliotece

  „Okruchy” Stanisława Beniowskiego to już trzecia książka tego autora wydana nakładem wydawnictwa Novae Res. W „Nadziejach wiecznotrwałych” pisarz poruszał tematykę wspomnień jako sennego strumienia świadomości, zapraszając na ucztę filozoficzną i refleksyjną. Tym razem nadal pozostawia nas, czytelników, w sferze retrospekcji, ale zmienia optykę – echa pamięci są tutaj zaprezentowane już nie jako ciągłość, ale jako okruchy, na pozór oderwane od siebie fragmenty. Każdy taki okruch stanowi inną opowieść, ale są to cząstki pewnej całości. Pisarz proponuje czytelnikom, aby złożyli te elementy, rekonstruując z drobinek większą historię. Jak sugeruje Beniowski w słowie od autora na początku książki, to czytelnicy mogą samodzielnie zadecydować, w jaki sposób czytać; twórca natomiast podaje cztery możliwości. Po pierwsze, możemy czytać poszczególne „okruchy” – rozdziały – w takiej kolejności, w jakiej zostały zamieszczone na kartach tomu. Po drugie, możemy robić to według numeracji okruchów. Trzecią propozycją jest podążanie za chronologią przedstawionych wydarzeń. I wreszcie czwarta opcja, która zakłada pozostawienie czytelnikom całkowitej swobody w wyborze kolejnych opowieści. Bardzo podoba mi się taki zabieg, polegający na aktywności odbiorców, zachęcający ich do obcowania z książką jako fizycznym obiektem (rozrzucone po całym tomie okruchy można zbierać jak się chce, ale wymaga to odrobiny własnej pracy), z historią jako plastycznym tworem, który czytelnik tworzy na równi z autorem, stając się partnerem w tej grze, częścią przygody, tak samo ważnym współtwórcą jej ostatecznego kształtu. Przypomina to trochę gry paragrafowe, w których sterujemy decyzjami bohaterów, wpływając na bieg wydarzeń i rozwój postaci.

 

A przygoda przedstawione w „Okruchach” jest naprawdę obiecująca, wciąga czytelników w podróż przez czas i przestrzeń zakrojoną z rozmachem. Pięćset lat historii, pięć kontynentów, najróżniejsze spojrzenia na świat, wydarzenia i wreszcie – różnorakie wspomnienia. Wszystko to ma służyć przedstawieniu wielości odcieni życia, które to może mienić się w zależności od wybranego przez nas sposobu patrzenia.

 

Muszę przyznać, że ze względu na jej rozpiętość, w tej książce Stanisław Beniowski spróbował podjąć się naprawdę trudnego zadania jakim jest stworzenie monumentalnego dzieła. Niestety, chociaż książka jest ciekawa i dobrze napisana, to wydaje mi się, że nie do końca udało się autorowi sprostać zadaniu – ale to nic, bo uważam, że warto poświęcić czas, żeby się z nią zapoznać.

 

Na ogromny plus zasługuje z pewnością kreacja wątków. Pomysłowość autora zdaje się nie mieć granic, mamy tu zarówno opowiadania pisane z perspektywy naukowej, jak i takie, w którym poznajemy „myśli” okrucha, nie brak tu także realistycznie przedstawionych bohaterów sprzed wieków. Na wielu kartach znajdziemy tutaj przypisy (niekiedy bardzo rozbudowane) objaśniające co trudniejsze zagadnienia, co nie jest obecnie często spotykane, kiedy obcujemy ze współczesną literaturą piękną.

 

Zdecydowanie nie można odmówić Stanisławowi Beniowskiemu erudycji. Wielokrotnie podczas czytania miałam wrażenie, że historie są przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, forma dopracowana i dopięta na ostatni guzik, a język niezwykle wyszukany, przez co odnosi się wrażenie bycia uczestnikiem świetnie prowadzonej gawędy.

 

Tutaj jednak pojawia się pierwszy z moich dwóch zarzutów do „Okruchów” – język był tak kwiecisty, że momentami miałam wrażenie, że jest aż zbyt wyszukany. Nie jestem fanką takich ozdobników, uważam je za zbędne, męczące i zazwyczaj mające na celu jedynie wprowadzić udziwnienia, tak jakby autor chciał olśnić czytelników swoim zasobem słów.

 

Mój drugi zarzut to naszpikowanie opowiadań delikatną erotyką z wąsikiem. Trochę niedzisiejsze opisy igraszek przy zinfantylizowaniu kobiecych postaci, okraszone popisami językowymi autora dla współczesnego odbiorcy trącą jednak myszką, przez co miałam wrażenie, że – no właśnie – słucham gawędy lekko sprośnego wujaszka.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial