Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Ostatnia Kolonia. Jednostka Przeciw Imperium

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Ostatnia Kolonia. Jednostka Przeciw Imperium | Autor: Philippe Sands

Wybierz opinię:

chcę zamieszkać w bibliotece

  Philippe Sands, autor książki „Ostatnia kolonia. Jednostka przeciw imperium”, to wybitny prawnik, którego specjalnością jest prawo międzynarodowe. W swojej karierze przemawiał przed wieloma obliczami największych sądów i trybunałów, zajmujących się między innymi kwestiami dotyczącymi praw człowieka. Postanowiłam zacząć swoją recenzję od tego bardzo krótkiego nakreślenia jego sylwetki, ponieważ jest on autorem kilkunastu książek, z czego trzy zostały wydanie w Polsce, a jest to według mnie o tyle istotne, że po książce napisanej przez osobę zajmującą się na co dzień prawem raczej spodziewałabym się twórczości ściśle prawniczej, posługiwania się suchymi faktami, ekskluzywnie prawniczą terminologią, odniesień do jakichś nieznanych mi paragrafów w enigmatycznych kodeksach – czyli wszystkiego tego, co mogłoby mnie zanudzić na śmierć i zniechęcić do czytania. Dlatego też ze sporą obawą sięgałam po tę książkę, ale że tematyka jest mi bardzo bliska, postanowiłam jednak zdobyć się na odwagę – i nie żałuję!

 

Philippe Sands w „Ostatniej kolonii” przedstawia interesujące, ale – co najważniejsze – podane w sposób przystępny historyczne i prawne zawiłości procesu dekolonizacji na przykładzie sprawy archipelagu Czagos, którego mieszkańcy zostali wysiedleni jako „robotnicy sezonowi” ze swoich ojczystych ziem, aby Wielka Brytania i USA mogły stworzyć tam bazy wojskowe. Co ciekawe, tytułową „jednostką” nie jest ani jakiś bezosobowy twór prawny, ani też sam autor, tylko Liseby Elysé, przymusowo przesiedlona mieszkanka jednej z wysp. Dzięki takiej zmianie percepcji, Sandsowi udało się przenieść siłę ciężkości tekstu z konfrontacji pomiędzy państwami na nieco inną płaszczyznę, ukazując tych, o których naprawdę chodzi; tych, którzy ponieśli najdotkliwsze konsekwencje kolonizacyjnych układów między mocarstwami – zwykłych-niezwykłych ludzi. Prawnik pokazuje tym samym, jaki wpływ ma prawo na ludzi, jak często jest ono ustanawiane przez osoby, które nie znają lub ignorują realia życia w danym miejscu, z pominięciem dobra mieszkańców, kierując się jedynie własnym interesem. Szokujący jest już sam fakt, że trybunały zajmowały się roztrząsaniem takich kwestii, jak to, czy ludzie mają prawo do samostanowienia, czy mogą wrócić do swoich domów i czy te domy w ogóle należą do nich.

 

Philippe Sands demaskuje mechanizmy działania kolonialnych imperiów – odsłania cały system wraz z jego pryncypiami, a uważni czytelnicy mogą odnieść opisane zdarzenia do innych, które są im znane – naprawdę, historia się powtarza, a sposoby działania hegemonów usiłujących kurczowo trzymać się władzy są niemal identycznie niezależnie od współrzędnych geograficznych. Autorowi udało się obnażyć pazerność ekspansjonistów wraz z całą siatką rozległych układów, budowanych przez nich od dekad aby wspierać interesy, które są ważniejsze, niż to, że popełniana jest zbrodnia przeciwko ludzkości. Widzimy więc, w jaki sposób do prowadzenia politycznej gry i wywierania wpływu na decyzję niezawisłych organów wykorzystywana jest siła i koligacje, a także prestiż i uprzywilejowana pozycja, jakimi mogą cieszyć się silne państwa na arenie międzynarodowej. Zostaje też przedstawiona reakcja na decyzje i zalecenia, które nie są po myśli imperiów, czyli brak respektowania decyzji sądów i ignorowanie ich postanowień.

 

Wszystko to pokazuje, że kolonializm nadal trzyma się mocno, a wielkie mocarstwa nie są specjalnie skłonne do rezygnacji z zaanektowanych terenów. Książkę czyta się świetnie i łatwo, mimo trudnej tematyki. Kwestie zaprezentowane w niej przez Philippe’a Sandsa pozostają nadal aktualne i bardzo ważne. Sprawa archipelagu Czagos toczy się od ponad pięćdziesięciu lat, a jednak pozostaje mało znana, co też rodzi pytania – czemu? I czy komuś zależy na tym, aby jej nie nagłaśniać?

 

To, co mi się nie podobało w „Ostatniej kolonii” to zdecydowanie za małe, czarno-białe zdjęcia, na których trudno czegokolwiek się dopatrzyć. Mam też mieszane uczucia co do okładki, bo na pierwszy rzut oka przywodzi na myśl raczej książkę z gatunku science-fiction.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial