Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Wściek

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wściek | Autor: Magdalena Salik

Wybierz opinię:

chcę zamieszkać w bibliotece

  „Wściek” Magdaleny Salik to książka o nietypowej, ale interesującej tematyce. Ciężko jest ją określić jednym słowem, wsadzić do jednej szufladki danego gatunku, ponieważ mamy tutaj i elementy science-fiction i thrillera klimatycznego z wątkami ekologicznymi, w którym nie do końca wiadomo, kto jest kim, kto stoi za całą intrygą i co tak naprawdę się dzieje. We „Wścieku” nie ma tego, czego najbardziej nie lubię w science-fiction, czyli zbytniego oderwania od rzeczywistości, braku powiązania z czymś realnym, co dawałoby powieści wiarygodności. Ciężko jest mi wczuwać się w historie fantastycznonaukowe, kiedy cały świat jest tak abstrakcyjny, że potrzebowałabym oddzielnego podręcznika, poświęconego na przedstawienie samych praw rządzących danym uniwersum. Na szczęście w przypadku „Wścieku” nie ma tego problemu, ponieważ akcja dzieje się we wcale nieodległej przyszłości. Ludzie w kwiecie wieku pamiętają wydarzenia nam współczesne, zdaje się też, że w którymś momencie padła data 2040. Szczególnie rozbawiło mnie to, że bohaterowie nadal narzekają – zupełnie jak my – na „ten nowy, kosmiczny internet”, który miał być superszybki i ultraprzepustowy, a zawiesza się i jest uzależniony od zewnętrznych czynników zupełnie jak ten, z którego korzystamy obecnie.

 

Mimo, że to science-fiction i mamy tutaj na przykład naukowczynię, której z pomocą pieniędzy najbogatszego człowieka na świecie udało się zakończyć projekt polegający na wskrzeszeniu mamutów i już chce celebrować wielki sukces, a także ma chrapkę na przywrócenie do życia kolejnych wymarłych stworzeń, to przedstawione problemy nie są wyjęte z kapelusza. Wręcz przeciwnie, autorka w przemyślany sposób prowadzi historię, przedstawiając kwestie, które dla kogoś, kto śledzi to, co dzieje się obecnie ze światem, będą brzmiały niezwykle aktualnie. Ten prawdopodobny scenariusz rozwoju wypadków jest zarówno pasjonujący, jak i przerażający.

 

Początkowo akcja jest dynamiczna, ale nie szaleńczo szybka, co zaliczam na kolejny duży plus, bo ciężko mi śledzić zbyt błyskawicznie rozwijającą się akcję na początku powieści, gdzie muszę poznać i zapamiętać bohaterów oraz przyzwyczaić się do stylu, w jakim została napisana dana historia. Dodatkowo, we „Wścieku” Magdalena Salik przedstawia dość liczną grupę postaci, więc w połączeniu z nagromadzeniem informacji i wartką akcją mogłoby się to skończyć chaosem nie do ogarnięcia. Na szczęście czytelnicy wprowadzani są w fabułę stopniowo, w sposób wyważony, umożliwiający „rozgoszczenie się” w świecie i zanurzenie się w nim.

 

Bohaterowie, mimo że liczni, są wyraziści, chociaż osobiście chciałabym, żeby czytelnicy dostali więcej wiadomości o tym, jakie wydarzenia z przeszłości ukształtowały postacie, co na nie wpłynęło, jak sobie z tym poradziły i co je motywuje. Mamy tutaj grupę nieprzeciętnych naukowców i hakerów, aktywistów ekologicznych, agentów, czarne charaktery i dziewczynę z pieskiem, która rezygnuje z obiecującej kariery, aby parzyć kawę, a która zrządzeniem losu dziedziczy fortunę i może wpłynąć na kształt świata, realizując swoje marzenia o lepszym jutrze.

 

Jedyna moja uwaga wiąże się z jedną z głównych postaci. Odniosłam wrażenie, że postać Dagana Talbota, radykalnego ekoaktywisty miała być antybohaterem, niesympatycznym wiecznym chłopcem. Dagan ma wiele wad, porzucił karierę, żeby poświęcić się działaniom prośrodowiskowym, czego nie może darować mu prawie była żona, Marie, a to właśnie z jej perspektywy głównie oceniane jest jego postępowanie. Jego postać jawi się jako samolubny narwaniec, w gorącej wodzie kąpany hedonista, narcyz i oportunista, spragniony sławy i lajków duży dzieciak zapatrzony w telefon, gotowy poświęcić wiele dla zdobycia rozgłosu, zgadzający się na wywiad dla dużej stacji nawet wtedy, gdy wokół niego trzęsie się ziemia. Właśnie przez to, że jego obraz przefiltrowany jest przez przekaz Marie, łatwo może nam umknąć fakt, że Dagan nie robi tego wszystkiego jedynie z próżności, ale żeby nagłośnić problem. Pod tą warstwą zobaczymy głęboko przejętego i oddanego sprawie aktywistę, który wierzy w swoją misję i cel, chce trafić z nimi do jak największej liczby osób, przez co wielu wydaje się być szurniętym radykałem, kolejnym ekoświrem, który panikuje, bo lód się topi.

 

Końcówka powieści jest tak emocjonująca i budowana w tak przemyślany sposób (łącznie z cliffhangerem na końcu jednego z rozdziałów), że przewracałam z niecierpliwością kartki, żeby jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Natomiast to, co trochę wybiło mnie z rytmu i nie do końca mi się spodobało, to kilka ostatnich stron pisanych z perspektywy „my”, które mają pokazywać, co dalej, są takim nie do końca happy endem, ale nie porządkują wątków ani nie rzucają innego światła na wydarzenia. W efekcie pozostajemy z zakończeniem ni to otwartym, ni domkniętym, ale niespecjalnie pobudzającym do snucia własnych przypuszczeń czy refleksji.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial