A Miało Być Tak Świetnie Jakub Filip de Wojtach

Wybierz opinię:

Palanee

Pisząc o beznadziei naszego kraju, jak i przeciętnym, szarym życiu Polaków bardzo łatwo popaść w banalność i moralizatorstwo, które może szybko odbić się czkawką. I to z bardzo niemiłym posmakiem. Jednak droga, którą obrał debiutant – Jakub Filip de Wojtach, okazała się interesująca, a jego obraz społeczeństwa niezwykle trafny.

 

Powieść „A miało być tak świetnie" to gorzka analiza osób, które wychowały się w świecie PRL-u, a swe dojrzałe życie prowadzą już w wolnej Polsce, gdzie kapitalizm chwycił w swe łapska młode pokolenie. Zaglądamy przez dziurkę od klucza i podglądamy Tomka Bromskiego, osobnika i specyficznego, i dobrze charakteryzującego świat, w którym się obraca. Bo ten ów mężczyzna, główny bohater, zbliża się do pięćdziesiątki i pracuje w specyficznej, ale jakże oryginalnej agencji „Dioznizos". Tu, wydawałoby się osoby skazane już na niebyt i margines społeczny, odnalazły nie tyle nowe zajęcie, co możliwość wykorzystania swych nadzwyczajnych umiejętności do pochłaniania hektolitrów alkoholu wszelakiego rodzaju. Czym dokładnie zajmuje się agencja, warto przeczytać w książce, gdzie autor na wybranych klientach, jak i samej historii powstania, tłumaczy reguły gry.

 

Jednak tematem przewodnim nie jest praca w agencji, a życie jakie toczy Tomek. Życie, które po dwudziestu tłustych latach, przyniosło mu na barki brak gotówki, odejście żony, brak mieszkania i... alkoholizm. Ten ostatni łączy prawie wszystkich pracowników agencji (prócz seksownej „sekretarki" i potężnego kierowcy) i to on sprowadza na nich zarówno błogie chwile, szum w głowie jak i wiele nieszczęść. To on sprawia, że zamiast iść do przodu, stoją w miejscu i próbują tłumaczyć się przed światem ze swoich słabości. Jakub Filip de Wojtach wprowadza nas w świat ludzi, którzy lata świetności mają już dawno za sobą i którzy na dobre oddali się nałogowi. Pisarz przedstawia nam drogę, którą musi pokonać Tomek, by ten zrozumiał, że nie należy pozostawiać życia własnemu biegowi, tylko należy w nim aktywnie uczestniczyć. Jak jednak z problemem poradzi sobie Tomek, a jak jego przyjaciele – musicie sami się dowiedzieć.

 

Dominuje nostalgia, smutek za minionymi latami i wniosek, że łatwo szczęśliwe chwile przepuszczamy przez palce. Jak więzi człowieka alkohol i jak wyniszcza jego, jego rodzinę, najbliższych. Poruszamy się po wspomnieniach, teraźniejszości, a nawet uczestniczymy w spisku. Niemal każdy element życia bohaterów (tych najważniejszych, rzecz jasna) poznajemy bliżej. Dowiadujemy się, co ich ukształtowało i w jaki sposób miało to wpływ na ich dzisiejszą sytuację. Pierwsza część książki wprowadza nas powoli w świat życia Tomka i pracy agencji, uwypukla samotność i nieszczęście głównego bohatera. Druga część to wartka akcja, spisek i emocje. Tak, by rozruszać nieco czytelników. W trzeciej przychodzi uspokojenie skołatanych nerwów i obniżenie pulsu. Plus świetne zakończenie, które zaskakuje i na całe szczęście nie streszcza nam dalszych losów bohaterów. Być może lekko oderwane od rzeczywistości, ale dla mnie było to mocne podsumowanie, dające do myślenia.

 

Pomijając samą końcówkę, trzecia część, przemawia do mnie najmniej. Bo choć spisek może wydawać się równie nierealny, sam w sobie uatrakcyjnia lekturę oraz pokazuje prawdziwe oblicze Tomka. Ostatnia część nie przemawia do mnie, gdyż problemy opisane są mi bliskie i nie wierzę w taką kolej rzeczy, jaką zaprezentował Pan Jakub. Zbyt łatwo, zbyt prosto, zbyt sielsko.

 

Przez strony powieści przewija się nie tylko historia Tomka, ale i miasto – Wrocław. Wraz z Bromskim odwiedzamy kawiarnie, restauracje, knajpki. Chadzamy ulicami i słuchamy dźwięków muzyki, której świetność (podobnie jak i życie bohaterów) dawno przeminęła. Autor faszeruje nas licznymi nazwiskami, tytułami, cytatami – nasyca książkę życiem. Czyta się przyjemnie, choć nie bezmyślnie. Jedynym niemiłym przerywnikiem w spacerach, są liczne literówki, błędy ortograficzne, pomylone końcówki. Korekta woła o pomstę do nieba! Oj, zdecydowanie osoba odpowiedzialna za wyłapanie błędów musiała przysypiać przed komputerem.

 

Na sam koniec muszę wspomnieć o okładce robiącej piorunujące wrażenie. Dawno nie widziałam tak dobrze dobranej, która przyciągałby wzrok i jednocześnie oddawała tak dobrze treść książki. Autorem projektu jest Pan Maciej Hoffman, artysta z Wrocławia. Okładka jest najlepszym podsumowaniem tego, czego możemy spodziewać się po „A miało być tak świetnie".

 

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

A Miało Być Tak Świetnie

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)