Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Gra W Rasy

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Gra W Rasy | Autor: Przemysław Wielgosz

Wybierz opinię:

Ola1977

  Najpierw przyciągnął mnie tytuł. Później przeczytałam opis i rozważania na temat ekonomicznych podstaw ksenofobii, różnych twarzy rasizmu: niewolnictwa, pańszczyzny, kolonializmu, imperializmu wzbudziły moje zainteresowanie. Wreszcie wzięłam egzemplarz do rąk i przyjrzałam się okładce. Nieokreślony wzorek okazał się multiplikowanym wizerunkiem spętanych niewolników. Tył natomiast skrywał plan statku niewolniczego z końca XVIII wieku, który w ładowniach mieścił nawet pół tysiąca skutych kajdanami nieszczęśników. Wnętrze książki mnie nie rozczarowało.

 

Przemysław Wielgosz zabiera czytelnika w przerażającą, ale fascynującą podróż przez wieki i poglądy. Mnoży fakty, wydarzenia historyczne, szuka korzeni rasizmu w przekonaniu, że to kapitalizm zaczął wykorzystywać Innych, by wyzyskiwać tak naprawdę wszystkich. Tu właśnie INNOŚĆ staje się kluczowym słowem. Tę inność tropi autor chociażby w rabacji galicyjskiej, zrywie „czerniawy”, czyli tłumu zbuntowanych chłopów, innych przecież niż uprzywilejowana szlachta. Sporo miejsca poświęca autor rozważaniom na temat tego, czy „urodzeni do cepa i sierpa” mogą być przyrównani do niewolników. Badacze pańszczyzny spierają się nadal, ale nie da się ukryć, że był to system nieludzki, a i sama nazwa (chłop pochodzi od ruskiego chołop, czyli niewolnik!) wskazuje, że rozważania nie są wyssane z palca.

 

Kiedy szukać początku rasizmu? Może w 1492 roku, gdy upadła Grenada, a traktat pokojowy zapewniający równe traktowanie muzułmanom, żydom i chrześcijanom okazał się bezwartościowym papierkiem. Chwilę później pojawiła się doktryna limpieza de sangrie, podkreślająca wagę czystości krwi, a stąd już tylko krok do potworności.

 

Handel żywym towarem, ta waluta białego świata, najpierw był domeną Hiszpanów i Portugalczyków, później ochoczo dołączyli Holendrzy, Francuzi i Anglicy. Kolonializm z jednej strony skupiał się na eksploatacji ekonomicznej i podporządkowaniu politycznym, z drugiej – na osadnictwie połączonym z ludobójstwem. Jak to możliwe, że cywilizowany, chrześcijański świat na ogromną skalę mordował Innych? Skoro Kościół hiszpański zastanawiał się, czy rdzenni Amerykanie mają duszę, to o czym my rozmawiamy? Dorzućmy do tego statki z XVIII wieku, na pokładach których śmietanka towarzyska i kulturalne pogaduszki, a pod pokładem skuci niewolnicy. Nawet wielcy tego świata – Wolter, Monteskiusz czy Rousseau albo w ogóle nie potępiali rasizmu, albo robili to w bardzo oględny sposób…

 

Przemysław Wielgosz zajmuje się też migracjami, tanią siłą roboczą, wspomina nawet o swoistym targu niewolnic na krakowskim Rynku początku XX wieku. Kim bowiem, jeśli nie niewolnicami, były służące, oglądane jak kawałki mięsa, pozbawiane często własnych imion, żeby właścicielkom, przyzwyczajonym do jakichś wcześniejszych Kaś czy Maryś, się nie myliło? Te nieszczęśnice, bez praw, zarabiające grosze, często wykorzystywane ekonomicznie i seksualnie – też były Inne.

 

Sporo fragmentów tej książki mnie zszokowało. Na przykład liczby związane z eksterminacją w koloniach. Wolne Państwo Kongo, prywatna własność króla Belgów Leopolda II, było wielkim obozem pracy, w którym życie straciło od 5 do 15 milionów osób! Albo obozy zagłady założone w Namibii przez Niemców, w 1904 roku pochłonęły 80 tysięcy istnień ludzkich… Nie mogę też zapomnieć wypowiedzi Ernesta Renana o rasie semickiej: „rasa ta […] ma się tak do rodziny (ras) indoeuropejskich, jak rysunek zrobiony ołówkiem do obrazu olejnego”. Trudno to nawet skomentować.

 

Czytałam tę świetną pozycję mając w pamięci „Jądro ciemności” Josepha Conrada. Tam nasz rodak wspaniale zarysował kontrasty: natura – kultura, Biali – Czarni, Europa – Afryka. Pokazał przekonanie o wyższości i bezkarności Europejczyków, przekonanie, że Inny to zawsze gorszy. Przemysław Wielgosz tę literacką straszną wizję rozwija i tłumaczy jej zgniłe źródła, opierając się na dokumentach i stosie materiałów, mnożąc tematy, których tu podałam tylko garstkę. Trudna to lektura, ale mam wrażenie że obowiązkowa.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial