Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Katalizator Śmierci

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Katalizator Śmierci | Autor: Al Empvill

Wybierz opinię:

chcę zamieszkać w bibliotece

  Opis na okładce sprawił, że po lekturze „Katalizatora śmierci” autorstwa osoby podpisującej się pseudonimem Al Empvill spodziewałam się dużo więcej, niż finalnie otrzymałam. Na wstępie chyba warto jednak zaznaczyć, że mamy tutaj do czynienia z książką wydaną jako self-publishing, czyli w procesie, w którym nie bierze udziału tradycyjnie pojmowane wydawnictwo, a zatem większa odpowiedzialność za kształt powieści spoczywa na samym autorze (choć niektóre firmy wydawnicze zajmujące się samopublikacjami oferują pakiet usług takich jak np. korekta tekstu).

 

Muszę przyznać, że zaciekawił mnie pomysł na fabułę tej powieści – na świecie pojawiają się zjawiska paranormalne i wszelkiego rodzaju anomalie, ludzie giną w nietypowych okolicznościach, np. dławiąc się krwią (jak się okazuje, nie własną) czy też zjedzeni przez owady. Najwięcej tego typu wydarzeń kumuluje się wokół głównej bohaterki, nastolatki, która za sprawą jakiejś nadprzyrodzonej siły nagle nabywa umiejętność włamywania się do aut, prowadzi je tak, że pozazdrościłby jej tego najwytrawniejszy kierowca rajdowy, a przy tym potrafi z zimną krwią wymierzyć sprawiedliwość złoczyńcom. Niestety, te wydarzenia doprowadzają ją niemal na skraj załamania nerwowego; zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że osoby, z którymi łapie kontakt i stają jej się w jakiś sposób bliskie, nagle przepadają bez wieści.

 

Powieść podzielona jest na rozdziały, w których poznajemy poszczególne postaci i ich moce, inspirowane plagami egipskimi. Mamy więc między innymi dużo krwi, mięsożerne owady, pękające wrzody i oślizgłe żaby – to wszystko atrybuty swoistego panteonu anty-superbohaterów, którzy sami siebie nazywają „Nosicielami”.

 

W mojej opinii o ile pomysł na historię brzmi dobrze i mógłby spodobać się pewnie nieco starszej młodzieży, zafascynowanej grami komputerowymi, mangą i muzyką alternatywną (do których to osoba autorska robi wiele odniesień), o tyle wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Miałam wrażenie, że początkowe rozdziały są lepiej poprowadzone i przemyślane, ale im dalej brnęłam w lekturę, tym bardziej przewidywalna i schematyczna stawała się ta opowieść. Postaciom zdecydowanie brakuje głębi i charakteru, ale to jestem w stanie zrozumieć – w końcu ważniejsza jest tutaj sama historia, a nie rozbudowana analiza psychologiczna.

 

To, na co moim zdaniem najbardziej cierpi ta książka, to język i pewne nieścisłości fabularne – pierwszy problem utrudnia odbiór, drugi natomiast świadczy o nieprzemyśleniu do końca wszystkich kwestii i zamotaniu osoby autorskiej w całej narracji. Momentami miałam wrażenie, że czytam książkę, która była napisana oryginalnie w innym języku, ale została wrzucona w jakiś słaby internetowy translator (nie znalazłam informacji o tłumaczu) – zdania skonstruowane są dziwacznie, czasem zupełnie tracą sens i pojawiają się nieadekwatnie do opowieści – coś tu się zwyczajnie nie klei.

 

Druga sprawa to niedopasowanie języka do sytuacji – kiedy mamy do czynienia z dialogiem, w którym jedna z postaci relacjonuje przebieg dnia, posługuje się ona tak kwiecistymi, rozbudowanymi zdaniami, wypełnionymi ozdobnikami, że nie mogłam powstrzymać śmiechu: przecież wszyscy dążymy do tego, żeby w mowie potocznej nasz komunikat był jak najbardziej bliski poezji, wcale nie chodzi nam o to, żebyśmy zostali przez odbiorcę zrozumiani. Nie mówimy „kup mleko po pracy”, tylko „po spełnieniu codziennych obowiązków zaopatrz swoją rodzinę w biały płyn, dar krowiej matki dla jej cielęcia, który w swojej szczodrości natura pozwala i nam, ludziom, spożywać”.

 

Kolejną sprawą, która zadziałała na mnie jak czerwona płachta na byka było opisywanie wyglądu głównej bohaterki ze szczególnym uwzględnieniem rozmiaru biustonosza – ta informacja była najwidoczniej bardzo istotna dla fabuły, ponieważ rozmiar 75C pojawia się na kartach powieści kilka razy. Jest taki fenomen, który internet określa mianem „men writing women” (być może zatem już wiemy, jakiej płci może być skryty za pseudonimem autor), kiedy to autorzy tworzący postacie kobiece skupiają się w detalach na ich wyglądzie i ponętnych cechach, a kwestie charakteru i przeżyć schodzą na dalszy plan. Efekt jest zarówno odpychający, jak i komiczny – tutaj dodatkowo dlatego, że autor opisuje nastolatkę.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial