Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Nigdy Nie Byłaś Żydówką. Sześć Opowieści O Dziewczynkach W Ukryciu

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Nigdy Nie Byłaś Żydówką. Sześć Opowieści O Dziewczynkach W Ukryciu | Autor: Anna Bikont

Wybierz opinię:

Ola1977

  Anna Bikont dała się poznać jako niestrudzona badaczka historii żydowskich i polsko-żydowskich. Jej wstrząsające „My z Jedwabnego” czy „Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie” czyta się ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach. Nie inaczej jest z ostatnią książką, w której autorka pochyla się nad losami sześciu dziewczynek, które doświadczyły wojennych potworności tylko dlatego, że były Żydówkami.

 

„Strach, głód, strach, ktoś umierał, ktoś nie wracał”. Porażająco podobne są te opowieści, te dziecięce relacje, które świadczą o bagażu emocji i doświadczeń za ciężkim nawet dla osoby dorosłej. W tych historiach sporo jest wątków pobocznych, sporo wyliczeń śmierci, która wtedy wszędzie wokół, tych przyjaciół, którzy zginęli, bo nie biegli zbyt szybko, bo byli tak głodni, że zapomnieli o strachu, bo wracali po braci lub siostry i zostawali na wieczność w naprędce wykopanym grobie.

 

Elżunia, Blima, Janka, Dorka, Małka, Irena. Sześć dziewczynek, które przetrwały wojnę, bo miały trochę szczęścia, trafiły na ludzi, w których było odrobinę więcej dobra niż zła, miały więcej woli życia. Po wojnie ich losy potoczyły się różnie. Jedne odcięły się od przeszłości, inne przeszłością żyły do końca.

 

Pierwsza bohaterka znana jest wszystkim, którzy mają za sobą lekturę „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall. Tam Marek Edelman mówi o Elżuni, że „była piękna i mądra. A potem popełniła samobójstwo”. Z kart książki Bikont rzeczywiście spogląda na nas piękne dziecko, a później równie piękna nastolatka i kobieta. Ukrywana w klasztorze, później przerzucana jak worek kartofli między lepszymi i gorszymi ludźmi, trafiła w końcu do USA. Różne imiona i nazwiska, ukrywanie tożsamości – to musiało mieć konsekwencje. Elżunia nie wiedziała, kim tak naprawdę jest, a z takimi wątpliwościami trudno jest żyć.

 

W innych opowieściach powtarzają się nieustannie: strach, głód i kryjówki, które nie dawały nawet złudnego poczucia bezpieczeństwa. Ukrywanie się w oborze, w odchodach krów, bez możliwości umycia się. Samotność, bo cała rodzina zginęła, często na oczach przerażonej dziewczynki. Wspomnienia martwej matki, której wyłamano palce, by zedrzeć pierścionki i wyrwano złote zęby, prześladuje później w snach. Łapówki, które powstrzymywały oprawców. Szantaże, które pozbawiały ostatnich pieniędzy. W opowieściach przewijają się Polacy, którzy poratowali pajdą chleba, czasem noclegiem, często jednak przeganiali albo przymykali oczy, gdy sąsiedzi prowadzili małe żydowskie dzieci, by zabić je strzałem w tył głowy i pochować szybko gdzieś na skraju pola. Te fragmenty czyta się bardzo trudno. Bo tak jak to, że Polacy bali się o życie swoje i własnych dzieci naprawdę łatwo zrozumieć, tak tych, którzy polowali i mordowali – zrozumieć się nie da. Były też rodziny, które pomagały za pieniądze, ale traktowały żydowskie dzieci jak swoje, a gdy pieniądze się kończyły – nie ustawały w pomocy. Po latach jedni Polacy otrzymywali medal „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, inni pozostawali bezkarni, mimo że mieli sporo niewinnej krwi na rękach.

 

Sporo tu jest wstrząsających opowieści, relacje dzieci działają na emocje bardziej niż wspomnienia dorosłych. Zaskakujące były dla mnie niektóre powojenne decyzje i doświadczenia bohaterek. Większość z opisanych dziewczynek do końca życia miała problemy z własną tożsamością. Tak bardzo wdrukowało się w świadomość ukrywanie pochodzenia, że i w wolnym świecie trudno im było przyznać się do tego, że są Żydówkami. Bo się bały, bo to budziło wspomnienia, które powinny być uśpione, bo nie wiadomo, czy otoczenie by je zaakceptowało. Smutne to bardzo.

 

Książka Anny Bikont jest lekturą trudną, ale obowiązkową.

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial