Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Anioł Śmierci Z Kilku Stron

Kup Taniej - Promocja

Additional Info

  • Autor: Antoni Kroh
  • Gatunek: Historia
  • Liczba Stron: 232
  • Rok Wydania: 2023
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788324411436
  • Wydawca: Iskry
  • Oprawa: Twarda z obwolutą
  • Ocena:

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Anioł Śmierci Z Kilku Stron | Autor: Antoni Kroh

Wybierz opinię:

Doris

       Po „Księdze przeciwko śmierci”, w której Canetti z ogromną powagą i egzystencjalną zadumą podchodził do zagadnień funeralnych, Antoni Kroh mnie oczarował, nie po raz pierwszy zresztą, lekkością pióra i poczuciem humoru, które pozwala lekko zdystansować się do tej, „ostatecznej” w końcu kwestii. A więc i tak można podejść do śmierci i umierania! Przyjrzeć się, jak traktowano te zagadnienia na przestrzeni wieków, przebiec przez ten szmat czasu niczym wicher i porwać co smakowitsze kąski, by je następnie opisać i umotywować w monografii.

 

       Autor jest etnografem z zawodu i z zamiłowania, do tego erudytą, poruszającym się z cudowną swobodą w przestrzeni literatury, historii, obyczaju. Wszystko to zaowocowało nietypową lekturą, która prześwietla „anioła śmierci z kilku stron”, nie warząc nam przy tym nastroju i przypominając, że śmierć jest rewersem życia, czymś na wskroś naturalnym, co warto oswoić i zaprzyjaźnić, bo „odwracanie śmierci ogonem być może poprawia chwilowo samopoczucie, ale wpływu na bieg wydarzeń nie ma najmniejszego.”

 

       Starość, ten czas niesławny, „starość stęka, bo w niej męka”, również jest nam dana, czy tego chcemy, czy nie. Różne jej odmiany śledzimy biegnąc za krohowymi skojarzeniami. Od hospicyjnej, smutnej rzeczywistości po stoicki dobrohumor księdza Baki, którego autor z uciechą wielką tu cytuje. Bo też i między strofami z Mickiewicza, Kochanowskiego, Stachury, Wojaczka i innych tuzów pióra, poza fragmencikami – perełkami z „Alicji w Krainie Czarów”, ale także z ukazu cara Piotra Wielkiego, przewijają się osobiste wspomnienia, również z dzieciństwa autora, powiedzonka jego babki, nawiązania do wczesnych lektur i oglądanych kiedyś filmów. To bardzo luźne, przepływające swobodnie refleksje, które nasuwają się w związku z głównym tematem, niejednokrotnie dość daleko od niego odbiegając w dygresje, przychodzą i odchodzą, by zrobić miejsce kolejnym. Nie ma więc mowy o nudzie, za to jest wiele zaskoczeń.

 

       Gawędziarz z naszego autora jest przedni, epatowanie swoimi osiemdziesięcioma latami zakrawa tutaj na kokieterię. Spacer z napotkanym staruszkiem po powązkowskich alejkach nastręcza sposobność do przedstawienia całego szeregu arcyciekawych anegdot z życia znanych, warszawskich osobistości, gwiazd sceny, literatury. Ich już nie ma, leżą tutaj niemi, pod płytami z marmuru, lecz pamięć o nich wciąż pozostaje żywa.

 

       Mądrość ludowa również się nie starzeje, jest ponadczasowa. W naszej opowieści pełni rolę wykrzyknika, podkreślnika opowiadanej treści. To, co inni zamieszczają w długich poematach, dramatach, powieściach, wielopokoleniowe doświadczenie potrafi zamknąć w jednym, dosadnym zdaniu, które nie pozostawia wątpliwości co do swoich intencji.

 

       Jako etnografowi, ludowość religijna, obrzędowa, tradycja obecna w kulturze danego regionu, w stroju, w mowie, jest autorowi bardzo bliska i z żalem przychodzi mu godzić się z jej okrawaniem, zanikaniem. Dlatego też owe powroty do dawnych lektur, jak choćby do prozy księdza Jana Kracika, unieśmiertelniającej galicyjską wieś, zwykle łączą się ze wzruszeniem. Bo to jest właśnie prawda, nie Cepelia.

 

       I jakby tak dalej mówić o schyłku, to dotyczy on także literatury i prasy papierowej. W pełni się zgadzam, że e-book nie pachnie i nie szeleści, jest dość bezosobowy, nijaki. Książki zajmują każdy wolny kąt w moim niedużym mieszkaniu. Kiedy przekonałam się, że nie dam rady upchnąć już ani jednej więcej – zaczęłam mimo wszystko zapełniać bibliotekę wirtualną w moim czytniku. Nie ma co grymasić, trzeba iść z duchem czasu. Tym bardziej, że mieszkania nie rozepchnę, a do czytnika wystarczy kupić większą kartę pamięci. Nigdy jednak nie przestanę doceniać papierowych, starannie wydanych cudeniek, z pięknymi ilustracjami, z równymi marginesami odmierzającymi grube lub delikatne niczym mgiełka kartki. Pierwsze co robię, to otwieram tom, przerzucam strony i zagłębiam w nie nos – to on mówi mi pierwszy, czy lektura będzie satysfakcjonująca. Jest moim niezawodnym sommelierem. No, przynajmniej z pozoru tak to wygląda. Trzeba mu przyznać, że w przypadku „Anioła śmierci z kilku stron” również się nie pomylił.

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial