Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Malczewski. Zbliżenia

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Malczewski. Zbliżenia | Autor: Paulina Szymalak Bugajska

Wybierz opinię:

Doris

       Wielką radością napawa naszą redakcję @sztukater patronowanie tak starannie wydanemu i opatrzonemu pięknymi zdjęciami albumowi poświęconemu Jackowi Malczewskiemu. Wydawnictwo Arkady słynie z publikacji przybliżających czytelnikowi polską i światową sztukę. Album ukazał się w arkadowej serii „Zbliżenia”, i choć Malczewski jest pierwszym polskim malarzem przedstawionym w tym cyklu, to z pewnością nie ostatnim.

 

       Autorka tekstu, która z ogromu twórczości malarza zmuszona była wybrać zaledwie część obrazów, bardzo ciekawie łączy ich treść z życiem Malczewskiego, z sytuacją w kraju w tamtym czasie, wyjaśnia symbolikę, z której malarz słynął, dzieli się z nami swoją wiedzą nie tylko z ochotą, ale też w sposób przystępny, biorąc pod uwagę naszą ignorancję i zaledwie intuicyjność w zakresie sztuki.

 

       Z rozwojem talentu Malczewskiego zapoznajemy się chronologicznie, począwszy od namalowania przez niego kopii Stańczyka. Tak, tego Stańczyka ze słynnego obrazu Jana Matejki. Malczewski, jak wielu innych początkujących artystów, zaczynał od kopiowania tych największych, którzy najbardziej onieśmielają, jednak są zarazem wzorcem artyzmu i rzemiosła, ku jakiemu się zdąża. Jeśli mamy się uczyć, uczmy się od mistrzów. Wzruszające są te, nie do końca jeszcze udane, próby 12-letniego Jacka, choć widać już niewątpliwie duży talent. Obserwowanie kolejnych faz rozwoju malarskiego zacięcia, pokonywania trudności w zachowaniu proporcji ciała, wydobyciu jego struktury i trójwymiarowości w zgodzie z kątem padania światła i jego intensywnością, uświadamia nam ogrom pracy, jaką trzeba włożyć, by solidnie podeprzeć kruche, intuicyjne „rusztowanie”, jakim są wrodzone zdolności. Przy okazji autorskich wyjaśnień uczymy się też patrzeć na obrazy, czytać je, rozumieć ich formę, sposób projektowania, rozpoznawać technikę i celowość stosowania konkretnych artystycznych zabiegów.

 

       To fascynujące, móc śledzić stopniowe, choć konsekwentne odchodzenie od wzorców matejkowskich w malarstwie Malczewskiego, jego poszukiwanie własnego stylu, odrębnej drogi, która wyrażałaby jego samego. Przyglądając się poszczególnym obrazom Malczewskiego, także tym znanym mi już wcześniej, jak choćby „Śmierć wygnanki”, której wzruszające piękno nie może nie pozostawić wrażenia, jednocześnie poznając cały interesujący kontekst ich powstawania i symbolikę, nie zawsze przez mnie wcześniej dostrzeżoną, mam poczucie zerwania jakiejś zasłony. Myślę, że to będzie jedna z najważniejszych wartości pozyskanych w wyniku lektury. To całkiem tak, jakby nagle objawił mi się cały szereg dodatkowych możliwości interpretacji, jakbym zyskała szansę podglądu z kamer rozmieszczonych w najrozmaitszych punktach obrazu, przedstawiających mi w dużym zoomie istotne elementy, które później, złożone, tworzą nowe, arcyciekawe, niespodziewane całości.

 

       O to przecież też chodzi, by wpatrując się w reprodukcję, sięgać głębiej, opowiadać sobie historie, wyobrażać zdarzenia, czytać emocje z ludzkich twarzy i tworzyć wyobrażenie relacji między postaciami. Liczy się wszystko; zwrócenie głowy, ułożenie dłoni, rozmieszczenie przedmiotów i ich wzajemne „porozumienie”. Czemu akurat z cienia wyłania się lewy profil, a kolczyk umieszczony w małżowinie usznej rzuca zimny blask, albo też w stronę czego skierowane jest rozmarzone czy gniewne spojrzenie. Artysta zwykle ma dokładnie przemyślaną koncepcję, nic na płótnie nie jest dziełem przypadku, pełni określoną rolę. Nam przypada funkcja detektywa, podążającego za podpowiedziami twórcy, rozmieszczonymi na obrazie. Możemy ułożyć też własną opowieść na podstawie tego, co widzimy. To właśnie nazywam moją przygodą ze sztuką.

 

       Co ciekawe, Malczewski inspirował się poezją romantyczną, jej echa są wyraźnie widoczne w jego twórczości, co dla nas może okazać się dodatkowym smaczkiem i fascynującym wyzwaniem.

 

       Ilustracje na kartach albumu są świetnej jakości, możemy dostrzec na nich wszystkie najważniejsze szczegóły, co w przypadku Jacka Malczewskiego ma niebagatelną wagę. Niesamowite jest bowiem, jak wiele mówią nam twarze postaci, które przedstawia. Są na nich uwidocznione najdrobniejsze uczucia. Jeśli nawet będzie to scena grupowa, nie znajdziemy dwu podobnych obliczy, uczucie strachu, rozpaczy, czy, jak w przypadku cyklu „Rusałki” – wręcz oszołomienia, u każdego z bohaterów jest bardzo intymne, tylko jego, niepowtarzalne.

 

       Swoje credo, najważniejsze wyzwania, jakie stawia przed sobą i przed swoją twórczością, zadanie do wypełnienia, jakie jest winien swojemu talentowi, aby go nie rozdrobnić, nie zmarnować, czyli misję, posłannictwo, choć wiem, że to bardzo podniosłe określenia, Malczewski umieścił na płótnach. Podczas przeglądania kolejnych ilustracji rzuca się w oczy nie tylko coraz pełniejszy kunszt, coraz szersza i barwniejsza wizja artystyczna, ale też każda wątpliwość, zmiana spojrzenia, coraz silniejsza krystalizacja własnej drogi, która rozwija się przed nami pełniejsza i bardziej zdecydowana.

 

       Mamy więc przed sobą ilustracyjną, kolorową, pełną symboli i wskazówek, osobistych fascynacji i chwilowych pobłądzeń, biografię wielkiego malarza, a w jej tle polską historię, ludowość, obyczaj i oczywiście pejzaż, za którym tak wielu tęskniło na emigracji czy wygnaniu. Tworzą one spójną, interesującą całość, mogącą być przyczynkiem do dalszego zgłębiania tematu, a zarazem stanowiącą wizualną ucztę dla ducha i oka.

Uleczkaa38

  JACEK MALCZEWSKI - wybitny artysta, niepokorny i wyjątkowy człowiek sztuki, którego życie i twórczość budzą wielkie emocje nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. I to właśnie jego osobie oraz przede wszystkim jego niezwykłej twórczości został poświęcony wspaniały album Pauliny Szymalak-Bugajskiej pt. „Malczewski. Zbliżenia”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Arkady. Zapraszam was do poznania recenzji tej pozycji.

 

 To wejrzenie w sztukę Jacka Malczewskiego, które przybiera postać niezwykłej, uporządkowanej chronologicznie i odpowiadającej kolejnym okresom życia tego artysty, podróży przez jego malarską twórczość. To właśnie jego obrazy - te początkowe, znaczone często jeszcze naśladownictwem innych mistrzów, jak i te największe na czele z „Melancholią”, „Hamletem Polskim. Portretem Aleksandra Wielopolskiego”, czy też „Błędnym kołem”, idą tu w parze z relacją o zawodowym i osobistym życiu Jacka Malczewskiego, które znaczyły dobre, ale też i złe chwile. I tak też mamy tu oto portret artysty oraz portret jego sztuki.

 

 Sztuka i życie Jacka Malczewskiego, to jednak nie wszystko, gdyż autorka kreśli tu przed nami również fascynujący obraz dziejów drugiej połowy XIX wieku i początku XX stulecia, gdy nieistniejąca Polska zmierza powoli, w bólu i w wielkim trudzie do niepodległości, którą to jednak ten wybitny artysta zdążył się jeszcze krótko nacieszyć. To polityka, społeczne i kulturowe przemiany, codzienność życia, uchwycone w piękny, gdyż zawsze w związku ze sztuką, sposób. I tak też mamy tu kolejny z portretów - historii naszego kraju.

 

 To również wspaniałe świadectwo przemiany Malczewskiego jako artysty, którą obserwujemy na kolejnych dziełach, zmieniających się wraz z upływem lat jego życia, z osobistymi doświadczeniami oraz dojrzałością, gdy inaczej patrzy się już na świat i życie, o czym z czasem przekonujemy się wszyscy. Znakomitym przykładem jest tutaj seria obrazów „Thantos”, powstała na wskutek traumy z uwagi na śmierć matki artysty, jak i następnie jego swoistej fascynacji tą tematyką.

 

 Album ten stanowi dla nas również niezwykle cenną lekcję oceniania, rozumienia i doceniania malarskiej sztuki, gdy oto bazując na kolejnych obrazach Jacka Malczewskiego autorka pomaga nam odkryć w nich to, co one sobą symbolizują, co jest w nich najważniejszym i co chciał przekazać nam przez nie ten wielki artysta. I oczywiście dla znawcy sztuki będzie to być może oczywistością, ale dla zwykłego śmiertelnika - jak moja skromna osoba, ów wykład i pomoc są czymś niezwykle ciekawym, intrygującym i pomocnym.

 

 Najważniejszą rzeczą są tu jednak grafiku malarskich obrazów Jacka Malczewskiego - piękne w każdym calu, niezwykle wyraziste, nasączenie mocnymi barwami, żywe, przypominające oryginalne płótna. To również znakomita skala tych obrazów, jakość papieru i druku, dzięki czemu naprawdę czujemy się tak, jakbyśmy byli w muzeum lub galerii. Do tego trzeba docenić format tego albumu - bardzo duży rozmiar, co pozwala nam dostrzec w tych grafikach wszystko to, co dostrzeżonym być powinno.

 

Pozycja ta stanowi znakomity wybór nie tylko dla wielkich pasjonatów malarstwa i sztuki Jacka Malczewskiego – to rzecz oczywista, ale również i dla wszystkich tych osób, które pragną poznać, odkryć, nauczyć się tej niezwykłej sztuki. I właśnie oto ten niniejszy album umożliwia nam to w doskonały sposób, ukazując z jednej strony postać, życie i wspaniałą twórczość Jacka Malczewskiego, zaś z drugiej przedstawiając magię malarstwa, którą od wieków pasjonuje się ludzkość na całym świecie.

 

Album Pauliny Szymalak-Bugajskiej pt. „Malczewski. Zbliżenia”, to perła na naszym polskim rynku wydawniczym. To wspaniałe dzieło sztuki, biografii, historii, które zachwyca nas swoją wizualną postacią, rzetelnością przekazu oraz wielkimi emocjami, jakie zostały zawarte na stronach tej pracy. I dlatego też z jak największym przekonaniem polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł.

Agnesto

  Nie sposób przejść obojętnie obok tej publikacji - no, po prostu się nie da. i to z dwóch powodów.
Po pierwsze - choćby z racji gabarytów. Nie przeoczysz tej wielkości, a i z ciężarem sobie poradzisz (jakoś).

 

Po drugie - dla MALCZEWSKIEGO i tego, co zrobiło fenomenalne wydawnictwo ARKADY.

 

Ten album, to podróż malarsko-duchowa. Prócz obrazów Malczewskiego są tu też notatki (czasem zaskakujące) o nim samym i jego życiu, o ludziach, którzy w jego życiu odcisnęli piętno lub w jakiś sposób byli ważni. Są i miejsca, w jakich przebywał kształcąc się, czy choćby je tylko zwiedzając. W tekstach jest wszystko o nim, co sprawia, że album chłoniesz. Wnikasz w niego, w osobę malarza i stajesz się kimś innym.

 

W „Zbliżeniach” obrazy ułożono chronologicznie, według ich powstawania, co ułatwia obserwację zmian, jakie w Malczewskim zachodziły. Amator, który stopniowo dojrzewał artystycznie, osiągał perfekcję aż wspiął się na poziom mistrzowski. Siedzisz z nosem w tych kartach i wpatrujesz się w precyzję pędzla, w ujęcie kolorów, czy odbiór przez autora otaczającej go wówczas rzeczywistości. Oczywiście, życie prywatne miało wpływ na jego twórczość - czemu nie trudno się dziwić. Szarpały nim emocje, małżeństwo osiągnęło poziom stagnacji i wręcz nudy. Dwójka ludzi trwała obok siebie bez uczuć. Do tego doszło złe zdrowie, złe myśli i brak przyszłości. Wszystko było, jak to w życiu i to wszystko częstokroć rzutowało na malowane obrazy. A malował i ludzi i przyrodę i sceny religijne. Niebywałe wrażenie robi uchwycenie piekła i nieba na jednym płótnie, które można różnie interpretować.

 

Malczewski był mężem i ojcem trójki berbeci, których trzeba było utrzymać.

 

Malczewski był też kimś, kto czasem potrzebował ucieczki od tego, co życie serwowało.

 

Malczewski był mistrzem pędzla.

 

Długie małżeństwo wypaliło go, coś w nim umarło. Spotkał inną kobietę, uroczą, muzą jakże różniącą się od nieciekawej żony. Malował i ją i ją siebie z nią razem. U jej boku odżył, zmienił się, dał sobie szansę na świeżość i dalsze tworzenie płócien. Uciekał od gnuśności. A obrazy? Obrazy były różne - zarówno tematycznie, jak i gabarytowo. Niczego się nie bał, niczego nie unikał. Swój wizerunek umieszczał na obrazach przeobrażając się choćby w postać Jezusa, czy szykownego eleganta. Malując autoportrety bawił się przekształcaniem własnej twarzy. Nie potrzebował modela, sam nim był.

 

Precyzja pędzla Malczewskiego zachwyca.

 

Jest w tym albumie jakaś magia, która nie tyle, że otumania, to całkowicie pęta. Nurzasz się w tych stronach, podróżujesz, uczysz się dostrzegać szczegóły, o których czytasz z wpisów obok. Uczysz się poniekąd sztuki "czytania płótna". Obcowanie ze sztuką Malczewskiego staje się luksusem samym w sobie. Przyjemnością. Do tego wąchasz świeży druk owej publikacji, co jeszcze bardziej mami.

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial