Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Sprawa

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Sprawa | Autor: Robert Prospektor

Wybierz opinię:

Wanda Rajska

  Krakowski prokurator – Jerzy Jankowiak, zostaje nieoczekiwanie aresztowany. Funkcjonariusze policji odrywają go od obowiązków służbowych w trakcie ich wykonywania, przerywają toczącą się rozprawę i wyprowadzają Jerzego w kajdankach. Następnie przewożą go z Krakowa do Poznania i tam umieszczają w areszcie śledczym. Zszokowany mężczyzna zachodzi w głowę, co mogło być przyczyną aresztowania, analizuje w panice wszelkie prowadzone przez siebie sprawy, ale nie ma najmniejszego pojęcia, co mogło doprowadzić do tej sytuacji. Po wielu godzinach w celi dowiaduje się, o co jest oskarżony. Zarzuty są absurdalne! Można byłoby stwierdzić, że śmieszne, gdyby nie twarde dowody zebrane przeciwko prokuratorowi. Dowody ewidentnie spreparowane i to z niezwykłym wręcz rozmachem.

 

Jerzy spędza kolejne miesiące w areszcie. Może liczyć wyłącznie na swojego przyjaciela z dawnych lat, ale też rywala w zawodzie i w życiu – Norberta, który w ciężkiej sytuacji porusza wszelkimi prawniczymi sznurkami, by Jerzy mógł wyjść na wolność. Wyjście z więzienia to jednak dopiero początek poszukiwań odpowiedzi na mnożące się pytania. Kto do tego doprowadził? Dlaczego? Jak udało się zebrać fałszywe dowody? Jak głęboko sięgają korzenie tej sprawy, bo oczywistym jest, że zamieszane są w niej osoby ze świata władzy, finansjery, ale i mafii. Książka przy okazji głównego wątku porusza i analizuje wiele dodatkowych kwestii – zasad pracy prokuratury, warunków w zakładach karnych, polityki, ekonomii oraz społecznych uwarunkowań wielu spraw i zagadnień, jak chociażby walka z coronavirusem, która zbiegła się z opisywanymi wydarzeniami. Do tego mamy tło w postaci klimatycznego Krakowa oraz rozłożone na czynniki pierwsze osobiste życie głównego bohatera.

 

Uważam, że „Sprawa” miała bardzo duży potencjał i zasadzona została na wyjątkowo ciekawym pomyśle. Jak wspomina autor – opisana historia w znacznej mierze oparta jest na faktach i mówiąc szczerze, jestem naprawdę bardzo ciekawa, w jakim stopniu i na jakich faktach, ponieważ ja o podobnym przypadku nigdy nie słyszałam. Niemniej jednak rozpoczęłam lekturę książki z bardzo dużym zainteresowaniem, mocno zaintrygowana, co będzie dalej.

 

Niestety, w moim mniemaniu książka została niezwykle wręcz przegadana. Ma dokładnie pięćset stron! Uważam, że trzysta w zupełności by wystarczyło. Mamy tu przede wszystkim niekończące się rozważania głównego bohatera na wszelkie tematy, a cały tok jego rozważań wielokrotnie się zapętla, co sprawia, że co chwilę poruszane są te same kwestie i za każdym razem analizowane w niemal dokładnie ten sam sposób. Za którymś razem chciałam wręcz zawołać: ale ja to już wiem, już pięć razy o tym było! Wierzę, że autor chciał wszystko dokładnie wytłumaczyć, natomiast chyba nie uwierzył w inteligencję czytelników, że wystarczająco szybko sami pojmą, co trzeba i wyciągną odpowiednie wnioski. Warto też wspomnieć, że wręcz „książką w książce” były opowieści z celi i dokładnie przedstawione i analizowane sprawy poszczególnych więźniów wraz z historią ich dzieciństwa. W tym momencie miałam wrażenie, że czytam książkę dokumentalną i choć było to bardzo ciekawe, nie wiem, czy było w aż tak szczegółowej odsłonie potrzebne.

 

Koniecznie trzeba zaznaczyć, że odpowiedzi na dręczące głównego bohatera oraz czytelników pytania nie uzyskamy! Przy końcu książki pojawiają się zaledwie pierwsze podejrzenia, co zapewne świadczy o tym, że będzie kolejna część tej opowieści. Opowieści ciekawej, choć jak wspomniałam wcześniej – dla mnie przesadnie rozciągniętej i przegadanej. Wolałabym formę bardziej zwartą, z szybciej toczącą się akcją. Jeśli jednak ktoś lubi wytrwale podążać za rozważaniami głównego bohatera, to znajdzie w tej lekturze coś dla siebie.

upupa_epops

  Podczas trwającej rozprawy w sądzie w Krakowie, funkcjonariusze ABW wchodzą na salę rozpraw, skuwają obecnego tam prokuratora i ciągle ubranego w togę, na oczach współpracowników wyprowadzają z budynku, by następnie przewieźć go na przesłuchanie do Poznania.
Jerzy Jankowiak, czyli aresztowany prokurator dowiaduje się, że jest podejrzany o kradzież kilku milionów złotych w różnych walutach, na co służby mają rzekomo twarde dowody zebrane w trakcie rewizji w jego mieszkaniu. W obliczu tych obciążających faktów, sąd przychyla się do wniosku prokuratury i zasądza Jankowiakowi 3 miesięczny areszt. W sprawie nieokreśloną rolę gra Prokurator Okręgowy z Poznania – były przyjaciel Jerzego, który kilka lat wcześniej wdał się w romans, a następnie poślubił byłą żonę prokuratora Jankowiaka - Kasię. Jerzy po wielomiesięcznym areszcie, rozpoczyna swoje prywatne śledztwo mające mu przynieść odpowiedź na pytanie: kto stoi za intrygą, która doprowadziła do obciążenia go poważnymi zarzutami i osadzenia w areszcie śledczym.

 

Przedstawiona powyżej, w dużym skrócie fabuła brzmi dość interesująco i faktycznie nakreślone wątki nakazują zastanowić się nad tym na ile możliwa byłaby taka sytuacja w świecie rzeczywistym? Można zatem uznać, że pomysł na książkę to jeden z mocnych punktów tej książki.

 

Drugim, niesłychanie ciekawym elementem jest dokładny opis codziennego życia w areszcie i jego smutnych realiów. Autor opisuje niekompetentnych, czasem mściwych czy okrutnych wychowawców, słabą infrastrukturę, brak zaplecza, dzięki któremu osadzeni mogliby w sensowny sposób spędzić czas. Szczegółowo przedstawia absurdy funkcjonowania archaicznej i źle zaopatrzonej biblioteki. Kilkukrotnie podkreśla, że osadzonymi w przypadku aresztu są ludzie bez zasądzonego, a tym bardziej uprawomocnionego wyroku, a więc zgodnie z literą prawa – ciągle niewinni. Pisarz kreśli obraz Jerzego, który ukrywając swoją prawdziwą profesję, jest obserwatorem codzienności aresztu w Poznaniu, a następnie swoje spostrzeżenia notuje kronikarsko w zeszycie. Jako żywo przypomina to pracę badawczą socjologa Marka Kamińskiego, który przez 5 miesięcy prowadził badania poprzez użycie metody obserwacji ukrytej uczestniczącej (badania o charakterze jakościowym). W tym czasie naukowiec udawał osobę względem której toczyło się postępowanie karne i taką historię słyszeli współosadzeni., gdy tymczasem faktycznie prowadził badania. Swoje wywiady i obserwacje oraz końcowe wyniki badania opublikował w wydanej po eksperymencie książce: Gry więzienne. Być może to zainspirowało autora książki?

 

W tym momencie kończą się zalety tej obszernej ponad 500-stronnicowej książki.

 

Styl pisania autora jest iście schizofreniczny: z jednej strony bardzo suchy, narracja prowadzona jest językiem skopiowanym z raportów policyjnych lub sądowych, a raz grafomański – tam, gdzie autor próbuje na siłę stworzyć fragmenty, mające dać oddech czytelnikowi od sprawy kryminalnej i rozpoczyna opisywanie wątków prywatnych, rodzinnych, emocjonalnych czy uczuciowych. Irytujące są wielokrotne powtórzenia tego samego, co sprawia, że czytelnik zastanawia się czy to główny bohater cierpi na problemy z pamięcią, czy może autor, bo nie pamięta, że już to pisał kilku krotnie czy też pisarz chce mieć po prostu pewność, że czytelnik na pewno zarejestrował jakiś fakt. Tak dzieje się w przypadku skądinąd fascynującej miłości do dziecka byłej żony i byłego przyjaciela z którym ta go zdradziła (cóż za szlachetne podejście!) lub w przypadku informowania czytelnika, że ktoś obcy był w mieszkaniu, bo zasady zamykania mieszkania na czas dłuższej nieobecności domownicy mają opanowane. To co rzuca się w oczy, to fakt, że fragmenty dotyczące samej sprawy kryminalnej, wychodzą autorowi nieco lepiej, niż infantylne i kanciaste opisy jego relacji prywatnych. Naocznym przykładem nieporadności stylistycznej są drewniane wypowiedzi bohaterów, nijak nie przystające do mowy potocznej. Apogeum można znaleźć na stronie 444 gdzie wyraźnie widać jak twórca opisuje dyskusję kilku osób. Czy bardziej straszne czy bardziej śmieszne? Nie wiem.

 

A wygląda to mniej więcej tak:

„Twoje wielkie serce i ufność do ludzi zawsze pociągały mnie u ciebie, nie zmieniaj się. Jednak …(i tu następuje kontra, mówiąca jacy są ludzie). Na to małżonek odpowiada: „ Jadziu, twój niepokój jest w pełni uzasadniony. Jednak zgadzam się też z Kaziem. Nie można widzieć wszystkiego w czarnych kolorach”. Dyskusję kończy Jadzia: „Lubię cię i uważam że jest z Ciebie porządny gość, ale teraz odezwałeś się jak dyplomata” i dalej Jadzia wyjaśnia dlaczego …. Tego typu dialogi to po prostu męczarnia dla choćby średnio wyrobionego czytelnika.

 

I grande finale: książka kończy się nagle na stronie 501 niemalże w pół zdania, jakby ktoś autora oderwał od biurka syreną pożarową. Zrozumiałam, że szykuje on drugą część książki, w której sprawa zostanie ostatecznie rozwikłana? A może będą dwie ? Może widzi siebie jako Stiega Larssona i próbuje pisać objętościowo podobnie do szwedzkiego mistrza?

 

No cóż, uważam, że autor podjął dobrą decyzję o pisaniu pod pseudonimem.

 

Czy sięgnę po kolejną część? Po trzykroć nie. Nie dam rady przejść przez kolejne 500 stron tak topornego tekstu, mimo tego, że jestem dość ciekawa tego, kto stoi za próbą wmanipulowania prokuratora Jankowiaka w przestępstwo.

love_book_passion

  „Sprawa" Robert Prospekor to moje pierwsze spotkanie twórczością autora i przyznam szczerze, że od razu zaliczę je do bardzo udanych. Przyznam szczerze, że kiedyś sama marzyłam o zrobieniu prawniczej kariery, niemniej jednak życie, jak to zwykle bywa, pisze swoje scenariusze. I tym razem miało dla mnie totalnie inne plany, a mi jedynie pozostało sięgać po wspaniałe książki, głównie kryminalne, których główni bohaterzy trudnią się prawniczymi zawodami, wcielać w ich rolę i przeżywać razem z nimi ich sprawy. Dlatego też z wielką przyjemnością sięgnęłam po „Sprawę".

 

Jerzy Jankowiak jest wziętym prokuratorem, który w swoim życiu zawsze kierował się prawdą i poprawnym zachowaniem. Przestrzeganie przepisów prawa wydawało mu się zgodne z ludzką naturą. Było dla niego czymś naturalnym, co stosował w swoim życiu każdego dnia i żył w przekonaniu, że inni również tak w swoim życiu postępują. Tym większe było jego zdziwienie, kiedy pewnego dnia został aresztowany, a przyczyna tego czynu dodatkowo nie była mu znana. Zawsze prawy w swych zawodowych poczynaniach, nie potrafił zrozumieć, jak niewinna osoba może tak po prostu zostać aresztowana, dodatkowo bez podania konkretnych podstaw. Właśnie w takich życiowych sytuacjach tak naprawdę poznajemy ludzi, którzy są obok nas. Dowiadujemy się, kto jest naszym prawdziwym przyjacielem, a kto jedynie jest przy nas, bo ma z tego powodu jakieś korzyści. Właśnie o tym przyszło przekonać się prokuratorowi Jerzemu Jankowiakowi, który w pewnym momencie sam już nie wiedział, komu może zaufać, kto jest po jego stronie.

 

Książka intryguje już od pierwszych stron, a budowane przez autora napięcie utrzymuje się z każdą kolejną stroną. Akcja toczy się szybko i zdecydowanie nie możemy się nudzić podczas czytania. Powiem szczerze, że książka zdecydowanie zalicza się do „grubasek", bo liczy sobie ponad pięćset stron, niemniej jednak jak już ją zaczniemy, to sami nie wiemy, kiedy uciekają kolejne strony, a my zmierzamy ku końcowi. Zdecydowanie ja zaliczam ją do tych, których nie odkłada się na bok do momentu poznania zakończenia. Przyznaję, że ja zarwałam nockę, nie mogąc się oderwać od książki. Choć wielu bohaterów, których poznajemy podczas czytania, momentami zmusza czytelnika do doszczętnego skupienia się nad czytaną treścią, aby nie pogubić się, kto jest kim. Dodatkowym dla mnie atutem książki jest malowniczy Kraków, który towarzyszy bohaterom w tle. Uwielbiam to miasto i zawsze chętnie do niego wraca, zarówno w życiu, jak i książkach. Uważam, że jest on idealną scenerią do tworzenia naprawdę dobrych kryminałów.

 

Książka zaintrygowała mnie, tym bardziej że większość faktów w niej przedstawionych została zainspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. A ja po takie książki uwielbiam sięgać. Zawsze prawdziwe wydarzenia przyciągają mnie ze zdwojoną siłą. W tym przypadku momentami trudno uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, niemniej jednak dzisiejsza pogoń za pieniądzem popycha ludzi do wielu nieprzewidzianych decyzji. Świat polityki jest już chyba największą kolebką pogoni za władzą, a co za tym idzie pieniędzmi. Szarego człowieka zdecydowanie może to przytłoczyć. Polityka, pieniądze i narkotyki to trzy czynniki, które jak autor pokazał w książce, prowadzą do zagłady świata, zniszczenia dobrych ludzi. Niestety jest to smutne, ale wszystko wskazuje na to, że również prawdziwe.
Książka to naprawdę dobrze napisany kryminał, który trzyma w napięciu, zaskakuje i szokuje. Dla mnie to świetny tytuł, po który zdecydowanie polecam sięgnąć.

Tysia19

  On, niewinny człowiek czuł się jak kryminalista, kiedy był prowadzony przez dwóch policjantów w mocno uciskających go kajdankach przed sąd. Gdy usłyszał wyrok był jednocześnie zaskoczony i załamany. Jako prokurator z trzydziestoletnim stażem widział wiele, ale w dalszym ciągu nie mógł uwierzyć w to, jak łatwo można zmanipulować dokumenty bazując tylko i wyłącznie na wypowiedziach, które nie mają żadnego poparcia w faktach. Rozprawa trwała najwyżej pięć minut, z czego większość jej czasu była poświęcona przedstawieniu formalności, które zdecydowały, że musi odbyć karę trzech miesięcy pozbawienia wolności.

 

Czy słyszałeś już o najnowszej powieści Roberta Prospektora? Jest to trzymający w napięciu kryminał opierający się na wątkach ekonomicznych i politycznych. Jego tytuł to “Sprawa”. Książka ukazała się 27 kwietnia, nakładem Warszawskiej Firmy Wydawniczej (Wydawnictwo WFW).

 

WFW, czyli Warszawska Firma Wydawnicza powstała w 2008 roku. Ich celem jest łączenie różnych funkcji powiązanych z rynkiem wydawniczym, w tym drukarskim. Firma daje możliwość wydania własnej twórczości w bardzo niskim budżecie. Są członkami Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. O WFW można było przeczytać w między innymi: „Newsweeku”, „Kulturze Liberalnej”, czy „Dzienniku”.

 

W życiu codziennym jesteśmy karmieni papką medialną, przez co często nie zauważamy tego, co tak naprawdę dzieje się wokół nas. Dopiero gdy zostajemy wkręceni w wir spraw, dopiero wtedy zauważamy wszechobecny fałsz i zakłamanie, które nas otacza. Niezależnie od naszych działań i starań stajemy się wrogami świata władzy i finansjery.

 

Jerzy Jankowiak jest prokuratorem z wieloletnim stażem, który niespodziewanie zostaje aresztowany. Problem polega na tym, że nie zna powodu swojego zatrzymania. Z pomocą przyjaciół i najbliższych próbuje się dowiedzieć, co takiego zrobił, że musi teraz ponosić karę. Po kilku miesiącach wychodzi na wolność i wtedy postanawia rozwiązać zagadkę jego zatrzymania, która okazuje się wierzchołkiem góry lodowej.

 

“Sprawa” Roberta Prospektora to polityczno-ekonomiczna mroczna powieść oparta w znacznej mierze na faktach. Opowiada historię prokuratora, którego niesłuszne zatrzymanie jest początkiem dramatycznej historii.

 

Czytając książkę już od pierwszych stron czułam ogromne zaciekawienie. Uwielbiam powieści, w których przedstawiona historia nie jest tylko i wyłącznie fikcją literacką. Za każdym razem, gdy dochodziła do mnie myśl, że to się naprawdę działo, czułam ekscytację pomieszaną ze strachem, że człowiek człowiekowi mógł zgotować taki los.

 

Mimo wszystko, jako lektura powieść jest naprawdę ciekawa, naszpikowana wieloma skrajnymi emocjami. Urzekła mnie w niej skrupulatność z jaką autor opisuje poszczególne wydarzenia, które przedstawia w narracji trzecioosobowej.

 

Zbudowana została z nieco długich rozdziałów z podrozdziałami. Niektóre z nich są bardziej intrygujące, inne to jak dla mnie typowy zapychacz. Na szczęście, tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, a w połączeniu z nagłymi zwrotami akcji, podczas czytania książki nie można się za długo nudzić. Jeśli dodać do tego lekkie pióro, którego czytanie nie sprawiało mi żadnego problemu, to była wręcz przyjemność oddać się twórczości.

 

Postaciami są ludzie z krwi i kości osadzeni w realnym świecie, realnym miejscach. Autor pobieżnie nakreśla ich pod względem fizycznym, za to dokładnie pod względem psychicznym. Emocje bohaterów, a zwłaszcza kluczowej postaci zostały bardzo ładnie uzewnętrznione, dlatego też nie jest trudno utożsamić się z tamtejszym na przykład prokuratorem.

 

Podsumowując: Na samym początku warto wspomnieć, że “Sprawa” Roberta Prospektora to skomplikowana powieść na faktach. Na jej tło składają się wątki polityczne i ekonomiczne, natomiast głównym bohaterem jest prokurator, który próbuje rozwiązać zagadkę swojego aresztowania, które okazuje się mieć drugie, a nawet i trzecie dno.

 

Książka została napisana lekkim piórem, czyta ją się w zadowalającym szybkim tempie. Niestety pojawiają się także tak zwane zapychacze, czyli elementy, które spowalniają przebieg wydarzeń, nie jest ich dużo, ale jednak bywają. Poza tym nie mam zastrzeżeń, dokładnie tego oczekiwałam po tej lekturze - mrocznego klimatu, wartkiej fabuły, uzewnętrznienia emocji postaci, lekkiego pióra. Dla mnie wystarczy. Polecam.  

żuczek75

  Zaraz po wyjściu z sali rozpraw sądu w Krakowie prokurator Jerzy Jankowiak zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jeszcze tego samego dnia agenci transportują go do Poznania, gdzie zostają mu postawione zarzuty związane z napadem na bank. Wydają się one szyte grubymi nićmi pomimo, iż w mieszkaniu prokuratora zostają znalezione pieniądze, które jakoby miały pochodzić z napadu. Sąd daje wiarę dowodom i Jankowiak zostaje tymczasowo aresztowany. Będąc osadzonym ma dużo czasu na przemyślenia nad tym, kto może stać za jego osadzeniem. Wkrótce okazuje się, że ktoś bardzo chce mu zaszkodzić i doprowadzić do jego skazania na długoletnie więzienie.

 

Zabierając się za czytanie tej książki miałem spore oczekiwania. Z opisu na okładce książki można się spodziewać ciekawego i wciągającego thrillera dziejącego się w polskiej rzeczywistości. Niestety moje nadzieje dość szybko zostały sprowadzone na ziemię. Książka, nie należy do najkrótszych. Na pięciuset stronach autor próbuje opisać trudną sytuację, w jakiej znalazł się prokurator Jankowiak, jednak wychodzi mu to bardzo słabo. Na moje oko dziewięćdziesiąt procent książki stanowi narracja, a pozostałe dziesięć to co powinno stanowić jądro tej książki, czyli dialogi. Moim zdaniem jest to fatalny zabieg, który sprawia, że miejscami książkę czyta się bardzo źle. Można odnieść wrażenie, że autor nie do końca wiedział jaką formę ma mieć ta powieść.

 

Innym zupełnie niepotrzebnym elementem są rozdziały, w których autor przedstawia opowieści współwięźniów. Jaki to miało cel? Nie wiem i nawet nie chcę się dowiadywać. Historie te nie są porywające i nic nie wnoszą do fabuły i wydają się być takimi „zapychaczami”, które miały sprawić, że książka będzie grubsza.

 

Identyczny zarzut można postawić rozdziałom, które przedstawiają system penitencjarny „od środka”. Owszem jest to ciekawe, ale podobne jak opowieści więźniów nie ma żadnego wpływu na akcję. Czyli kolejny „zapychacz”. Razem to będzie już ok. stu stron. Moim zdaniem do osunięcia z tej książki.

 

Nieco lepiej zaczyna się robić w drugiej części, (uwaga spoiler, ale wątpię, czy dotrwacie do tego miejsca, więc ostrzegam tylko formalnie) kiedy prokurator Jankowiak wychodzi z aresztu. Akcja powoli nabiera tempa, oskarżony krok za krokiem zaczyna dochodzić do prawdy, co nie znaczy, że poziom książki się podnosi. O nie, robi się tylko troszkę lepiej.

 

Teraz kilka słów o autorze. Bardzo jestem ciekaw, kto kryje się pod pseudonimem Robert Prospektor. W internecie nie ma o nim jakichkolwiek informacji i wcale się nie dziwię. Też bym się pod tak słabą książką nie podpisał swoim nazwiskiem. Jest to najlepszy dowód na to, że w dzisiejszych czasach napisać książkę może każdy, tylko że nie każdy da radę to potem przeczytać. A może za pseudonimem kryje się sztuczna inteligencja?

 

Rzadko zdarza mi się nie doczytać książki do końca, ale w tym wypadku tak było. Po prostu nie dałem rady, a i w trakcie czytania sporą część pominąłem, w tym wymienione wyżej opowieści więźniów. Uważam, że życzenie sobie ponad pięćdziesięciu złotych za egzemplarz tej książki (cena okładkowa) jest skandalem. No chyba, że jest to kwota, jaką autor zapłaci czytelnikowi za przeczytanie jego wypocin. W takim razie cena jest ok.

MagBooky

  Może to skrzywienie zawodowe, ale książki osadzone w prawniczej rzeczywistości czytam zawsze z ciekawością. Czasami trafiam na perełki, a czasem… no właśnie, a czasem zdarzy się czytelniczy gniot, po który nie warto było sięgać. Tak niestety jest tym razem z książką Roberta Prospektora "Sprawa" od Warszawskiej Firmy Wydawniczej. Muszę uczciwie przyznać, że miałam obawy co do tego tytułu, gdyż z uwagi na to, że to wydawnictwo oparte jest w dużej mierze na self-publishingu to nieraz i nie dwa trafiałam na ich książki o wątpliwej jakości. Zapowiedź okładkowa skusiła mnie jednak do tego, aby zawierzyć opisowi wydawcy, że właśnie w moje ręce trafia: „Niesamowita i trzymająca w napięciu historia z wątkami politycznymi i ekonomicznymi w tle”, a co więcej, że będzie to: „Misterne rozpracowywanie mechanizmów, o których niejednokrotnie nie mamy pojęcia”, wreszcie, że: „nie pozwala się oderwać od książki od jej pierwszej do ostatniej strony”.

 

Obietnice obietnicami, a rzeczywistość rzeczywistością. Niestety muszę stwierdzić z przykrością, że chociaż miałam zagłębić się w zawiłości życia, poznać owe mechanizmy rządzące światem i dać się ponieść intrygującej fabule, to żadna z tych okoliczności faktycznie nie zaistniała. Ta książka po prostu w żadnej mierze nie jest odkrywcza, a przede wszystkim jest niebywale nudna i przegadana, dość powiedzieć, że liczy sobie blisko 500 stron, na których brak jest owej porywającej historii. Zamiast niej jest uczucie rozczarowania i zawiedzenia. Przyznam szczerze, że gdyby książka nie została mi przekazana do recenzji, to po pierwszych kilkudziesięciu stronach rzuciłabym ją w kąt. Ponieważ jednak obowiązki recenzenckie wymagały jej ukończenia, to brnęłam przez kolejne kartki męcząc się tak jak na najgorszych torturach. A szkoda, bo zapowiadało się naprawdę ciekawie i pomysł stwarzał szansę na jego ciekawe rozwinięcie.

 

Główna oś fabularna osadzona jest wokół postaci prokuratora Jerzego Jankowiaka. Niewiele o nim wiemy, jego postać w zasadzie w żaden sposób nie jest czytelnikowi przedstawiona, co sprawia, że trudno jest się z nią zidentyfikować. Pomimo tego już na wstępie wiemy, że Pan prokurator a właśnie kłopoty, gdyż jego przyjaciel – boże chroń od takich przyjaciół – również prokurator, właśnie zarzucił mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej, w konsekwencji czego trafia on do aresztu, do którego do niedawna sam posyłał podejrzanych. Okazuje się jednak, że z jego wniosku to trafiali tam tylko ci co faktycznie mieli, a on sam musiał się tam znaleźć na skutek jakiejś pomyłki, czy  - co bardziej prawdopodobne spisku.  Tego nie wiemy i szczerze mówiąc bardzo długo się nie dowiemy, gdyż  wprawdzie Jankowiak, będąc w areszcie, będzie walczył o zrozumienie powodów swojego zatrzymania, jednak czytelnik zostaje pozbawiony emocji i zainteresowania jego losem. Dlaczego? Bo zanim cokolwiek zacznie się dziać to otrzymamy od Autora blisko 200 stron jego przemyśleń o kwestiach związanych z jego poglądami społeczno-politycznymi, o których będzie rozmawiał ze współosadzonymi w celi, a dodatkowo będzie to cały szereg wywodów jak to polskie więziennictwo zmierza do upadku i jak źle jest w areszcie śledczym pod każdym możliwym względem. Prowadząc na co dzień zajęcia ze studentami wiem, że w Służbie Więziennej nie jest kolorowo, ale taka ilość stereotypów jakie przeczytałam w tym zakresie na kartach „Sprawy” po prostu mnie przerosła i nie dało się tego czytać. Nie łudźcie się również, że kiedy Jankowiak opuści areszt akcja ruszy jak z bicza strzelił. Nie, nie ruszy, chociaż non stop będzie przenosić się z Poznania do Krakowa, to bynajmniej nie doda to tej powieści dynamiki.

 

W moim odczuciu tak naprawdę nie wiem po co ta książka została napisana i co autor chciał czytelnikowi przekazać. Rozumiem, że Autor chciał spełnić się jako pisarz, ale można było zostawić to dzieło w szufladzie i świat, by w żaden sposób nie odczuł tego jako straty. Tej książki po prostu nie da się czytać. Narracja jest zagmatwana i nieklarowna. Zamiast budować napięcie i trzymać czytelnika w niepewności, autor mnoży wątki, które prowadzą donikąd. Misterne rozpracowywanie mechanizmów, o których mówił opis, okazuje się chaotycznym labiryntem, który nie prowadzi do żadnych sensownych wniosków. Co więcej, co chwilę Czytelnik jest bombardowany informacjami, ale bez spójności i konsekwencji, co sprawia, że trudno jest utrzymać zainteresowanie fabułą.

 

Wątki polityczne i ekonomiczne, obiecane jako istotna część powieści, są jedynie pretekstem do wprowadzenia dalszego chaosu i zdezorientowania czytelnika. Brak precyzji w opisie tych elementów sprawia, że całość staje się jednym wielkim zamieszaniem, a obiecane "rozpracowywanie mechanizmów" jawi się jako próba ukrycia braku rzetelności i głębi.

 

Dodatkowo, obecność Krakowa jako tła dla historii nie wnosi nic istotnego do fabuły. Urokliwe zakątki miasta są jedynie pretekstem do opisu otoczenia, nie przyczyniają się jednak w żadnej mierze do rozwoju narracji ani do zrozumienia motywacji postaci.

 

W rezultacie "Sprawa" to powieść, która obiecuje wiele, ale niewiele dostarcza. Dla mnie jest to wyjątkowe rozczarowanie i niestety nieudana powieść, której ja Wam nie polecam.

Patrycja111

  Prokurator Jerzy Jankowiak zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszy z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Kompletnie zaskoczony zupełnie nie rozumie jak może być o cokolwiek podejrzany, skoro nigdy nie zostały mu postawione żadne zarzuty. Zdezorientowany mężczyzna zupełnie nie wie jak ma się ustosunkować do działań agentów. Jako prokurator Prokuratury Okręgowej miał prawnie zapewnioną ochronę, dlatego tym bardziej nie rozumie co się dzieje. Ma nadzieję, że szybko uda mu się wyjaśnić zaistniałą sytuację. Dla prokuratora Jerzego Jankowiaka rozpoczyna się faktyczne poznawanie świata, który wielokrotnie oglądał i nadzorował w ramach wykonywanych obowiązków. Nie spodziewał się tylko jednego - że kiedyś to on będzie stał po drugiej stronie, zakuty w kajdanki. Ma jeden wielki zamęt w głowie. Zupełnie nie rozumie przyczyn swojej obecnej sytuacji. Z pesymizmem analizuje swoje położenie.

 

Nie opuszczają go rosnące wątpliwości. Przez trzydzieści lat pracy zawsze dawał z siebie wszystko i starał się być daleko od polityki i polityków. Nigdy nie sprzeniewierzył się ideałom wyniesionym z rodzinnego domu. Ma nadzieję, że paranoiczna sytuacja ulegnie zmianie i wyjaśni się przyczyna jego zatrzymania. Kiedy dowiaduje się czegoś więcej wie, że jego sytuacja wygląda co najmniej nieciekawie. Ustalenia całkowicie mijają się z faktami, są zupełnie fałszywe co jest dla niego ogromnym szokiem. Pomimo wątpliwości godzi się na dziwny układ. Wciąż zapamiętale rozpatruje swoje położenie. Wielokrotnie w swojej prokuratorskiej pracy stykał się z prowokacjami dokonanymi przez śledczych, czemu jawnie się buntował. Przypuszcza, że w jego przypadku mogło być podobnie. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie - dlaczego? Nie może ufać nikomu. Rozpoczyna się nowy etap w jego życiu . Po opuszczeniu murów więzienia rozpoczyna swoje prywatne śledztwo, próbując rozwikłać zagadkę swojego zatrzymania.

 

Były prokurator Jerzy Antkowiak wydawał się uczciwym i spokojnym człowiekiem, jednak kilkumiesięczny pobyt w areszcie śledczym zmienił dawne postrzeganie jego pracy. Krótko po osadzeniu okazało się, że żył w swoistym zakłamaniu. Wplątanie w działania osób trzecich i nieprzewidywalność konsekwencji była w jego głowie wielkim alarmowy sygnałem. Niespodziewanie musi zweryfikować zachowanie całego prawniczego środowiska.

 

"Sprawa" Roberta Prospektora to historia prokuratora z wieloletnią praktyką zawodową, który ma do czynienia twarzą w twarz z systemem, który odkrywa przed nim swoje prawdziwe oblicze. Musiał trafić do aresztu by na własne oczy zobaczyć jak wygląda prawda. Ukazano działanie kadr i całego systemu postępowania w areszcie śledczym, wyższość i dominację służby więziennej. Bohater rejestruje wszystko od środka prowadząc swoisty pamiętnik. Interesujące są historie jego współosadzonych.

 

"Sprawa" to książka, która przyciągnęła mnie do siebie swoim opisem. Niestety nie do końca przypadła mi do gustu... Bardzo duży minus - bardzo długie opisy, praktycznie zero dialogów co przy liczącej prawie pięćset stron książce jest męczące. Ta historia miała ogromny potencjał, zapowiadała się niezwykle intrygująco jednak coś mi w niej po prostu nie zagrało. Sama historia prokuratora jest ciekawa i trzymająca w napięciu jednak oceniając całokształt nie jestem do końca usatysfakcjonowana. Historia jest wielowątkowa, poruszono w niej między innymi wątek polityczny i ekonomiczny, które odgrywają największą rolę w całości. Ta historia nie jest do końca fikcją literacką dlatego tym bardziej szokuje i budzi niedowierzanie. Pomysłowo posplatane wątki rozgrywane w kilku płaszczyznach czasowych uzupełniają całość. To coś więcej niż tylko powieść kryminalna. To ludzka historia pełna krzywd. Historia, w której prawda potrafi być tak samo okrutna jak śmierć. To historia bólu, cierpienia i nienawiści. Rzadko ostatnio zdarza się tyle zdrowego rozsądku i obiektywizmu.

Niegrzeczne literki

  Robert Prospektor jest autorem czterech książek. W jego portfolio nie odnajdziecie ckliwych romansów. Pisarz zatapia się w kryminałach i powieściach sensacyjnych. Możemy pamiętać go z serii „Robert Porto”, gdzie przedstawia nam losy naukowca, zajmującego się badaniami nad pozawerbalną komunikacją.

 

Tym razem w „Sprawie” poznamy prokuratora Jerzego Jankowiaka. Do tej pory był stróżem prawa. Stał na czele obowiązujących nas zasad i pilnował, by każdy, kto ich nie przestrzega, poniósł konsekwencje.

 

Wszystko zmienia się, kiedy sam zostaje aresztowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego…

 

Mężczyzna nie zostaje poinformowany o powodzie aresztowania. Osadzony w więzieniu na kilka miesięcy, jest zdany tylko na najbliższych. Jak odnajdzie się w miejscu, do którego sam odsyłał ludzi?

 

Choć już powyższy opis mnie ujmuje, to nie koniec przygód Jankowiaka! Mężczyzna dopiero po opuszczeniu aresztu ma możliwość wzięcia sprawy w swoje ręce. Śledcza natura i upór sprawią, że otworzy drzwi do tajemnicy, która będzie początkiem jego problemów.

 

W co wplątał się prokurator? Czy ta książka może mieć szczęśliwy finał?

 

Autor świetnie poprowadził narrację, w której możemy obserwować życie Jankowiaka z góry. Bez problemu przejmujemy jego trwogi, zadając podobne pytania. Książkę bez problemu jesteśmy w stanie podzielić na kilka etapów.

 

Pierwszym jest zatrzymanie.

 

Jako prokurator w Prokuraturze Okręgowej nie może przecież być aresztowany tak ot, sobie. ABW zdaje się robić to, co chce, nie bacząc na żadne przepisy. Ale czy na pewno? Czy ich poczynania naprawdę nie mają podstaw?

 

Mężczyzna zostaje postawiony w podwójnie ciężkiej sytuacji. Nie dość, że na kilka miesięcy zostaje osadzony w więzieniu, to przebywa jeszcze z osobami, które sam tam umieścił. W całym swoim życiu nawet przez myśl mu nie przeszło, że taka sytuacja może mieć miejsce. Choć wiedział, jak wygląda życie za kratami, to dopiero teraz jest w stanie poznać jego prawdziwe oblicze i realia więziennictwa. Dopiero teraz zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystko jest czarne lub białe. W życiu pojawia się wiele zmiennych, które odpowiednio przedstawione, mogą zmienić wszystko.

 

Etap drugi – odnalezienie powodu zatrzymania.

 

Kiedy Jerzy wychodzi na wolność, ma tylko jeden cel – odnaleźć powód zatrzymania. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie popełnił żadnego wykroczenia i nie złamał prawa. Mało tego: zawsze stronił od polityki i trzymał się z dala od kłopotów. Skąd więc zatrzymanie? Strach zaczyna przejmować myśli bohatera, podpowiadając mu, że teraz musi dokładnie analizować każdy swój ruch. Zaufanie już nie jest jego sprzymierzeńcem, a prawda jest cnotą, jakiej nie doszuka się w swojej sprawie. Nadszarpnięta zostaje również jego opinia o byłych współpracownikach. Czy zawsze byli uczciwi? Jak często manipulowali ludźmi, aby skłonić ich do składania fałszywych zeznań?

 

Etap trzeci – prawda.

 

Ten etap musicie jednak poznać sami. 

 

Mam mieszane uczucia do tej powieści. Jestem niesamowicie zła na autora, ponieważ przez bardzo długie opisy odebrał książce dynamiczność. Gdyby została skrócona o co najmniej połowę (obecnie liczy 508 stron) i dodano do niej więcej dialogów, mogłaby okazać się prawdziwą perłą. Teraz niestety jest nieoszlifowanym diamentem, który choć przedstawia bardzo ciekawą fabułę, to nie jest widoczny zza stertą zbędnych opisów.

 

Nie pasowała mi również pewna rozbieżność. Autor naciska na to, że Jerzy stronił od polityki, a sam raczy nas opisem na ponad 100 stron o… poglądach politycznych i przemyśleniach Jankowiaka, jakimi podzieli się z osadzonymi!

 

Na plus natomiast działa główny zarys fabuły i, co mnie osobiście bardzo odpowiada, „skoki w czasie”. Ta historia mogłaby mieć miejsce w rzeczywistości, jednak uważny czytelnik, który ma pojęcie o faktycznym stanie polskiego więziennictwa, nie będzie w stanie zagłębić się w lekturze.

anodrox

  Powieść Roberta Prospektora „Sprawa”, to oparta na realiach polskiego wymiaru sprawiedliwości historia prokuratora Jerzego Jankowiaka, osadzona w tak nieodległym okresie, albowiem tuż przed i w czasie panującej pandemii Covid 19.

 

Postać Jerzego Jankowiaka jest raczej fikcyjna, ale zgodnie z informacją wstępną autora „powieść w znacznej mierze oparta jest na faktach”.

 

Wszyscy zdajemy sobie sprawę ze szwankującego wymiaru sprawiedliwości w Polsce. A doniesienia medialne utwierdzają nas w coraz częściej stosowanych przez służby i prokuraturę manipulacjach zmierzających do osiągnięcia własnych, partykularnych celów. Tak przynajmniej było do zeszłego roku. Czy nowi ludzie w organach ścigania też tak będą postępowali? To się dopiero okaże.

 

Robert Prospektor w swojej powieści „Sprawa” prezentuje świetnie funkcjonujący układ mafijny wśród ludzi, którzy powinni chronić społeczeństwo i dbać o sprawiedliwość oraz prowadzić śledztwa i postępowania karne w oparciu o najwyższe standardy prawa. Niestety, nic bardziej mylnego.

 

Akcja powieści jest ulokowana w roku 2020. Był to rok, w którym ogłoszono pandemię Covid 19, w Polsce rządziła koalicja partii prawicowych, a na czele prokuratury stał kontrowersyjny polityk. Jerzy Jankowiak został aresztowany na sali sądowej w trakcie trwania rozprawy, w której sprawował funkcję oskarżyciela. Na oczach klientów sądu krakowskiego oraz swoich znajomych z pracy został wyprowadzony w todze prokuratorskiej i z rękoma skutymi kajdankami. Nie uszanowano nawet jego immunitetu.

 

Powieść „Sprawa” Roberta Prospektora zawiera w sobie również elementy reportażu. Książka została podzielona na dwie części. Część pierwsza „Areszt” opisuje proces aresztowania i osadzenia Jerzego Jankowiaka w areszcie w Poznaniu, mechanizmy ochronne, jakie zastosowano, aby nie ujawnić jego profesji przed innymi aresztowanymi oraz jego przyjaźnie i znajomości, które w areszcie zawarł. Obserwacja dochodzenia śledczego od drugiej strony, znacznie pogłębiła wiedzę Jerzego Jankowiaka na temat zachowania prokuratorów, sędziów oraz funkcjonariuszy więziennych, zwłaszcza w odniesieniu do aresztowanych, ale jeszcze nieskazanych ludzi, sposobów, w jakie traktowali aresztowanych, a także wielu kuriozalnych sytuacji, jakie miały miejsce w areszcie, a były sprzeczne z prawem lub zasadami humanizmu. Dzięki temu nowemu, niespodziewanemu doświadczeniu mógł zweryfikować swój ogląd zachowań całego spektrum prawników wraz z ich dotychczasowymi metodami prowadzenia dochodzeń i stosowanych sankcji. I ta właśnie część książki zawiera w sobie wiele elementów reportażu.

 

Część druga „Dochodzenie” rozwija próbę rozwikłania faktycznej przyczyny aresztowania prokuratora Jerzego Jankowiaka, któremu pomaga w tym jego przyjaciel poznany w areszcie wydobywczym. Ta część powieści jest zlokalizowana w Krakowie, głównie w jego centrum, co daje nam możliwość wędrowania w towarzystwie bohaterów powieści po krakowskiej starówce i zachwycania się jej pięknem.

 

Generalnie, powieść „Sprawa” Roberta Prospektora porusza temat, który nie jest zbyt często rozwijany w powieściach, a więzienne życie jest raczej pomijane. Na pewno książka rozprawia się z pewnymi stereotypami luksusów, w jakich żyją aresztowani. A zaznaczam tu, że są to ludzie bez wyroku, więc nadal uważani za niewinnych, a jedynie podejrzanych popełnienia przestępstwa. I często są to przestępstwa przeciwko mieniu, czyli oszustwa, defraudacje itp. mniejszego lub większego kalibru, które nie mają nic wspólnego ze zbrodnią przeciwko zdrowiu i życiu ludzkiemu. Z pewnością opisy życia w areszcie pozwoliły mi lepiej zrozumieć niejednokrotnie słyszane historie z życia polskich aresztantów. A warunki te dalece odbiegają od luksusów, nie wspominając nawet o podstawowych, standardowych wymaganiach.

 

Można stwierdzić, że autor posiada dość bogatą wiedzę na opisywany temat i dzieli się nią z czytelnikiem w dość ciekawy sposób. Niemniej, czasem wydaje się, że niektóre fragmenty książki są niepotrzebnie powielane, rozbudowując objętość powieści, ale nie wnosząc żadnych nowych informacji.

 

Podsumowując, powieść „Sprawa” Roberta Prospektora jest z pewnością warta przeczytania, ale pozostawia poczucie niedosytu, nie daje nam rozwiązania zagadki przyczyn aresztowania prokuratora Jerzego Jankowiaka, ani też rozwiązania sprawy zagadkowych śmierci i olbrzymich kwot pieniędzy zasilających konta grupy ludzi powiązanych z jednym z polskich banków oraz biegnącymi nitkami do nieujawnionych polityków rządzącej wówczas partii prawicowej.Czyżby autor zamierzał kontynuować temat w kolejnej powieści? Mam nadzieję, że tak.

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial