Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Upadł Buk

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Upadł Buk | Autor: Małgorzata Sokorska

Wybierz opinię:

Doris

       Krzysztof Boczkowski – poeta, tłumacz literatury angielskiej, profesor medycyny, wielbiciel muzyki i Warszawy, ojciec. Kolejność dowolna, bowiem każda z tych ról była mu bliska, w każdej się spełniał i każda zarazem dopełniała jego życie. „Upadł Buk” jest książką-wspomnieniem, pożegnaniem córki z ojcem. Ma też dość zaskakującą strukturę, jakby drobnych kamyczków, jakie Małgorzata Sokorska przesypuje w dłoniach, wybierając na chybił trafił dowolny z nich, gdyż każdy jest równie istotnym powidokiem z przeszłości. Czymś, co zapamiętała lub tylko usłyszała, ale wydało jej się nieodłącznie związane z ojcem. Uzupełnieniem zaś, bardzo istotnym są fotografie, te dawne, sprzed wojny i te późniejsze, a także te, na których widnieją miejsca, krajobrazy, fragmenty architektury, a nawet poręcz schodów, wyślizgana przez jego dłoń.

 

       Więź łącząca córkę z ojcem rzuca się w oczy od pierwszych zdań i pobrzmiewa w każdym następnym, wspomnienia napływają szeroką falą, do życia budzą je drobiazgi. Obcy dzwonek do drzwi – nie tak zdecydowany jak jego, pusta ławka w Łazienkach, koncert w filharmonii, bez ojca już nie ten sam.

 

       Autorka przywołuje konkretne sytuacje lub też pisze ogólnie o ojcowskich upodobaniach. Czyni to w stylu charakterystycznym dla pamiętników, ale też i w poetyckim, a wtedy rzeczywistość zyskuje nadrealną głębie, jak tutaj:

 

„mają przyczepione wstążki z podpisami –

„od biurka w gabinecie ojca”, „Szafa mamy”.

Ludzie odeszli. Klucze zostały.”

 

       Niejeden z nas zapewne uwewnętrzni jakoś ten wiersz, z jego nostalgicznym klimatem, tęsknotą i zdziwieniem nad porządkiem świata, przełoży go na własne doświadczenia i na własną pamięć minionego. Odejście bliskiej osoby spotkało przecież każdego człowieka, każdemu zostały jakieś klucze, listy i fotografie. I to nas zbliża.

 

       Te wiersze to także okruchy ocalałe z minionego czasu, tego ojcowego i tego wspólnego. Zaś część z nich stanowi osobiste odczucia autorki, intymne zapiski żałoby i przeżywania braku. Wiele fragmentów to pojedyncze obrazki prześwietlone na źrenicy oka i połączone w spójną całość:

„Wyrzucał przez lufcik monetę. Kataryniarz kłaniał się w stronę okna. Papuga zakrzywionym dziobem uderzała w łańcuszek na nodze. Cygan grał na akordeonie. Połykacz ognia przychodził w piątki.”

 

       Widać od razu, że nie potrzeba zalewu słów, by wykreować atmosferę podwórka w kamienicy, którą od razu poczujemy i chętnie się w niej rozgościmy. Ale czy przyszło wam do głowy, że może to być wojenne podwórko, na którym później „sen przechodził w śmierć. Piosenki zastąpiły pogrzebowe salwy. Bomba „krowa” spadła przez cztery piętra. Uszkodziła pokój stołowy. Był wtedy z matką w piwnicy.”

 

       Życie przekuwał Krzysztof Boczkowski w poezję, za jej pomocą wyrażał to, co trudno sformułować słowami, co ulotne, a jednak miast ulecieć trzyma się pamięci. Te wiersze poruszają, są, podobnie jak proza córki, oszczędne, powściągliwe, choć w przekazie bardzo emocjonalne, podskórnie rozedrgane.

 

„Najwięcej pytań w Getcie

Zadają dzieci:

Jak wygląda las

Co to jest rzeka

Co robią pszczoły

Dokąd mrówka ucieka

Dlaczego Bóg jest Niemcem?”

 

       Mnóstwo jest tych chwil szczęśliwych, migawek radosnych, drobniutkich, ale zapamiętanych na zawsze: „Dziadek rzeźbi łódki z kory. Rzuca kamienie po wodzie. Kamień odbija się od wody. Szczęście.” W tym całym minimalizmie słów tyle ważnych rzeczy powiedzianych jakby mimochodem, a jednak nie sposób ich nie zauważyć. Przy tym są najczęściej na tyle uniwersalne, że dobre na każdy czas, wszyscy możemy się z nimi utożsamić. Są niczym aforyzmy i bardzo łatwo układają się w pamięci:

 

„Zdjęcia nakładają się na zdjęcia.

Ludzie z fotografii mijają się.”

 

       Niezwykle piękne, uduchowione i szczere jest to wspomnienie córki o ojcu, o jego rodzinnej historii, o ulicach jego dzieciństwa i tych późniejszych, którymi lubił spacerować. Także te wspólne wyrywki z życia, spacery za rękę po parku, rozmowy, obiady w Lucieniu, Niedzicy, Rzymie i odrapane huśtawki na placu zabaw czy mlecze rozrastające się bujnie pomiędzy chodnikowymi płytami, po których kroczyli razem – ojciec i córka, Małgorzata i Krzysztof. I te słowa, tak prawdziwe:

 

„Białe kartki papieru zapisane słabnącym ołówkiem

       Zgubione bilety, rękawiczki.

       To, co najpiękniejsze pozostawił z nami.

 

Jest blisko jak poezja, muzyka

       i pszczoła

     zataczając kręgi nad nami.”

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial